prawdziwa historia
Nikt nie wierzy, że Joan ma 92 lata. Jakieś operacje? "Tak, biodra i kolana!". Sekret jej młodości zaskakuje
Joan Sumner prowadzi popularne konto na TikToku, gdzie występuje jako Babcia Joan. Publikuje filmiki, na których pokazuje swoje stylizacje, makijaże i dzieli się historiami z życia. Jej fani nie mogą uwierzyć, że kobieta ma już 92 lata!
Pon. 23 stycznia
"Nie cierpię zajmować się 6-miesięczną córką, dlatego wróciłam do pracy. Każdy nazywa mnie złą matką"
"Mój mąż od zawsze marzył o dużej rodzinie, bo sam w takiej się wychowywał. Ja z kolei jestem jedynaczką, nigdy nie musiałam zmieniać pieluch młodszemu rodzeństwu i szczególnie nad tym nie ubolewałam. Rodzice mieli czas tylko dla mnie, rozpieszczali mnie i było mi z tym dobrze. Mateusza poznałam na studiach, zaiskrzyło i zostaliśmy parą. Ja od razu wyłożyłam karty na stół - nie śpieszy mi się do ślubu ani do bycia matką".
Pon. 23 stycznia
"Żona wmusza w córkę warzywa, a ona ich nie lubi. Niech wcina czekoladę, ważne, że coś zje!"
"Moja żona przesadza! No muszę się wyżalić, bo ona i jej matka są jak taki żandarm. Stoją nad tą moją córą z widelcem i dosłownie wmuszają jej warzywa, a ona tym pluje. Ja się nie dziwię, że nie lubi szpinaku czy brukselki. Sam tym gardzę i nie zamierzam tego kryć. Osobiście jem tylko banany i pomidory - i tak przez całe życie. I co? I żyję! Wprawdzie nie chodzę regularnie do lekarza, bo nie mam takiej potrzeby i dawno też nie robiłem badań, ale czuję się wyśmienicie i nikt mi nie wmówi, że warzywa trzeba jeść! Skoro Zosia nie chce kalafiora czy leczo, to niech zje kanapkę z kremem czekoladowym. Przecież ważne, że cokolwiek do tego jej brzuszka trafi, prawda? Nie rozumiem, w czym problem!"
Pon. 23 stycznia
„Mąż twierdzi, że już tego nie robi, ale ja znam prawdę. Boję się o naszą przyszłość...”
„Nie zliczę, ile razy zabierałam się za opisanie problemu mojego męża, ale za każdym razem blokował mnie ogromny wstyd. Wstyd przed samą sobą, choć ja nic złego nie robię i nigdy nie robiłam. Już przed ślubem dostrzegałam wiele niepokojących sygnałów, które wtedy ignorowałam, a dziś żyję w permanentnym stresie”.
Pon. 23 stycznia
"Teściowa sugeruje, że jak schudnę, to będę podobać się mężowi... Powiedziała, że się roztyłam"
"Gdy poznawałam mojego męża, obawiałam się, że nie będę miała dobrego kontaktu z jego rodzicami, ponieważ wcześniej też miałam takie doświadczenia, a wszystko przez to, że jestem dość otyłą osobą i nie każdy odbiera mnie w pozytywny sposób"
Pon. 23 stycznia
"Sąsiad codziennie podrzuca mi swoją córkę! Chcę pomóc, ale chyba trochę mnie wykorzystuje"
"W zeszłym roku wprowadziliśmy się do nowego bloku. Obok nas mieszkają bardzo sympatyczni ludzie. Sąsiadka od poniedziałku do piątku pracuje w innym mieście i wtedy sąsiad sam zajmuje się ich trzyletnią córeczką. Powiedziałam mu, że w awaryjnych sytuacjach może podrzucać mi Majeczkę – wiem, jak to bywa, mój mąż często jest w delegacji i czasem po prostu brakuje tej drugiej osoby. Ale sąsiad zaczął przeginać!"
Pon. 23 stycznia
"Nie spałam po nocach i płakałam ze zmęczenia. Mąż mnie nie wspierał, znalazłam pomoc u kogoś innego
"Zanim zostałam mamą, wydawało mi się, że ludzki organizm nie może się rozładować. Przecież zdarzało mi się w weekendy balować do białego rana i prawie wcale nie spać, a od poniedziałku znów wrócić do szkoły i pracy. Miałam na to siłę zawsze. Rzadko zdarzały się gorsze momenty. Ale wystarczyło, że urodziłam dziecko i zaczęłam dosłownie spać na siedząco. Nie miałam kiedy odpocząć i płakałam ze zmęczenia, a mąż mnie wcale nie wspierał. Ba! On mnie nawet nie rozumiał. Wracał z pracy i nic go nie obchodziło. Pobawił się chwilę z małym, a później znów ja go przejmowałam, bo to przecież mój obowiązek. Naprawdę nie miałam prawa prosić go o pomoc?"
Pon. 23 stycznia
"Czekałam na wnuki, jak co roku. Ale znów nie przyjechały na Dzień Babci. Mają już swoje życie"
"Upiekłam pączki! Zrobiłam też rogaliki i ciasto drożdżowe, bo to ulubione słodkości moich dzieci i wnuków. Znów liczyłam na to, że zjawią się u mnie w Dzień Babci. Tym razem przypadł na weekend, więc wierzyłam jeszcze bardziej, że będą chcieli pokonać tę odległość, mogli przecież zostać u mnie na noc. Jest gdzie spać. Ale 100 kilometrów to znów okazało się za dużo. Nie dotarli. Wprawdzie zadzwonili z życzeniami, co bardzo doceniam, ale ja chciałabym ich w końcu zobaczyć, bo w tym roku nie dotarli nawet na Święta. Mają już swoje życie. Ja wiem. Ale jestem tutaj kompletnie sama. Bardzo samotna i czasem zwyczajnie chciałabym móc ich przytulić"
Pon. 23 stycznia
"Znowu jestem sam. Uwiodła, zabrzuchaciła i zostawiła!"
"Wszystkie kobiety są takie same. Najpierw miłe, pomocne, kuszą tymi obiadkami, a potem jak zwykle to samo – zostawiają dla młodszego i chudszego, czy dla takiego z grubym portfelem, albo się czepiają, że się przytyło. No jakbyś mnie nie tuczyła, to przecież bym nie przytył..."
Pon. 23 stycznia
"Mąż kiedyś mnie zdradził. Od dwóch lat jest wierny, a ja i tak mu nie ufam... To chyba nie ma sensu"
"Gdy dowiedziałam się o tym, co Kajetan zrobił, serce mi się zatrzymało i w jednej chwili świat zaczął kręcić się wokół mnie, a mi było tak niedobrze, że nie mogłam wytrzymać. Nie wiedziałam, dlaczego mnie zdradził, bo wydawało mi się, że jesteśmy udanym małżeństwem, którego wszyscy nam zazdroszczą"
Pon. 23 stycznia
Ale babcia! Andrea jest królową siłowni, na randki zapraszają ją mężczyźni dwa razy od niej młodsi
Andrea Sunshine jest miłośniczką fitnessu i mediów społecznościowych. 53-letnia babcia ma ponad 200 000 followersów na Instagramie i codziennie dostaje kilkadziesiąt wiadomości od zainteresowanych nią mężczyzn. Jest popularna zwłaszcza wśród 20- i 30-latków!
Nd. 22 stycznia
"Jestem patologicznie zazdrosna o mojego faceta. Regularnie sprawdzam mu telefon i czasami go śledzę"
"Wiem, że zabrzmi to kiepsko, ale mój facet jest całym moim światem. Panicznie boję się, że zostawi mnie dla innej albo, że obgaduje mnie z kolegami, więc zdarza mi się go śledzić i podsłuchiwać. Często też sprawdzam mu telefon. Myślę, że stało się to już moją obsesją. Aż dziwne, że niczego się jeszcze nie domyślił!"
Nd. 22 stycznia
"Teściowa zastąpiła mi mamę, której nigdy nie miałam. Wiem, że kocha mnie jak swoje dziecko"
"Wszędzie widzę tylko historie obruszonych synowych, które narzekają na swoje teściowe. A ja mam zupełnie inne doświadczenia. Dopiero w momencie, gdy poznałam swoją teściową, zaczęłam z czasem doświadczać matczynej miłości. Ona mówiła, że zawsze chciała mieć córkę, a ma dwóch synów, za to mi brakowało tej prawdziwej mamy, która będzie przy mnie tak naprawdę. Całą sobą. A nie tylko z nazwy. Naprawdę traktuję ją jak mamę i nie mam oporów, żeby tak ją nazywać. Wiem, że to tylko teściowa, ale jest mi obecnie najbliższą kobietą na świecie. Czy naprawdę tylko ja mam takie doświadczenia?"
Nd. 22 stycznia
"Przez ostatnie lata opiekowałam się partnerem jak matka, a on tak mi odpłacił! Nie wierzę!"
"Robiłam dla niego wszystko. Dosłownie! Latałam jak poparzona, żeby tylko na każdym kroku mu dogodzić i nawet jak się skaleczył, to byłam skłonna to miejsce pocałować, żeby przestało boleć. Gotowałam mu, prałam, sprzątałam też sama, mimo że ja też przecież pracowałam na etacie. Po takim dniu padałam wieczorem, ale byłam dumna z siebie, że dbam o partnera, jak należy. On sam często wspominał, że bardzo mnie za to ceni i nawet jego matka tak się nim nie opiekowała. No cóż... Chyba jednak dałam od siebie zbyt mało!"
Nd. 22 stycznia
"Synowa oddaje dziecko do żłobka, bo chce odpocząć. A co ona wielce robi? Zapracowana!"
"Tym młodym to się w głosach przewraca. Kiedyś to było nie do pomyślenia, żeby matka dziecko do jakiegoś żłobka czy przedszkola oddawała. Przecież to jest czas dla niej na budowanie więzi. A tam to tylko pozaraża się czymś to małe od innych dzieciaków i będzie siedziało w kącie i płakało. Nie wyobrażam sobie tego. A synowa chce opchnąć wnuka w takim żłobku, bo ona chce odpocząć. Pomocy jej potrzeba podobno. Pracuje zdalnie, więc jaki to problem, żeby mały był przy niej? To nie! Bo ona taka zapracowana. Królowa się znalazła. Mały ma dopiero 2,5 roku i moim zdaniem powinien siedzieć z nią aż do czasu, gdy będzie musiał iść do zerówki. Ale jej nie przepowiesz, bo to paniusia z miasta."
Nd. 22 stycznia
"Moje dziecko to miniaturka Wednesday!". Gotyckie ciuszki, czarny pokoik – tak Amerykanka wychowuje swoją roczną córkę
Reby Hardy, mieszkanka Północnej Karoliny, była mamą trzech chłopców. Kiedy dowiedziała się, że wkrótce urodzi dziewczynkę, spanikowała. Przeraziła ją wizja różu, lukru i stereotypowej dziewczyńskości. Postanowiła jednak, że będzie działać po swojemu.
Sob. 21 stycznia