prawdziwa historia
"Zostawiłem żonę, bo miała urodzić mi syna. A dobrze jej tak, powinna się postarać, a nie rodzić mi kolejną córkę"
"Zawsze miałem takie marzenie, żeby mieć syna. Bardzo mi na tym zależało i robiłem wszystko, żeby tak się stało. Mam jednak wrażenie, że moja żona tego nie rozumiała. Ona wciąż chciała mieć córeczkę i ciągle się o to modliła. Skończyło się tak, że mieliśmy trzy córki i żadnego syna. Uznałem więc, że z moją żoną jest coś nie tak i ją zostawiłem. Rozwodu nie brałem, bo nie chcę płacić alimentów na dziecko. Czekam, aż ona złoży pozew, a tymczasem szukam takiej, która urodzi mi syna".
Wt. 21 listopada
"Syn wywiózł Lucynkę do domu starców, a kiedy wrócił do jej mieszkania, nieźle się zdziwił. Ale wykręciła mu numer"
"Lucyna jest moją oddaną przyjaciółką. Mieszkałyśmy mieszkanie w mieszkanie, od lat dzieliłyśmy się sekretami i pomagałyśmy sobie w domowych obowiązkach. Obie zostałyśmy same po śmierci mężów. Niedawno Marek wywiózł Lusi do domu starców. Ona już od dawna podejrzewała, że syn może mieć taki plan. To dlatego odpowiednio się do tego przygotowała i wykręciła mu niezły numer".
Wt. 21 listopada
"Po śmierci mamy sama byłam dla brata jak matka. A teraz tak mi za to odpłacił"
"Czy oczekiwałam wdzięczności? Zdecydowanie nie. Nie oczekiwałam tak naprawdę niczego. Zrobiłam wszystko zgodnie ze swoim sumieniem. No i chyba każda siostra by tak postąpiła. Przecież on trafiłby do domu dziecka. Musiałam się nim zaopiekować i chciałam. Był moim malutkim, kochanym braciszkiem. Jakie to było szczęście, że ja już byłam pełnoletnia. Inaczej pewnie by nas rozdzielono i kto wie, może nie mielibyśmy kontaktu? Teraz mój brat jest już dorosły, a role jakby się odwróciły. To ja stałam się osobą potrzebującą, a ponieważ nie mam na tym świecie nikogo poza bratem właśnie, zwróciłam się do niego o pomoc. Nie spodziewałam się, że tak mnie potraktuje".
Wt. 21 listopada
"Zjadłam zupę ugotowaną przez teściową, a później miałam nockę z głowy. Zrobiła to specjalnie?"
"Wiem, że teściowa mnie nie lubi. Bardzo się starałam, żeby się do mnie przekonała, ale to wszystko spełzło na niczym. Po prostu widziałaby swojego synka u boku innej kobiety. Trudno, takie życie, ja już się z tym pogodziłam. Ona najwyraźniej nie. Ostatnio zjadłam u niej zupę i całą noc spędziłam w toalecie. Ona chyba zrobiła to specjalnie. Chciała mnie otruć? Czy tylko nastraszyć? To niebezpieczna kobieta".
Wt. 21 listopada
„Przejmujesz się tym, co ludzie pomyślą? Przestań i zmień swoje życie tak jak ja...”
„Przejmujesz się tym, co ludzie pomyślą? Przestań i zmień swoje życie, tak jak ja zrobiłam to kilka lat temu. Choć jestem szczęśliwa i teraz czerpię z życia garściami, to mam poczucie, że pewne decyzje mogłam podjąć wcześniej, niż to zrobiłam. No cóż, czasu nie cofnę, ale może moja historia będzie inspiracją dla kogoś, kto tkwi w sytuacji, z której na pierwszy rzut oka nie ma wyjścia lub odwagi na podjęcie odważnych kroków w drodze po szczęście”.
Pon. 20 listopada
"Mój mąż dostał pachnącą paczkę od obcej kobiety! Czy on mnie zdradza?!"
"W poniedziałki zawsze chodzę do biura, ale tym razem słabo się czułam i zostałam na home office. Niespodziewanie do drzwi zadzwonił kurier! W pierwszym odruchu pomyślałam, że to pomyłka, ale faktycznie przyniósł jakąś paczkę do mojego męża. Pomyślałam sobie, że Paweł znów zamówił sobie jakieś badziewie, ale ta przesyłka była podejrzana, dolatywał z niej niepokojący zapach... Bez zastanowienia otworzyłam karton, a wtedy moje małżeństwo zawisło na włosku! I jeszcze ten odręczny liścik od nieznanej mi kobiety! Czy on mnie przypadkiem nie zdradza?!"
Pon. 20 listopada
"Chociaż prababcia od dawna nie żyła, na pogrzebie pradziadka pojawił się wieniec od kochającej żony"
„Pogrzeb mojego pradziadka był... dość przełomowym wydarzeniem dla całej rodziny. Do tej pory myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko na filmach, jednak byłam w ogromnym błędzie. Chociaż prababcia od dawna nie żyła, przy trumnie mojego pradziadka leżał wieniec z dedykacją od kochającej żony. Gdy po chwili poznaliśmy prawdę, wszystkim nam opadły kopary!”
Pon. 20 listopada
"Pomocy! Moja żona ma coś takiego. Odkąd przypadkiem wszedłem jej do WC, nie mogę tego odzobaczyć"
„Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby wejść jej do WC bez pukania. Chociaż jesteśmy dopiero kilka miesięcy po ślubie, zobaczyłem coś okrutnego. Od tamtej pory ciągle mam w głowie ten widok. Moja żona ma coś strasznego, a ja nie mogę tego odzobaczyć. Pomocy!”
Pon. 20 listopada
"Robię tę jedną rzecz z żoną i nigdy w życiu nie przyznam się do tego przy kumplach"
„Piszę ten anonimowy list, bo muszę przed kimś pochwalić się, że robię tę jedną rzecz z moją kochaną żonką. Jednak nigdy w życiu nie przyznam się do tego przy kumplach, bo straciliby do mnie respekt. Wierzę, że tutaj moja tajemnica będzie bezpieczna!”
Pon. 20 listopada
"Na weselu poszłam do męskiego WC, by oszczędzić czas. Zdębiałam, gdy zobaczyłam tam prezent dla panów"
"W życiu czegoś takiego nie widziałam, choć w ostatnich latach byłam na kilku weselach. Choć w sumie pierwszy raz poszłam na takiej imprezie do męskiego WC. Jednak pilnie potrzebowałam skorzystać z toalety, a niestety do damskiej ustawiła się spora kolejka. Stwierdziłam więc, że wejdę do męskiej, do której kolejek praktycznie nie było, szybko zrobię, co trzeba i wyjdę. Jednak gdy byłam już w środku, to stałam zdębiała przez kilka minut. Wszystko przez prezent dla Panów, który stał przy umywalkach. Jak można coś takiego wymyślić?"
Pon. 20 listopada
"Nikomu nie mówiłam, dlaczego nienawidzę świąt. Gdyby tylko mąż znał rodzinny sekret..."
"Boże Narodzenie to czas, który powinien kojarzyć się każdemu z magią świąt: śnieg, biały puch na ulicach, ciepłe herbaty z miodem i cytryną oraz rozgrzewające atmosferę świeczki. Niestety dla mnie Boże Narodzenie zawsze będzie kojarzyło się z jednym i nie wydaje mi się, aby kiedykolwiek to się mogło zmienić. Chciałabym, żeby ktoś mi odczarował te chwile, ale jest niemożliwe".
Pon. 20 listopada
"Odkąd mój mąż zapuścił brodę, jedna rzecz doprowadza mnie do szału. Partnerki brodaczy, też tak macie?"
„Zawsze wydawało mi się, że broda dodaje facetowi tego czegoś, jest taką wisienką na torcie i stanowi kropkę nad i. Sama namawiałam Miłosza, żeby przestał się golić. Początkowo byłam pewna, że to był strzał w dziesiątkę. Jednak z czasem zaobserwowałam, że odkąd broda mojego męża urosła, pojawiła się jedna rzecz, która dosłownie doprowadza mnie do szału. Partnerki brodaczy, też tak macie?”
Pon. 20 listopada
"Sąsiadka śmieje się, że chodzę do kosmetyczki. Mówi, że dla mnie już za późno"
"Mam 69 lat i mieszkam w małej miejscowości. Niedawno otwarto u nas salon kosmetyczny, bardzo przyjemny. Wcześniej mieliśmy tutaj tylko dwie fryzjerki. Kiedyś idąc do sklepu, zobaczyłam stojącą obok tego salonu kosmetycznego reklamę. Było na niej napisane, że z okazji otwarcia mają promocję na niektóre zabiegi. Pod wpływem impulsu weszłam do środka i umówiłam się na swój pierwszy w życiu zabieg. Od tej pory byłam tam już 5 razy. Bardzo mi się to podoba, jednak całą moją radość psuje sąsiadka, która się śmieje z tych moich wizyt u kosmetyczki i mówi, że dla mnie to już za późno na jakiekolwiek zabiegi upiększające. Czy faktycznie w pewnym wieku dbanie o siebie nie ma już sensu?"
Pon. 20 listopada
"Przyszłam do biura w pomarańczowej marynarce. Szef wezwał mnie na dywanik. Co za korpo!"
"Gdy zatrudniałam się w biurze, nikt nie mówił o tym, że jest jakiś konkretny dress code, ale po prostu mamy wyglądać schludnie i odpowiednio do miejsca, w którym jesteśmy. Do tej pory nikt nie zwracał mi na nic uwagi, więc myślałam, że wszystko ze mną w porządku aż do tamtego tygodnia. Szef upokorzył mnie przy wszystkich współpracownikach, gdy weszłam we wtorek do biura".
Pon. 20 listopada
"Nie powiedziałam mężowi, że mam drugie mieszkanie. Bardzo dobrze zrobiłam"
"Sama nie wiem, jak to wyszło. Na początku to był przypadek, ale później stwierdziłam, że może dobrze się stało. Rafał oczywiście zdawał sobie sprawę z istnienia tego mieszkania, ale był pewny, że należy ono do moich rodziców, a nie do mnie, a ja nie wyprowadzałam go z błędu. Teraz po latach stwierdzam, że bardzo dobrze zrobiłam!"
Pon. 20 listopada
"Modliłam się godzinami o zdrowie mojego męża. Na korytarzu szpitalnym spotkałam moją pierwszą miłość"
"Mój mąż Jan uległ poważnemu wypadkowi kilka tygodni temu. Jego stan jest stabilny, ale póki co jest w śpiączce farmakologicznej. Długimi godzinami modliłam się w szpitalnej kaplicy o zdrowie męża, abym mogła z nim jeszcze porozmawiać albo zatańczyć naszą ulubioną bachatę. Cierpiałam na korytarzu i pewnego popołudnia zobaczyłam znajomą twarz. To był Krzysztof - mój pierwszy facet, moja największa miłość. Odszedł wiele lat temu, by spełniać swoje marzenia na statkach, a ja wyszłam za mąż. Wystarczyło kilka słów i wszystkie wspomnienia odżyły."
Pon. 20 listopada