prawdziwa historia
"Babcia do ostatnich chwil czekała, aż ją odwiedzę. A ja nie zdążyłam. Nie mogę sobie tego wybaczyć"
"Kiedyś byłam bardzo związana z babcią, ale wraz z biegiem czasu to się jakoś rozmyło. Mam siedemnaście lat, więc to oczywiste, że zaczęłam mieć swoje sprawy na głowie. Spotykałam się z koleżankami i chłopakiem i ciągle powtarzałam, że nie mam czasu. Babcia poważnie zachorowała i czekała na to, aż ją odwiedzę. Myślałam, że to zwykłe przeziębienie i nic się nie stanie, jak przyjdę kolejnego dnia. Myliłam się. To była ostatnia szansa na pożegnanie, a ja nie mogę sobie tego wybaczyć".
Czw. 7 grudnia
"Koleżanka z pracy przynosi wikt, od którego więdnie nos! Już wolałabym, by przychodziła niezadbana do biura"
"Ja naprawdę nie rozumiem, jak ona może tego nie czuć? Przecież czują to wszyscy! Nawet wietrzenie nic nie dawało, a teraz jest już zimno i wietrzenie nie jest możliwe. Wszyscy ją obgadują za jej plecami, ale tak naprawdę każdy ma jej dość. Jeszcze jakby siedziała sama w biurze, to jeszcze by jakoś to było, ale siedzimy wszyscy razem. Ja naprawdę współczuję Ance, która jest w ciąży. Przecież można pawia puścić!"
Śr. 6 grudnia
"Koleżanka odradzała mi Wacława, a teraz sama go podrywa. Ale mam taki plan, że jeszcze się zdziwi"
"Nigdy do końca nie ufałam Baśce, ale tak długo odradzała mi Wacława, że zrezygnowałam ze spotkań z nim. Mówiła, że będą mnie obgadywać, że na starość romansów mi się zachciało. Jakże ja się zdziwiłam, gdy zobaczyłam ich w cukierni pijących razem kawę! No to wszystko stało się jasne, Baśka chciała Wacława dla siebie. Do tej pory byłam w stosunku do niej kulturalna, ale od teraz to się zmieni. Mam taki plan, że się mocno zdziwi".
Śr. 6 grudnia
"Kocham mojego męża, ale nie wiem, czy go jeszcze lubię. Irytuje mnie każdym westchnięciem!"
"Gdy poznałam mojego męża, niemal od razu się w nim zakochałam! Był taki pomocny i uczynny, myślałam, że chwyciłam pana Boga za nogi, że mi się trafił taki mężczyzna. Dziś nadal kocham Łukasza, ale nie wiem, czy jeszcze go lubię. Tak zwyczajnie po ludzku. Mój małżonek irytuje mnie całym sobą, a już najbardziej, jak przewraca oczami i ciągle wzdycha!"
Śr. 6 grudnia
"Teściowej nigdy nie pasował kształt moich pierogów, a na tę Wigilię każe mi ulepić ich aż 400"
"Mojej teściowej mało podoba się rzeczy, które robię ja. Przyznam, że nie mam z nią lekko, jednak staram się tym nie przejmować i nie pokazywać jej mojej irytacji. Zbliża się Wigilia, którą mamy wspólnie przygotowywać. Jest jeden problem, bo teściowa wczoraj rozdysponowała między nas wszystkich obowiązki. Ja dostałam zadanie ulepienia aż 400 pierogów z kapustą i z grzybami! Jestem zszokowana, bo nigdy nie pasował jej kształt moich pierogów. Nawet próbowała mnie nauczyć kleić takie, jakie robi ona, ale i tak powiedziała, że nie o taki efekt jej chodziło. I po co aż tyle pierogów? Kto to zje? Mamy małą rodzinę i nawet jak zamrozimy, to będzie się je jadło bardzo długo. Pomyślałam, że teściowa wymyśliła to specjalnie, żeby znowu pokazać swoją wyższość nade mną. Gdy zapytałam, po co aż tyle, to aż zdębiałam, gdy usłyszałam odpowiedź".
Śr. 6 grudnia
"Teściowa zaprosiła nas na Wigilię i zabroniła mi włożyć czerwoną sukienkę. Chyba jest zazdrosna"
„Moja teściowa to straszna harpia i czasem mam wrażenie, że jest bardzo zazdrosna o mnie. Ale teraz kompletnie przesadziła! Pokazałam jej nową sukienkę - czerwoną hiszpankę, którą chcę włożyć na wigilijny wieczór. Gdy tylko zobaczyła ją, to od razu zaczęła, aż krzyczeć ze złością, że nie wolno ubierać się tak na święta, bo to grzech i wstyd! Ale ja myślę, że chodzi jej o to, że zwrócę uwagę każdej osoby przy stole! To kompletnie głupie i nie mam zamiaru ustępować!”
Śr. 6 grudnia
"Żona się obraziła, bo skrytykowałem jej zupę. Teraz w ogóle nie gotuje! W głowie się przewraca..."
"Nie sądziłem, że moja żona jest taka delikatna. Wcześniej zachowywała się zupełnie inaczej. Ostatnio jest jakaś nerwowa. Pokłóciliśmy się, bo zwróciłem jej uwagę na to, że ugotowała niedobrą zupę. Naprawdę była niesmaczna, jakaś przesolona. Dla niej to był cios poniżej pasa. Od tamtej pory, a minęło już kilka tygodni, nie przygotowała żadnego posiłku! A ja biedny wracam z pracy i jestem głodny. Tak dłużej być nie może".
Śr. 6 grudnia
"Zbyszek zmienia bieliznę raz na 4 dni, ale nie wie, czemu w jego życiu nie ma żadnej kobiety. Myśli, że inni też tak robią"
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Śr. 6 grudnia
"Zrobiłam listę prezentów na święta. Kiedy wręczyłam ją teściowej, ta na mnie naskoczyła"
"Każdy ma jakieś oczekiwania i potrzeby. To dlatego chciałam zrobić przysługę mojej teściowej i wszystkim innym członkom rodziny. Przygotowałam gotową listę prezentów na święta. To idealny sposób na to, aby każdy mógł wybrać przedmiot, na który go stać, a następnie podarować go dziecku. Co w tym dziwnego? Tylko teściowa ma z tym problem".
Śr. 6 grudnia
"Moja żona zarabia 30 tysięcy złotych, a mnie wygania do pracy. Nie daje człowiekowi poleżeć na kanapie"
"Moja żona przesadziła. Ona twierdzi, że powinienem przestać się ociągać i leżeć na kanapie, tylko pójść do jakiejś pracy. Ale ja nie widzę takiej potrzeby. Moja żona po to zarabia 30 tysięcy złotych miesięcznie, żebym ja nie musiał pracować. No nie róbmy sobie żartów. Wykształcenia do pracy umysłowej nie mam. Jestem przystojny, zadbany i piękny, więc do pracy fizycznej też się nie nadaję".
Śr. 6 grudnia
"Synowa zupełnie nie pasuje do mojego kochanego syna. Ona jest zimna, a on gorący"
"Moja synowa kompletnie nie pasuje do mojego syna. Oni są zupełnymi przeciwieństwami i kompletnie do siebie nie pasują i ja się modlę każdego dnia, żeby ten ich związek im nie wyszedł. A jednak mój syn twierdzi, że jest zakochany. Ja nie mogę w to uwierzyć, jak można się zakochać w takiej zimnej kobiecie. Oni do siebie nie pasują. Oj nie będzie bułek z tej mąki. Nie będzie".
Śr. 6 grudnia
"Wytatuowany nieznajomy w pociągu dosiadł się do mnie. Gdy poznałam jego historię, zalałam się łzami"
"Mam nadzieję, że moja historia będzie dowodem na to, że nie można nikogo oceniać, kierując się jedynie wyglądem. Zawsze uważałam, że wygląd schodzi na dalszy plan i ważniejszy jest charakter, dlatego nie wiem, co mi się stało w czasie tej podróży pociągiem, że aż tak ostro zareagowałam na pewnego mężczyznę. Oceniłam go bardzo źle..."
Śr. 6 grudnia
"Nie umiem pokochać dzieci męża. Staram się, ale to przecież nie moje dzieci"
"Mojego obecnego męża poznałam na portalu randkowym i na początku nie mówił mi, że ma już dzieci. Ja wprost powiedziałam, że nie chcę potomstwa i on to uszanował, a rozmowa z godziny przerodziła się w 8 godzin. Następnego dnia podobnie i w kolejnych dniach tak samo. Niestety dopiero po miesiącu Michał powiedział, że ma córkę i syna, a ja już zdążyłam się w nim zakochać... Domyślam się, że nie chciał mi tego mówić, żeby do siebie mnie nie zrazić".
Śr. 6 grudnia
„Bratowa tak się zagalopowała, że musiałam wyprosić ją z mojego domu. Nie miała prawa użyć takich słów”
„Całe życie nic nikomu nie zazdrościłam, a nawet cieszyłam się, gdy komuś z mojego bliskiego otoczenia wiodło się lepiej niż mi. Na takie samo traktowanie liczyłam ze strony innych ludzi, ale moja bratowa tak się zagalopowała, że musiałam wyprosić ją z mojego domu. Nie miała prawa użyć takich słów, jakie użyła w kierunku mnie i mojego męża. Wszystko, co mamy, osiągnęliśmy ciężką pracą i żadna z jej teorii nie jest prawdziwa”.
Wt. 5 grudnia
"Nie mogę uwierzyć, że mój mąż wyznał naszemu czteroletniemu synowi prawdę o Mikołaju"
„No i masz babo placek, magia świąt prysła! Mój mąż uznał, że piąty grudnia to doskonały moment, żeby wyznać naszemu czteroletniemu synowi prawdę na temat Mikołaja. Mały teraz ciągle płacze i nie może zasnąć, a ja nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że nie ma powodu do łez, bo i tak dostanie swój wymarzony prezent...”
Wt. 5 grudnia
"Dowiedziałam się o dziwnym rytuale w pracy. Nie wezmę w tym udziału, lecz sprytnie pokażę, co o tym sądzę"
"Kiedy usłyszałam o tym po raz pierwszy, myślałam, że to żart. Taki pstryczek w nos w stronę osób nowych w firmie. No ale jednak kiedy zapytałam o to kilka dni później raz jeszcze jednej dziewczyny, która wydawała się empatyczna, to okazało się, że to prawda. Od razu poczułam niechęć. Po co zmuszać do czegoś takiego innych? Może warto pomyśleć, że nowi pracownicy mogą nie mieć możliwości i chęci czegoś takiego robić?"
Wt. 5 grudnia