prawdziwa historia
"Kuba wolał spotykać się bez zobowiązań. Ależ byłam zdziwiona, gdy spotkałam go przypadkiem z dzieckiem"
"Poznałam Kubę na imprezie i tak od dwóch lat spotykamy się w weekendy. Mnie zaczęło na nim zależeć już jakiś czas temu, a on ciągle mówi, że nie chce się wiązać. Akceptowałam to mimo wszystko, bo nie chciałam go stracić. W międzyczasie pytałam, czy spotyka się z inną kobietą. Zawsze odpowiadał, że nie. Kilka dni temu spotkałam go całkiem przypadkiem w parku w trakcie porannego joggingu. Nie był sam, a z dzieckiem. Okazało się, że ma rodzinę, a ja jestem tylko nic nieznaczącą kochanką..."
Wt. 28 listopada
"Myślałem, że przyszła na randkę dla mnie. Nie spodziewałem się takiego podstępu!..."
"Odkąd poznałem Ankę, nie mogłem przestać o niej myśleć... Te kształty, inteligencja, dowcip! Myślałem, że to za wysokie progi na moje nogi, ale ona chętnie umówiła się ze mną na randkę. Nie mogłem tego zepsuć! Wiele sobie obiecywałem po tym spotkaniu, a tymczasem... Czy ona bez pruderii mnie wykorzystała?!"
Wt. 28 listopada
"Mój mąż znowu zapomniał o rocznicy. Wyszykowałam się, upichciłam kolację, a on po prostu poszedł spać"
"Ten dzień miał być wspaniały, a okazał się kompletną klapą. Zrobiłam na kolację rocznicową ulubioną zapiekankę warzywną mojego męża, ubrała seksowną mini i czekałam an jego powrót z pracy. Gdy wszedł do domu, to od razu poszedł do sypialni. Myślałam, że przyniesie mi chociaż kwiaty, a tu nic. Jego poranne wyjaśnienia jeszcze bardziej mnie rozzłościły!"
Wt. 28 listopada
"Chciałam przygarnąć szczeniaczka ze schroniska. Okazało się, że przy okazji poznałam faceta marzeń"
"Od dłuższego czasu czułam się samotna, a że od roku pracuję zdalnie, to pomyślałam, że lekarstwem może być podarowanie domu jakiemuś słodkiemu pieskowi ze schroniska. Wybrałam się więc do schroniska raz, drugi i znalazłam dwumiesięcznego Fafika. Moją uwagę zwrócił także przystojny wolontariusz. I tak zaczęła się najpiękniejsza historia mojego życia!"
Wt. 28 listopada
"Wyjęłam w sklepie kartę dużej rodziny. W kolejce za mną zaczęła się dyskusja"
"Ostatnio jak co sobotę poszłam na tygodniowe zakupy do popularnego sklepu. Tym razem było mi trudniej, bo musiałam zabrać młodsze dzieciaki i byłam bez męża. Wózek jak zwykle wypchałam po brzegi. Lubię robić zakupy raz w tygodniu, bo to kilka godzin męki, ale później calutki tydzień bez chodzenia po sklepach. Pieczywo i tak sama piekę. Stanęłam tak z tym koszem przy kasie. Kolejka była długa. A gdy ja dotarłam do taśmy i zaczęłam to wszystko wyciągać, to jeszcze się wydłużyła. Wyjęłam kartę dużej rodziny, żeby z tego tysiąca do zapłacenia, urwało mi całe 20 zł. Myślałam, że później po prostu wyjdę, ale nagle zaczęła się dyskusja".
Wt. 28 listopada
"Chciałbym się oświadczyć Kaśce w Wigilię. Ale boję się jak jej rodzina zareaguje"
"Poznałem Kasię dwa lata temu i od razu się w sobie zakochaliśmy. Ona jest z bardzo bogatego domu, a ja, no cóż, zarabiam na budowie i mam tylko schorowaną babcię. Chciałbym oświadczyć się Kaśce, ale nie wiem, czy jej rodzina nam na to pozwoli. Mam wrażenie, że jej ojciec i bracia uważają mnie za biedaka. Już nieraz dali mi to do zrozumienia. Ale ja uważam, że nie pieniądze się liczą, a miłość. Przecież wspólnie wszystkiego się dorobimy!"
Wt. 28 listopada
"Zaszłam w ciążę, bo on się założył. Myślał, że zniknie, a ja odpuszczę. Zdziwi się"
"Byliśmy szczęśliwi. Spotykaliśmy się od 3 miesięcy, ale ja już byłam pewna, że chcę spędzić z nim resztę mojego życia. Wyglądało na to, że i on poważnie podchodził do naszego związku. Zaczęliśmy rozmawiać o dzieciach. W tych czasach to już nikt o ślubie nie myśli. Często najpierw pojawia się dziecko, a później dopiero staje się przed ołtarzem. No i nie zastanawiając się mocno nad tym wszystkim, zaczęliśmy się starać o maluszka. Widziałam, że mocno mu zależy, żeby zostać ojcem. Dosłownie codziennie kazał mi sprawdzać, czy już się udało. Kiedy wreszcie przybiegłam z radosną nowiną, wszystko potoczyło się inaczej, niż się spodziewałam".
Wt. 28 listopada
"Moja teściowa w okresie przedświątecznym okropnie odstawia. Jak my dotrwamy do Bożego Narodzenia?"
"Moja teściowa już zaczyna swoje śpiewki. Zawsze okres przedświąteczny jest wyjątkowo gorący. Rozumiem, że się denerwuje i stresuje, ale jej zachowanie jest dla mnie niepojęte. Zdecydowanie przesadza! Ostatnio zaczęła krzyczeć na moją córkę. W nerwach powiedziała jej, że święty Mikołaj nie istnieje, a ona musi uzbierać pieniądze na prezent dla niej. Amelka ma dopiero siedem lat! Jak ona mogła jej to zrobić?"
Wt. 28 listopada
"Rodzice dzieci z klasy syna powariowali! Chcą zabronić WSZYSTKIM dzieciom kupowania popcornu w kinie. Powód bawi do łez"
"Synek jest w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Przed dzieciakami pierwsze wspólne wyjście. Mają iść razem do kina. Syn bardzo się cieszył, a ja nie sądziłam, że rodzice innych dzieci odstawią taką szopkę. Na naszej grupie wywiązała się dyskusja na temat popcornu. Większość jest za tym, żeby żadne dziecko nie kupowała sobie tego przysmaku! Byłam w szoku. Kino bez popcornu? Dlaczego mój syn miałby być poszkodowany? Ich argumenty bawią do łez".
Wt. 28 listopada
"Wyznał mi to dopiero gdy zachorował. Tak bardzo tego żałuję"
"Nawet nie wiem, od czego zacząć. Podobno takie wygadanie się ma pomóc mi ukoić mój ból. Czy to prawda? Za chwilę się przekonam. Bo boli mocno. Nie tylko przez stratę bliskiej osoby. Boli z jeszcze jednego powodu i z tego chyba najbardziej. Bo chociaż z jednej strony nie traciłam czasu, to mam poczucie, że jednak był to czas stracony. Byłoby inaczej, gdyby wyznał mi to wcześniej. Tak bardzo żałuję, że tego nie zrobił".
Wt. 28 listopada
"Mama kazała mi się dołożyć do Świąt. Ja mam dopiero 25 lat"
"Piszę ten list, bo zawiodłem się na mamie i chyba muszę się wyżalić. Mama mówiła mi zawsze, że dopóki z nimi mieszkam, nie muszę się do niczego dokładać. Nie spieszyło mi się do wyprowadzki, bo dzięki temu wszystko to, co zarobiłem, mogłem przeznaczać na siebie. No i spodziewałem się, że tak też będzie w grudniu, ale moja mama stwierdziła, że niestety, ale w tym roku muszę się dołożyć do Świąt. Serio? I mówi mi to teraz? A ja już sobie zaplanowałem wyjazdy na jarmarki i spotkania z przyjaciółmi. Miał być też sylwester w górach, a teraz zwyczajnie nie będzie mnie na to stać. Ile ja tam zjem? Trzy pierożki, dwa uszka i zapiję barszczem, bo ryb i tak nie lubię. Nie rozumiem podejścia mojej mamy".
Wt. 28 listopada
"Mój przyjaciel zaproponował mi znamienny układ. Coś takiego z kolegą to przecież grzech. Na samą myśli mnie mdli"
"Mój bliski przyjaciel Kuba złożył mi ostatnio bardzo dziwaczną propozycję. Ja naprawdę go lubię i cenię, i chciałabym mu pomóc, ale na samą myśl o tym, że miałabym z nim robić coś takiego, aż mnie mdli. To jest naprawdę gruba przesada z czymś takim. Musi znaleźć kogoś innego do takiej czynności".
Wt. 28 listopada
"Moja żona zarabia krocie, a mi wylicza 15 złotych dziennie na życie. To już przechodzi ludzkie pojęcie"
"Moja żona jest naprawdę bogatą kobietą, ale co z tego, jak wszystkie te pieniądze chowa do skarpety, a ja nawet powąchać nie mogę. Kto to myślał, żeby człowiekowi tak pieniądze wyliczać. Ona jednak twierdzi, że skoro ja nie pracuję i się, jak to ona mówi, obijam, to mi więcej niż 15 złotych dziennie nie potrzeba. To już jest gruba przesada".
Wt. 28 listopada
"Eksmąż nie chce łożyć na naszego psynka! Przecież to w połowie jego obowiązek..."
"Przez 7 lat mieszkaliśmy we troje z naszym wiernym psynkiem, a tu nagle tuż po rozwodzie mój były mężulek obudził się z głębokiego snu... Powiedział, że on Peweksa nie będzie utrzymywał. Pies został ze mną, to teraz ja mam się martwić. Tak się traktuje członków rodziny?! To też jego psynek i nigdy go nie zdradził, więc co on winien?"
Pon. 27 listopada
„Mój mąż robi to całymi dniami, a jego mamusia twierdzi, że to nic nadzwyczajnego”
„Straciłam już całkowicie chęci i zapał do walki o to, by moje małżeństwo, chociaż w minimalnym stopniu funkcjonowało tak, jak funkcjonować powinno. Obecnie jestem już na skraju załamania nerwowego, a każda próba rozmowy kończy się ostrą awanturą. Powód? Granie w gry na konsoli bez opamiętania, ale nie przez dziecko, a 36-letniego chłopa. Mój mąż robi to całymi dniami, a jego mamusia twierdzi, że to nic nadzwyczajnego”.
Pon. 27 listopada
"Teściowa zepsuła mój doskonały humor w dniu ślubu, zabraniając mi tej jednej rzeczy. No wiecie co?"
„Wprost nie mogłam doczekać się naszego ślubu. W przeciwieństwie do niektórych panien młodych, w ogóle nie odczuwałam stresu, bo nie miałam wątpliwości, że po pierwsze wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, a po drugie, że zostanę żoną właściwego faceta. Gdy w końcu naszedł ten wielki dzień, od samego rana miałam doskonały humor. Niestety moja teściowa szybko go zepsuła, zabraniając mi tej jednej rzeczy. No wiecie co?”
Pon. 27 listopada