prawdziwa historia
"Podczas urodzin mojej córeczki jej 6-letnia kuzynka zrobiła coś takiego. Jak oni ją wychowali?"
„Ostatnio wyprawialiśmy z mężem niewielkie przyjęcie z okazji czwartych urodzin naszej córeczki. Choć z siostrą męża nie mam zbyt dobrych kontaktów, nasze dzieci bardzo się lubią, więc oczywiste było, że musimy ich zaprosić. Niestety kuzynka Amelki zrobiła coś, co doprowadziło ją do płaczu. Zastanawiam się, jak oni ją wychowali...”
Czw. 9 listopada
"Dziadek oszalał. Po śmierci babci związał się z 20-letnia studentką i chce jej zapisać cały majątek"
"Ja nie mam pojęcia, co się stało mojemu dziadkowi. Kiedyś był normalnym człowiekiem, dla którego liczyły się wartości rodzinne, babcia, moi rodzice i ja. Po śmierci mojej ukochanej babci dziadek zmienił się nie do poznania. Trudno mi aż uwierzyć w to, co się z nim stało. Stary człowiek oszalał na punkcie jakiejś małolaty, która go uwiodła".
Czw. 9 listopada
"Ona traktowała mnie jak bankomat. Postanowiłem, że dam jej nauczkę"
„Kobiety... Można by o nich książki pisać! Kiedy byłem przekonany, że w końcu trafiłem na tę jedyną, z którą spędzę resztę życia, okazało się, że zależy jej jedynie na moich pieniądzach. Gdy zorientowałem się, że traktowała mnie jak bankomat, postanowiłem, że dam jej nauczkę. Szybko tego pożałowała i uciekła, gdzie pieprz rośnie, a ja znowu szukam uczciwej wybranki serca...”
Czw. 9 listopada
"Pomagałem starszemu sąsiadowi, bo nie miał nikogo. Nie spodziewałem się, że w zamian usłyszę coś takiego!"
"Pode mną mieszka samotny starszy pan. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek go odwiedzał... Dzieci, o ile je miał, zostawiły go samego, a jemu było coraz trudniej. Przypominał mi mojego tatę, którego straciłem, będąc jeszcze dzieckiem. Z przyjemnością pomagałem mu, gdy tego potrzebował albo po prostu chciał z kimś pogadać... Od dwóch lat zabierałem go ze sobą na Wigilię i Wielkanoc do mojej rodziny. Nie spodziewałem się, że tak mi się odpłaci".
Czw. 9 listopada
"Partner kupił pralkę, ale stoi w moim mieszkaniu. Muszę mu ją oddać po rozstaniu?"
"Wprowadził się do mnie 4 lata temu i super nam się wtedy układało, ale ostatnio jest coraz gorzej. To już nie jest to, co wtedy. Co prawda ja mam dylemat, bo żyję z zasiłków, a on pracuje i dzięki niemu zawsze było mi i dzieciakom trochę lepiej. Poza tym synowie go bardzo lubią, czasem aż jestem zazdrosna, bo mam wrażenie, że wolą jego ode mnie. Ale ja bym wolała rozejrzeć się za kimś innym. Bo chcę być też szczęśliwa. On sporo rzeczy dokupił do mieszkania, ale już nie ma na nie faktur. A na pralkę ma. I teraz moje pytanie, czy jak on będzie się wyprowadzał, to ja muszę mu ją oddać? Mnie nie stać na to, żeby kupić inną pralkę".
Czw. 9 listopada
"Po wszystkim poszłam uporządkować grób i ze zdumieniem odkryłam, że czegoś tam brakuje! Doskonale wiem, kto za to odpowiada..."
"To tutaj człowiek się stara, sprząta, dba, płaci... a przyjdzie taka jedna z drugą i co?! Po swojemu chcą się rządzić! Dwa dni temu przyszłam na cmentarz, zebrać nadmiar zniczy z grobu rodziców i zebrać zużyte wkłady... i ze zdziwieniem odkryłam, że na grobie czegoś brakuje! Ze złości aż mi pociemniało przed oczami... Następnym razem nie ujdzie im to na sucho!"
Czw. 9 listopada
"To wszystko tylko pod publiczkę. I dla dzieci. Nauczyłam się tak żyć. Bo tak trzeba"
"Czasem gdy odwiedzam z dziećmi plac zabaw, spoglądam na te wszystkie szczęśliwe rodziny. Zastanawiam się, czy u nich jest tak naprawdę, czy to też tylko pod publiczkę? A może są ludzie, którzy faktycznie przez całe życie czują się w swoich związkach spełnieni. Ja zerkam na nich z zazdrością. Choć mam świadomość, że być może są w identycznej sytuacji, jak ja. Może jednak wszyscy robią to tylko dla dzieci?"
Czw. 9 listopada
"Miesiąc temu zmarł teść, ale i tak zrobiliśmy imprezę z okazji naszej rocznicy ślubu. My żyjemy dalej"
"Zbyszek, czyli tata mojego męża, przez ostatnie miesiące ciężko chorował i choć brzmi to dość brutalnie, przygotowani byliśmy na to, że wkrótce odejdzie. Zmarł na dwa tygodnie przed przyjęciem z okazji naszej dziesiątej rocznicy ślubu. Rodzina namawiała nas do tego, abyśmy przełożyli imprezę, a ja nie chciałam stracić pieniędzy za salę i catering".
Czw. 9 listopada
"Dantejskie sceny na moim weselu. Pan młody nie trafił do naszego łoża"
"Miałam mieć weselicho, że hej, klękajcie narody. No i miałam weselicho, że hej, ale nie pod takim względem, jaki sobie przewidziałam. Okazało się bowiem, że mój mąż doprowadził się do takiego stanu, że pomylił pokoje i o mały włos mnie nie zdradził. Kilka godzin po tym jak wzięliśmy ślub, nasze małżeństwo wisiało na włosku".
Czw. 9 listopada
"Teściowa i bratowa zrobiły sobie tatuaż! Pękałam ze śmiechu, póki nie dowiedziałam się, że mnie umówiły na taki sam..."
"Nie wiem, czy powinnam to pisać, żeby mnie przypadkiem nie rozpoznały... Ale nie mogę, normalnie nie mogę! Moja teściowa wespół z bratową wpadły na błyskotliwy pomysł, żeby zrobić sobie identyczne, pamiątkowe tatuaże. Razem poszły do salonu. Po takiej zapowiedzi spodziewałam się prawdziwego hitu i się nie pomyliłam! Gdy po fakcie wyznały z dumą, jaki wzór wybrały, myślałam, że w duszy popłaczę się ze śmiechu. Jednak mina mi zrzedła, gdy teściowa powiedziała, że mnie też umówiła na to samo..."
Czw. 9 listopada
"Młoda dziewczyna pomogła mi zanieść zakupy do domu. Myślałam, że robi to z dobroci serca, a ona..."
"Zawsze chodzę na duże zakupy do marketu, który znajduje się na moim osiedlu. Mam siedemdziesiąt lat i kawał drogi do przejścia, a te naładowane siaty sporo ważą. Nie ma lekko, ale jakoś muszę sobie radzić. Ostatnio pomoc zaproponowała mi młoda dziewczyna. Oczywiście się zgodziłam, to było bardzo miłe. Kiedy odprowadziła mnie pod drzwi mojego domu, okazało się, że miała niecny plan. Byłam w szoku".
Czw. 9 listopada
"Nasze dziecko zachorowało, a mąż wezwał do pomocy mamusię! Jeszcze teściowej mi tu brakowało"
"Synek zachorował. Dość rzadko się to zdarza, bo ma dobrą odporność, ale jak już go dopadnie, to na całego. Nie ma zmiłuj się! Tak jest i tym razem. Przemuś ma gorączkę, dreszcze, kaszel, katar, wszystko go boli. Przez to mamy nieprzespane nocki. Mąż znalazł świetny sposób. Przywiózł do nas teściową, aby pomogła przy wnuku. No jeszcze jej mi tutaj brakowało! Ręce opadają".
Czw. 9 listopada
"Mąż na rocznicę ślubu dał mi najgorszy prezent, jaki mógł wymyślić. Nie czuję się już kobieco"
"Ja naprawdę nie rozumiem, czym on się kierował przy wyborze prezentu, bo na pewno nie mózgiem. Przecież prezenty z okazji rocznicy ślubu powinny nawiązywać do łączącego nas uczucia, miłości i szczęścia. Marzyłam o weekendzie w jakimś pięknym miejscu, wizycie SPA dla dwojga albo chociaż bukiet czerwonych róż. No ale tego, co mi dał, to się w życiu po nim nie spodziewałam. Kto mu to doradził? Jego mamusia? Jedno jest pewne, odpłacę mu się w przyszłym roku tak, że mu aż w pięty pójdzie!"
Śr. 8 listopada
"Myślałam, że sąsiad mnie podgląda. Gdy powiedział mi prawdę, chciałam się zapaść pod ziemię"
"7 lat po tym, jak odszedł mąż, przeprowadziłam się do domu po mojej mamie. Dobrze mi się tam mieszkało, ale zachowanie sąsiada zaczęło mnie mocno irytować. Zauważyłam, że niemal każdego popołudnia bierze do rąk lornetkę i mnie podgląda! Kiedy w końcu poszłam zrobić mu awanturę, wszystko mi wyjaśnił. Gdy usłyszałam, co powiedział, zamarzyłam o tym, żeby zapaść się pod ziemię!"
Śr. 8 listopada
"Rozmawiałam z mężem o przemijaniu. Jego słowa bardzo mnie zabolały. Dlaczego je wypowiedział?"
„Razem z Henrykiem — moim mężem — jesteśmy już dość mocno przyprószeni siwizną i przeżywamy jesień życia. Ostatnio wypiliśmy po lampce wina i zaczęliśmy wspominać tych, których już z nami nie ma. Jakoś naturalnie rozmowa przeniosła się na temat naszej śmierci. Jego słowa bardzo mnie zabolały. Dlaczego on je wypowiedział?”
Śr. 8 listopada
"Mam 49 lat, a on 31. Czy to się może udać?"
"Po 15 latach związku zostałam sama. Nigdy nie wyszłam za mąż, dzieci też nie mam. Tak wyszło. Mam 49 lat i nawiązałam relację z mężczyzną, którego poznałam w dniu jego 31 urodzin. Spotykamy się od pół roku, wszystko dobrze się klei. Niby taka różnica wieku nie jest przeszkodą, ale ja już nie mogę mieć dzieci. Porozmawiałam z nim o tym szczerze i on przekonuje mnie, że nigdy nie chciał i nie będzie chciał mieć dzieci. A co, jeżeli mu się odwidzi? Co, jeśli w pewnym momencie zapragnie zostać ojcem? Przecież on jeszcze może. Piszę, bo czuję, że się zakochuję i nie wiem, czy brnąć w to dalej. A tak naprawdę, to już trudno byłoby mi zerwać tę relację".
Śr. 8 listopada