prawdziwa historia
"Wyznał mi to dopiero gdy zachorował. Tak bardzo tego żałuję"
"Nawet nie wiem, od czego zacząć. Podobno takie wygadanie się ma pomóc mi ukoić mój ból. Czy to prawda? Za chwilę się przekonam. Bo boli mocno. Nie tylko przez stratę bliskiej osoby. Boli z jeszcze jednego powodu i z tego chyba najbardziej. Bo chociaż z jednej strony nie traciłam czasu, to mam poczucie, że jednak był to czas stracony. Byłoby inaczej, gdyby wyznał mi to wcześniej. Tak bardzo żałuję, że tego nie zrobił".
Wt. 28 listopada
"Mama kazała mi się dołożyć do Świąt. Ja mam dopiero 25 lat"
"Piszę ten list, bo zawiodłem się na mamie i chyba muszę się wyżalić. Mama mówiła mi zawsze, że dopóki z nimi mieszkam, nie muszę się do niczego dokładać. Nie spieszyło mi się do wyprowadzki, bo dzięki temu wszystko to, co zarobiłem, mogłem przeznaczać na siebie. No i spodziewałem się, że tak też będzie w grudniu, ale moja mama stwierdziła, że niestety, ale w tym roku muszę się dołożyć do Świąt. Serio? I mówi mi to teraz? A ja już sobie zaplanowałem wyjazdy na jarmarki i spotkania z przyjaciółmi. Miał być też sylwester w górach, a teraz zwyczajnie nie będzie mnie na to stać. Ile ja tam zjem? Trzy pierożki, dwa uszka i zapiję barszczem, bo ryb i tak nie lubię. Nie rozumiem podejścia mojej mamy".
Wt. 28 listopada
"Mój przyjaciel zaproponował mi znamienny układ. Coś takiego z kolegą to przecież grzech. Na samą myśli mnie mdli"
"Mój bliski przyjaciel Kuba złożył mi ostatnio bardzo dziwaczną propozycję. Ja naprawdę go lubię i cenię, i chciałabym mu pomóc, ale na samą myśl o tym, że miałabym z nim robić coś takiego, aż mnie mdli. To jest naprawdę gruba przesada z czymś takim. Musi znaleźć kogoś innego do takiej czynności".
Wt. 28 listopada
"Moja żona zarabia krocie, a mi wylicza 15 złotych dziennie na życie. To już przechodzi ludzkie pojęcie"
"Moja żona jest naprawdę bogatą kobietą, ale co z tego, jak wszystkie te pieniądze chowa do skarpety, a ja nawet powąchać nie mogę. Kto to myślał, żeby człowiekowi tak pieniądze wyliczać. Ona jednak twierdzi, że skoro ja nie pracuję i się, jak to ona mówi, obijam, to mi więcej niż 15 złotych dziennie nie potrzeba. To już jest gruba przesada".
Wt. 28 listopada
"Eksmąż nie chce łożyć na naszego psynka! Przecież to w połowie jego obowiązek..."
"Przez 7 lat mieszkaliśmy we troje z naszym wiernym psynkiem, a tu nagle tuż po rozwodzie mój były mężulek obudził się z głębokiego snu... Powiedział, że on Peweksa nie będzie utrzymywał. Pies został ze mną, to teraz ja mam się martwić. Tak się traktuje członków rodziny?! To też jego psynek i nigdy go nie zdradził, więc co on winien?"
Pon. 27 listopada
„Mój mąż robi to całymi dniami, a jego mamusia twierdzi, że to nic nadzwyczajnego”
„Straciłam już całkowicie chęci i zapał do walki o to, by moje małżeństwo, chociaż w minimalnym stopniu funkcjonowało tak, jak funkcjonować powinno. Obecnie jestem już na skraju załamania nerwowego, a każda próba rozmowy kończy się ostrą awanturą. Powód? Granie w gry na konsoli bez opamiętania, ale nie przez dziecko, a 36-letniego chłopa. Mój mąż robi to całymi dniami, a jego mamusia twierdzi, że to nic nadzwyczajnego”.
Pon. 27 listopada
"Teściowa zepsuła mój doskonały humor w dniu ślubu, zabraniając mi tej jednej rzeczy. No wiecie co?"
„Wprost nie mogłam doczekać się naszego ślubu. W przeciwieństwie do niektórych panien młodych, w ogóle nie odczuwałam stresu, bo nie miałam wątpliwości, że po pierwsze wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, a po drugie, że zostanę żoną właściwego faceta. Gdy w końcu naszedł ten wielki dzień, od samego rana miałam doskonały humor. Niestety moja teściowa szybko go zepsuła, zabraniając mi tej jednej rzeczy. No wiecie co?”
Pon. 27 listopada
"Wykorzystałam słynny trik, by pójść na zakupy w Black Friday. Skończyłam z dyscyplinarką"
Prosiłam o to wolne 2 razy, ale szef się uparł, że mi go nie da, bo jest koniec miesiąca, rozliczenia, planowanie grudnia, jeszcze coś wspomniał o braku pracowników, bo sezon chorobowy. No ale co z tego, skoro takie wyprzedaże są raz w roku! Musiałam tam jechać, a po pracy do zamknięcia galerii upłynęłoby tylko kilka godzin! Co ja mogłabym upolować w tak krótkim czasie? Z tego powodu wykorzystałam starą, jak świat sztuczkę i pojechałam na zakupy. Przez myśl mi nie przeszło, jak to się skończy...
Pon. 27 listopada
"Mój mąż ma specyficzne poczucie humoru. Gdy ostatnio przytrafiło mi się coś takiego, on, zamiast mi pomóc, zrywał ze mnie boki"
„Mój mąż to prawdziwy jajcarz. W wolnym czasie albo ogląda jakieś durnowate komedie, albo wyszukuje faile na YouTube. W sumie przez te 7 lat małżeństwa już zdążyłam się przyzwyczaić do jego specyficznego poczucia humoru. Jednak gdy ostatnio przytrafiło mi się coś takiego, on, zamiast mi pomóc, zrywał ze mnie boki. Serio?”
Pon. 27 listopada
"W pracy nie ma przyjaźni. Przekonałam się o tym szybko. Ale ze mnie naiwniak"
"U mnie w miejscowości nie ma zbyt dużo pracy i ucieszyłam się, gdy dostałam możliwość rozwoju w jednej z sieciówek, nielicznych zresztą w naszym małym mieście. Okazało się, że będzie pracowała tam też moja koleżanka z podstawówki, dlatego jeszcze chętniej poszłam do pracy. Cieszyłam się jak dziecko!"
Pon. 27 listopada
"Babcia chciała dać mi część majątku, a moja mama żądała wszystkiego. Babcia nieźle ją przechytrzyła!"
"Babcia Jasia chciała mi przepisać w spadku część swojego majątku. Jednak moja mama jest zdania, że rodzice powinni przepisywać cały majątek wyłącznie swoim dzieciom, a nie wnukom. Uparcie twierdziła, że ja będę dziedziczyć po niej, czyli po swojej mamie, a ona powinna odziedziczyć wszystko po swojej mamie, czyli oczywiście po mojej babci. Szkoda mi było babuni, że mama tak na nią naciska, więc powiedziałem babci Jasi, żeby zrobiła tak, jak mama chce i będzie spokój. Obiecałem jej też, że ja sobie na pewno poradzę. Mama dopiero uspokoiła się, kiedy babcia w treści spadku napisała wszystko to, co kazała jej moja mama. Jednak babcia okazała się sprytniejsza i nieźle swoją córkę przechytrzyła. Byłem w niezłym szoku, gdy zorientowałem się, co zrobiła babcia Jasia."
Pon. 27 listopada
"Wychowała mnie babcia, bo moja mama marzyła o chłopczyku. Nigdy mnie nie odwiedziła"
"Dziś kończę 18 lat, dziś także odbędzie się pogrzeb mojej matki. Matki, która mnie oddała po narodzinach, bo marzyła o synku, a nie o dziewczynce. Matki, która nigdy nawet nie zapytała, co się ze mną dzieje. Mimo to, idę na pogrzeb, bo moje serce krwawi. Byłam częścią mojej matki, czy tego chciała, czy nie. Nic praktycznie o niej nie wiem, ale czuję przerażający ból i tęsknotę, że już nigdy nie naprawimy tej relacji".
Pon. 27 listopada
"Siostra chce zrobić chrzciny tydzień po roczku syna. Cwaniara chce dostać podwójne prezenty"
"Moja siostra zawsze była pazerną osobą i nie zmieniło się to nawet, gdy urodziła dziecko. Zszokowała całą naszą rodzinę, gdy zaprosiła nas na chrzciny syna, a następnego dnia przyszła z zaproszeniem na jego roczek. Wiadomo po co to zrobiła, nikt nie jest głupi i od razu wyszło na jaw, że zależy jej na tym, aby goście dali dwa razy prezenty".
Pon. 27 listopada
"Nie spodziewałam się tak trudnych początków rodzicielstwa. W dodatku mój mąż zrobił coś takiego"
"Marzyłam o tym, żeby zostać matką. Od początku mówiłam mojemu partnerowi, że chciałabym mieć przynajmniej trójkę dzieci i to najlepiej jedno po drugim. On twierdził, że czuje tak samo i byłam przekonana, że świetnie się w tym temacie dogadamy. Ale nie spodziewałam się, że te początki rodzicielstwa będą tak trudne. Nastawiałam się, że będzie dobrze, żeby się w żaden sposób nie zniechęcić, ale to chyba źle, bo gdy zderzyłam się z rzeczywistością, trudno było mi ją zaakceptować. W dodatku mój mąż zrobił coś takiego... Jak on mógł?"
Pon. 27 listopada
"Po porodzie musiałam zostawić dziecko na 121 dni w szpitalu. Czuję się ograbiona z urlopu macierzyńskiego..."
"Mój syn urodził się w 29. tygodniu ciąży. Był maleńki i cały siny. Zaraz mi go zabrali, by ratować jego życie, a mnie poskładać. Zobaczyłam go dopiero dwa dni później. Gdy stałam przed szybą inkubatora, nie wierzyłam własnym oczom... Zmieściłby mi się cały na przedramieniu. Mały, dzielny człowiek, który potrzebował pomocy. Bardzo długo nie mogłam go nawet przytulić. Mogłam go tylko odwiedzać. Wypisali go do domu po 121 dniach. Czemu nikt nie dał mi wtedy L4 na opiekę nad nim?! Czułam się, jakby ktoś mi te 121 dni wydarł z urlopu macierzyńskiego, który uciekł mi przez palce... A przecież pobyt w szpitalu to nie urlop, nie mam wtedy wakacji od dziecka! Urlop powinien się liczyć dopiero od wyjścia dziecka do domu".
Pon. 27 listopada
"Nie ma jeszcze grudnia, a moja dziewczyna już poczuła magię świąt. Nie mogę uwierzyć, że tak mnie nazwała"
„Jeszcze grudzień nie zdążył rozpocząć się na dobre, a moja dziewczyna już poczuła magię świąt. W tym roku pierwszy raz będziemy spędzać je wspólnie, dlatego tak bardzo mnie tym zaskoczyła. Bardzo się zdziwiłem, że już zaczęła stroić mieszkanie, puszczać kolędy i kompletować prezenty. Gdy powiedziałem jej, że wydaje mi się, że jest nieco za wcześnie, ta strzeliła focha i nazwała mnie w ten sposób!”
Pon. 27 listopada
Najnowsze