prawdziwa historia
"Wujek wspiął się na szczyt skąpstwa: od lat przynosi na grób te same znicze. Mam tego dość”
"Od trzech lat sam dbam o grób mojego taty. Staram się, żeby wszystko wyglądało godnie – kupuję nowe znicze, świeże kwiaty, sprzątam, dbam o to miejsce najlepiej, jak potrafię. Ale mój wujek Stefan, brat taty, ma własne podejście do tej sprawy. Co roku przychodzi na Wszystkich Świętych i kładzie na grób te same, stare znicze, które przynosi z domu, umyte i 'odświeżone'. Nie wiem, jak można oszczędzać na pamięci o bliskich - kiedy widzę, jak łatwo mu to przychodzi, pęka mi serce".
Sob. 2 listopada
"Moja siostra dała prezent tylko mojemu synowi, a nie córce. I co z tego, że to były jego urodziny"
"Na początku września mój synek Henio skończył roczek, więc postanowiliśmy zrobić małą imprezę w domu. Zebrali się najbliżsi, pełna chata ludzi, wszyscy szczęśliwi i wzruszeni. Henio dostał piękne, przemyślane prezenty, a jego starsza siostra Wikusia była przy nim przez cały czas, cieszyła się razem z nim i nie mogła się doczekać, aż rozpakują razem wszystkie podarunki. Wszystko było idealnie, dopóki moja siostra, ich ciocia Malwina, nie przyniosła prezentu… tylko dla Henia. Widząc rozczarowanie na twarzy mojej córeczki, czułam, jak serce mi pęka".
Sob. 2 listopada
"Babcia chce mnie widzieć co tydzień. Reszta rodziny umywa ręce"
"Babcia była dla mnie zawsze kimś wyjątkowym. Spędziłyśmy razem wiele pięknych chwil, które zostaną ze mną na zawsze. Ale z czasem te wizyty zaczęły mnie przytłaczać. Babcia oczekuje, że będę u niej co tydzień, jakby to było coś oczywistego, a ja powoli przestaję mieć własne życie. Nikt z rodziny tego nie rozumie – wszyscy uważają, że to 'moje obowiązki'. Nie chcę poświęcić mojej młodości, żeby nie zawieść ich oczekiwań".
Sob. 2 listopada
"Chciałbym, żeby żona wyglądała naturalnie. Już coraz mniej przypomina siebie"
"Jestem żonaty od kilku lat i choć mój związek jest pełen miłości, przyjaźni i wsparcia, to nie podoba mi się, jak bardzo moja żona zmieniła swój wygląd. Niestety daleko odeszła od swojego naturalnego uroku, który tak bardzo kiedyś mnie w niej oczarował".
Sob. 2 listopada
"Zaszłam w ciążę po czterdziestce i teraz nie mogę spać z nerwów"
"Zawsze chciałam mieć dziecko, ale jakoś się nie składało. Mimo że długo powtarzałam sobie, że nie mam czego żałować, to w środku czułam pustkę. Długo myślałam, że zostanę tylko ciocią, przyjaciółką mam, osobą "bez zobowiązań". A teraz, gdy wreszcie noszę pod sercem maleństwo, czuję, jak radość i strach ścierają się we mnie każdego dnia. I myślę: czy w wieku 46 lat dam radę być dobrą mamą".
Pt. 1 listopada
"Od lat to ja sprzątałam rodzinne groby. W tym roku wpadłam na sprytny pomysł"
"Zawsze myślałam, że sprzątanie rodzinnych grobów jest nieco jak noszenie czapki niewidki. Co roku pojawiam się na cmentarzu z arsenałem narzędzi, a naokoło mnie tylko kamienne anioły patrzą z uznaniem. Nikt z rodziny się nie pojawia, by dzielić trudy. Cóż, przynajmniej do tej pory. Bo tym razem opracowałam sprytny plan, który okazał się kluczowym posunięciem, by wciągnąć resztę do cmentarnych obowiązków. I nie obyło się bez wzruszeń".
Pt. 1 listopada
"Nie chciałam dać cukierków, to urządziły mi psikus. Długo tego nie zapomnę"
"Sądziłam, że czwartek wieczorem będzie spokojny, zwłaszcza że to początek długiego weekendu – ja w domu, Marcin na działce, cisza i chwila dla siebie. Usłyszałam pukanie do drzwi i pomyślałam, że może mąż wrócił wcześniej, więc otworzyłam bez zastanowienia. A tam, zamiast Marcina, stała grupka dzieci poprzebieranych za jakieś strachy, duchy, potwory. Zaczęły krzyczeć, śmiać się, domagać się słodyczy. Przestraszyłam się, a jednocześnie poczułam złość, bo wcale się na te nowe mody nie pisałam. Przegoniłam je, ale to, co zrobiły potem, zostanie mi w pamięci na długo".
Pt. 1 listopada
"Zięć nie chciał mnie zawieźć na cmentarz we Wszystkich Świętych, bo 'nie jest moim szoferem'"
"Od kiedy moja córka związała się z Damianem, zaczęłam czuć, że pamiętają o mnie tylko wtedy, kiedy mnie potrzebują. Poświęciłam dla nich tyle czasu, serca, pieniędzy, a kiedy raz poprosiłam o coś dla siebie, dostałam zimną odmowę. Moja prośba była prosta – chciałam, żeby zięciunio zawiózł mnie na cmentarz. Ale Damian wyraźnie pokazał, że to dla niego za dużo. Jego słowa wprawiły mnie w osłupienie".
Pt. 1 listopada
"Synowa coraz bardziej mnie drażni. Tak apodyktycznej kobiety jeszcze nie poznałam"
"Na początku wszystko układało się naprawdę dobrze. Mój syn poznał sympatyczną, inteligentną kobietę. Jako matka chciałam dla niego tego, co najlepsze, więc z otwartymi ramionami przyjęłam ją do naszej rodziny. Starałam się być serdeczna, pomocna, a przede wszystkim dawać im swobodę. Jednak z biegiem czasu zaczęłam dostrzegać, że między nami narasta pewna trudność, a jej zachowania coraz bardziej mnie drażnią. Żyję trochę na tym świecie, ale tak apodyktycznej kobiety jeszcze nie poznałam".
Czw. 31 października
"Żona zaczęła pracę w warzywniaku, gdzie prawie każdy facet ją podrywa. Boję się, że znajdzie sobie kogoś na boku"
"Moja żona w wieku pięćdziesięciu lat postanowiła, że czas wrócić do aktywności zawodowej. Wszystko zaczęło się od propozycji pracy w osiedlowym warzywniaku, którą przyjęła, bo, jak twierdziła, miała za dużo czasu, a praca jej się przyda. Jako kochający mąż wspierałem ten pomysł – dopóki nie zauważyłem, że tam prawie każdy facet ją podrywa."
Śr. 30 października
"Mój mąż coraz bardziej narzeka. Kiedyś to on był tą weselszą połową"
"Od blisko dwudziestu lat jestem w związku z moim mężem, który kiedyś był nie tylko moim partnerem, ale przede wszystkim radosnym kompanem i najlepszym przyjacielem. Zawsze to on wnosił do naszego związku humor i optymizm, nawet w sytuacjach, które wydawały się bez wyjścia. Dziś jednak ta energia zanika – zamiast uśmiechu, coraz częściej pojawiają się narzekania".
Śr. 30 października
"Ledwo wyszłam ze szpitala a tu szok: nie wiem, czy mogę zapalić świeczkę na grobie chrześniaka"
"Po kilku miesiącach walki o życie w szpitalu i ciężkiej rehabilitacji, ledwo stanęłam na nogi po udarze. Byłam szczęśliwa, że żyję, że dostałam drugą szansę, ale mój powrót do normalności zepsuła tragiczna wiadomość. Mój chrześniak Kuba zginął w wypadku, kiedy ja walczyłam o własne zdrowie. Kiedy poszłam na cmentarz, żeby pożegnać się z nim, przeżyłam szok. Jego grób wyglądał zupełnie inaczej, niż się spodziewałam. Pytanie, czy w ogóle powinnam zapalić mu świeczkę, zabolało bardziej niż cokolwiek, przez co przeszłam w szpitalu".
Śr. 30 października
"Moja cmentarna stylówka przygotowana. Pokażę Kryśce, kto tu naprawdę ma styl"
"Wiem, że Wszystkich Świętych to czas zadumy, ale nie oszukujmy się – tego dnia ludzie oceniają nie tylko groby, ale i to, kto jak wygląda. Co roku spotykam tam rodzinę i znajomych, a wszyscy patrzą, komentują, plotkują. W tym roku postanowiłam zrobić wszystko, żeby dobrze się zaprezentować, szczególnie przed moją kuzynką Kryśką, z którą od lat mam cichą rywalizację. Mam nowy płaszcz, kozaki, a do tego eleganckie wiązanki i znicze. Już sobie wyobrażam, jak wygląda jej mina".
Śr. 30 października
"Mój brat załatwia Wszystkich Świętych 'na krzywy ryj'. Nie mam już do niego cierpliwości"
"Wszystkich Świętych to czas, kiedy trzeba zadbać o groby bliskich, żeby wyglądały porządnie. W tym roku to znowu ja nie tylko uprzątnęłam rodzinny grobowiec, ale i wydałam masę pieniędzy na znicze i wiązanki. Za to mój brat już się do tego nie dołożył, a o porządki nawet nie zapytał. Ma zamiar pójść ze mną na cmentarz z pustymi rękami, licząc, że cała robota i koszty spadną na mnie. Mam tego po dziurki w nosie, bo to bynajmniej nie pierwszy raz".
Śr. 30 października
"Do ślubu w fioletowym garniturze 'jak Beckham'. Mój narzeczony ma gust"
"Nasz ślub już za kilka tygodni, a Tomek wymyślił sobie, że zamiast klasycznego, eleganckiego garnituru wybierze fiolet. Nie jest to zwykły odcień – on postanowił pójść w ślady Davida Beckhama i założyć intensywnie śliwkowy garnitur. Próbuję mu tłumaczyć, że moda od tamtych czasów się zmieniła, ale na razie wszystkie moje próby spełzają na niczym".
Śr. 30 października
"Wolę tanie wakacje niż tłok na cmentarzu. Mama robi mi focha"
"Dla większości mojej rodziny 1 listopada to czas obowiązkowego stania w korkach do cmentarza i dźwigania zniczy. Dla mnie – idealna okazja na wakacje, bo ceny wyjazdów spadają, a hotele pustoszeją. Rodzina nie rozumie mojego podejścia i traktuje mnie jak wyrodną córkę, a ja po prostu większy sens w zaoszczędzeniu paru groszy niż w przepychankach przy wejściu na cmentarz".
Wt. 29 października