"Przyszłam do biura w pomarańczowej marynarce. Szef wezwał mnie na dywanik. Co za korpo!"

"Przyszłam do biura w pomarańczowej marynarce. Szef wezwał mnie na dywanik. Co za korpo!"

"Przyszłam do biura w pomarańczowej marynarce. Szef wezwał mnie na dywanik. Co za korpo!"

canva.com

"Gdy zatrudniałam się w biurze, nikt nie mówił o tym, że jest jakiś konkretny dress code, ale po prostu mamy wyglądać schludnie i odpowiednio do miejsca, w którym jesteśmy. Do tej pory nikt nie zwracał mi na nic uwagi, więc myślałam, że wszystko ze mną w porządku aż do tamtego tygodnia. Szef upokorzył mnie przy wszystkich współpracownikach, gdy weszłam we wtorek do biura".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Czy coś nie tak jest z moją marynarką?

Oczywiście jestem w stanie zrozumieć to, że są jakieś wymagania i zasady, do których powinno się dostosować, ale naprawdę w naszej małej firmie nigdy nie było czegoś takiego i Błażej, czyli mój szef, zawsze podkreślał, żebyśmy czuli się swobodnie i nie ograniczali się, jeśli chodzi o ubiór. Oczywiście nie przeszłyby krótkie spódniczki czy sukienki z odkrytymi plecami, ale wszystko jest dla ludzi i Błażej podkreślał, że kolory nie są zabronione, wzory także, a nawet sukienki z krótkim rękawkiem jak najbardziej przejdą, dlatego byłam w szoku, gdy tydzień temu zostałam wezwana na dywanik, a wszystko przez moją pomarańczową marynarkę!

Jestem niemal przekonana, że to wcale nie Błażej zwrócił uwagę na moją biurową stylizację, a któraś z jego idealnych sekretarek. Obstawiam Sylwię, bo ona zawsze zwracała na mnie uwagę i widziałam w jej oczach zazdrość, bo byłam nowa, a ogarniałam więcej niż ona przez pięć ostatnich lat i zawsze gdy przychodzę do biura, mierzy mnie wzrokiem od stóp do głów i potem szybko gdzieś idzie jakby coś miała komuś do przekazania. Obstawiam, że to ona powiedziała Błażejowi, że nie wypada w ten sposób ubierać się do biura.
zbliżenie na pomarańczową marynarkę canva.com

Ktoś na mnie naskarżył?

Skąd moje przypuszczenia? Otóż gdy zostałam wezwana na dywanik do szefa, on używał słów, których do tej pory nie miał w swoim słowniku, a brzmiało to całkiem podobnie do tego, co na co dzień mówi do nas wszystkich Sylwia. Jest bardzo spiętą osobą, która nie ma życia poza pracą i potrafi kopać pod innymi dołki, a przede wszystkim uważa, że jest niezastąpiona, co nie jest prawdą. W biurze usłyszałam mniej więcej coś takiego od Błażeja:

Ania, to nie jest pokaz mody i wiem, że lubisz się ładnie ubierać i wyglądać, ale pomyśl sobie, co inne dziewczyny mogłyby poczuć, które nie mogą w ten sposób wyglądać jak ty, bo nie mają na tyle odwagi. Musisz być bardziej empatyczna i zwracać uwagę na to, co inni pomylą, bo nie jesteś tutaj sama

Nie wierzę, że jakikolwiek facet w ogóle byłby w stanie coś takiego powiedzieć, bo z reguły mężczyźni mają gdzieś to, jak ktoś wygląda. Myślę, że przy najbliższej okazji podejdę do mojej koleżanki z pracy i powiem jej kilka soczystych zdań, ale ciągle się waham, bo nie wiem czy to będzie dobra droga.

Ania

Oceniamy stylizacje Natalii Siwiec z czerwonego dywanu! Oj, czasem jej coś nie wyszło! [DUŻO ZDJĘĆ] Zobacz naszą galerią!
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama