Reklama
 

prawdziwa historia

"Dosiadła się do mnie w pociągu, a potem wbiło mnie w fotel. Takie rzeczy dzieją się tylko w filmach"

"Dosiadła się do mnie w pociągu, a potem wbiło mnie w fotel. Takie rzeczy dzieją się tylko w filmach"

"Zawsze mi się wydawało, że podróże pociągiem nie wyróżniają niczym szczególnym i są zwykłym przejazdem z punktu A do punktu B. Przez całe życie jeździłem po świecie pociągami, aż pewnego dnia w jednym z nich spotkałem ją. A potem to już życie napisało scenariusz naszej pięknej znajomości".

Wt. 26 września

"Śmierć złapała mnie za rękę. Nagle ogarnęła mnie ciemność i wtedy zobaczyłem anioła"

"Śmierć złapała mnie za rękę. Nagle ogarnęła mnie ciemność i wtedy zobaczyłem anioła"

"Przez długi czas wahałem się, czy powinienem tę historię opowiadać. Dotyczy ona bowiem najbardziej wrażliwego tematu z mojego życia. Mojego wypadku, który mnie zmienił. Do tej pory nikt wcześniej tej historii nie słyszał — jesteście więc pierwsi. Opowiadanie o tym, co mnie spotkało, jest formą mojej terapii — zderzeniem z tym wszystkim, co zmieniło mnie bezpowrotnie".

Wt. 26 września

"Na kurs tańca przed weselem zabrałem dwie kobiety. Narzeczona się zżyma, że to przesada. Ja tam wiem swoje"

"Na kurs tańca przed weselem zabrałem dwie kobiety. Narzeczona się zżyma, że to przesada. Ja tam wiem swoje"

"Pierwszy taniec to piękna tradycja... a ja pomyślałem, że winien jestem kobietom w moim życiu dwa pierwsze tańce. Niedługo będę panem młodym i nie chcę się zbłaźnić przed wszystkimi, dlatego zapisałem się na kurs przed weselem. Będę ćwiczył kroki taneczne dwa razy w tygodniu po godzinie. Moja narzeczona przyklasnęła temu pomysłowi, jednak gdy dowiedziała się, że nie będzie moją jedyną parą podczas zajęć, strasznie się zirytowała! Co jej nie pasuje? Przecież chciałem dobrze i zdania nie zmienię..."

Wt. 26 września

"Mam 70 lat i niedawno zapisałam się na jogę. Nie zgadniecie, komu się to nie spodobało!"

"Mam 70 lat i niedawno zapisałam się na jogę. Nie zgadniecie, komu się to nie spodobało!"

"Zawsze byłam w dość dobrej formie. Moja praca wymagała dużo ruchu, więc długo cieszyłam się naprawdę niezłą kondycją. Niestety od czasu, kiedy przeszłam na emeryturę, moja sprawność w zastraszającym tempie zaczęła spadać. Od kilku miesięcy dokuczają mi coraz mocniejsze bóle pleców, a poranny rozruch trwa dłużej niż zwykle. Stwierdziłam, że nie ma na co czekać – do trumny się jeszcze nie zamierzam kłaść, więc przydałoby się więcej energii. Zapisałam się na jogę, byłam już na kilku zajęciach i muszę przyznać, że jestem zachwycona! Natomiast jest jedna rzecz, która mnie ogromnie zaskoczyła. Moje nowe zajęcie nie wszystkim się podobało... Ile ja już się musiałam nasłuchać!"

Pon. 25 września

"Postawiłam mężowi ultimatum. Jeśli nie zmieni tej jednej rzeczy, rozwodzimy się!"

"Postawiłam mężowi ultimatum. Jeśli nie zmieni tej jednej rzeczy, rozwodzimy się!"

"Nigdy nie sądziłam, że mnie to spotka. Nigdy nie sądziłam, że mnie to będzie dotyczyć — to, czyli rozwód. Do dziś uważam, że to straszne słowo, które w ogóle do mnie nie pasuje! Gdy brałam ślub z Robertem 5 lat temu, byłam naprawdę zakochana. Mieliśmy już ponad 30 lat, więc wydawało nam się, że oboje jesteśmy już ukształtowani i wiemy, czego chcemy. Jednak dopadło nas zwykłe życie".

Pon. 25 września

"Stawałam na głowie, żeby była szczęśliwa. A ona tak mi się odpłaciła"

"Stawałam na głowie, żeby była szczęśliwa. A ona tak mi się odpłaciła"

"Nie chciałam zabierać jej ojca. I właśnie ta myśl trzymała mnie przy człowieku, który nie traktował mnie dobrze. Dla córki był zawsze w porządku, nigdy  nie odczuła od niego żadnych złych emocji. Nie kłóciliśmy się przy niej. To tylko ja byłam dla niego niewystarczająca. W pewnym momencie nie mogłam już tego znieść. Przestałam się szanować, nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. Musiałam coś zrobić i jedynym sposobem na lepsze życie było odejście od partnera. Wiedziałam, że córka to przeżyje, ale ja stawałam na głowie, żeby było jej ze mną dobrze. Za co ona tak mi się odpłaciła".

Pon. 25 września

"Zabrałem syna do sklepu, a on rzucał się na podłogę. Jak moja żona go wychowuje?"

"Zabrałem syna do sklepu, a on rzucał się na podłogę. Jak moja żona go wychowuje?"

"To nie ja spędzam z moim synem całe dnie. Moja żona opiekuje się nim od urodzenia, bo ja jestem w domu gościem. Sama chodzi z nim na zakupy i robi z nim dosłownie wszystko, więc to jej zasługa, że młody zachowuje się tak, a nie inaczej. Zabrałem go ze sobą do sklepu pierwszy raz w życiu i chyba naprawdę ostatni. Przecież on zrobił mi taki wstyd, że myślałem, że zapadnę się pod ziemię. A to wszystko przez to, że nie chciałem mu kupić kolejnego autka, bo ma już dziesiątki innych".

Pon. 25 września

"Zasłabłem na ulicy. Gdy wszyscy mnie omijali, pomógł mi bezdomny. To on uratował mi życie..."

"Zasłabłem na ulicy. Gdy wszyscy mnie omijali, pomógł mi bezdomny. To on uratował mi życie..."

"Nie jestem już młody ani przystojny, ale mam już swoje lata. Nie spodziewałem się jednak, że przyjdzie mi zetknąć się z taką znieczulicą... Któregoś razu wracałem późno z pracy i zasłabłem na ulicy. Zdołałem oprzeć się o ścianę budynku i osunąłem się na kolana. Usiłowałem wstać, ale bez efektu. Gdy tak siedziałem ledwo przytomny, łapiąc oddech, kątem oka dostrzegałem tylko ludzi przemykających obok mnie w pośpiechu. Co oni sobie myśleli? Czemu nikt się nie zatrzymał?! Nagle poczułem ostry zapach, czyjąś dłoń na ramieniu i usłyszałem, jak ktoś ochrypłym głosem pyta, czy wszystko w porządku, czy może wezwać pomoc..."

Pon. 25 września

"Syn narzekał, że nie ma przyjaciół. Wpadłam na świetny pomył. To był strzał w dziesiątkę"

"Syn narzekał, że nie ma przyjaciół. Wpadłam na świetny pomył. To był strzał w dziesiątkę"

"Mój syn zawsze był nieśmiały i mocno wycofany. Tak się składa, że zarówno w przedszkolu jak i w szkole trafił na grupę dzieci bardzo żywiołowych, których wszędzie jest pełno. On siadał sobie raczej w kącie i najpierw sam się bawił, a później czytał książki. Śmiali się z niego, że jest takim odludkiem, a jemu było przykro. Poskarżył mi się kiedyś, że ciężko mu z tym, że nie ma przyjaciół. Ale przecież nie mogłam zmusić nikogo, żeby takim przyjacielem dla niego był. Ja mu nie wystarczałam. Mama to nie to samo. Ale wpadłam na świetny pomysł i okazało się, że to był naprawdę strzał w dziesiątkę".

Pon. 25 września

"Mój ojciec nie wytrzymał, gdy usłyszał, że do ołtarza zaprowadzi mnie nasz pies! Co w tym dziwnego?"

"Mój ojciec nie wytrzymał, gdy usłyszał, że do ołtarza zaprowadzi mnie nasz pies! Co w tym dziwnego?"

"Serce mi pękało na myśl, że na moim ślubie i weselu miałoby zabraknąć Wafla... Z jakiej racji mielibyśmy go wykluczyć, skoro jest pełnoprawnym domownikiem. Dzięki jego łobuzerii się poznaliśmy... Dlatego oboje z przyszłym mężem ustaliliśmy, że właśnie nasz pupil zaprowadzi mnie do ołtarza! Dostanie odświętny strój, a potem legowisko przy stole weselnym i elegancką michę. Zresztą, dwaj jego czworonożni fumfle też dostali zaproszenia. Nie wiem tylko, czemu mój ojciec się obraził... Chyba nie myślał, że po tym wszystkim ten zaszczyt przypadnie jemu..."

Pon. 25 września

"Synowa daje wnusi zupki ze słoiczków. Jak ona może robić to dziecku?"

"Synowa daje wnusi zupki ze słoiczków. Jak ona może robić to dziecku?"

"Co to za czasy nastały! Przecież matki mają teraz taki łatwy dostęp do warzyw i owoców z ekologicznych upraw. Mogłyby dla swoich dzieci robić wszystko, żeby odżywiały się zdrowo i to niewielkim kosztem. Fakt, że przygotowanie takiego posiłku wymaga trochę czasu, ale cóż z tego? Każda matka poświęca się dla swojego dziecka. Jak ja zobaczyłam, jak moja synowa karmi wnusie zupkami ze słoiczków, to myślałam, że tam padnę. Jak ona może robić to własnemu dziecku? A spróbuj jej tylko przemówić do rozsądku. No nie da się".

Pon. 25 września

"Syn chce zostać księdzem. To absurd! Kto w tych czasach wierzy w Boga?"

"Syn chce zostać księdzem. To absurd! Kto w tych czasach wierzy w Boga?"

"Kiedy syn oznajmił mi, jakie ma plany, aż musiałam usiąść. Nie jesteśmy za bardzo wierzący, nie chodzimy do kościoła, a ten nagle uznał, że pójdzie do seminarium duchownego! Chce zostać księdzem i podobno to jego największe marzenie. No ręce opadają". 

Pon. 25 września

"Znalazłam liścik w marynarce męża. Tamtego dnia wszystko się zmieniło"

"Znalazłam liścik w marynarce męża. Tamtego dnia wszystko się zmieniło"

"Przestało nam się układać. W pewnym momencie pomyślałam nawet, że ja już chyba nie kocham swojego męża. On wciąż patrzył na mnie z uczuciem, ale ja nie potrafiłam tego odwzajemnić. Zastanawiałam się, jakby to było, gdybym znów została sama. Czy byłoby mi lepiej. Ale od kilku tygodni i tak czułam się tak, jak bym była sama. Zrozumiałam, co się stało, gdy znalazłam liścik w jego marynarce. Tamtego dnia wszystko się zmieniło".

Pon. 25 września

"Moja teściowa to równa babka. Razem chodzimy na imprezy"

"Moja teściowa to równa babka. Razem chodzimy na imprezy"

"Koleżanki często opowiadają mi o tym, że mają okropne teściowe. Niektóre naprawdę nie dają im żyć. W duchu chcę mi się z tego śmiać, chociaż bardzo im współczuję. Moja teściowa to równa babka. Świetnie się dogadujemy i razem chodzimy na imprezy! Naprawdę ją uwielbiam". 

Pon. 25 września