prawdziwa historia
"Synowa wyśmiewa wszystko, co przyniosę wnusi. A ja wydaję na to ostatni grosz"
"Pół roku temu urodziła się ta nasza mała księżniczka. Pokochałam ją od razu i nie spodziewałam się, że to będzie aż tak silna miłość. Zupełnie inna niż ta, którą znałam do tej pory. Rodzicielska. I to prawda, że babcie są od rozpieszczania, bo ja też mam przyjemność z wydawania na moją wnusię każdego grosza. Nawet tego ostatniego. Niestety moja synowa tego nie docenia i potrafi wyśmiać wszytko, co przyniosę wnusi. Jest mi z tego powodu zwyczajnie przykro".
Pon. 11 września
"Partner musi mieć wszystko zaplanowane. Wpisuje w zeszyt nawet coś takiego"
"Jak ktoś mi powie, że planowanie to w każdym przypadku coś wspaniałego, to powiem mu, żeby postukał się po głowie. Mój partner planuje dosłownie WSZYSTKO. Oczywiście w pewnych sytuacjach to dobre rozwiązanie, bo na przykład płacimy teraz dużo mniej za zakupy. Nie wychodzimy poza listę, która jest przygotowana na cały tydzień z góry. Dużo wcześniej wiemy gdzie i kiedy pojedziemy na wakacje i mamy pieniądze odłożone na czarną godzinę, w specjalnej kopercie w domowym budżetowniku. Jednak ja jestem bardzo spontaniczną osobą i są rzeczy, których planować po prostu nie chcę. A on wpisuje w zeszyt nawet coś takiego. Dla mnie to już gruba przesada".
Pon. 11 września
"Mąż powiedział, że jak znowu zajdę w ciążę, to się ze mną rozwiedzie"
"Okazało się, że mamy z Markiem trochę inne spojrzenie na kwestie dzieci. Mąż ma dość, no ale chyba trochę przesadził. Powiedział, że nie chce mieć więcej dzieci i muszę to jakoś ogarnąć, bo jak znowu zajdę w ciążę to bez skrupułów się ze mną rozwiedzie".
Nd. 10 września
"Nie dostałam rozgrzeszenia, bo... mam tylko dwie córki. Cyrk na kółkach!"
"Jestem osobą wierzącą, ale od kilku lat nie chodzę do kościoła, a wszystko za sprawą pewnego księdza, który skutecznie zniechęcił mnie do spowiedzi, ponieważ... mam z mężem tylko dwie córki. W głowie się nie mieści, że takie rzeczy dzieją się jeszcze w XXI wieku".
Nd. 10 września
"Mam pewien wstydliwy problem. Dlatego nie zapraszam nikogo do domu"
"Każdy ma swoje sekrety – nie inaczej jest ze mną. Przed znajomymi i rodziną jestem po prostu Kaśką, która ma 35 lat i pracuje w korporacji na nudnym stanowisku, a od czasu do czasu lubi sobie zaszaleć. Nie znają jednak innej strony mojej osobowości, a raczej pewnego wstydliwego jej aspektu. Nigdy nie zapraszam nikogo do domu, w obawie, że ktoś by przejrzał moje niezdrowe hobby. Dlatego też jestem sama, bo dawno już nie zaprosiłam do siebie żadnego faceta."
Nd. 10 września
"Moja siostra mnie wykorzystuje. Cały czas muszę zajmować się jej dzieckiem"
"Moja siostra mieszka blisko mnie i cały czas podrzuca do mojego mieszkania swojego syna. Bardzo go kocham, ale mam też swoje życie. Monika by chciała, żebym zajmowała się młodym co weekend. Przecież ja też mam swoje życie! Do niej nic nie dociera, po prostu, bez ustaleń, podrzuca Dawida pod moje drzwi, a sama ucieka, zanim zdążę zaprotestować".
Nd. 10 września
"Teściowa powiedziała, że mam nie przychodzić na rodzinne obiady. Powód bawi do łez"
"Moja teściowa to kobieta, która ma bardzo silny charakter. Nigdy nie darzyła mnie nadmierną sympatią. Ostatnio sprawiła mi jednak ogromną przykrość. Powiedziała, że nie chce mnie widzieć na rodzinnych obiadach. Powód jej decyzji bawi do łez".
Nd. 10 września
"Partnerka zrobiła sobie ze mnie nianię do jej syna. Myślę, że tylko po to ze mną jest"
"Nie mam nic do dzieci. Naprawdę. Ja zawsze byłem ulubionym wujkiem wszystkich dzieciaków w rodzinie. Ale lubię sam decydować o tym, kiedy chcę z jakimś dzieckiem spędzać czas. Rok temu poznałem kobietę, z którą buduję trwałą relację. Ale nie mieszkamy razem. Spotykamy się głównie popołudniami i wieczorami, oraz spędzamy ze sobą weekendy. Ona ma dziecko w wieku przedszkolnym. Lubię tego chłopca i dobrze się z nim dogaduję, ale to nie jest mój syn, tylko jej. A ona traktuje mnie jak darmową nianię i czasem mam wrażenie, że jest ze mną tylko po to, żebym się nim zajmował".
Nd. 10 września
"Teściowa każe mi odchudzać półroczną córkę. Twierdzi, że już jest gruba po mnie!"
"Moja teściowa to naprawdę wstrętna baba. Ale ostatnio już całkiem przegięła. Powiedziała, że muszę zacząć już odchudzać Amelkę, żeby nie wyglądała w przyszłości jak ja! A córka ma dopiero pół roku… Może i ma gdzieniegdzie dziecięcy tłuszczyk, ale już bez przesady…"
Nd. 10 września
"Największy problem w szkole to rodzice. Przekonałam się o tym już na pierwszej wywiadówce"
„Pensja nauczycielska w tym kraju woła o pomstę do nieba, jednak robię to z pasji. W tym roku szkolnym przydzielono mi wychowawstwo. Bardzo się ucieszyłam, bo uwielbiam dzieci i pomyślałam, że będzie to świetna okazja, żeby jeszcze bardziej spełnić się w tym zawodzie. Poza wyzwaniami, którym muszę stawiać czoła, pracując za głodową stawkę w szkole integracyjnej, doszedł mi kolejny problem, a mianowicie rodzice. Przekonałam się o tym już na pierwszej wywiadówce...”
Sob. 9 września
"Moje dziecko podczas wyjazdu integracyjnego ze szkoły nocowało w jakimś schronisku, a teraz jeszcze coś takiego..."
„Piszę ten list, bo jestem załamana i szukam wsparcia wśród innych rodziców, których pociechy być może doświadczyły tego samego... Posyłając syna do jednego z najlepszych liceów w mieście, byłam pewna, że będzie mu tam jak u Pana Boga za piecem. Tymczasem podczas wyjazdu integracyjnego musieli nocować w jakimś schronisku, a teraz wychowawczyni wymyśliła jeszcze coś takiego...”
Sob. 9 września
"Rodzice mają wobec mnie strasznie wygórowane wymagania. Francuski, robotyka, a teraz jeszcze COŚ TAKIEGO"
„Ledwo wakacje się skończyły, a w szkole już dają nam popalić. Pierwsze kartkówki, sprawdziany, niekończące się lektury i czasochłonne zadania domowe. Jeszcze do tego rodzice, którzy mają wobec mnie strasznie wygórowane wymagania. Francuski, robotyka, a teraz jeszcze coś takiego... A kiedy czas na odpoczynek?!”
Sob. 9 września
"Moja synowa nie chce chrzcić dziecka. Przez to oboje trafią do piekła!"
"Moja synowa jest prawdziwą bezbożnicą. Wiedziałam o tym od początku, ale nie miałam pojęcia, że będzie też próbowała przenieść swój tok myślenia na mojego małego wnusia. Ostatnio poinformowała mnie, że nie zamierza chrzcić Szymonka. Mój syn jest wierzącym pantoflem, dlatego wcale się jej nie sprzeciwi. Czy ona nie rozumie, że przez to mój wnuczek trafi do piekła?!"
Sob. 9 września
"Obiecałam synowej, że kupię wózek dla wnusia, ale szybko tego pożałowałam! Nie uwierzycie, jaki sobie wymyśliła"
„Już niedługo zostanę babcią! Doskonale pamiętam, jak wiele wydatków wiąże się z posiadaniem dziecka. Właśnie dlatego wyszłam z inicjatywą i zaproponowałam młodym, że kupię wózek dla mojego wnusia. Niestety szybko tego pożałowałam. Nie uwierzycie, jaki wybrała moja synowa!”
Sob. 9 września
"Plastykę i technikę robię za córkę. Szkoda jej czasu na takie bzdety"
"No nie jest tajemnicą, że niektóre przedmioty w szkole są naszym dzieciom totalnie niepotrzebne. Nie można się z nich wypisać, a nauczyciele dają z nich tyle zadań domowych, że masakra. Córka ma ważniejsze rzeczy do robienia zamiast tych bzdetów. Bez skrupułów robię te prace za nią. Ona koncentruje się na ważnych przedmiotach i nie łapie złych ocen z tych nieważnych".
Sob. 9 września
"Synek zaczął mieć koszmary po nocach. Martwię się, czy w przedszkolu nie dzieje mu się nic złego..."
„Wraz z początkiem września puściłam mojego synka do przedszkola. Choć byłam pewna, że to dobra placówka, teraz zaczynam w to wątpić. Wszystko przez to, że Kubuś zaczął mieć po nocach koszmary. Martwię się, czy w przedszkolu nie dzieje mu się nic złego...”
Sob. 9 września