prawdziwa historia
"11 razy odmowa przyjęcia dziecka na dyżur wakacyjny do przedszkola - tak to wygląda w stolicy"
"Witamy w Polsce! Jak jesteś pracującą mamą, nie masz dziadków do opieki ani wypchanego portfela, a dziecko nie dostanie się na wakacyjny dyżur — to jesteś w ciemnej d**ie. Mojego dziecka w zeszłe lato nie przyjęła żadna placówka poza macierzystą. Do ostatniego dnia biegałam z papierami i błagałam bezskutecznie. Córka siedziała ze mną w biurze przez 3 tygodnie, a na 3 tygodnie musiałam wziąć urlop. W tym roku chciałam być mądrzejsza i złożyłam papiery do wszystkich placówek w dzielnicy, w zasięgu komunikacji. Dostałam 11 razy odmowę. Tak to wygląda w stolicy".
Pt. 10 maja
"Pracowałam w luksusowym hotelu ze SPA. Co się napatrzyłam, to moje"
"To było na początku mojej kariery zawodowej, ale wspomnienia raczej nie wyblakną zbyt szybko. Wiem, że do tego hotelu rekrutują także kelnerki, więc warto najpierw dobrze sprawdzić miejsce, gdzie się wysyła swoje dziecko do pierwszej pracy po szkole. Wszystko dlatego że ja się tam tyle napatrzyłam, że do końca życia mi starczy. Nie jestem świętsza od papieża, no ale bez przesady, żeby aż tak ludziom puszczały hamulce? Jednego jestem pewna, chociażbym miała być bezrobotna, to więcej do pracy w takim hotelu na pewno nie pójdę".
Pt. 10 maja
"Poprosiliśmy naszych najlepszych przyjaciół o bycie świadkami. Nie uwierzycie, dlaczego odmówili"
"Chciałabym podzielić się z wami historią, która przydarzyła się stosunkowo niedawno, w trakcie organizacji mojego ślubu. Jak wiele przyszłych par młodych poprosiliśmy naszych najlepszych przyjaciół, aby zostali naszymi świadkami w tym szczególnym dniu. Byliśmy pewni, że podobnie jak dla nas — dla nich będzie to oczywiste i zgodzą się bez chwili zawahania. Niestety, byliśmy w ogromnym błędzie, a nasi przyjaciele — ku naszemu zaskoczeniu — niemal od razu stanowczo odmówili. Nie uwierzycie, jaki powód podali!"
Pt. 10 maja
"Synowa chce mi wcisnąć dzieci na całe wakacje. Uważa, że 70-latce nie należy się odpoczynek"
"Magda, żona mojego syna jest taka bezczelna! Właśnie do mnie zadzwoniła i oznajmiła mi tym swoim słodkim głosikiem, że kupiła bilet na wakacje dla niej i dla męża oraz, że dzieci się już cieszą, że będą mogły przyjechać do mnie na 2 miesiące. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę... Jakie 2 miesiące? Przecież ja mam swoje życie i sprawy!"
Pt. 10 maja
"Siostra Tomka poprawiała ciągle fotografa na weselu. Dzięki niej nie mamy żadnych pamiątek"
"To było moje wymarzone, wielkie i polskie wesele! Ponad 100 osób zaproszonych, tort piętrowy, bryczka z końmi, moja rodzina, mój ukochany mąż i pieski. I ona. Siostra Tomka - Julita. Nikt tak jak ona mnie nie denerwuje w tej rodzinie... Naprawdę. Ale to co nam zrobiła, to nigdy jej tego nie wybaczę. Nie wiem, dlaczego tak bardzo się wtrąca w nieswoje sprawy... Chyba to ze złości, że zabrałam jej ukochanego braciszka!"
Pt. 10 maja
"Zaproponowałam bezdomnemu Jankowi nocleg i jedzenie. Za tydzień przyjmę jego nazwisko"
"Pewnego dnia wracałam z pracy późnym wieczorem, podszedł do mnie mężczyzna. Padał deszcz i w głębi serca poczułam, że muszę mu pomóc. Zaproponowałam nocleg i jedzenie na kilka dni. Nie chciał, ale w końcu poszliśmy do mnie. Janek był niezwykłym człowiekiem, ale na ulicy wylądował, gdy odeszła jego mama. Szybko go polubiłam. Niestety, cała moja rodzina jest przeciwko niemu... Ale ja i tak lubię iść pod prąd."
Pt. 10 maja
"Chciałam pokazać byłemu mężowi, że radzę sobie doskonale. Na ślubie naszej córki mnie zaskoczył"
"Niedawno wzięłam rozwód z Janem i zaczęłam życie na nowo! Nie oszczędzałam się. Siłownia, kosmetyczka, nowy facet i to młodszy! Chciałam żyć w 100% nie tak, jak było wcześniej. Gdy poznałam Jana, był świetnym mężczyzną, pełnym życia, ale z biegiem lat przestał się mną interesować i zaczął skupiać się na sobie, aż w końcu przestał całkiem na mnie patrzeć. Odeszłam od niego i postanowiłam, że pokażę mu, że świetnie się bawię bez niego na ślubie naszej jedynej córki. Okazało się, że to on mnie zaskoczył..."
Pt. 10 maja
"Mój wnuk ma 9 lat, a rodzice nawet coś takiego robią za niego! Jak on ma się nauczyć samodzielności?"
"Wciąż nie mogę dojść do siebie po tym, czego byłam świadkiem na komunii Jakuba. Naprawdę, nawet tak prostej rzeczy Kubuś nie może zrobić sam, tylko rodzice go muszą wyręczać? Coraz bardziej się obawiam, że to dziecko będzie miało trudną drogę, by wyrosnąć na samodzielnego, odpowiedzialnego człowieka, a co dopiero - mężczyznę... Jego rówieśnicy podobnie - teraz jest moda na to, by dziecko nic nie musiało robić, od prac domowych po sprzątanie po sobie, a nawet to, co widziałam wczoraj..."
Pt. 10 maja
"Robimy wegetariańskie wesele. Wujek zapowiedział, że zabierze ze sobą kiełbasę"
"Od lat jestem wegetarianką i nie wyobrażam sobie, że w moim najważniejszym dniu w życiu będziemy się bawić przy stołach z mięsem. To dla mnie nie do pomyślenia. To dlatego uzgodniliśmy z mężem, że na naszym weselu nie będzie mięsa. Otwarcie mówimy o tym gościom, a nawet zaproszenia do tego nawiązują. Jeden wujek bardzo się oburzył. Zapowiedział, że zabierze ze sobą kiełbasę, bo on nie zamierza tolerować takich dziwactw. Co to ma znaczyć?"
Pt. 10 maja
"Nie ustąpiłam ciężarnej w autobusie. Czy żałuję? Oczywiście, że nie"
"Kiedyś kobiety ciężarne pracowały w polu, w pełnym słońcu i jeszcze dom posprzątały. A teraz robi się z nich nie wiadomo kogo. Bez przesady, ciąża to nie choroba. Ostatnio w autobusie stała taka jedna z wielkim brzuchem. Nie ustąpiłam jej miejsca. Nie ze mną te numery. Nic jej się nie stanie, jak sobie trochę postoi".
Pt. 10 maja
"Bratanica zaprosiła nas do siebie i tak nas przyjęła. Czy ktoś ją uczył manier?"
"Pojechaliśmy w weekend w odwiedziny do bratanicy mojego męża. Dziewczyna ma już prawie 30 lat, mieszka nad morzem i kilka razy grzecznie nas do siebie zapraszała na weekend, żebyśmy zobaczyli ich mieszkanie, a przy okazji pozwiedzali miasto. Nie mogliśmy przyjechać 2 lata temu na ich wesele, więc wypadało w końcu nadrobić i spełnić prośbę — jeszcze nie przekazaliśmy zaległej koperty... W końcu nadarzyła się okazja, pojechaliśmy, ale już w progu czekało na nas pierwsze zaskoczenie".
Pt. 10 maja
"Napisał do mnie Jerry z Chicago. Poprosił, a ja mu uległam. Straciłam wszystko..."
"Człowiek zakochany robi różne głupie rzeczy i ja także tak zrobiłam. Zakochałam się bez pamięci w amerykańskim żołnierzu, który napisał do mnie miesiąc temu. Był taki miły, szarmancki i wysyłał mi swoje zdjęcia. Pewnego dnia powiedział, że chciałby do mnie przyjechać i mnie odwiedzić, a jednak wtedy nagle zabrakło mu pieniędzy i poprosił o kasę. Dałam się nabrać, a nawet wzięłam pożyczkę dla niego. Straciłam wszystko. Nie zostawił mi nawet złamanego grosza. Jak mogłam być taka..."
Pt. 10 maja
"Chciał, żebym zwolniła się z pracy, a teraz wylicza mi każdą złotówkę wydaną na zakupach"
"Nigdy nie byłam jakoś szczególnie przewrażliwiona na temat kobiecej niezależności, tym bardziej, gdy się jest w małżeństwie, bo jak wiadomo, czasem jedno musi z czegoś zrezygnować dla dobra rodziny i to jest normalne. Mniej normalne wydaje mi się jednak to, co odstawia ostatnio mój mąż. Najpierw chciał, żebym zwolniła się z pracy, a teraz wylicza mi każdą złotówkę wydaną na zakupach spożywczych. Okazuje się, że wyszłam za totalnego sknerusa".
Czw. 9 maja
"Nie zwróciła nam się komunia syna. Jestem w plecy dwa tysiące"
"Chciałam, żeby synek miał wyjątkowe przyjęcie komunijne. Zapłaciłam sporo, ale byłam przekonana, że nam się zwróci. Niestety, goście się nie popisali i ostatecznie jesteśmy w plecy. Oczywiście to, co dostał Kacper, jest jego, ale czuję pewien niesmak, że więcej wydaliśmy, niż synek dostał".
Czw. 9 maja
"Zaprosiłam 120 osób, potwierdziło 73. Lokal kazał mi znaleźć jeszcze 17. Znalazłam na to sprytny sposób"
"Właściciele lokalu powiedzieli mi wprost, że powinnam mieć 90 osób, bo inaczej odmówią mi zorganizowania wesela. Mogę zapłacić za puste krzesła, dla nich nie ma problemu, ale oni wydadzą 90 porcji, a co ja zrobię z nadwyżką, to już moja sprawa. Nie miałam więcej gości, niż tych, którzy potwierdzili mi obecność. Tak więc postanowiłam poszukać gdzieś indziej. Nie liczyłam już nawet na koperty. Byleby się jedzenie nie zmarnowało. No i znalazłam sposób".
Czw. 9 maja
"Narzeczony pochodzi z zamożnej rodziny. Jego matka chce, byśmy podpisali intercyzę. Postawiłam warunek"
"Gdyby ta propozycja wyszła od mojego narzeczonego, to jakoś inaczej może bym do tego podeszła, a tak, to czuję się z tym bardzo niekomfortowo. Wiem, że u nich w domu i rodzinie jest bogato i nie chcą tego stracić, ale przecież nie chcę wychodzić za Jarka za mąż, aby im to odebrać. Tak to niestety zrozumiałam z propozycji teściowej. Po chwili namysłu, postanowiłam się na to mimo wszystko zgodzić. No ale nie bez haczyka..."
Czw. 9 maja
Najnowsze