prawdziwa historia
Syn czytelniczki zażyczył sobie na 18. urodziny auta, kursu prawa jazdy i opłaty za wynajem mieszkania na 5 lat
"Po wyprawieniu synowi osiemnastych urodzin uznałam, że to jednak dobrze, że mamy tylko jedno dziecko, choć kiedyś marzyliśmy o całej gromadce. Przecież to są tak ogromne koszta! Już się boję, co to będzie przy organizacji wesela. No ale mam nadzieję, że to jeszcze tak szybko nie nastąpi. W każdym razie wyprawienie przyjęcia wymagało od nas sporych zasobów finansowych, a syn jeszcze zażyczył sobie taki prezent, że aż usiadłam, gdy to usłyszałam. Mało tego, to był prezent dwuetapowy. Ja zgodziłam się tylko na ten pierwszy, i tak kosztowny. I byłam w szoku, że teraz młodzi ludzie mają takie wymagania. Ale syn powiedział, że koledzy w jego wieku również prosili rodziców o takie prezenty i je otrzymali. Cóż więc było robić. Kupiliśmy".
Wt. 25 lipca
Czytelniczka: teściowa pozwoliła 4-letniemu wnukowi oglądać bajki do 22 i jeść batoniki
„Teściowa otworzyła nam drzwi i zaprosiła do środka. Kiedy zobaczyłam moje dziecko, złapałam się za głowę! Siedział w piżamie na kanapie z batonikiem w ręku i z ogromnym zainteresowaniem spoglądał w ekran telewizora, na którym wyświetlała się kolorowa, głośna kreskówka. Okazało się, że niedawno wstał, bo poprzedniej nocy oglądał bajki do 22. Nigdy więcej nie oddam dziecka w ręce tej kobiety! Czy ona oszalała?!”
Wt. 25 lipca
"Moje dziecko dostało nowe uszka. Masakra, coś poszło nie tak"
"Chciałam zrobić córeczce prezent ma Komunię Świętą i podążając za obowiązującą modą, postanowiłam zafundować jej operację plastyczną. Niestety, coś poszło nie tak, bo moja córeczka już od ponad miesiąca płacze z bólu. Co ja najlepszego narobiłam. Tak bardzo żałuję, że poszłam za obowiązującą modą. Nie jestem dobrą matką".
Wt. 25 lipca
"Koleżanki dostały od mężów super prezenty za urodzenie dziecka. Mój kupił mi badziew!"
"Jacek kompletnie nie stanął na wysokości zadania. A ja tak bardzo czekałam na ten moment. Wszystkie moje koleżanki były nim mocno podekscytowane, ale ich partnerzy odwalili kawał dobrej roboty. Ja też chciałam poczuć się przez męża doceniona. Chciałam moment powrotu do domu zapamiętać na zawsze i przede wszystkim liczyłam też na to, że za wydanie córki na świat otrzymam jakiś konkretny prezent, który zawsze będzie mi o tym wydarzeniu przypominał. Przecież Jacek mógł odkładać przez całe 9 miesięcy. A tymczasem on kupił mi jakiś badziew i jeszcze wręczył mi go w taki sposób, że się dosłownie rozpłakałam. I nie były to łzy szczęścia".
Wt. 25 lipca
"Chodzę co weekend na randki, bo dzięki temu mam darmowy obiad w fajnej knajpie"
"Gdy zostawił mnie chłopak dwa lata temu, postanowiłam, że już więcej się nie zakocham, a będę traktowała mężczyzn z wzajemnością, czyli w sposób przedmiotowy i taki, który pokaże im, gdzie jest ich miejsce. Nigdy więcej już nikomu nie zaufam, a będę jedynie wykorzystywała facetów, bo uważam, że tylko do tego są potrzebni".
Wt. 25 lipca
"Pod moją nieobecność teściowa zrobiła mi niespodziankę. Taka mama to skarb!"
"Miałam ostatnio gorszy czas i prawdę mówiąc, mało się przejmowałam porządkiem w domu... Robiłam to, co musiałam i na co miałam siłę, a pozostałe domowe obowiązki leżały odłogiem. W końcu musiałam wyjechać na pewien czas, żeby zrobić porządek ze swoim zdrowiem. Poprosiłam swoją teściową, żeby pod moją nieobecność zaopiekowała się naszym królikiem... A ona zrobiła mi taką niespodziankę, że aż mi niezręcznie... Złota kobieta! Jak ja się jej odwdzięczę?".
Wt. 25 lipca
"Zachorowałam i nie mogę liczyć na córki. Obie wolą imprezować niż się mną zająć"
"Choroba nie wybiera i dokładnie wiem, co znaczy cierpieć z powodu boleści pleców czy zdrętwiałych rąk, dlatego współczuję każdemu, kto musi przechodzić przez podobne piekło co ja. Bardzo mi jest także przykro, że córki nie potrafiły mnie w tym ciężkim okresie, wesprzeć, a jedyne, co umiały to wychodzić na imprezę".
Wt. 25 lipca
"Moja synowa źle traktuje mojego Kacperka. Zabroniła mu jeść mięso i kazała zrezygnować z kablówki!"
„Na ich przyjazd nasmażyłam schabowych i upiekłam karczek. Ale się zdziwiłam, kiedy zamiast wcinać mięso, zajadali się ziemniakami i marchewką z groszkiem. Okazało się, że od ponad roku są wegetarianami. Nie wierzę, że to był pomysł mojego Kacperka! Przecież to prawdziwy mięsożerca z krwi i kości. To Jagna musiała go na to namówić!”
Pon. 24 lipca
"Moja dziewczyna mi się oświadczyła. Czy ona zwariowała? Co ja powiem rodzicom? Ale wiocha!"
„Kiedy skończyłem wkładać naczynia do zmywarki po obiedzie, zobaczyłem, że tuż przede mną na kafelkach klęczy moja dziewczyna. Myślałem, że w głowie jej inne przyjemności, a ta ni z gruchy, ni z pietruchy sięgnęła do kieszeni, z której wyciągnęła czerwone pudełeczko. Byłem pewien, że to jakiś dowcip, a w środku znajduje się jakiś miniaturowy prezencik”.
Pon. 24 lipca
Czytelniczka o chłopaku przyjaciółki: bekał przy stole i głośno siorbał w kinie
„Poszliśmy razem na pizzę, a on bekał przy stole, popijając piwo. Ale miał z siebie ubaw, a mi od razu odechciało się jeść! Dramat! Innym razem Sandra zaproponowała, żebyśmy skoczyli wspólnie do kina. Pomyślałam, że nic złego nie może się wydarzyć i być może przypadkowo mu się odbiło podczas naszego pierwszego spotkania. Byłam w ogromnym błędzie! Bruno przez cały seans głośno siorbał napój, jakby pierwszy raz w życiu znalazł się w miejscu publicznym i nie miał pojęcia, że obowiązują jakieś maniery”.
Pon. 24 lipca
„Dziecko już duże, a synowa wciąż nie pracuje. Mój syn haruje od rana do nocy, żeby ją utrzymać”
Legenda głosi, że gdzieś w Polsce żyje teściową, która na temat swojej synowej wypowiada się w samych superlatywach. Niestety takich przypadków na próżno doszukiwać się na naszej redakcyjnej skrzynce, czego kolejny dowodem jest z życia wzięta historia, opisana przez jedną z naszych czytelniczek. Pani Renata nie może zrozumieć, dlaczego jej synowa mimo trwających od wielu miesięcy deklaracji, wciąż nie kwapi się do powrotu na rynek pracy.
Pon. 24 lipca
Czytelniczka z wakacji all inclusive w Turcji: rodacy od rana stoją w kolejce do baru
"Uwielbiam wakacje all inclusive. Jest szybko, sprawnie, wygodnie i niedrogo. Niestety jest jeden ogromny minus takich wyjazdów. Nic na to nie poradzę, ale strasznie jest mi wstyd za naszych rodaków. Zawsze poznam ich po jednej rzeczy! To dlatego na takich wyjazdach, zawsze rozmawiam z mężem po angielsku. Wolę nie przyznawać się, skąd jestem. Przezorny zawsze ubezpieczony".
Pon. 24 lipca
Czytelniczka kupiła robota kuchennego i dzięki temu mąż, który twierdził, że nie umie gotować, codziennie robi obiady
"Lubię kulinarne eksperymenty, to też nie narzekałam zbytnio na to, że to ja sama wiecznie stoję w kuchni i gotuję dla naszej pięcioosobowej rodzinki. Jednak pracuję tak samo, jak mąż, po 8 godzin na etacie, a mam też przecież inne obowiązki i chciałam, żeby mój mężczyzna czasem mnie w tym gotowaniu odciążył. On się wykręcał, bo twierdził, że przecież nie potrafi, ale ja znalazłam na niego sposób. Mój tatko zawsze mi mówił, że ze mnie spryciula i sobie w życiu poradzę. Mąż teraz kocha gotować i tak naprawdę to rzadko wpuszcza mnie do kuchni, która kiedyś była moim królestwem. Aż zaczynam za tym tęsknić, ale doceniam, że teraz to dla mnie ktoś podaje do stołu".
Pon. 24 lipca
Czytelniczka: mężczyźni mnie odrzucają, bo boją się zdrady z powodu mojej urody
"Mam prawie 30 lat i jestem samotną singielką, która miała w życiu tylko jednego chłopaka. Wszyscy mężczyźni mnie odrzucają, bo twierdzą, że jestem Boginią piękności i przez to obawiają się, że będę ich zdradzać. Dlaczego nie mogę spotkać normalnego chłopaka? Żałuję, że jestem aż tak ładna."
Pon. 24 lipca
"Nie umiem cieszyć się ludzkim szczęściem. Powinno mnie motywować, a jest inaczej"
"Mama zawsze powtarzała mi, że karma wraca. Wspominała, że powinniśmy dawać ludziom tylko dobro, a właśnie to będziemy od nich dostawać no i w jej życiu się to za każdym razem sprawdzało. Ja wbiłam sobie to do głowy tak mocno, że czułam się winna zawsze, gdy pomagając komuś, zdarzało mi się pomyśleć też o korzyściach materialnych z tym związanych. Demotywowało mnie to tak mocno, że z wielu działań społecznych po prostu rezygnowałam, a później miałam do siebie pretensje. Myślałam, że z wiekiem nauczę się być po prostu bezinteresowna, ale ja chyba nie potrafię cieszyć się ludzkim szczęściem. To znaczy, uśmiecham się, gdy widzę szczęśliwych ludzi, którym życie ułożyło się tak, jakby tego chcieli, ale jednak są we mnie też inne emocje. Czy to znaczy, że jestem złym człowiekiem?"
Pon. 24 lipca
"Nie zamierzam puszczać dziecka do przedszkola. Teściowa łapie się za głowę, a ja mam ku temu dobre powody!"
„Uważam, że takie placówki demoralizują, a panie nie są w stanie poświęcić wystarczająco dużo uwagi każdemu dziecku. Tomuś zostanie ze mną w domu, a ja sama zajmę się jego edukacją. Moja teściowa ma zupełnie odmienne zdanie. Uważa, że dzieci chodzące do przedszkola szybciej się socjalizują i łatwiej rozwijają się wśród rówieśników”.
Pon. 24 lipca