Reklama
 

prawdziwa historia

Życiowy dramat teściowej: „Synowa nie chce mówić do mnie mamo. To było moim marzeniem”

Życiowy dramat teściowej: „Synowa nie chce mówić do mnie mamo. To było moim marzeniem”

Większość świeżo upieczonych żon mogłoby opowiedzieć o swoich teściowych wiele rozbudowanych historii, lecz niestety nie wszystkie miałyby pozytywne zakończenie. Choć trudna teściowa potrafi uprzykrzyć życie, to okazuje się, że nie zawsze matka męże ma złe intencje, czego najlepszym dowodem jest list przysłany do naszej redakcji przez 57-letną kobietę z okolic Krakowa.

Pon. 29 maja

"Miał być tylko kolegą z internetu, ja mam męża. Ale spotkanie wszystko zweryfikowało"

"Miał być tylko kolegą z internetu, ja mam męża. Ale spotkanie wszystko zweryfikowało"

"Dwa lata temu poznałam przez Internet dwóch mężczyzn. Jeden z nich podobał mi się bardziej fizycznie, a z drugim fajniej mi się rozmawiało. Mieszkałam w centralnej Polsce, a oni byli z dwóch innych kierunków. Jeden urodził się i mieszkał nad morzem, drugi od 10 lat miał dom w górach. To ten drugi został moim mężem - wybrałam góry i dopasowanie wizualne. Ale Czarek wciąż pozostał moim wirtualnym kolegą, a nawet chyba przyjacielem. Niedawno musiałam jechać nad morze na spotkanie biznesowe. Postanowiłam, że się z nim zobaczę. To spotkanie wszystko zweryfikowało".

Pon. 29 maja

"Kiedyś go kochałam, ale ułożyłam sobie życie inaczej. Spotkałam go znów po 20 latach"

"Kiedyś go kochałam, ale ułożyłam sobie życie inaczej. Spotkałam go znów po 20 latach"

Byłam w życiu dwukrotnie zakochana. Moją pierwszą wielką miłością był Dawid — kolega z klasy, najprzystojniejszy w całej szkole. Zobaczyłam go znów po 20 latach, na spotkaniu klasowym, po którym obiecywałam sobie... sama nie wiem co. Jednak rzeczywistość napisała scenariusz, którego się nie spodziewałam.

Pon. 29 maja

Adoptowali "słodką 6-latkę". Okazała się być dorosłą socjopatką, która chciała ich skrzywdzić

Adoptowali "słodką 6-latkę". Okazała się być dorosłą socjopatką, która chciała ich skrzywdzić

Takie szokujące zdarzenia zdarzają się chyba tylko za oceanem. Zamożni Amerykanie adoptowali 6-letnią Ukrainkę. W rzeczywistości okazała się być chorą psychicznie socjopatką, która chciała zrobić im krzywdę.

Pon. 29 maja

"Krótka mini to moja codzienność. Mężowi nagle przestało się to podobać"

"Krótka mini to moja codzienność. Mężowi nagle przestało się to podobać"

"Zawsze lubiłam modne ubrania. Nie ukrywam, że stylizacje, które wybieram należą raczej do tych odważniejszych. Nie widzę w tym niczego złego. Przecież noszę się tak od zawsze, więc dlaczego nagle miałabym to zmieniać? Mężowi przestały podobać się moje krótkie mini. Twierdzi, że to nie pasuje do mojego wieku. Chyba trochę przesadza? Mam dopiero 45 lat!" 

Pon. 29 maja

"Nie gotuję, bo nie lubię. Mąż do tej pory się nie przyzwyczaił. Teraz postawił mi ultimatum"

"Nie gotuję, bo nie lubię. Mąż do tej pory się nie przyzwyczaił. Teraz postawił mi ultimatum"

"Nigdy nie lubiłam gotować. Jestem w związku z moim ukochanym od wielu lat. Zanim wzięliśmy ślub, mieszkaliśmy ze sobą. Nigdy nie gotowałam. A teraz nagle on zaczął robić z tego wielki problem. Myślałam, że da sobie w końcu spokój, ale tym razem postawił mi ultimatum. No nie wytrzymam!" 

Pon. 29 maja

"Odwiedziłam starszą sąsiadkę. To, co od niej usłyszałam, złamało mi serce"

"Odwiedziłam starszą sąsiadkę. To, co od niej usłyszałam, złamało mi serce"

"Niedawno przeprowadziłam się na inne osiedle. Zamieniłam nowe budownictwo, na starsze, ale jednocześnie na większy metraż. To taka sypialniana dzielnica naszego miasta, ale wyjątkowo cicha i sympatyczna. Nie żałuję tej zmiany, a w mieszkaniu w końcu mam miejsce na domowe biuro. To spora oszczędność, bo nie muszę go wynajmować. Sąsiadów też mam fajnych. Większość z nich to młodzi ludzie, lubiący imprezować. Ale mi to nie przeszkadza, że w weekend nie jest tak cicho, jak w trakcie tygodnia. Zresztą, ja też lubię czasem zorganizować małą domówkę. Naprzeciwko mnie mieszka jedyna starsza osoba w naszym bloku Ostatnio postanowiłam ją odwiedzić. To, co od niej usłyszałam, złamało mi serce".

Pon. 29 maja

"Mąż wciąż podkreśla, że nie jestem u siebie. Czuję się w domu jak jakiś intruz"

"Mąż wciąż podkreśla, że nie jestem u siebie. Czuję się w domu jak jakiś intruz"

"Tak było od samego początku. Fakt, że to ja się do niego przeprowadziłam i niewiele ze sobą zabrałam, bo jestem z biedniejszej rodziny. Ale wyposażyłam nam kuchnię w sprzęty, które udało mi się kupić za czasów narzeczeństwa, a dodatkowo dostaliśmy spory zastrzyk gotówki z okazji ślubu. On jednak twierdzi, że skoro to on władował pieniądze w organizację wesela, to wszystko, co kupiliśmy do domu za te pieniądze, i tak jest jego. Na każdym kroku wysłuchuję, że nie jestem u siebie i naprawdę czuję się w domu jak jakiś intruz, a przecież nie powinno tak być".

Pon. 29 maja

"Kupiłam przez Internet wyprawkę dla synka. To, co dostałam, mnie zszokowało"

"Kupiłam przez Internet wyprawkę dla synka. To, co dostałam, mnie zszokowało"

"Za miesiąc przyjdzie na świat moje pierwsze dziecko. Wszyscy dookoła mówili mi, że to bardzo ryzykowne czekać tak długo z kupieniem wyprawki, bo może być różnie. Mogłam urodzić wcześniaka albo w pewnym momencie poczuć się na tyle źle, że czas do porodu musiałabym spędzić w szpitalu. Wiem, że kobiety szaleją na punkcie tych niemowlęcych zakupów, ale u mnie się nie przelewa i odkładałam sobie małą kwotę co miesiąc, żeby później kupić używaną wyprawką w jakimś zestawie. Zrobiłam to tydzień temu, a przedwczoraj przesyłka była już u mnie. Tylko że... to, co dostałam, mnie ZSZOKOWAŁO!"

Nd. 28 maja

"Teściowa kupuje moim dzieciom grające zabawki. Cały czas jej powtarzam, żeby tego nie robiła"

"Teściowa kupuje moim dzieciom grające zabawki. Cały czas jej powtarzam, żeby tego nie robiła"

"Teściowa w ogóle mnie nie słucha. Nie rozumie, że mam swoje powody do tego, żeby nie dawać dzieciom grających zabawek. One w ogóle niczego ich nie uczą. Są głośne i mają zły wpływ na koncentrację najmłodszych. Ze wszystkich muszę wyciągać baterię, zaklejać głośniczki, a niektóre po prostu wyrzucam. To nie powstrzymuje tej kobiety. Cały czas kupuje nowe". 

Nd. 28 maja

"Po 3 latach od urodzenia córki chciałam raz wyjść z koleżankami. Mama mi zabroniła"

"Po 3 latach od urodzenia córki chciałam raz wyjść z koleżankami. Mama mi zabroniła"

"Urodziłam córeczkę miesiąc po mojej osiemnastce. Oczywiście, że nie była planowanym dzieckiem, a tatuś się jej wyrzekł. Mało tego, jego rodzice również nie mają ochoty spotykać się z małą, więc wszystkie obowiązki związane z rodzicielstwem spadły na mnie. Moja mama sporo mi pomaga, ponieważ ja kontynuuję naukę. Przez 3 lata żyłam tylko domem, dzieckiem i podnoszeniem swoich kwalifikacji. Tydzień temu zostałam zaproszona na wieczór panieński jednej z koleżanek. Miałam nadzieję, że po raz pierwszy od ponad 3 lat będę miała okazję wyjść z domu po to, żeby zwyczajnie się pobawić. Niestety moja mama mi tego zabroniła, argumentując to w kompletnie nieprzemawiający do mnie sposób".

Nd. 28 maja

"Po porodzie wypadły mi prawie wszystkie włosy. To, co powiedział mój mąż, zaparło mi dech"

"Po porodzie wypadły mi prawie wszystkie włosy. To, co powiedział mój mąż, zaparło mi dech"

"Ciąża i poród były dla mnie bardzo trudnym przeżyciem. Przez dziewięć miesięcy musiałam na siebie bardzo uważać, żeby nie stracić upragnionej ciąży. Na szczęście wszystko potoczyło się dobrze i urodziłam zdrowego synka. Teraz jednak borykam się z innym problemem. Wypadanie włosów po prostu mnie przerasta. Nie sądziłam, że to będzie tak wyglądać". 

Nd. 28 maja

"Ktoś zdewastował pomnik mojego ojca. Wreszcie poznałam powód i sprawcę"

"Ktoś zdewastował pomnik mojego ojca. Wreszcie poznałam powód i sprawcę"

"Od pewnego czasu, że każdym razem, gdy przychodziłam na cmentarz, widziałam zdewastowany grób ojca. Gdy policja reagowała lakonicznymi komunikatami, ja nareszcie odkryłam przerażającą prawdę. Nie spodziewałam się właśnie czegoś takiego".

Nd. 28 maja

"Sąsiadka wystawiła meble z pluskwami i karaluchami przed blok. Teraz i ja mam u siebie te robale. Kto za to zapłaci?!"

"Sąsiadka wystawiła meble z pluskwami i karaluchami przed blok. Teraz i ja mam u siebie te robale. Kto za to zapłaci?!"

"Pracowałam tego dnia zdalnie. Właśnie poszłam do kuchni odgrzać sobie obiad, kiedy zauważyłam wielkiego karalucha, który wchodził przez moje okno. Natychmiast złapałam za kapeć i go zatłukłam. Pozamykałam wszystkie okna w mieszkaniu i wróciłam do kuchni. Rozglądając się nerwowo wyjrzałam za okno i ujrzałam, że ktoś postawił mnóstwo starych, rozpadających się mebli pod blokiem. Po ścianie chodziło więcej robaków. Zgroza!"

Nd. 28 maja