Reklama
 

prawdziwa historia

"W firmie organizowana jest wyjazdowa wigilia pracownicza. Słowa szefa mnie zszokowały"

"W firmie organizowana jest wyjazdowa wigilia pracownicza. Słowa szefa mnie zszokowały"

„W tym roku dostałem pracę jako programista w dużej firmie. Robię, co do mnie należy i spadam na chatę, żeby zająć się swoim życiem prywatnym. Nie jestem przecież niewolnikiem. Ostatnio obiło mi się o uszy, że organizowana jest wyjazdowa, dwudniowa wigilia pracownicza. Zapytałem więc szefa, w jaki sposób rozliczamy delegację, a takiej odpowiedzi zupełnie się nie spodziewałem. Janusz biznesu to mało powiedziane!”

Pt. 17 listopada

"Żona zaczęła ubierać się jak nastolatka, a ja tylko się z niej śmieję. Z tyłu liceum, z przodu muzeum"

"Żona zaczęła ubierać się jak nastolatka, a ja tylko się z niej śmieję. Z tyłu liceum, z przodu muzeum"

"Moja żona robi z siebie młódkę i zaczęła się ubierać tak, że nie przystoi. Ona chyba myśli, że jak będzie nosić takie króciutkie spódniczki i nowoczesne ciuszki, to się odmłodzi i będzie wyglądać na lat 15, a nie 51. Mam dla niej przykrą wiadomość. Niestety, ale wieku nie oszuka i chociaż z tyłu rzeczywiście może wyglądać młodo, to wystarczy, że tylko się odwróci i wychodzi szydło z worka".

Pt. 17 listopada

"Mój mąż ma obsesję na punkcie tablic rejestracyjnych. W kółko o tym gada. To podejrzane"

"Mój mąż ma obsesję na punkcie tablic rejestracyjnych. W kółko o tym gada. To podejrzane"

"Kiedyś mój mąż był normalny. Ostatnio ma jakąś obsesję na punkcie tablic rejestracyjnych. Interesuje się w szczególności tymi nietypowymi. Zaczął robić im zdjęcia. Każe mi jeździć ze sobą po mieście. Robimy to godzinami i poszukujemy tych wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. To jest chore". 

Pt. 17 listopada

"Poprosiła, żebym puścił jej przelew na fryzjera. Stwierdziłem, że utrę jej nosa!"

"Poprosiła, żebym puścił jej przelew na fryzjera. Stwierdziłem, że utrę jej nosa!"

„Moja dziewczyna ostatnio strasznie działa mi na nerwy. Dogadanie się z nią w życiowych kwestiach graniczy z cudem. Ma nawet pretensje, jak z kolegami na piwko wyjdę i przez kilka godzin nie odbieram jej telefonów ani nie odpisuję na SMSy. Przecież ja nie jestem pantoflarzem! Ostatnio postanowiłem, że utrę jej nosa, gdy poprosiła, żebym puścił jej przelew na fryzjera, bo jej szef znów spóźniał się z wypłatą”.

Czw. 16 listopada

"Zaczął zarabiać lepiej, więc kazałam mu więcej dokładać do budżetu domowego. Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg"

"Zaczął zarabiać lepiej, więc kazałam mu więcej dokładać do budżetu domowego. Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg"

„Odkąd zamieszkaliśmy razem, założyliśmy wspólne konto, na które każde z nas przelewało taką samą ilość kasy. Mój partner ostatnio dostał podwyżkę. Tym samym stało się dla mnie logiczne, że powinien dokładać więcej do budżetu domowego. Jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Dał mi szokujące ultimatum!”

Czw. 16 listopada

"Poszedłem do restauracji i złamałem ząb! Nie do wiary, jak mnie potraktowali..."

"Poszedłem do restauracji i złamałem ząb! Nie do wiary, jak mnie potraktowali..."

"Poszedłem tylko zjeść śniadanie, a wyszedłem stamtąd oszpecony i wzburzony... Zamówiłem sobie tylko kawę i kanapkę, bo nie chciałem iść głodny do pracy. Mam tu takie swoje ulubione kanapki na ciemnym chlebie na zakwasie z orzechami, wypiekanym na miejscu. Czasami ratują mi dzień, ale tym razem... w chlebie była niespodzianka, która nigdy nie powinna się tam znaleźć! Niczego nieświadomy, ugryzłem... a wtedy usłyszałem koszmarne chrupnięcie! Myślałem, że restauracja stanie na wysokości zadania... ale grubo się myliłem!"

Czw. 16 listopada

"Ignacy ma trzy córki, ale u żadnej nie był w domu. Podobno się go wstydzą..."

"Ignacy ma trzy córki, ale u żadnej nie był w domu. Podobno się go wstydzą..."

"Ignacy jest moim sąsiadem. Znam go od dobrych 10 lat, dlatego wiem, że jest bardzo dobrym człowiekiem, który ma serce na dłoni i dla każdego chce dobrze. Tym bardziej dziwi mnie to, że jego dzieci nie chcą mieć z nim kontaktu, a jeżeli już chcą, to tylko minimalny przez telefon".

Czw. 16 listopada

"Zbierałam naklejki na maskotkę dla wnusi, a synowa dała zabawkę psu. Jej tłumaczenie jest oburzające!"

"Zbierałam naklejki na maskotkę dla wnusi, a synowa dała zabawkę psu. Jej tłumaczenie jest oburzające!"

"Przez kilka ostatnich tygodni z uwagą robiłam zakupy, aby mieć dla mojej wnuczki naklejki. Wiedziałam, że dziecko ucieszy się z takiej zabawki bardziej, aniżeli miałaby dostać zwykłą. Zdobyłam więc szablon i każdą jedną naklejkę naklejałyśmy wraz z Olusią. Kiedy więc udało się zebrać całość, bardzo się cieszyłam. Zabrałam wnuczkę do dyskontu i mogła sobie w zamian wybrać maskotkę. Tylko co z tego, jak synowa odebrała jej zabawkę i dała ją psu? Jej odpowiedź dlaczego to zrobiła, wbiła mnie w fotel. No jak tak można?"

Czw. 16 listopada

"Rodzina myśli, że jedyny powód, dla którego nie mamy dzieci to fakt, że nam się nie spieszy. Prawda jest inna"

"Rodzina myśli, że jedyny powód, dla którego nie mamy dzieci to fakt, że nam się nie spieszy. Prawda jest inna"

„Widok dekoracji świątecznych w sklepach wprawia mnie w podły nastrój. Wszystko przez to, że przy bożonarodzeniowym stole znów padnie magiczne pytanie o dzieci. Rodzina myśli, że jedyny powód, dla którego ich nie mamy, to fakt, że nam się nie spieszy. Jednak prawda jest zupełnie inna. Biję się z myślami, czy nie nadszedł czas, żeby w te święta zdradzić nasz sekret...”

Czw. 16 listopada

Został wyproszony z pociągu, bo nie miał biletu. Poradził sobie inaczej i ukradł autobus. To dopiero początek "historii"

Został wyproszony z pociągu, bo nie miał biletu. Poradził sobie inaczej i ukradł autobus. To dopiero początek "historii"

Do naprawdę wyjątkowej sytuacji doszło na trasie pociągu ze Świdwina do Gdyni. Pewien mężczyzna podróżował bez biletu i gdy prawda wreszcie wyszła na jaw, postanowił sobie z całą sytuacją inaczej poradzić i wysiadł na stacji w Lęborku. A potem przesiadł się do autobusu. A w zasadzie ukraść autobus...

Czw. 16 listopada

"Synowa zawsze pamięta o moich urodzinach. Gdyby nie ona, to mój syn w ogóle by do mnie nie dzwonił"

"Synowa zawsze pamięta o moich urodzinach. Gdyby nie ona, to mój syn w ogóle by do mnie nie dzwonił"

"Gosia to synowa idealna. Często dzwoni i pyta o moje zdrowie, wysyła zdjęcia wnuczki na Messengerze i nigdy nie zapomina o moich urodzinach. Wiem, że oboje ciężko pracują za granicą z moim synem, żeby niczego nie brakowało córeczce i, żeby wybudować dom. Ale przykro mi, że mój syn praktycznie sam się nie odzywa i trzeba od niego wszystkie informacje wyciągać siłą. Zawsze dzwoni tylko Gosia i to jest miłe, ale w końcu to tylko moja synowa! Czy mój syn już zapomniał o starej matce?"

Czw. 16 listopada

"W szkole znów ogłosili składkę. Tym razem na prezenty na Mikołaja po 80 zł. Zwariowali już całkiem?"

"W szkole znów ogłosili składkę. Tym razem na prezenty na Mikołaja po 80 zł. Zwariowali już całkiem?"

"Moja Marysia jakiś czas temu przyniosła do domu informację, że zbieramy się na prezenty mikołajkowe w klasie po 80 zł! Przecież to jakieś nieporozumienie. Skąd tyle pieniędzy mają wziąć wszyscy rodzice na wycieczki, kolonie, prezenty, czy wyjścia do kina? Rozumiem, że Mikołajki to tradycja, ale za moich czasów dawało się kubki i słodycze, a nie jakieś drogie kosmetyki Teamu X, czy puzzle 3D! Nie wiem, skąd na to wszystko wziąć pieniądze, gdy ledwo wiąże koniec z końcem”.

Czw. 16 listopada

"Wyszłam za mąż, bo rodzice mówili, że to dobra partia. W sercu od lat jednak skrywa się ktoś inny"

"Wyszłam za mąż, bo rodzice mówili, że to dobra partia. W sercu od lat jednak skrywa się ktoś inny"

"Jestem żoną dobrze sytuowanego mężczyzny. Mieszkamy w dużym mieście, mamy pieniądze, samochody i piękne mieszkanie z widokiem na jezioro. Jednak sielanka kończy się w tym miejscu, bo to związek nie z miłości... Rodzice wypuścili mnie w ręce ich przyjaciela i wmawiali, że w naszej małej wiosce nic na mnie nie czeka. Rzecz w tym, że od 7 lat odkąd jestem żoną potajemnie spotykam się z Jankiem. To zwykły chłopak, który zajmuje się gospodarstwem rodziców. Jest o niebo lepszy niż mój nudny mąż biznesmen."

Czw. 16 listopada

"Ja wychowałam dzieci bez zasiłków i 500+! Do roboty, a nie narzekasz, że za mało dają - powiedziałam synowej"

"Ja wychowałam dzieci bez zasiłków i 500+! Do roboty, a nie narzekasz, że za mało dają - powiedziałam synowej"

"Tę moją synową prawda w oczy kole! Ja wychowałam czwórkę dzieci bez zasiłków, nikt mi nic nie dał, a ona ma tylko jedno dziecko, o drugie się stara, wszystko dostaje i jeszcze się boi, co to będzie po nowym roku! Mnie jakoś nikt medalu nie dał, a dałam radę. Dzieci z babcią siedziały, a ja w zakładzie. Dzień przed porodem jeszcze w pracy byłam, bo macierzyńskiego było szkoda. Zakasać rękawy i do roboty! Na emeryturze odpocznie".

Czw. 16 listopada