prawdziwa historia
"Kiedy byłam w ciąży, mąż tył razem ze mną. Po porodzie zrzuciłam balast, a on dalej robi masę"
"Kiedy zaszłam w ciążę, mąż wymyślił, że będzie mnie wspierał na każdej płaszczyźnie przez dziewięć miesięcy. To oznaczało, że pozwalał sobie też na różne żywieniowe zachcianki i tył razem ze mną. Kiedy ja rodziłam, on miał 15 kg na plusie. Mówił, że zrzuci razem ze mną, a ja po porodzie już dawno wróciłam do dawnej wagi. On z kolei dalej robi masę i coraz mniej mi się to podoba".
Śr. 11 września
"Napisaliśmy scenariusz wesela, a obsługa wszystko zepsuła. Przez nich cały plan się posypał"
"Tydzień temu było moje wesele i do tej pory nie mogę dojść do siebie. Wszystko miało być dopięte na ostatni guzik, tak żeby goście i moja wymagająca rodzina czuli się zaopiekowani, a tymczasem wyszła bryndza".
Śr. 11 września
"Żona otwarła warsztat stolarski. Teraz chłopy się ze mnie śmieją"
"Zgodziłem się, żeby moja żona zaczęła jeździć na jakieś szkolenia do miasta. Mało mnie obchodziły szczegóły, ale teraz żałuję, że nie dopytałem, bo okazało się, że to chodziło o szkolenia stolarskie z renowacją mebli. Teraz otwarła sobie na naszym podwórku warsztat i wykonuje zlecenia, a chłopy się ze mnie śmieją".
Śr. 11 września
"Syn ma już 22 lata i wciąż mieszka u nas. Mógłby się wziąć w garść i pójść na swoje"
"Mój syn, który ma 22 lata wciąż mieszka u nas w domu. Rozumiem, że czasy się zmieniają, że młodzież ma teraz inne podejście do życia, ale przyznajmy szczerze – 22 lata to już chyba czas, żeby dorosły człowiek wziął się w garść i poszedł na swoje".
Śr. 11 września
"Synowa spoufala się, jakbyśmy były sobie równe. Od razu po ślubie zaczęła do mnie mówić po imieniu"
"Nigdy czegoś takiego nie widziałam i nie słyszałam. Moja synowa ledwo co weszła do naszej rodziny, a spoufala się, jakbyśmy były sobie równe. Od razu po ślubie zaczęła się zachowywać, jakbyśmy były koleżankami i zwraca się do mnie po imieniu".
Śr. 11 września
"Rodzice oczekują, że zasponsoruję im wczasy. Przecież muszę utrzymać własne dzieci"
"Jestem jedynaczką i rodzice od zawsze wpajali mi, że to na mnie będzie spoczywał obowiązek opieki nad nimi. Oni jednak nie potrzebują pomocy, ani wsparcia finansowego. Mimo tego oczekują, że wykupię im wczasy. Marzą o podróży do Hiszpanii. Stać ich, ale wolą, żeby to był prezent. A ja przecież mam na utrzymaniu własne dzieci. Głupio mi jednak odmówić".
Śr. 11 września
"Zabrałam partnera do restauracji i teatru, bo miał urodziny. Stwierdził, że się nie postarałam"
"Jako prezent Tomek wybrał sobie najdroższe dresy w całym sklepie. Świetnie w nich wyglądał. Oczywiście, prezent było ode mnie. Potem jeszcze zaprosiłam go do trzygwiazdkowej restauracji i na spektakl. A on kompletnie tego nie docenił".
Śr. 11 września
"Mam 34 lata i nie mam męża. Mama radzi mi, żebym wyszła za takiego bogatego mieszkańca naszej wsi"
"Mam 34 lata i powiem szczerze, że niby wszystko jest w porządku – mam pracę, znajomych, czasem gdzieś wyjadę do miasta. Ale jest jedna sprawa. Mianowicie, nie mam męża. I tu właśnie zaczynają się schody, bo moja mama od długiego już czasu nie daje mi spokoju. Cały czas gada o tym, że to już najwyższy czas i żebym wyszła za mąż za takiego jednego bogacza. Że jak nie teraz, to nigdy. A co gorsza, mówi, że to wstyd dla niej, że ja jestem starą panną i że ludzie na wsi już zaczynają gadać".
Wt. 10 września
"Po narodzinach córeczki wszystkie koleżanki o mnie zapomniały. Wolą balety, ploteczki i facetów"
"Chciałam zaprosić moje koleżanki ze studenckich czasów na obiad z okazji narodzin mojej córki. Niestety, żadna z nich nie miała dla mnie czasu. Zrobiło mi się przykro, bo nawet nie powiedziały o jakimś innym dostępnym terminie. Każda z nich ma swoje życie i rozrywki, a ja teraz siedzę w domu i grzebię się w pampersach. Mam wrażenie, że całkiem o mnie zapomniały i już do nich nie pasuje".
Wt. 10 września
"Na emeryturze przejąłem obowiązki domowe. Jestem tak zmęczony, że wieczorem zasypiam przy ulubionym serialu"
"Przeszedłem na emeryturę. Zamiast wreszcie sobie odpocząć, to żona postawiła mnie do pionu — teraz ja mam się zajmować domem, a jej zachciało się na starość rozwijać. Powiem wam, że tych obowiązków domowych jest tyle, że wieczorem zmęczony zasypiam przy ulubionym serialu".
Wt. 10 września
"Teściowa wręczyła mi kartkę z imionami dziecka, które akceptuje. Powiedziała, że innych nie będzie używać"
"Moja teściowa to kobieta, która wyróżnia się wyjątkowym talentem do włażenia z buciorami w nasze życie. Odkąd dowiedziała się, że jestem w ciąży, postanowiła "pomóc" nam w wyborze imienia dla dziecka. Podczas niedzielnego obiadu, z pełnym przekonaniem i dumą, wręczyła mi kartkę, na której widniała lista imion i to nie byle jakich".
Wt. 10 września
"Teściowe namawiali nas na wnuka. A nasze małżeństwo od lat było w ruinie"
"Od kilku lat żyjemy z dala od siebie. Ja w domu, on ciągle w delegacji, Mąż od dawna mnie nie zauważa, a teściowe namawiają nas na wnuka. Bo czasu mało nam zostało, bo to najwyższy czas, bo oni chcą być dziadkami. Nasze małżeństwo od dawna nie istnieje, ja ciągle myślę o rozwodzie, a mój małżonek w ogóle się tym nie przejmuje. Nie chcę mieć dziecka z człowiekiem, który nie widzi moich potrzeb, byle zadowolić jego rodziców".
Wt. 10 września
"Podsłuchałam, co mówi o mnie teściowa do innych. Wszyscy się co do niej mylili"
"Od zawsze słuchałam od wszystkich, że lepiej nie mieć teściowej. Każdy miał na temat swojej nie najlepsze zdanie i wszyscy twierdzili, że lepiej by było, jak bym nie wychodziła za mąż. Posiadanie partnera i tworzenie związku to jedno, a ślub drugie, wtedy w teorii uniknęłabym oficjalnie tego, co mi wszyscy odradzali. Ale ja poszłam swoją drogą, posłuchałam intuicji i mam męża i teściową. Ostatnio podsłuchałam, co ona mówi o mnie do innych. No i stwierdzam, że wszyscy się co do niej mylili".
Wt. 10 września
"Z wesela wnusi wyszłam głodna. Ciasta i kawy nie było na stołach, tylko gdzieś w kącie"
"Co za nowoczesny pomysł, żeby nie dać nic słodkiego na stoły dla gości. Młodzi kazali wszystkim maszerować do wspólnego stołu w kącie sali i stać w kolejce chętnych do zrobienia kawy. Wędliny i chleb ze smalcem też schowali za węgłem, a na stołach dla gości rozstawili kwiaty i jakieś sałatki z zieleniną. Wyszłam głodna, bo nie miałam siły wędrować w tę i z powrotem, żeby coś sobie nałożyć".
Wt. 10 września
"Babcia twierdzi, że wymodliła moją ciążę. Nie rozumie, że to zasługa lekarzy"
"Babcia stwierdziła, że to ona wymodliła moją ciążę. Ciągle powtarza, że to nie nauka, a Bóg zesłał nam to dziecko. I choć jestem wdzięczna za jej wsparcie i wiarę w to, że się uda, nie jestem w stanie wytłumaczyć jej, że to nie cud, a sztab lekarzy i technologia, która dała nam to szczęście".
Wt. 10 września
"Babcia Krystyna nie dbała o dziadka Mariana. A na pogrzebie zgrywała żonę idealną"
"Zawsze z zażenowaniem obserwowałam to, jak babcia Krystyna traktowała mojego dziadka. To był poczciwy człowiek, zawsze jej pomagał, a ona mu wymyślała trudne zadania. Usługiwał jej przez całe życie, a kiedy chorował, to nie uzyskał od niej żadnej pomocy. Nie mogłam patrzeć, jak na cmentarzu go opłakiwała. To były udawane łzy".
Wt. 10 września