prawdziwe historie
"Chcę oddać schorowaną mamę do domu opieki. Rodzeństwo mnie nie rozumie. Jest inne wyjście?"
"Moja mama ma prawie 80 lat. Poświęcała się dla mnie i rodzeństwa wielokrotnie i zawsze była najwspanialszą mamą na świecie. Ja przez ostatnie lata starałam się dać jej wszystko, co najlepsze, ale jest nam coraz trudniej finansowo i musiałam wrócić do pracy. Mama wymaga opieki, więc pracujemy z mężem na różne zmiany, ale ja nie mam przez to czasu na odpoczynek. Chcę zapewnić mamie wszystko, co najlepsze, dlatego postanowiłam, że oddam ją do domu opieki z dobrymi opiniami. Rodzeństwo jednak mnie nie rozumie i twierdzi, że idę na łatwiznę. Oni nie mają pojęcia, jak jest mi trudno, bo sami nigdy nie pomagali przy mamie".
Śr. 7 grudnia
"Żona już mi nie daje. Po nocy poślubnej zaczęła mnie zupełnie ignorować"
Moja żona ma 29 lat i przestała spędzać ze mną noce. Robię już, co tylko mogę, a ona ciągle mówi, że boli ją głowa. Już dwa miesiące od ślubu czekam, aż ona wreszcie dopełni swój małżeński obowiązek. Nie po to przecież została moją żoną, żeby mnie olewać! Na dodatek ostatnio powiedziała mi, że jest w ciąży. Ucieszyłem się, ale widzę, że coś jest nie tak.
Śr. 7 grudnia
"W tym roku pizza na wigilijnym stole. Nie mam zamiaru stać przy garach, za dużo pracuję..."
Święta to wspaniały, rodzinny czas. Ale ja po prostu mam dość usługiwania wszystkim wokół! Od kilku lat wigilia jest zawsze u nas. Zjeżdża się do nas cała rodzina, a ja stoję całymi dniami przy garach, żeby ich ugościć. Powiedziałam - DOŚĆ! W tym roku będzie inaczej. Zamówię pizzę i też się najemy. Jestem ciekawa reakcji moich teściów. Pewnie nie zostawią na mnie nawet suchej nitki!
Śr. 7 grudnia
Wiemy, jak imprezują mieszkańcy Warszawy. Nie tylko ognisko w wannie
Są różne definicje grubej imprezy. Nigdzie na świecie nikt nie bawi się jednak tak, jak mieszkańcy Warszawy. Tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po 22:00. Picie na umór, zabawa na całego i przede wszystkim zupełny brak granic. Jak się bawić to się bawić – tak brzmi ich dewiza życiowa.
Wt. 6 grudnia
„Znajomi oszaleli! Codziennie wrzucają na FB fotki swoich dzieci. Ileż można na to patrzeć?”
"Mam 33 lata i póki co nie przeszło mi jeszcze przez myśl, żeby zakładać rodzinę. Lubię sobie poskakać z kwiatka na kwiatek i przede wszystkim uwielbiam się dobrze bawić. Ale coraz mniej moich znajomych może sobie jeszcze na to pozwolić. Już prawie wszyscy mają dzieci. W dodatku co nie odświeżę ścianki na FB, to widzę te małe pyzate buzie. Oni wciąż wrzucają ich fotki. Ileż można na to patrzeć? Ja rozumiem, raz na jakiś czas, ale codziennie? A weź tu się z jakimś napij, jak ciągle jakiś bachor chory. Ja chyba nigdy świadomie nie zdecyduję się na potomstwo. Przecież to tak ogranicza!"
Wt. 6 grudnia
"Nie chcę ozdabiać domu na święta. Nienawidzę choinek, lampek i bombek. Wszyscy uważają, że zwariowałam"
Święta, święta i po świętach. Nie rozumiem tego całego szumu. U mnie w domu w grudniu panowało prawdziwe szaleństwo. Rodzice chcieli, żeby wszystko było idealnie ozdobione, a ja nigdy nie czułam rodzinnej atmosfery. Dla mnie to komercyjne święto. Dekoracje w ogóle nie są potrzebne do tego, żeby spędzić czas w gronie najbliższych. Oczywiście wszyscy uważają, że oszalałam i powinnam dekorować swój dom.
Wt. 6 grudnia
"Zdradziłam swojego męża z jego bratem na naszym weselu. Nie wiem, czyje dziecko będę wychowywać"
Jak mogłam coś takiego zrobić? Kocham swojego męża, ale jego brat ma w sobie coś tak magicznego, że nie mogłam się oprzeć i uległam. Zrobiłam to jeszcze na moim weselu za plecami mojego męża, który w tym czasie świetnie się bawił. Czuję się okropnie, a na dodatek jestem w ciąży i nie wiem, kto jest ojcem mojego dziecka.
Wt. 6 grudnia
"Okłamałam dzieci, że Święta spędzę w szpitalu, bo wstyd mi, że nie stać mnie na prezenty dla wnuków"
"Co roku jest mi coraz trudniej finansowo. Leki drożeją, jedzenie drożeje, nie mówiąc już o opłatach, a moja emerytura wynosi właściwie wciąż tyle samo. Grudzień jest najgorszy. Jest tyle okazji do celebrowania wspólnych chwil z bliskimi, a mnie na to nie stać. Nie mogę sobie pozwolić na przygotowanie wigilijnych dań ani na kupienie dla wnuków choćby skromnych prezentów. W tym roku jest mi tak wstyd, że powiedziałam im, że spędzam Święta w szpitalu i to takim, gdzie nie wolno odwiedzać pacjentów. Oczywiście będę w domu. Zupełnie sama".
Pon. 5 grudnia
„Mam 80 lat, a ciągle myślę o facetach. Po śmierci męża wreszcie poczułam, jak smakuje życie”
Mówią, że życie zaczyna się po 40. To nieprawda. Moje zawsze było nudne, szare i ponure. Wszystko zmieniło się po śmierci mojego męża. Wreszcie zaczęłam się uśmiechać, dbać o siebie i poznawać nowych ludzi, a zwłaszcza mężczyzn. Miłość to naprawdę piękne uczucie.
Pon. 5 grudnia
"Między mną i mężem już nie ma chemii. Trzymają mnie przy nim tylko pieniądze"
Uwielbiam prowadzić dostatnie życie. Egzotyczne wakacje, drogie ubrania od projektantów, zabiegi u kosmetyczki... Mogę sobie na to wszystko pozwolić, dzięki wypłacie mojego męża. Niestety, już go nie kocham. Nie układa się też nam w łóżku. Mimo wszystko trzyma mnie przy nim kasa. Sama nigdy nie zarobię takich pieniędzy.
Nd. 4 grudnia
"Teściowie chcą iść na Sylwestra i my też! Mieli zostać z wnukami. To ich obowiązek"
"Już w wakacje zapowiedziałam teściom, że w tym roku idziemy na Sylwestrową imprezę. To oczywiste, że w takim razie oni mieli zostać z dziećmi. Rzadko gdzieś z mężem wychodzę i to ma być mój pierwszy bal sylwestrowy od 5 lat. Maluchy nie są już zbyt wymagające. Wystarczy dać im kolację, wykąpać i położyć spać. Dziadkowie mogą przecież urządzić sobie domowego Sylwestra. Dzieci pójdą spać na piętro i nic ich nie obudzi. Ale nie! Oni nam oświadczyli, że w tym roku też chcą się bawić. To są dziadkowie? Naprawdę? Przecież zostawanie z wnukami to ich obowiązek. Ja mam teraz zrezygnować z balu, na który tak długo czekałam?"
Nd. 4 grudnia
"Ważę 120 kilo. Chciałabym chodzić na fitness, ale tam są same chude laski. Wstyd mi"
"Mam 28 lat i naprawdę czuję, że całe życie przede mną, ale mam też 156 cm wzrostu i prawie 120 kilogramów. Spasłam się w ostatnich latach nieziemsko. Zajadałam stresy i sukcesy. Ciągle coś żuję i to jest przerażające, bo ja nie robię tego z głodu, tylko z uzależnienia. Jedyne, co sprawia, że nie chce mi się jeść to endorfiny, a te daje mi ruch. Tylko że nie mam na tyle motywacji, żeby ćwiczyć samodzielnie, a na fitness wstydzę się chodzić, bo tam są przecież same chude laski. Jak mam się przełamać?"
Sob. 3 grudnia
"Moja teściowa uważa, że przyszła pora na dzieci. A my wolimy skupić się na karierze..."
Dlaczego ta kobieta cały czas wtrąca się w nasze życie? Teściowa przy każdej okazji powtarza, że powinniśmy już powiększyć rodzinę. Ile razy będę jej powtarzać, że to jeszcze nieodpowiednia pora? Przecież najpierw musimy zrobić karierę, zacząć zarabiać normalne pieniądze i kupić mieszkanie. Na wynajętym trudno jest wychowywać dziecko...
Sob. 3 grudnia
"Mój mąż nie chce mieć dzieci, więc w tajemnicy przed nim odstawiłam tabletki antykoncepcyjne"
Z mężem układa się nam bardzo dobrze. Nie zgadzamy się jedynie w jednej kwestii. Ja od zawsze chcę mieć dziecko, on jest do tego krytycznie nastawiony. Mój ukochany uważa, że najpierw musimy się czegoś dorobić, rozwinąć naszą karierę. Ja już nie chcę dłużej czekać, więc w tajemnicy odstawiłam tabletki antykoncepcyjne.
Pt. 2 grudnia
"Mam ochotę na mojego sąsiada. Ten ciągle odrzuca moje końskie zaloty"
Jarek to mój nowy sąsiad, który tydzień temu wprowadził się piętro niżej. Jest tak męski i samczy, że bardzo chciałabym go poznać bliżej... tak blisko, jak tylko się da. Marzę o moim nowym sąsiedzie.
Pt. 2 grudnia
"Żona nie widzi świata poza naszym synem. Nasz związek powoli przestaje istnieć"
Przyjście dziecka na świat to nie tylko ogromna radość, ale również wiele zmian - szczególnie w związku. Partnerzy mają już mniej czasu tylko dla siebie, dlatego tak ważne jest, aby mimo wszystko pielęgnować momenty we dwoje. Mogą to być wyjścia na randki albo po prostu wspólnie zjedzone śniadanie. Okazuje się, że niestety czasami druga osoba nie szuka kontaktu z partnerem i całkowicie dedykuje swój czas maluchowi.
Czw. 1 grudnia