prawdziwa historia
„Mój mąż był kiedyś niezłym ciachem, ale stał się kebabem z sosem czosnkowym i to dosłownie”
„Nie wiem, po co to piszę, bo anonimowy list do redakcji portalu dla kobiet nic nie zmieni, ale mam potrzebę wyrzucenia z siebie nagromadzonych ostatnio emocji, a nie powinnam się żalić koleżankom w tej sprawie. Chodzi o to, że mój mąż był kiedyś niezłym ciachem, ale stał się kebabem z sosem czosnkowym i to dosłownie... Mimo wszystko chcę być lojalna i nie będę mu niszczyć reputacji wśród znajomych i rodziny”.
Sob. 4 listopada
"Siostra przyniosła mojej córce używane zabawki w prezencie. Niech je sobie zabiera"
"Moja siostra przechodzi samą siebie. Nie zarabia mało, jest singielką, nie ma rodziny, a tak skąpi mojemu dziecku? Jak ona mogła? Przyniosła mojej nowo narodzonej córeczce używane zabawki w prezencie. Co to w ogóle ma być za prezent? Jestem tym wstrząśnięta".
Sob. 4 listopada
"Sięgam po znicze i wiązanki ze śmietników, bo nie stać mnie na nowe. Myję je i mam za rok na groby"
"Bardzo chciałabym dożyć takiego dnia, że będzie mnie stać na wszystko, a przede wszystkim na rzeczy, które kupuje z myślą o innych. Jestem samotną mamą z trójką dzieci. Gdy nadchodzi dzień Wszystkich Świętych, kilka tygodni wcześniej chodzę po cmentarzu i przegląd na śmietniki".
Pt. 3 listopada
"Mąż mamy skremował ją bez naszej zgody. Próbuje nam wmówić, że taka była jej wola"
"Moja ukochana mama odeszła po ciężkiej walce z chorobą, mimo że byliśmy przygotowani na to, jak potoczą się jej losy i naszej rodziny, to i tak serce krwawi i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Do tego wszystkiego dochodzi kłótnia z mężem naszej mamy, która rozłożyła mnie na łopatki".
Pt. 3 listopada
"Jedną błędną decyzją zniszczyłam życie mojej córce. Czy ona kiedyś mi wybaczy?"
"Gdybym wiedziała, jak się to wszystko potoczy, to w życiu bym się na to nie zdecydowała. Jednak byłam młoda i głupia, a to wiąże się z naiwnością. Właśnie dlatego myślałam, że wszystko będzie dobrze, a moja przyszłość ma jasne barwy. Teraz już wiem, że każdy troszczy się jedynie o siebie i nie ma czegoś takiego jak silna prawdziwa miłość. Szkoda tylko, że jedną błędną decyzją zniszczyłam życie mojej córce. Czy ona kiedyś mi wybaczy?"
Pt. 3 listopada
“Synowa wyrzuca mi, że zbyt często chodzę do restauracji. Mówi, że za mało zostawię pieniędzy dla jej dzieci”
"Mam na imię Lucyna i mam 78 lat. Mój mąż nie żyje już od 9 lat i mieszkam sama w mieszkaniu w centrum. Z Tadkiem zawsze korzystaliśmy z możliwości, jakie daje miasto. Nie zaniechałam tych zwyczajów nawet po jego śmierci, bo wiem, że mąż chciałby dla mnie wszystkiego, co najlepsze. Często chodzę z koleżanką do restauracji, kina, do opery, a ostatnio nawet na kręgle. Czasem wybieram się też sama na przykład na kawę i ciastko. Synowa ma z tym duży problem. Zarzuca mi, że przez moje fanaberie roztrwonię majątek i za mało zostawię pieniędzy jej dzieciom. Ona już rozdysponowała spadek po mnie".
Pt. 3 listopada
"Zaplanowaliśmy z mężem, że święta spędzimy na Majorce. Teściowa się obraziła i mówi, że to ciężki grzech"
"Moja teściowa znowu pokazała różki. Od dawna planowaliśmy z mężem urlop, ale w tym roku przez nawał pracy nie mieliśmy zupełnie czasu dla siebie. Postanowiliśmy, że Boże Narodzenie spędzimy z dala od karpia, kompotu ze śliwek i rodzinki. Tylko my we dwoje, plaża i palmy. I tak aż do 2 stycznia! Niestety sielankę całkowicie zepsuła nasza teściowa, która uważa, że święta bez rodziny to grzech ciężki i, że jak pojedziemy to możemy się do niej nie odzywać... Chyba oszalała! To nasze życie w końcu i mamy prawo spędzać święta jak chcemy! Jak jej wytłumaczyć, że jesteśmy nowocześni i od świątecznych porządków wolimy relaks nad szmaragdową wodą?"
Pt. 3 listopada
"Kochałem moją żonę, ale ona wybrała pracę. Teraz ma pretensje, że chcę rozwód"
"Gdy chciałem przytulić moją żonę wieczorem, to ciągle słyszałem, że ma jeszcze mnóstwo pracy. Byłem cierpliwy i zajmowałem się całym domem. Miarka się przebrała, gdy zapomniała o moich urodzinach i jak gdyby nigdy nic pojechała w delegację. Myślałem, że spędzimy miło czas, a tu taki zawód. Miałem tego dość i tej nocy zrozumiałem, że Kaśka to już nie ta sama osoba, którą pokochałem kiedyś. Postanowiłem, że będę jeszcze szczęśliwy i złożyłem papiery rozwodowe..."
Pt. 3 listopada
"Kupiłam używaną bluzkę przez internet. Nie uwierzycie, W CZYM mi ją przysłano!"
"Zawsze lubiłam buszować po stronach internetowych w poszukiwaniu używanych perełek, które mogę później nosić. Robię to od lat i udaje mi się kupić używane rzeczy w świetnym stanie za grosze. Jednak czasem kreatywność i oszczędność zarazem sprzedających mnie śmieszy. Miałam już różnorakie opakowania, w których przysyłano mi ubrania, ale to jedno przebiło wszystkie! Kiedy odbierałam paczkę, zastanawiałam się czy to jest jakiś żart. Mina kuriera, gdy mi ją wręczał też była nieprzeciętna".
Pt. 3 listopada
"W Dzień Zmarłych wspominam moje dwie zmarłe kotki. Koleżanka z pracy mnie wyśmiała!"
"Mogę śmiało powiedzieć, że moje ukochane dwie kotki, które zmarły w zeszłym roku, były najdroższymi dla mnie istotami i moimi kocimi przyjaciółkami. W Dzień Zmarłych wspominam je i myślę o nich szczególnie. Gdy to powiedziałam w pracy, koleżanka mnie wyśmiała! Mam jej kilka słów do powiedzenia, ale ona pewnie i tak nie zrozumie, dlatego piszę ten list. Tylko ludzie, którzy naprawdę kochali swoje zwierzęta, to zrozumieją".
Pt. 3 listopada
"Zapłaciłem za kolację i brakło mi kasy na buty. Koniec z tym, od dziś tylko infla-randki! To się kobiety zdziwią..."
"Poznałem fajną dziewczynę i umówiłem się z nią na kolację. Zabrałem ją do restauracji, zjedliśmy, ale jednak nie pyknęło. Stałem się tylko lżejszy o 180 zł! Nie pierwszy już raz... Mogłem sobie za to kupić porządne buty na zimę, a zostałem z niczym i nadal bez kobiety. Tym razem jednak powiedziałem DOŚĆ. Koniec z wydawaniem kasy na drogie randki i związki, które niepewnie rokują... Od tej pory zabieram kobiety wyłącznie na infla-dating i nie zamierzam wydawać na to ani grosza! Sami spróbujcie. Polecam. Norbert Karłowicz"
Pt. 3 listopada
"Mój mąż jest wybitnie uzdolniony i wszystko robi lepiej. Nie umiem sobie z tym poradzić..."
"Czuję się przy nim powolna i niekumata... I to wszędzie i we wszystkim jest ode mnie lepszy. Mam już tego dość i nie umiem sobie poradzić z tym, jak się przy nim czuję... Wszystko, co mi sprawia trudność i wymaga wysiłku, jemu przychodzi gładko. Ja się męczę, a on raz zobaczy i wszystko umie, a potem się wymądrza i nawet tego nie zauważa! To odbiera mi całą radość, aż się odechciewa mieć pasji i się starać... Moje poczucie wartości kurczy się coraz bardziej. A on pralkę naprawi, guzik przyszyje, wszystkie sprawy pozałatwia, nawet to jedno lepiej ode mnie, czego mężczyźni prawie nigdy nie umieją! Jak sobie radzicie, żyjąc pod jednym dachem z tak wybitnymi jednostkami?"
Pt. 3 listopada
"Mam dość mojej żony. Jeszcze się taki nie urodził, co by jaśnie księżniczce dogodził"
"Wszystko mi się w życiu udało - i praca, i pieniądze, i nawet trochę szczęścia miałem, jeśli chodzi o sukcesy, które w życiu osiągnąłem. Wszystko się udało oprócz mojej żony... W miłości to ja zdecydowanie szczęścia nie miałem. Sam się zastanawiam, co mnie trzyma obok tej kobiety. Już dawno chętnie bym wziął rozwód, ale szkoda mi małego dziecka. Niestety, moja małżonka to okropna kobieta i trudno jej dogodzić".
Pt. 3 listopada
"Denerwuje mnie to, co córka wyprawia w swoim pokoju. Wszystkie nastolatki tak mają?"
"Czasem mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że moja córka nigdy taka nie była. Ja w ogóle byłam szczęśliwa, że urodzę dziewczynkę, a nie chłopca. Wszyscy mi mówili, że z córkami jest łatwiej i choć nie mam porównania, to na początku wydawało mi się, że to prawda. Teraz jednak mocno się nad tym zastanawiam. Weronika jest już nastolatką i może chodzi o ten trudny okres w jej życiu, ale to, co wyprawia w swoim pokoju, przyprawia mnie o zawroty głowy. A niestety chodzi nie tylko o to. Wszystkie nastolatki tak mają?
Pt. 3 listopada
"Wnuczka Haliny złamała jej serce. Jak mogła odebrać jej WSZYSTKO?"
"Halina to moja wieloletnia przyjaciółka. Bardzo kocha swoje dzieci i wnuki. Przygotowuje im mrożonki i słoiki, piecze ciasta, dogadza na różne sposoby. Wszystko po to, żeby jak najczęściej ją odwiedzali. A teraz jej wnuczka odstawiła taki numer! Nie mogę w to uwierzyć. Odebrała jej dosłownie wszystko. Co za wyrachowanie..."
Pt. 3 listopada
"Moja 65-letnia sąsiadka ma 28 lat w nocy. Nie zamyka drzwi, bo zbliżeń się nie boi, a telewizora jej nie ukradną"
"Moja sąsiadka Bożena jest specyficzna - to nie ulega wątpliwości. To, co robi ostatnio, przechodzi jednak ludzkie pojęcie. Ta kobieta nie zamyka drzwi w nocy, a co więcej sama zachęca złodzieja, żeby przyszedł i przy okazji ją poznał w sensie biblijnym. W jej opinii w domu nie ma nic ciekawego, więc i tak nikt się nie skusi na rzeczy, a co najwyżej może się skusi na nią".
Pt. 3 listopada