prawdziwa historia
"W szkole są wszy. Wychowawca zaproponował, żeby mocno skrócić dzieciom fryzury"
"To było nieuniknione, miałam tego świadomość, choć nie spodziewałam się, że to stanie się to tak szybko. W przedszkolu zawsze przerabialiśmy ten temat i jakoś sobie radziliśmy, rodzice współpracowali. Dzieci długo zostawały w domu. Jednak w przypadku szkoły już nie możemy sobie na to pozwolić, wychowawca więc zaproponował, żeby po prostu mocno skrócić dzieciom fryzury. Nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania nawet w przypadku chłopców, a sama mam córkę, która zapuszcza włosy na komunię".
Czw. 12 września
"Mam 33 lata, a na palcu wciąż brak obrączki. Faceci w ogóle nie myślą o ślubnym kobiercu"
"Nie mam szczęścia w miłości. Każdy facet, którego poznaje nawet ani przez chwilę nie myśli, żeby się oświadczyć i założyć szczęśliwą rodzinkę. Każdy chciałby tylko wychodzić z kumplami, chwalić się mną, a po kilku miesiącach zapomina, czym jest romantyzm i tyle go widzieli. Prawie jestem przekonana, że już nigdy nie znajdę prawdziwej i szczerej miłości na całe życie".
Śr. 11 września
"Nie umiem wybrać między dwiema kobietami. Jedna to Magda, a druga to mama"
"Kocham dwie kobiety naraz — moją mamę i moją dziewczynę Magdę. Teoretycznie wszystko jest ok, ale ostatnio Magda powiedziała mi, że powinienem w końcu wyprowadzić się od mamy i zamieszkać z nią, a ja nie potrafię zostawić mojej mamy. Nie potrafię wybrać pomiędzy dwiema najważniejszymi kobietami w moim życiu".
Śr. 11 września
"Teściowa zaprosiła byłą mojego męża wraz z mamusią na urodziny. Szczebiotały, aż miło"
"Moja teściowa przeszła samą siebie w ostatnią niedzielę. Zaprosiła nas na urodzinową imprezkę w ogrodzie. Byliśmy w doskonałym nastroju, ale najbardziej zrzedła nam mina, gdy ujrzeliśmy byłą partnerkę mojego męża w towarzystwie zacnie wyfiokowanej mamusi. Teściowa już nie raz wspominała, że tęskni za Anką, bo była lepsza ode mnie. Szczebiotała słodko z jej matką i nadskakiwała im tak, że aż się robiło niedobrze".
Śr. 11 września
"Matka grzebie w mojej lodówce i pralce. Wciąż myśli, że jestem nieporadnym Krzysiem"
"Mam 30 lat i wciąż jestem kawalerem. Dziewczyny nie są mną zainteresowane, a ja sam nie garnę się do wielkich podrywów. Jakoś przyzwyczaiłem się do samotnego trybu życia. Ale nie moja matka. Ona zawsze marzyła o gromadce wnuków i synowej. Uważa również, że skoro nikt o mnie nie dba, to z pewnością chodzę głodny i brudny. Zagląda do mojego mieszkania nawet pod moją nieobecność. A ja przecież jestem dorosłym facetem i mam dwie sprawne ręce do pracy".
Śr. 11 września
"Kiedy byłam w ciąży, mąż tył razem ze mną. Po porodzie zrzuciłam balast, a on dalej robi masę"
"Kiedy zaszłam w ciążę, mąż wymyślił, że będzie mnie wspierał na każdej płaszczyźnie przez dziewięć miesięcy. To oznaczało, że pozwalał sobie też na różne żywieniowe zachcianki i tył razem ze mną. Kiedy ja rodziłam, on miał 15 kg na plusie. Mówił, że zrzuci razem ze mną, a ja po porodzie już dawno wróciłam do dawnej wagi. On z kolei dalej robi masę i coraz mniej mi się to podoba".
Śr. 11 września
"Napisaliśmy scenariusz wesela, a obsługa wszystko zepsuła. Przez nich cały plan się posypał"
"Tydzień temu było moje wesele i do tej pory nie mogę dojść do siebie. Wszystko miało być dopięte na ostatni guzik, tak żeby goście i moja wymagająca rodzina czuli się zaopiekowani, a tymczasem wyszła bryndza".
Śr. 11 września
"Żona otwarła warsztat stolarski. Teraz chłopy się ze mnie śmieją"
"Zgodziłem się, żeby moja żona zaczęła jeździć na jakieś szkolenia do miasta. Mało mnie obchodziły szczegóły, ale teraz żałuję, że nie dopytałem, bo okazało się, że to chodziło o szkolenia stolarskie z renowacją mebli. Teraz otwarła sobie na naszym podwórku warsztat i wykonuje zlecenia, a chłopy się ze mnie śmieją".
Śr. 11 września
"Syn ma już 22 lata i wciąż mieszka u nas. Mógłby się wziąć w garść i pójść na swoje"
"Mój syn, który ma 22 lata wciąż mieszka u nas w domu. Rozumiem, że czasy się zmieniają, że młodzież ma teraz inne podejście do życia, ale przyznajmy szczerze – 22 lata to już chyba czas, żeby dorosły człowiek wziął się w garść i poszedł na swoje".
Śr. 11 września
"Synowa spoufala się, jakbyśmy były sobie równe. Od razu po ślubie zaczęła do mnie mówić po imieniu"
"Nigdy czegoś takiego nie widziałam i nie słyszałam. Moja synowa ledwo co weszła do naszej rodziny, a spoufala się, jakbyśmy były sobie równe. Od razu po ślubie zaczęła się zachowywać, jakbyśmy były koleżankami i zwraca się do mnie po imieniu".
Śr. 11 września
"Rodzice oczekują, że zasponsoruję im wczasy. Przecież muszę utrzymać własne dzieci"
"Jestem jedynaczką i rodzice od zawsze wpajali mi, że to na mnie będzie spoczywał obowiązek opieki nad nimi. Oni jednak nie potrzebują pomocy, ani wsparcia finansowego. Mimo tego oczekują, że wykupię im wczasy. Marzą o podróży do Hiszpanii. Stać ich, ale wolą, żeby to był prezent. A ja przecież mam na utrzymaniu własne dzieci. Głupio mi jednak odmówić".
Śr. 11 września
"Zabrałam partnera do restauracji i teatru, bo miał urodziny. Stwierdził, że się nie postarałam"
"Jako prezent Tomek wybrał sobie najdroższe dresy w całym sklepie. Świetnie w nich wyglądał. Oczywiście, prezent było ode mnie. Potem jeszcze zaprosiłam go do trzygwiazdkowej restauracji i na spektakl. A on kompletnie tego nie docenił".
Śr. 11 września
"Mam 34 lata i nie mam męża. Mama radzi mi, żebym wyszła za takiego bogatego mieszkańca naszej wsi"
"Mam 34 lata i powiem szczerze, że niby wszystko jest w porządku – mam pracę, znajomych, czasem gdzieś wyjadę do miasta. Ale jest jedna sprawa. Mianowicie, nie mam męża. I tu właśnie zaczynają się schody, bo moja mama od długiego już czasu nie daje mi spokoju. Cały czas gada o tym, że to już najwyższy czas i żebym wyszła za mąż za takiego jednego bogacza. Że jak nie teraz, to nigdy. A co gorsza, mówi, że to wstyd dla niej, że ja jestem starą panną i że ludzie na wsi już zaczynają gadać".
Wt. 10 września
"Po narodzinach córeczki wszystkie koleżanki o mnie zapomniały. Wolą balety, ploteczki i facetów"
"Chciałam zaprosić moje koleżanki ze studenckich czasów na obiad z okazji narodzin mojej córki. Niestety, żadna z nich nie miała dla mnie czasu. Zrobiło mi się przykro, bo nawet nie powiedziały o jakimś innym dostępnym terminie. Każda z nich ma swoje życie i rozrywki, a ja teraz siedzę w domu i grzebię się w pampersach. Mam wrażenie, że całkiem o mnie zapomniały i już do nich nie pasuje".
Wt. 10 września
"Na emeryturze przejąłem obowiązki domowe. Jestem tak zmęczony, że wieczorem zasypiam przy ulubionym serialu"
"Przeszedłem na emeryturę. Zamiast wreszcie sobie odpocząć, to żona postawiła mnie do pionu — teraz ja mam się zajmować domem, a jej zachciało się na starość rozwijać. Powiem wam, że tych obowiązków domowych jest tyle, że wieczorem zmęczony zasypiam przy ulubionym serialu".
Wt. 10 września
"Teściowa wręczyła mi kartkę z imionami dziecka, które akceptuje. Powiedziała, że innych nie będzie używać"
"Moja teściowa to kobieta, która wyróżnia się wyjątkowym talentem do włażenia z buciorami w nasze życie. Odkąd dowiedziała się, że jestem w ciąży, postanowiła "pomóc" nam w wyborze imienia dla dziecka. Podczas niedzielnego obiadu, z pełnym przekonaniem i dumą, wręczyła mi kartkę, na której widniała lista imion i to nie byle jakich".
Wt. 10 września