prawdziwa historia
„Święta, święta i po świętach. A sprzątać znowu nie ma komu. Znowu to ja się muszę męczyć. Mam dość!”
„Święta Bożego Narodzenia z jednej strony są jednymi z najważniejszych świąt w roku i cieszę się z tego, że w nich uczestniczę, i że Bóg się rodzi. Fajne jest też to, że spotykamy się w ten świąteczny czas, rozmawiamy i śpiewamy kolędy. Jak co roku, na święta wszyscy przychodzą do mnie. Niby super, niby świetnie, ale jednak jak co roku sprzątać nie ma komu. A ja siedzę od dwóch dni przy garach. Nikt się nie domyśli, żeby mi pomóc”.
Wt. 26 grudnia
"Syn wpadł do mnie w wigilię dosłownie na godzinę. Resztę czasu spędziłam w samotności"
"Mam jedynego syna i zawsze z ogromną tęsknotą czekam, aż mnie odwiedzi. Obiecywał, że wigilię spędzi ze mną, że razem będziemy jeść pyszne dania, później pogramy w planszówki, a nawet obejrzymy jakiś film. Miało być jak za dawnych lat. Jego słowa okazały się nic niewarte. Owszem, odwiedził mnie, ale spędził u mnie tylko godzinę, a później pojechał do swojej dziewczyny. Złamał mi tym serce".
Wt. 26 grudnia
Czytelniczka, która ledwo wiąże koniec z końcem, denerwuje się, gdy zamożni znajomi udają przy niej biedę
"Tak mi się życie ułożyło, że nie mam zbyt wiele pieniędzy. Muszę oszczędzać praktycznie od zawsze. Stać mnie na szczęście na opłacenie rachunków i jedzenie, ale na przyjemności, nawet skromne, to nie zawsze. Mimo to nie narzekam, choć wielu moich znajomych wie, że mój stan finansowy nie jest za wesoły. Właśnie dlatego mogliby sobie oszczędzić niektórych zachowań i słów, padających w moją stronę. Zwłaszcza Ci z grubym portfelem".
Pon. 25 grudnia
"Partner nie chce się dokładać do naszych rachunków! Mówi, że pieniądze szczęścia nie dają"
"Trochę niezręcznie mi o tym pisać... Jestem z Bartkiem od 3 lat, a razem mieszkamy od pół roku, a właściwie on mieszka u mnie. Niby wszystko OK, jednak wydaje mi się, że mój partner ma specyficzne podejście do życia razem. Jeszcze rozumiałam to, gdy na początku nie pracował, ale teraz? Jak on się tłumaczy..."
Pon. 25 grudnia
Czytelniczka opisuje, jak 12-letni syn wysłał koleżance z klasy wulgarną wiadomość, o czym dowiedziała się od jej matki
"Kilka dni temu dowiedziałam się, że mój synek wysłał do swojej koleżanki z klasy bardzo nieładną wiadomość. Do dziś jestem w szoku, że coś takiego mogło wyjść spod jego palców, jednak mam na to dowody. Nie mam pojęcia, skąd on w ogóle zna takie słowa, przecież ani ja, ani mój mąż nie używamy ich w domu! Jestem załamana. Czy z mojego syna jeszcze wyrośnie coś dobrego?"
Pon. 25 grudnia
"Teściowa zjadła wszystkie uszka, a ja nawet nie zdążyłam spróbować. Nie chciała się podzielić"
"W tym roku teściowa przeszła samą siebie. Uszka to moje ulubione wigilijne danie, a ona o tym doskonale wie. Zrobiła mi na złość. Specjalnie zrobiła ich mniej, a na talerzu dała każdemu odliczoną porcję. Zapas zjadła sama! A mi nic nie zostawiła. Kiedy je wrzucała na talerz i polewała barszczem, patrzyła mi prosto w oczy, a na jej ustach błąkał się uśmieszek".
Pon. 25 grudnia
27-latka na pytanie rodziny o chłopaka odpowiedziała ciotce, że myli szczerość z bezczelnością
„Jak co roku, tak też i w tym roku, wszyscy pojechaliśmy na święta do rodziny za Zamościem. Z jednej strony rozumiem, że to są starsi ludzie ze wsi i mają te swoje takie pytania. Ale no już w tym roku miałam dość. Znowu zostałam zapytana o to, dlaczego nadal nie mam chłopaka, a już skończyłam 27 lat. Ale tym razem to ja ich kolokwialnie mówiąc, zaorałam. Wszystkim aż kopary opadły na ziemię”.
Pon. 25 grudnia
Czytelnik opisuje, jak ciotka Gienia znów popsuła święta, a rodzina kłóciła się o politykę
„Przyzwyczaiłem się do tego, że ciotka płata mi na Święta Bożego Narodzenia różne psikusy. Teraz jednak już przesadziła. To, co zrobiła, bardzo źle o niej świadczy. Jak tak można, że nawet w takie święta człowiek, człowiekowi wilkiem. Jak tak można, ja się pytam, jak tak można”.
Pon. 25 grudnia
Czytelniczka nie poszła na pasterkę; teściowa zrobiła jej awanturę, a mąż poparł matkę
"W święta lubię odpoczywać, choć w tym roku nie będzie mi to dane. Na wigilię przygotowałam mnóstwo dań, teraz przede mną jeszcze dwa dni świąt, podczas których mam sporo gotowania. To dlatego w wigilię byłam wykończona i marzyłam tylko o tym, żeby pójść spać. Nie chciałam iść na pasterkę. Moja teściowa zrobiła mi o to awanturę, ale jeszcze gorsze było zachowanie mojego męża".
Pon. 25 grudnia
Monika opisuje oświadczyny Piotrka podczas kolacji wigilijnej, przy rozwrzeszczanej rodzinie i pijanym szwagrze
„Ryczeć mi się chce. Nie tak to sobie wyobrażałam. Fakt faktem, marzyłam o tym momencie. Ale nie w takich okolicznościach! Miało być pięknie, romantycznie i intymnie. Podkreślam, intymnie! A nie w towarzystwie rozwrzeszczanego kuzynostwa i pijanego jak bela szwagra... Nie mogę uwierzyć w to, że on zrobił to przy wszystkich podczas kolacji wigilijnej. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Ale wiocha!”
Nd. 24 grudnia
Teściowa co roku każe czytelniczce piec sernik. Tym razem zamówiła go w cukierni według przepisu teściowej
„Jak co roku teściowa organizuje u siebie święta i uparcie przydziela mi jedno zadanie. Wolałabym sałatkę robić lub pierogi lepić, a nie — piec sernik. W ubiegłym roku wyszedł mi zakalec, a dwa lata temu całe ciasto rozjechało się w trakcie krojenia, tworząc nieapetycznie wyglądającą breję. Choć tym razem próbowałam uprosić cokolwiek innego, teściowa znowu kazała mi upiec sernik i zapisała nawet swój przepis na kartce. Bardzo sprytnie się wywinęłam, a zachwytom nie było końca!”
Nd. 24 grudnia
"Wigilię spędziłam samotnie, bo syn wolał wyjechać w góry. Nie zaproponował mi wspólnej wycieczki"
"Wigilia zawsze była dla mnie rodzinnym czasem, momentem, kiedy bliscy są dla nas najważniejsi. Takie też idee wpoiłam mojemu synowi. Niestety, szybko okazało się, że to wszystko poszło na nic. To moja pierwsza wigilia bez męża, a syn zostawił mnie samą. Wyjechał w góry i nawet nie zaproponował mi wspólnej wycieczki. Nie tak go wychowywałam".
Nd. 24 grudnia
Czytelniczka zadzwoniła do matki w ostatniej chwili i oznajmiła, że nie przyjedzie na święta
„Moja matka to toksyczna osoba. Pod pretekstem troski włazi z buciorami w moje życie, a ja muszę wydawać fortunę na psychoterapię. Co roku odchorowuję święta spędzone z tą kobietą. Może nie dorobiłam się jeszcze na tyle twardego pancerza, żeby powiedzieć jej prawdę, ale znalazłam skuteczną wymówkę. W ostatniej chwili zadzwoniłam i powiedziałam jej coś takiego. Muszę przyznać, że sprytnie to rozegrałam!”
Nd. 24 grudnia
"Córka podejrzała, jak pakowałam prezenty. Wykrzyczała, że nie wierzy już w Mikołaja"
„U nas wszystko na ostatnią chwilę. Całe życie na pełnych obrotach. Właśnie kończyłam pakować prezenty, ukryta w pralni, gdy nagle do pomieszczenia weszła moja siedmioletnia córeczka i mnie przyuważyła. Wykrzyczała ze łzami w oczach, że nie wierzy już w Mikołaja. No to magia świąt prysła! Odwoływać przebierańca, którego zatrudniłam na wieczór, czy dalej brnąć w te kłamstwa? Błagam o rady! Może są tu inni rodzice, którzy już to przerabiali?”
Nd. 24 grudnia
"Kolejne święta w samotności. Ciekawe, czy syn chociaż zadzwoni z życzeniami..."
„No i znowu te święta. Jakoś nie przepadam za tym okresem... Odkąd zmarł mój mąż, a syn wyprowadził się do innego miasta, jestem sama jak palec. Nie ma czasu mnie odwiedzać, a rodzina jego żony stała się dla niego ważniejsza. Może i nigdy nie mieliśmy rewelacyjnych relacji, ale w głowie mi się nie mieści, że można w ten sposób matkę na stare lata potraktować... Ciekawe, czy chociaż zadzwoni z życzeniami”.
Nd. 24 grudnia
"Pani od cateringu świątecznego nie odbiera, a rodzina lada moment będzie u mnie. Ale wtopa!"
„Nie owijając w bawełnę: jestem w czarnej du***. Zamiast stresować się staniem przy garach, chciałam pójść na łatwiznę i zamówiłam świąteczny catering. Kobieta, którą przypadkiem spotkałam u fryzjera, wzbudziła moje zaufanie, zachwalając swoje wyroby. Bez zastanowienia złożyłam u niej zamówienie, a ona teraz nie odbiera telefonu. Rodzina będzie za kilka godzin. Ale wtopa!”
Nd. 24 grudnia
Najnowsze