Reklama
 

prawdziwa historia

"Zamiast stać przy garach, w te święta dam zarobić innym. Reakcja mojego męża mnie zszokowała"

"Zamiast stać przy garach, w te święta dam zarobić innym. Reakcja mojego męża mnie zszokowała"

„Nie przepadam za organizacją świąt. Jednak jako jedyni w rodzinie dorobiliśmy się sporego domku i co roku wszyscy zjeżdżają się do nas. Uznałam, że zamiast katować się tym całym sprzątaniem, szykowaniem i gotowaniem, w te święta dam zarobić innym. W końcu niektórym stanie przy garach sprawia dużo przyjemności, no i dodatkowo w ten sposób mogą sobie dorobić. Gdy powiedziałam o tym mężowi, jego reakcja mnie zszokowała. Tego się nie spodziewałam!”

Nd. 26 listopada

"Siostra chce, abym została chrzestną dla jej kolejnego dziecka. Myśli, że mam worek pieniędzy?"

"Siostra chce, abym została chrzestną dla jej kolejnego dziecka. Myśli, że mam worek pieniędzy?"

"Moja siostra wraz z mężem chyba chcą mieć drużynę piłkarką, bo właśnie na świat przyszło ich piąte dziecko. Niestety zmroziło mnie, gdy poprosiła mnie, abym została matką chrzestną dla małego Julianka... Od razu zobaczyłam w głowie wizję dawania prezentów dla dwójki dzieci na urodziny, komunię, bierzmowanie i ślub... Wygląda to fatalnie! Moja siostra chyba myśli, że mam górę pieniędzy do rozdania. Tak naprawdę ostatnio się mocno zadłużyłam i wolałabym nie brać na siebie kolejnych zobowiązań. Gdy odmówiłam, to obraziła się na mnie..."

Nd. 26 listopada

"W piątek kazałam mężowi wynieść się z mojego mieszkania. Wróciłam po weekendzie i przeżyłam szok"

"W piątek kazałam mężowi wynieść się z mojego mieszkania. Wróciłam po weekendzie i przeżyłam szok"

"Mój mąż zniszczył nasze małżeństwo przez jeden głupi romans... Mimo próśb i gróźb nie umiał zakończyć tamtej znajomości. Gdy znów przyłapałam go na kłamstwie i pisaniu z tamtą kobietą, nie wytrzymałam! Oznajmiłam, że to koniec. W piątek kazałam mu się wyprowadzić z mojego mieszkania. Miał czas do niedzieli wieczór, aż wrócę od rodziców... Jednak gdy po powrocie przekręciłam klucz w drzwiach, stanęłam jak wryta..."

Nd. 26 listopada

"Mój 45-letni mąż ogląda się za krótkimi spódniczkami. Ale ostatnio to przegiął. To już prawie zdrada"

"Mój 45-letni mąż ogląda się za krótkimi spódniczkami. Ale ostatnio to przegiął. To już prawie zdrada"

"Ja nie wiem, co się mojemu mężowi stało. Stary facet ma już 45-lat, a ciągle ogląda się za młodymi laskami. Jeszcze jakby tego było mało, to teraz mój 45-letni mąż bardzo przesadził. To już jest naprawdę na granicy zdrady i ja takiego czegoś nie będę tolerować. Takich rzeczy się nie robi".

Nd. 26 listopada

"Po tym, co powiedział mi szef, rzucam tę robotę. Takie niegodne słowa nie powinny paść. Jak on mógł"

"Po tym, co powiedział mi szef, rzucam tę robotę. Takie niegodne słowa nie powinny paść. Jak on mógł"

"Mój szef zachował się wobec mnie w taki sposób, że nie mogę w to wszystko uwierzyć. Jak on mógł mi coś takiego powiedzieć... Jak do tego doszło, nie wiem. Po tylu miesiącach w firmie powiedzieć mi coś takiego? Ja tego nie mogłem tolerować i od razu się zwolniłem. Nie sądziłem, że to wszystko skończy się w taki sposób. Jest mi bardzo przykro". 

Nd. 26 listopada

"Jechałam z córką pociągiem, a później usłyszałam: "Musisz ją umyć". Na długo zapamiętam tę podróż"

"Jechałam z córką pociągiem, a później usłyszałam: "Musisz ją umyć". Na długo zapamiętam tę podróż"

"Nie przepadam za jazdą pociągami, ale czasami nie mam wyjścia. Zawsze są zatłoczone, często nie ma, gdzie usiąść, a podróż z małym dzieckiem jest po prostu uciążliwa. Ostatnią przejażdżkę zapamiętam na długo. To, co działo się w wagonie, przechodzi najśmielsze oczekiwania". 

Nd. 26 listopada

"Przyłapałem moją babcię w niedwuznacznej sytuacji. Co ja teraz powiem dziadkowi!?"

"Przyłapałem moją babcię w niedwuznacznej sytuacji. Co ja teraz powiem dziadkowi!?"

"Dziadek pojechał do sanatorium, a ja chciałem zaskoczyć babcię, żeby nie było jej smutno. Bardzo się przeliczyłem. Kiedy wszedłem bez pukania do mieszkania, moim oczom ukazał się obraz, którego nie da się odzobaczyć. Co ja teraz powiem dziadkowi!"

Sob. 25 listopada

"Pani Basia ledwo wiąże koniec z końcem. Szykujemy z mężem dla niej prezent na święta"

"Pani Basia ledwo wiąże koniec z końcem. Szykujemy z mężem dla niej prezent na święta"

"Pani Basia od zawsze była dobrą duszą naszego bloku. Dbała o to, aby zawsze w klatce było czysto, odbierała paczki od listonosza, a gdy trzeba było zostawała nawet z dziećmi na kilka godzin. Sama była schorowana, ale gdy zmarł jej ukochany mąż, całkowicie straciła radość życia. Nic dziwnego, bo musiała żyć za 700 zł miesięcznie. Ciągle brakowało jej pieniędzy i nieraz widziałam jak prosi pod sklepem ludzi o drobne zakupy. Postanowiliśmy z mężem, że w tym roku na święta zrobimy dla niej coś wyjątkowego". 

Sob. 25 listopada

Zostało jej kilka godzin życia, a nie spełniła marzenia. Przyjaciółka to zmieniła

Zostało jej kilka godzin życia, a nie spełniła marzenia. Przyjaciółka to zmieniła

Lia Lettice z Australii była dzieckiem, gdy dowiedziała się, że jest ciężko chora. Rak żołądka uniemożliwiał jej normalne funkcjonowanie, co w konsekwencji doprowadziło do najgorszego. 22-latka odeszła zdecydowanie za wcześnie. Miała jedno marzenie i myślała, że nie uda się go spełnić. Jej przyjaciółka zmieniła to!

Sob. 25 listopada

"Córka marzy o studniówce, ale mnie na nią nie stać. Też musicie tyle zapłacić?"

"Córka marzy o studniówce, ale mnie na nią nie stać. Też musicie tyle zapłacić?"

"Nie wiem, jak mam to powiedzieć córce. Obiecałam jej, że pójdzie na studniówkę. To już tak naprawdę za chwilę, ale ja sobie wszystko przeliczyłam i niestety, ale wychodzi mi, że jeśli przygotuję święta dla całej rodziny i kupię prezenty, to nie ma szans, żeby mi wystarczyło jeszcze na studniówkę. A ona chciała iść z chłopakiem. Jego rodzice też majętni nie są, więc to oczywiste, że musiałabym zapłacić też za niego. Dla mnie to powalająca kwota. Wy też tyle musicie zapłacić? Zorganizowaliby studniówkę w jakiejś remizie albo na wiejskiej sali, każdy by coś przyniósł do jedzenia i i koszt nie byłby aż tak wysoki".

Sob. 25 listopada

"Moja synowa w tym roku organizuje święta. Podsłuchałam, jak zamawia pierogi i rybę w galarecie. Rączek nie ma?"

"Moja synowa w tym roku organizuje święta. Podsłuchałam, jak zamawia pierogi i rybę w galarecie. Rączek nie ma?"

„W tym roku mój syn Łukasz i jego żona Nadia skończyli budowę domu. Od dawna nie mogli się doczekać, aż będą na swoim. Wcale nas to nie zaskoczyło, że zaprosili nas na święta. W końcu od wielu lat musieli jeździć to do nas, to do jej rodziców i w żadnym miejscu nie mogli rozsiąść się na dobre, bo ciągle gonił ich czas. Co roku mówili, że gdy tylko stanie ich dom, wtedy zrobią duże, świąteczne spotkanie rodzinne i nikt nigdzie nie będzie musiał się spieszyć. Całkiem się ucieszyłam, bo sama nie przepadam za organizacją świąt. Jednak zupełnym przypadkiem podsłuchałam, jak moja synowa zamawia pierogi i rybę w galarecie. Rączek nie ma, czy co?”

Sob. 25 listopada

"Chciałem pobawić się w Mikołaja i poprosiłem dziecko ubogich sąsiadów o przygotowanie listu. Jego treść zwaliła mnie z nóg"

"Chciałem pobawić się w Mikołaja i poprosiłem dziecko ubogich sąsiadów o przygotowanie listu. Jego treść zwaliła mnie z nóg"

„Nie wiem, co mnie podkusiło, bo jakoś nieszczególnie przepadam za świętami. W tym roku jednak stwierdziłem, że zrobię coś dobrego i postanowiłem pobawić się w Mikołaja. Poprosiłem dziecko ubogich sąsiadów o napisanie listu. Kiedy zacząłem go czytać, stanąłem jak wryty. Jego treść zwaliła mnie z nóg!”

Sob. 25 listopada

"W tym roku nasz syn nie wybiera się do nas na święta. Nie tak go wychowaliśmy!"

"W tym roku nasz syn nie wybiera się do nas na święta. Nie tak go wychowaliśmy!"

„W zeszłym roku przy świątecznym stole padło kilka niemiłych słów ze strony mojego męża do Kacpra, naszego syna. Nie stanęłam w jego obronie i Kacper ma mi to za złe. Niby ze sobą rozmawiamy, ale od tamtej pory stał się jakiś oschły. Ostatnio powiedział, że w tym roku nie wybiera się do nas na święta. Nie tak go wychowaliśmy!”

Sob. 25 listopada

"Zawiodłam się na rodzicach. Nie wsparli mnie finansowo przy przeprowadzce, a dobrze żyją"

"Zawiodłam się na rodzicach. Nie wsparli mnie finansowo przy przeprowadzce, a dobrze żyją"

"O nic nie prosiłam, bo wydawało mi się, że to oczywiste, że rodzice wspierają swoje dzieci finansowo. Kupiłam mieszkanie, na które pracowałam przez ostatnie lata. Cieszyłam się, że udało mi się je kupić za własne pieniądze, ale chciałabym się wprowadzić jak najszybciej, a to niemożliwe, bo brakuje mi na to funduszy. Te wszystkie wykończeniowe tematy są najgorsze. Najbardziej wymagające finansowo. Oczywiście zwróciłam się do rodziców po pomoc. Przecież to oni powinni mnie wspierać w takich momentach. Ale odpowiedź mojego taty mnie zaskoczyła i to wcale nie pozytywnie".

Sob. 25 listopada