prawdziwa historia
"Rodzice nie oddali mi pieniędzy z Komunii. Mam tego dość! Naliczyłem odsetki i idę do sądu..."
"To naprawdę jest gruba przesada. Tyle lat rodzice ciągnęli ode mnie kasę i na mnie zarabiali, a to na Komunii Świętej, a to na rocznicy, a potem na bierzmowaniu, że spodziewałem się, że jak będę szedł na studia, oddadzą mi te wszystkie pieniądze, które roztrwonili. Okazuje się jednak, że to chyba była złudna nadzieja. Tak dobrze jednak nie będzie. Idę do sądu".
Wt. 31 października
"Na wiązanki i znicze wydałam setki złotych. A moja siostra nic nie kupiła i chce iść na doczepkę"
"Wiem, że niby na Wszystkich Świętych najważniejsza jest obecność na cmentarzu, ale ludzie patrzą. Zwracają uwagę na to, co kto zostawia na grobach. Mamy dużą rodzinę i każdy kupuje jakieś znicze i wiązanki. Można nawet te nieco mniej skromne, tańsze. Ja wydałam w tym roku setki złotych, a teraz moja siostra chce iść ze mną na cmentarz. Wiem, że ona nie ma nic! Znów będzie na mnie żerować. Mam tego dość".
Wt. 31 października
"Już kupiłam sobie nowy płaszczyk na cmentarz. Niech tylko Kryśka zobaczy, oczy jej wypali"
"Pierwszego listopada trzeba się pokazać. Nie oszukujmy się, w tym dniu wygląd ma szczególnie znaczenie. Oczywiście ważne jest także to, jak okazałe kupi się wiązanki i znicze, ale to jednak nie wszystko. Przy grobach spotyka się dalekich członków rodziny i sąsiadów. W tym roku dobrze się na to przygotowałam. Kupiłam sobie nowy płaszczyk, a jak zobaczy go moja kuzynka Kryśka, to aż zblednie".
Wt. 31 października
„Dziecko w drodze, a on ciągle gra w gry. Mówiłam córce, żeby dała sobie spokój”
„Od kilku miesięcy zamartwiam się, co mogę jeszcze zrobić, aby moja córka miała szczęśliwe życie, ale wygląda na to, że mam całkowicie związane ręce. Problemem jest mój przyszły zięć i ojciec mojego nienarodzonego jeszcze wnuczka. Dziecko w drodze, a on cięgle gra w gry. Mówiłam córce, żeby dała sobie spokój z tym obibokiem, gdy był jeszcze na to czas. Teraz będzie się z nim męczyć”.
Pon. 30 października
"Córka ma 13 lat i zaczęła odzywać się do nas niegrzecznie. Inspiruje się 16-letnią koleżanką"
"Zdaję sobie sprawę z tego, że nastolatki próbują inspirować się sobą nawzajem i często zdarza się, że jedna od drugiej łapie jakiś złe zachowania, ale nie myślałam, że to kiedykolwiek spotka naszą córkę. Wiktoria ma 13 lat, a zachowuje się tak jakby chodziła do liceum, a przy tym jest bardzo wulgarna".
Pon. 30 października
"Tylko ksiądz zna prawdę o mnie. Dzięki temu bardzo się zbliżyliśmy. Czy powinnam powiedzieć dzieciom?"
„Nie jestem z siebie dumna. W przeszłości popełniłam kilka błędów, których gorzko żałuję. Szczerze powiedziawszy, jedyną osobą, która zna całą prawdę o mnie, jest mój ksiądz spowiednik. Okazał mi ogromne wsparcie. Zastanawiam się jednak, czy powinnam powiedzieć o tym dzieciom... Boję się, że w ten sposób zrujnuję im wizję rodziny, której nie zrozumieją i oddalimy się od siebie”.
Pon. 30 października
"Gdy przyjechałam na grób do chrześniaka, prawie zawału dostałam. Okazało się, że biedaczyna miał świecki pogrzeb z kremacją"
„Dopiero miesiąc temu wyszłam ze szpitala. Po rozległym udarze mózgu lekarze nie dawali mi szczególnych szans na dalsze, normalne życie. Jednak zdarzył się cud! Stanęłam na nogi i znów jestem wśród żywych. W międzyczasie postanowiłam odwiedzić grób chrześniaka, który tragiczne zginął, gdy byłam w szpitalu. Kiedy poznałam prawdę, prawie zawału dostałam...”
Pon. 30 października
"Mój niewdzięczny zięć nie chce zawieźć mnie na cmentarz. Powiedział, że nie jest moim szoferem"
„Nie mam pojęcia z kim ta moja córcia się ohajtała. Przecież ten jej mąż to jakiś furiat i leń. Od samego początku ciężko mi znaleźć z nim wspólny język. Jednak ostatnio już wybitnie wyprowadził mnie z równowagi. Wyobraźcie sobie, że mój niewdzięczny zięć nie zamierza zawieźć mnie na cmentarz. Powiedział, że nie jest moim szoferem”.
Pon. 30 października
"Obcy facet zaproponował mi weekend w Paryżu. To miała być dobra zabawa, a skończyło się... małżeństwem"
"Znajomi zawsze mówili, że jestem świruską. Nic dziwnego, lubiłam spontaniczność i tego samego oczekiwałam od partnera z którym chciałam iść przez życie. Niestety, mało który facet potrafił być tak szalony jak ja. Pewnego wieczoru poznałam Pawła. Był ode mnie starszy o 6 lat, przystojny i miał to coś. Wystarczył drink, kilka zdań, a ja już czułam, że przepadłam".
Pon. 30 października
"Nawiedziły mnie poprzebierane dzieci. Pogoniłam tę błazenadę, a za chwilę dosięgła mnie zemsta!"
"W sobotę usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to Zdzisek wcześniej wrócił z działki, przez to nie spojrzałam przez wizjer, tylko otwarłam drzwi. Wystraszyłam się okropnie! Przede mną stały obce dzieci poprzebierane za straszydła, krzyczały, śmiały się i żądały słodyczy. Tak się zdenerwowałam, że przegnałam tę hałastrę przebierańców. To, co mnie spotkało za chwilę, to normalnie pomyślałam, że zejdę z tego świata!"
Pon. 30 października
"Gdy babcia odeszła, to cała rodzina zaczęła do mnie przyjeżdżać. Nic ode mnie nie dostaną"
"Babcia Leokadia była bardzo schorowana i potrzebowała pomocy drugiej osoby przez blisko 10 lat. Mieszkała w pięknym, starym domu nad rozlewiskiem - niczym z serialu. Cała rodzina się od niej odwróciła lata temu, gdy po śmierci dziadka znalazła sobie nowego mężczyznę. Ten również zostawił ją, gdy zachorowała i straciła możliwość poruszania się. Zamieszkałam z nią zaraz po studiach i opiekowałam się każdego dnia. Po śmierci zostawiła mi bajeczny majątek i... zazdrosną rodzinkę w spadku".
Pon. 30 października
"1 listopada nie mam zamiaru przyjeżdżać na grób rodziców. Mam gdzieś te katolickie obrządki..."
„W tym roku podczas Wszystkich Świętych przemieniam się w cmentarnego Grincha. Mam gdzieś te katolickie obrządki i 1 listopada zupełnie nie mam zamiaru przyjeżdżać na grób rodziców. W tym roku zginęli w wypadku samochodowym. Fakt, złamało to moje serce, ale nie jest żadną tajemnicą, że jestem ateistką. Nie będę uczestniczyć w tym cyrku, bo tego dnia wypada akurat jakieś chrześcijańskie święto”.
Pon. 30 października
"Zostawiłam Antka przed ołtarzem i nie żałuję, bo zmarnował mi kilka lat życia pustymi obietnicami"
"Moja rodzina do dziś jest w szoku i nie akceptuje mojej decyzji. Po blisko 7 latach związku z Antkiem, tuż przed złożeniem przysięgi małżeńskiej, zrobiłam największy numer swojego życia. Tak, uciekłam sprzed ołtarza i kompletnie tego nie żałuję! Antek był świetnym facetem, ale nie nadawał się na męża... Decyzja o rozstaniu zaczęła się wtedy, gdy powiedział, że dzieci są obrzydliwe".
Pon. 30 października
"Mam 46 lat i jestem w ciąży. Mój mąż nie chciał być ojcem, więc wzięłam sprawy w swoje ręce"
"Jurek zawsze był facetem z krwi i kości. Imponował mi swoją męskością, ale jedno mnie przerażało. Nie chciał mieć dzieci. Myślałam, że kiedyś mu się to zmieni i tak minęło 15 lat naszego małżeństwa naznaczonego zagranicznymi wojażami, ale też samotnością. Wciąż brakowało mi dziecięcego śmiechu i tupotu małych stóp po domu. Na 46-te urodziny sprawiłam sobie prezent. Z nowo poznanym facetem".
Pon. 30 października
"Mogłam na stare lata zwiedzić za to świat. Zrobiłam coś innego, a oni tak mi odpłacili"
"Lubiłam swoją pracę. Chodziłam do biura z uśmiechem na twarzy, bo robiłam tam to, co jest moją pasją, a dodatkowo spotykałam ludzi, za którymi przepadałam. Ale już się napracowałam i przyszedł czas, abym wreszcie odpoczęła. Oczywiście na ten odpoczynek też mam swoje plany. Otworzyłam sobie własną działalność i sprzedają rękodzieło. Nie potrzebowałam wielkiego nakładu finansowego, ale gdy kończyłam pracę, dostałam sporą odprawę. Mogłam zwiedzić za to kawałek świata. Zawsze o tym marzyłam, a postanowiłam jednak zrobić coś innego. Teraz czasami tego żałuję, bo nie spodziewałam się, że oni tak mi za to odpłacą".
Pon. 30 października
"Zrobiłam dwa testy ciążowe i oba wyszły pozytywne! Czy to znaczy, że urodzę bliźniaki?!"
"Ostatnio spóźniał mi się okres i bardzo się zaniepokoiłam. Wszystko dlatego, że miesiąc temu świętowałam z moim chłopakiem osiemnastkę, ale przecież to niemożliwe, żeby coś teges, bo się pilnowaliśmy. Spanikowana poszłam do drogerii i kupiłam testy ciążowe. Za radą koleżanki zrobiłam od razu dwa... i oba wyszły pozytywne! Matko kochana, i co teraz! Jak ja mu to powiem, że będziemy mieli..."
Pon. 30 października