prawdziwa historia
"Pod moją nieobecność teściowa zrobiła mi niespodziankę. Taka mama to skarb!"
"Miałam ostatnio gorszy czas i prawdę mówiąc, mało się przejmowałam porządkiem w domu... Robiłam to, co musiałam i na co miałam siłę, a pozostałe domowe obowiązki leżały odłogiem. W końcu musiałam wyjechać na pewien czas, żeby zrobić porządek ze swoim zdrowiem. Poprosiłam swoją teściową, żeby pod moją nieobecność zaopiekowała się naszym królikiem... A ona zrobiła mi taką niespodziankę, że aż mi niezręcznie... Złota kobieta! Jak ja się jej odwdzięczę?".
Wt. 25 lipca
"Zachorowałam i nie mogę liczyć na córki. Obie wolą imprezować niż się mną zająć"
"Choroba nie wybiera i dokładnie wiem, co znaczy cierpieć z powodu boleści pleców czy zdrętwiałych rąk, dlatego współczuję każdemu, kto musi przechodzić przez podobne piekło co ja. Bardzo mi jest także przykro, że córki nie potrafiły mnie w tym ciężkim okresie, wesprzeć, a jedyne, co umiały to wychodzić na imprezę".
Wt. 25 lipca
"Moja synowa źle traktuje mojego Kacperka. Zabroniła mu jeść mięso i kazała zrezygnować z kablówki!"
„Na ich przyjazd nasmażyłam schabowych i upiekłam karczek. Ale się zdziwiłam, kiedy zamiast wcinać mięso, zajadali się ziemniakami i marchewką z groszkiem. Okazało się, że od ponad roku są wegetarianami. Nie wierzę, że to był pomysł mojego Kacperka! Przecież to prawdziwy mięsożerca z krwi i kości. To Jagna musiała go na to namówić!”
Pon. 24 lipca
"Moja dziewczyna mi się oświadczyła. Czy ona zwariowała? Co ja powiem rodzicom? Ale wiocha!"
„Kiedy skończyłem wkładać naczynia do zmywarki po obiedzie, zobaczyłem, że tuż przede mną na kafelkach klęczy moja dziewczyna. Myślałem, że w głowie jej inne przyjemności, a ta ni z gruchy, ni z pietruchy sięgnęła do kieszeni, z której wyciągnęła czerwone pudełeczko. Byłem pewien, że to jakiś dowcip, a w środku znajduje się jakiś miniaturowy prezencik”.
Pon. 24 lipca
"Chłopak mojej przyjaciółki zachowuje się jak świnia, a ona tego nie dostrzega. Nie uwierzycie, na co przymyka oko!"
„Poszliśmy razem na pizzę, a on bekał przy stole, popijając piwo. Ale miał z siebie ubaw, a mi od razu odechciało się jeść! Dramat! Innym razem Sandra zaproponowała, żebyśmy skoczyli wspólnie do kina. Pomyślałam, że nic złego nie może się wydarzyć i być może przypadkowo mu się odbiło podczas naszego pierwszego spotkania. Byłam w ogromnym błędzie! Bruno przez cały seans głośno siorbał napój, jakby pierwszy raz w życiu znalazł się w miejscu publicznym i nie miał pojęcia, że obowiązują jakieś maniery”.
Pon. 24 lipca
„Dziecko już duże, a synowa wciąż nie pracuje. Mój syn haruje od rana do nocy, żeby ją utrzymać”
Legenda głosi, że gdzieś w Polsce żyje teściową, która na temat swojej synowej wypowiada się w samych superlatywach. Niestety takich przypadków na próżno doszukiwać się na naszej redakcyjnej skrzynce, czego kolejny dowodem jest z życia wzięta historia, opisana przez jedną z naszych czytelniczek. Pani Renata nie może zrozumieć, dlaczego jej synowa mimo trwających od wielu miesięcy deklaracji, wciąż nie kwapi się do powrotu na rynek pracy.
Pon. 24 lipca
"Jest mi wstyd za moich rodaków na all inclusive! Zawsze poznam, którzy to nasi! Po jednej rzeczy!"
"Uwielbiam wakacje all inclusive. Jest szybko, sprawnie, wygodnie i niedrogo. Niestety jest jeden ogromny minus takich wyjazdów. Nic na to nie poradzę, ale strasznie jest mi wstyd za naszych rodaków. Zawsze poznam ich po jednej rzeczy! To dlatego na takich wyjazdach, zawsze rozmawiam z mężem po angielsku. Wolę nie przyznawać się, skąd jestem. Przezorny zawsze ubezpieczony".
Pon. 24 lipca
"Mąż nigdy nie gotował bo twierdził, że nie umie. Znalazłam na niego sposób. Działa!"
"Lubię kulinarne eksperymenty, to też nie narzekałam zbytnio na to, że to ja sama wiecznie stoję w kuchni i gotuję dla naszej pięcioosobowej rodzinki. Jednak pracuję tak samo, jak mąż, po 8 godzin na etacie, a mam też przecież inne obowiązki i chciałam, żeby mój mężczyzna czasem mnie w tym gotowaniu odciążył. On się wykręcał, bo twierdził, że przecież nie potrafi, ale ja znalazłam na niego sposób. Mój tatko zawsze mi mówił, że ze mnie spryciula i sobie w życiu poradzę. Mąż teraz kocha gotować i tak naprawdę to rzadko wpuszcza mnie do kuchni, która kiedyś była moim królestwem. Aż zaczynam za tym tęsknić, ale doceniam, że teraz to dla mnie ktoś podaje do stołu".
Pon. 24 lipca
"Chłopaki mnie nie chcą, bo jestem zbyt ładna. To skandal, że urodziłam się piękna"
"Mam prawie 30 lat i jestem samotną singielką, która miała w życiu tylko jednego chłopaka. Wszyscy mężczyźni mnie odrzucają, bo twierdzą, że jestem Boginią piękności i przez to obawiają się, że będę ich zdradzać. Dlaczego nie mogę spotkać normalnego chłopaka? Żałuję, że jestem aż tak ładna."
Pon. 24 lipca
"Nie umiem cieszyć się ludzkim szczęściem. Powinno mnie motywować, a jest inaczej"
"Mama zawsze powtarzała mi, że karma wraca. Wspominała, że powinniśmy dawać ludziom tylko dobro, a właśnie to będziemy od nich dostawać no i w jej życiu się to za każdym razem sprawdzało. Ja wbiłam sobie to do głowy tak mocno, że czułam się winna zawsze, gdy pomagając komuś, zdarzało mi się pomyśleć też o korzyściach materialnych z tym związanych. Demotywowało mnie to tak mocno, że z wielu działań społecznych po prostu rezygnowałam, a później miałam do siebie pretensje. Myślałam, że z wiekiem nauczę się być po prostu bezinteresowna, ale ja chyba nie potrafię cieszyć się ludzkim szczęściem. To znaczy, uśmiecham się, gdy widzę szczęśliwych ludzi, którym życie ułożyło się tak, jakby tego chcieli, ale jednak są we mnie też inne emocje. Czy to znaczy, że jestem złym człowiekiem?"
Pon. 24 lipca
"Nie zamierzam puszczać dziecka do przedszkola. Teściowa łapie się za głowę, a ja mam ku temu dobre powody!"
„Uważam, że takie placówki demoralizują, a panie nie są w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi każdemu dziecku. Tomuś zostanie ze mną w domu, a ja sama zajmę się jego edukacją. Moja teściowa ma zupełnie odmienne zdanie. Uważa, że dzieci chodzące do przedszkola szybciej się socjalizują i łatwiej rozwijają się wśród rówieśników”.
Pon. 24 lipca
"Zdradziłem żonę. Mimo że mi wybaczyła, nasz związek się rozpada. Nie jestem w stanie dzielić z nią łóżka!"
„Jeszcze pół roku temu miałem wszystko. Cudowna żona, wymarzone mieszkanie na samej górze drapacza chmur w Warszawie, wysokie stanowisko w pracy, pasje i cudowne życie. No właśnie... Miałem. Dziś czuję, że nie mam już nic. Popełniłem głupi błąd. Przespałem się z moją asystentką, która od dawna próbowała ze mną flirtować. Początkowo byłem odporny na jej zaloty, ale z czasem kokietowała mnie tak bardzo, że nie wytrzymałem”.
Pon. 24 lipca
"Moja żona w ogóle o siebie nie dba! Boję się, co przyniesie przyszłość. Na nic rozmowy i prośby!"
„Moja żona to dowód na to, że pozory potrafią mylić. Starannie pomalowane paznokcie, pofarbowane włosy, delikatny makijaż i dobrze dobrane, markowe ubranie. Prawda jest jednak taka, że Malwina w ogóle o siebie nie dba. Regularna morfologia? A komu to potrzebne? Wizyta u ginekologa? Tylko przez internet po receptę na antykoncepcję! USG piersi? Podobno jest za młoda i przecież nic jej nie dolega! Słabo mi się robi, gdy słyszę te jej wymówki”.
Pon. 24 lipca
"Mąż zdecydował się na wazektomię. Teściowa mówi, że to moja wina i ma pretensje"
"Mamy z mężem już trójkę dzieci. Ostatnie było wpadką. Córka ma dwa latka. Ja brałam tabletki antykoncepcyjne, ale coś nie zadziałało. Oczywiście bardzo ją kochamy, ale już nie chcemy więcej pociech. To dlatego mąż zdecydował się na wazektomię. Teraz teściowa ma do mnie pretensje. Twierdzi, że okaleczyłam jej syna".
Pon. 24 lipca
"Uciekłam od męża po 10 latach. Ten list, to moja spowiedź przez sobą. Piszę i płaczę
"Przez wszystkie te lata wydawało mi się, że nic tak naprawdę się nie dzieje. Przecież nigdy mnie nie uderzył, nie był wobec mnie agresywny. Mąż zawsze był człowiekiem spokojnym. Wszyscy go uwielbiali, bo był też duszą towarzystwa. Uwielbiał bawić innych i kochał być w centrum uwagi. Oj tak! Gdy wszystkie oczy były zwrócone na niego, on był najszczęśliwszy na świecie. No i wiele osób mi takiego chłopa zazdrościło. Ale ja nie byłam szczęśliwa. Zastanawiałam się, dlaczego tak jest, skoro on mnie przecież nie krzywdzi. Prawda jednak była inna, a ja zrozumiałam ją dopiero po 10 latach. Wtedy od niego uciekłam - dosłownie - i postanowiłam wszystko sobie w głowie poukładać. Teraz piszę ten list, który jest dla mnie jak pewnego rodzaju spowiedź przed sobą i po prostu płaczę".
Pon. 24 lipca
"Mąż chce wysłać syna na obóz. Ja się boję o jego zdrowie. Czy przesadzam?"
"Mój syn ma dziesięć lat i bardzo chce pojechać na obóz sportowy. Ja z kolei boję się, że zrobi sobie krzywdę, a przecież będzie kilkaset kilometrów od domu. Wtedy nie będę w pobliżu, żeby mu pomóc i odpowiednio zareagować. Mąż jednak upiera się, żeby go puścić. Co robić?"
Pon. 24 lipca