prawdziwa historia
"Mąż nie pozwala mi pójść z sąsiadem na bal sylwestrowy, ale sam też nie chce mi towarzyszyć"
"Mam na imię Halina i mam 71 lat, a mój mąż Janek ma lat 75. Kiedy dowiedziałam się, że w naszym dzielnicowym klubie seniora organizują bal sylwestrowy, to bardzo się ucieszyłam. Dawno już z mężem nie tańczyłam, nie było okazji. Ale Janek nie uczęszcza do tego klubu i powiedział, że nie chce iść na żaden bal. Mamy też takiego fajnego sąsiada Poldka, który należy do tego klubu seniora. Jest on ode mnie troszkę młodszy, ale nie śmiałam pytać, ile ma lat. W każdym razie, kiedy powiedziałam mu, że mój mąż nie chce iść, to zaproponował, że on mi potowarzyszy. Jak mój mąż to usłyszał, to wparował do sąsiada do mieszkania i w dosadnych słowach powiedział mu, że nie życzy sobie, żeby on mnie podrywał. Głupio mi było, jak nie wiem co. Ale najgorsze jest to, że ja tak bardzo chcę iść na ten bal".
Śr. 27 grudnia
"Nie rozumiem mojej córki. W Wigilię oburzona wstała od stołu, bo zapytałam się, czy jest w ciąży"
"Moja córka jest ostatnio nadwyraz delikatna. A ja tego kompletnie nie rozumiem. Wigilię spędzaliśmy wszyscy razem, a ona oburzona wstała od stołu, bo zapytałam, czy jest w ciąży. Chyba trochę przesadza? Przecież to nic nadzwyczajnego, normalne pytanie".
Śr. 27 grudnia
"Sylwestra spędzamy z mężem osobno. On imprezuje z kolegami, a ja z koleżankami. Teściowa ma z tym problem"
"Sylwester to dla mnie oczywiście huczna impreza! Uwielbiam ten czas, kiedy mogę popuścić wszystkie hamulce i po prostu oddać się doskonałej zabawie. To świetny moment na to, aby zapomnieć o trudach całego roku. Tym razem mąż idzie pobawić się z kolegami, a ja z koleżankami. Tak wspólnie postanowiliśmy, a moja teściowa widzi w tym wielki problem".
Śr. 27 grudnia
"Na Wigilię pojechałam do rodziców. To była najgorsza decyzja. Jak oni mogli?"
"Te święta bez dwóch zdań zapamiętam do końca swoich dni. Pojechałam na Wigilię do rodziców z nadzieją, że będzie normalnie. Nie spodziewałam się jednak, że oni wywiną mi taki numer właśnie w czasie Świąt. Mówili, że przygotowali dla mnie specjalny prezent. Myślałam, że może chodzi o biżuterię, albo jakąś wycieczkę. W życiu bym się nie spodziewała, że to będzie właśnie taki prezent. No teraz to przesadzili".
Śr. 27 grudnia
"Mój mąż wrócił z kolacji wigilijnej slalomem. Już ja mu pokazałam..."
"Te święta były na swój sposób wyjątkowe, bo się z mężem podzieliliśmy. Ja poszłam do swojej rodziny na wigilijną kolację, a mąż poszedł do swojego brata, z którym ja jestem skłócona. Myślałam, że wszystko skończy się dobrze, a jednak się myliłam, bo mój mąż wrócił z kolacji wigilijnej slalomem. Te noc zapamięta do końca swoich dni z powodu mojej reakcji".
Śr. 27 grudnia
"Mąż chce spędzić sylwestra z byłą narzeczoną i jej facetem. No chyba lekka przesada!"
"Jesteśmy z mężem dość liberalni i faktycznie do wielu rzeczy podchodzimy na luzie, ale uważam, że spędzenie sylwestra z byłą narzeczoną jest totalnym przegięciem i mam nadzieję, że mój mąż szybko zreflektuje się, że to nie był dobry pomysł".
Wt. 26 grudnia
"Wkrótce biorę ślub. Jedna obowiązkowa czynność przyprawia mnie o dreszcze"
"Jestem introwertykiem i wkrótce wychodzę za mąż. Z racji, że nie czuję się zbyt dobrze, kiedy muszę być w centrum uwagi, rozmawiać z nieznajomymi i dłużej obcować z ludźmi, zwłaszcza jako gospodyni, to jest dla mnie trudne. Właśnie dlatego chciałam zorganizować skromne przyjęcie dosłownie dla najbliższych, ale niestety przyszły mąż, jak i obie rodziny nie zgodziły się na to. Właśnie dlatego już przed ślubem czeka mnie jedna bardzo niekomfortowa, lecz obowiązkowa czynność."
Wt. 26 grudnia
"Po Wigilii mąż przyznał mi się do czegoś. Z jednej strony dobrze, ale nie wiem, czy chciałabym o tym wiedzieć"
"Wigilia tak jakoś natchnęła mojego męża, że zebrało mu się na szczerość. Bardzo zaskoczyło mnie to, do czego się przyznał. Mam mieszane uczucia, z jednej strony cieszę się, że wyznał mi prawdę, ale z drugiej strony zasiał we mnie pewne wątpliwości. Nie wiem też, czy do końca jest szczery. Zastanawiam się, czy w ogóle potrzebnie to wszystko mi mówił".
Wt. 26 grudnia
"Synowa nie potrafi gotować, a dziś jedziemy do niej na świąteczny obiad. Wyjdę głodna"
"Nie lubię jej odwiedzać i mój mąż doskonale o tym wie. Jednak zawsze mówi, że robimy to przecież dla naszego syna. Żeby nie było mu przykro. Ja wiem, że ma rację. Też nie chciałabym ranić jego uczuć. Dlatego jeżdżę do nich, choć nie mam na to ochoty. Synowa nie potrafi gotować, mimo że jej oczywiście wydaje się inaczej. Ale ja zawsze wychodzę od niej głodna. Tym razem na sto procent będzie tak samo".
Wt. 26 grudnia
"Spędzam Święta w szpitalu. Mąż rozpacza, a ja cieszę się, że choć raz mogę odpocząć"
"Święta to u nas co roku taka gonitwa, że nie nadążam. Na samą myśl o tych wszystkich przygotowaniach mi słabo, więc kiedy okazało się, że mogę mieć zaplanowany zabieg tuż przed świętami i prawdopodobnie będę musiała zostać w szpitalu na obserwacji w te świąteczne dni, nawet się nie zastanawiałam i od razu podjęłam decyzję, że chcę z tej możliwości skorzystać. Jestem tu sama, nie jem wigilijnych potraw, ale mam ciszę i spokój i muszę przyznać, że dawno nie miałam tak wspaniałych świąt. A mąż oczywiście rozpacza".
Wt. 26 grudnia
"Gdy otworzyłam prezent od Adama, zrobiło mi się przykro. 11 lat razem, a on wręcza mi coś takiego?!"
"Jak co roku, postarałam się, żeby sprawić mojemu mężowi radość. W tym roku też dostał pod choinkę wypasiony prezent, na który odkładałam po trochu z wypłaty przez kilka miesięcy. A on... wręczył mi coś takiego, że trudno w ogóle to skomentować. Chodzę cały dzień wkurzona i rozczarowana. Chciałabym, żeby ktoś mnie przytulił..."
Wt. 26 grudnia
„W święta zawsze udaję wędrowca. Chodzę po domach i najadam się do syta. Warto szaleć tak...”
„Już od kilku lat w Wigilię znalazłem sobie fajny sposób na to, aby się najeść do syta. Korzystam tylko z dorobku tradycji, a przy tym jeszcze nieźle na tym wszystkim oszczędzam. Co roku wybieram inną rodzinę, pukam do drzwi, a potem powołuję się na prawo wędrowca i najadam się do syta. I jak się z tym czuję? Świetnie, bo jestem zwycięzcą”.
Wt. 26 grudnia
„Święta, święta i po świętach. A sprzątać znowu nie ma komu. Znowu to ja się muszę męczyć. Mam dość!”
„Święta Bożego Narodzenia z jednej strony są jednymi z najważniejszych świąt w roku i cieszę się z tego, że w nich uczestniczę, i że Bóg się rodzi. Fajne jest też to, że spotykamy się w ten świąteczny czas, rozmawiamy i śpiewamy kolędy. Jak co roku, na święta wszyscy przychodzą do mnie. Niby super, niby świetnie, ale jednak jak co roku sprzątać nie ma komu. A ja siedzę od dwóch dni przy garach. Nikt się nie domyśli, żeby mi pomóc”.
Wt. 26 grudnia
"Syn wpadł do mnie w wigilię dosłownie na godzinę. Resztę czasu spędziłam w samotności"
"Mam jedynego syna i zawsze z ogromną tęsknotą czekam, aż mnie odwiedzi. Obiecywał, że wigilię spędzi ze mną, że razem będziemy jeść pyszne dania, później pogramy w planszówki, a nawet obejrzymy jakiś film. Miało być jak za dawnych lat. Jego słowa okazały się nic niewarte. Owszem, odwiedził mnie, ale spędził u mnie tylko godzinę, a później pojechał do swojej dziewczyny. Złamał mi tym serce".
Wt. 26 grudnia
"Jestem biedna i żyję bardzo skromnie. U bogaczy denerwuje mnie jedno"
"Tak mi się życie ułożyło, że nie mam zbyt wiele pieniędzy. Muszę oszczędzać praktycznie od zawsze. Stać mnie na szczęście na opłacenie rachunków i jedzenie, ale na przyjemności, nawet skromne, to nie zawsze. Mimo to nie narzekam, choć wielu moich znajomych wie, że mój stan finansowy nie jest za wesoły. Właśnie dlatego mogliby sobie oszczędzić niektórych zachowań i słów, padających w moją stronę. Zwłaszcza Ci z grubym portfelem".
Pon. 25 grudnia
"Partner nie chce się dokładać do naszych rachunków! Mówi, że pieniądze szczęścia nie dają"
"Trochę niezręcznie mi o tym pisać... Jestem z Bartkiem od 3 lat, a razem mieszkamy od pół roku, a właściwie on mieszka u mnie. Niby wszystko OK, jednak wydaje mi się, że mój partner ma specyficzne podejście do życia razem. Jeszcze rozumiałam to, gdy na początku nie pracował, ale teraz? Jak on się tłumaczy..."
Pon. 25 grudnia