prawdziwa historia
Czytelniczka opisuje, że sama wybrała kochankę dla męża i zaakceptowała ją w ich małżeństwie
"Dlaczego ludzie w tych czasach są tak nienowocześni? I nie chodzi mi tutaj wcale o wielką otwartość w związkach, bo każdy powinien żyć tak, jak chce i jak mu wygodnie. Jednak jakim prawie ludzie oceniają innych? Ostatnio moja koleżanka dowiedziała się o tym, że mój mąż ma kochankę, a ja o tym wiem. W dodatku sama mu ją wybrałam. Nie mogła zrozumieć, jak mogę się na to godzić i od razu pobiegła plotkować do innych koleżanek. Dla mnie ta jego kochanka to wybawienie i uważam, że nic nikomu do tego".
Pon. 7 sierpnia
"Ważę 120 kilogramów, a czuję się lekka jak piórko. Wasze hejty nie robią ma mnie wrażenia!"
"Jestem młoda, piękna, inteligentna. Niektórzy mogą mi zarzucać, że mam kilka nadprogramowych kilogramów, ale ich hejty nie robią na mnie absolutnie żadnego wrażenia. W pełni akceptuję siebie taka, jaka jestem. A jestem piękną kobietą".
Pon. 7 sierpnia
Czytelniczka często jeździ sama na festiwale muzyczne, a teściowa namawia jej męża, by jej nie puszczał
"Oczywiście kocham swojego męża, ale to nie znaczy, że mam spędzać z nim codziennie 24 godziny na dobę! Każde z nas ma swoje zainteresowania, inaczej lubimy spędzać wolny czas – po co mamy robić coś na siłę, tylko dlatego, że drugiej stronie to się podoba? Ja uwielbiam muzykę, nie potrafię bez niej funkcjonować, festiwale muzyczne to mój żywioł! A mój Bartuś? On najbardziej lubi zaszyć się pod kocem z książką i z kubkiem herbaty spędzać godziny na lekturze. Hałas go męczy, tłum ludzi przeraża... Dlatego na takie imprezy jeżdżę sama. Na dzień, dwa, czasem na kilka dni. Kiedy moja teściowa się o tym dowiedziała, zaczęła podburzać Bartosza, żeby mnie samej nie puszczał!"
Nd. 6 sierpnia
"Spotykam się z modelem i nie chcę zapoznać go z ładniejszymi ode mnie koleżankami. Boję się"
"Przemka poznałam na Tinderze i od razu między nami zaiskrzyło, ale na początku nie mogłam uwierzyć, że tak atrakcyjny facet zwrócił na mnie uwagę i chciał pójść ze mną na randkę. Sprawy jednak potoczyły się bardzo szybko i zaczęliśmy się spotykać i już jesteśmy ze sobą cztery miesiące".
Nd. 6 sierpnia
Świadkowa na weselu przyjaciółki skarży się, że żonaci goście w tańcu pozwalali sobie na zbyt wiele i prosili o numer
„Od wielu lat jestem singielką i choć czasem miewałam takie dni, gdy było mi z tym po prostu smutno, to po ostatnich wydarzeniach cieszę się, że nie mam faceta. Dlaczego? Ano dlatego, że raczej żaden z nich nie zasługuje na moją uwagę. Nie mogłam uwierzyć w to, co spotkało mnie na weselu mojej najlepszej przyjaciółki i to właśnie ze strony mężczyzn, których byli tam ze swoimi partnerkami”.
Nd. 6 sierpnia
"Moja żona już odlicza dni do świąt. Zaczęła nawet przystrajać dom! Ktoś tu ma nierówno pod sufitem!"
„Ja jednak już czułem pismo nosem od pewnego czasu. W końcu kto normalny gotuje obiad w czerwcu, nucąc pod nosem tę kiczowatą piosenkę świąteczną, którą non stop puszczają w radio, gdy tylko skończy się listopad. U nas „All I want for Christmas is you” w środku upalnego lata to normalka!”
Nd. 6 sierpnia
"Co z tego, ile ważę... Nie wstydzę się ruszyć na plażę!"
"Nie ma sensu odmawiać sobie przyjemności tylko dlatego, że jesteśmy nieidealni... Dlatego po latach wiecznego pilnowania i zrzucania wagi w końcu zrzuciłam ją raz na zawsze... z balkonu! Od razu lżej mi się zrobiło na duchu, gdy przestały mnie definiować jakieś cyferki. Mąż odetchnął z ulgą, że w wieku dojrzałym poszłam po rozum do głowy. On zupełnie nie przejmuje się tym, że zamiast kaloryfera... ma z przodu raczej bojler, i to o sporej pojemności. Ja również nie zamierzam się zamartwiać... Życie jest jedno! Co za różnica, ile ważę... Lekka nie jestem, ale przecież nie będę się chować za wydmą ani pływać w swetrze!"
Nd. 6 sierpnia
Czytelniczka obawia się, że były mąż wywiezie dzieci za granicę z nową partnerką
"Mam takie podejrzenia, że mój były mąż chce wywieźć nasze dzieci za granicę i tam zacząć z nimi i swoją kobietą nowe życie. Co mam robić? Pilnie proszę o radę! Nie wiem, jak poradzić sobie z taką sytuacją. Czuję się bezsilna!"
Nd. 6 sierpnia
25-letni syn wyłudził od kuzynki matki tysiąc złotych na kurtkę, mówiąc, że to na leki dla chorej mamy
"Mój syn skończył 25 lat. Zakończył też oficjalnie etap edukacji, a od początku umawialiśmy się tak, że kiedy to się stanie, przestaję go utrzymywać. Zgodził się na ta warunki i w zasadzie, to nie miał wyboru. Jednak szukanie pracy idzie mu, póki co marnie. Ale próbuje i ja to doceniam. Daję mu czas. Ostatnio poprosił mnie o pieniądze na kurtkę na motor. Chciał ode mnie aż tysiąc złotych, a tych kurtek przeróżnych ma przecież całą szafę. Odmówiłam. Za taką kwotę możemy jeść całą rodziną przez dwa tygodnie. On jednak postanowił zdobyć te pieniądze inaczej. I widziałam, że sobie tę kurtkę kupił, ale myślałam, że naprawdę na nią zarobił. Niestety nie. Nie wybaczę mu tego, co zrobił, żeby ją mieć".
Nd. 6 sierpnia
"Przyjaciółka każe mi zabawić się przed ślubem. Dla niej to dziwne, że nigdy nie miałam innego"
"Grzesiek jest moim pierwszym i jedynym. Już za miesiąc ślubujemy sobie miłość i wierność na zawsze. Kocham go i nie potrzebuje innego. Niestety moja przyjaciółka tego nie rozumie. Upiera się, że powinnam spróbować innego, żeby kiedyś nie żałować. Aśka twierdzi, że nie chcę, bo boję się, że inny okaże się lepszy!"
Nd. 6 sierpnia
"Podrywa mnie kolega mojego ojca. Jest 20 lat starszy i bardzo mi się podoba"
"Mam 25 lat i niedawno zerwałam z narzeczonym. Chciałam chwilę odpocząć od randkowania, ale zainteresował się mną kolega mojego taty. Jest ode mnie sporo starszy, ale bardzo zadbany. Czy wypada mi się z nim spotykać? Tata na pewno będzie miał do mnie pretensje".
Nd. 6 sierpnia
Przyjaciółka, która deklarowała, że nigdy nie będzie mieć dzieci, po zajściu w ciążę rozmawia tylko o ciąży
"Moja przyjaciółka Kaśka zawsze mówiła, że macierzyństwo zniszczyłoby jej życie i ona z całą pewnością, nigdy, przenigdy nie będzie mieć dzieci. Twierdziła, że ona została stworzona do wyższych celów, a rodzić powinny tylko zwykłe kobiety. Kiedy jednak zaszła w ciążę, nagle zapomniała o tych teoriach, które wcześniej głosiła. Nie wiem, co mam o tym sądzić? Skąd taka nagła przemiana?"
Nd. 6 sierpnia
Czytelniczka, by mąż zajął się synami, zamyka się na pół godziny w łazience i czyta książkę
„Hubert często odmawia zabawy naszym synkom, tłumacząc, że tatuś jest zmęczony po pracy. Wtedy chłopcy przybiegają do mnie, a ja im ulegam. Stwierdziłam jednak, że skoro rozmowy nie pomagają, przyda się odrobina sprytu, żeby mąż zaczął poświęcać czas naszym szkrabom i wpadłam na GENIALNY pomysł! Teraz mąż nie ma wyboru i musi poświęcać im czas, a ja mogę spokojnie odpocząć po pracy!”
Sob. 5 sierpnia
"Najgorsza jest niedzielna samotność. Dzieci już dawno nie zaglądają..."
"Wnuki widuje na Facebooku, dzieci czasem zadzwonią... Mam 76 lat i właśnie zdałam sobie sprawę, że wciąż czekam. Czekam, aż ktoś zadzwoni, zapuka do drzwi, wpadnie choćby na chwilę. Najgorsze są niedziele, sąsiadki goszczą swoje dzieci, wnuki, a ja siedzę przy pustym stole i łudzę się, że któreś przypomni sobie o starej matce i zadzwoni. Zapomniały o mnie własne dzieci".
Sob. 5 sierpnia
"Jestem już prababcią. Chcę w końcu pożyć, a dzieci kładą mnie do trumny!"
"Mam 85 lat, wyglądam na 70, a czuję się na 50! Wychowałam dwoje dzieci i pięcioro wnucząt, a teraz pomagam i przy prawnukach. Choć przyznam, że robię to już tylko okazjonalnie – nie żebym nie miała siły, po prostu ile można! Całe swoje dorosłe życie poświęciłam opiece nad dziećmi, dlatego pora w końcu zrobić coś dla siebie. Na 85. urodziny zafundowałam sobie wycieczkę do Pragi. Było wspaniale, pobyt psuły mi tylko ciągłe telefony moich pociech, które nie mogły uwierzyć, że wszystko jest w porządku, a ja czuję się doskonale. Po moim powrocie córki i syn zapowiedzieli, że to był ostatni raz, że to już nie wiek na takie wojaże. Czyli co? Teraz mam się już położyć na katafalku i czekać?"
Sob. 5 sierpnia
Brat czytelniczki oświadczył się swojej dziewczynie w trakcie pierwszego tańca na jej weselu
„Mój ślub z Klaudiuszem był jedynie formalnością. Od szkoły podstawowej byliśmy zgraną parą, a kiedy Klaudek mi się oświadczył, nikt nie był tym faktem zdziwiony. Zaplanowaliśmy ogromne weselicho w góralskim klimacie. Miało być rewelacyjnie, a wyszło jak zawsze. Wszystko przez mojego brata, który postanowił wykorzystać tę okazję i zrobić coś, czego nigdy mu nie wybaczę!”
Sob. 5 sierpnia
Najnowsze