prawdziwa historia
"Rodzice proszą mnie o wsparcie finansowe. Nie mam jeszcze pracy. Mam dopiero 30 lat"
"Tak, dalej mieszkam z rodzicami. Dla mnie to nic złego. Przecież to mój dom rodzinny i tak naprawdę, to dopóki się jakoś nie ustatkuję, rodzice mają obowiązek mnie wspierać. Ostatnio jednak jest im trudniej i ja to wiem, przecież widzę. Tylko że ja nie mam jeszcze żadnej pracy. Dotąd nie czułem potrzeby, by jej szukać. Mam dopiero 30 lat, więc przyjdzie jeszcze czas na harowanie. Rodzice jednak poprosili mnie o wsparcie finansowe. No ale przecież to potrwa, zanim coś znajdę. Poza tym uważam, że ta decyzja o wsparciu powinna wyjść ode mnie, gdy to ja poczuję taką potrzebę".
Wt. 21 maja
"Moi rodzice nie pozwalali kontaktować mi się z babcią. Przed jej odejściem doszło do naszego ostatniego spotkania"
"Moi rodzice już dawno wyrzekli się babci. Chodzi o to, że bardzo się z nią pokłócili o to, że cały majątek zapisała na moją ciocię, która jest samotna, a nie na nich. Kiedy to się stało, ojciec powiedział, że jego noga w tym domu nie postanie i tak się stało. Mnie również ojciec zakazał utrzymywania kontaktu z babcią. A jednak gdy babcia była umierająca, pojechałam do niej. Wtedy dowiedziałam się całej prawdy".
Wt. 21 maja
"Mój brat nie przepada za moim mężem. Wszystko przez jego wykształcenie i wysokie zarobki"
"W mojej rodzinie nigdy nie było takich sytuacji, jak ta, z którą przyszło mi się mierzyć w ostatnim czasie. Wszyscy zawsze byli ze sobą zgodni, a nawet jeśli nie byli, to mieli do siebie szacunek, nie okazując drugiej osobie nadmiernego niezadowolenia, ale to było kiedyś. Teraz niestety jest inaczej, bo mój brat nie przepada za moim mężem. Wszystko przez jego wykształcenie i wysokie zarobki".
Pon. 20 maja
"Zawsze marzyłam, aby podróżować. Żałuję, że poświęciłam całe życie flegmatycznemu Jankowi"
"Mam 50 lat i mnóstwo żalu w sobie. Przez ostatnie 20 lat żyłam z Janem, mężczyzną, który okazał się moim kompletnym przeciwieństwem. Ja uwielbiam aktywność, ruch na świeżym powietrzu, a on - mecze w telewizji, wędkarstwo i spokojny, cichy tryb życia. Nie mieliśmy dzieci, a mimo to nigdy nie mogłam spełniać swoich marzeń o odkrywaniu świata. Związek z Janem ograniczał moje wypady w góry, spontaniczne wyjazdy, aż stało się tak, że piękne widoki podziwiam tylko na komputerze. Teraz, gdy zdrowie nie pozwala na wojaże, czuję, że straciłam kawałek siebie, poświęcając się komuś, kto nigdy nie podzielał moich pasji."
Pon. 20 maja
"Moja żona zawsze wolała swoją pracę. Sąsiadka z drugiego piętra zatroszczyła się o mnie"
"Renata odkąd nasze dzieci wyleciały z domu w świat, zajęła się swoim biznesem kosmetycznym. Przez ostatnie kilka lat ciągle nie miała dla mnie czasu. Nawet zapominała o naszych rocznicach, a romantyzm był jej obcy. Na szczęście poznałem Beatę, sąsiadkę, która jak ja czuła się samotna. Na początku graliśmy razem w szachy i popijaliśmy w wolnej chwili herbatę różaną. Dziś planujemy ślub."
Pon. 20 maja
"Teściowa przynosiła obiadki Tomkowi do pracy. Uważała, że kanapki to za mało dla faceta"
"Ostatnio coraz częściej Tomek nie chciał jeść obiadów w domu po pracy. Myślałałam, że pewnie po pracy z kolegami wcinał jakiś fast food. Okazało się jednak, że jego mamusia postanowiła go trochę dokarmić, bo uważa, że ja nie potrafię zrobić mężowi porządnego obiadu i, że marna ze mnie żona.A ja uważam, że mąż powinien być mi wdzięczny za to, że robię mu codziennie drugie śniadanie do pracy, a po szesnastej czekam z pysznym obiadem na stole."
Pon. 20 maja
"Mama Jasia nie chce, aby się bawił z naszą córką. Tylko dlatego, że zrobiłam dzieciom frytki"
"Dwa tygodnie temu w naszym domu odbyło się kinder party mojej córeczki Amelki z okazji 6 urodzin. Wśród zaproszonych gości był Jasiu, kolega z przedszkola. Zabawa była przednia, przygotowałam różne smakołyki i dekoracje dla maluchów. Niestety, kilka dni po zabawie zadzwoniła Natalia, mama Jasia i powiedziała, że przyszedł do nas ostatni raz."
Pon. 20 maja
"Pracoholizm prawie zniszczył mi życie. Uratowała mnie choroba"
"Praca po 12 godzin dziennie, nos ciągle przyklejony do telefonu, zarwane nocki, weekendy z myślą robocie. A do tego przewlekły stres, brak snu, hektolitry wypitej kawy. Tak jeszcze do niedawna wyglądało moje życie. Wystarczyła jednak chwila, aby wszystko się zmieniło, kiedy to wylądowałem w szpitalu"
Pon. 20 maja
"Odkryłam sekret mojej rodziny. Okazało się, że nie jestem jedynaczką"
"Przez całe życie żyłam w bańce. Miałam cudownych rodziców, kochającego męża i zdrowe dzieci. Do tego nigdy nie brakowało nam pieniędzy ani dachu nad głową. Nigdy bym nie przypuszczała, że rodzina skrywa przede mną mroczny sekret w postaci... adopcji!"
Pon. 20 maja
"Postawiłem dom na działce żony, a ona wniosła o rozwód. Teraz nie chce się ze mną podzielić"
"Formalnie działka była żony, ale dom postawiony w większości za moje. Podarowałem jej na ten cel kilkaset tysięcy, budowa trwała dwa lata, a kiedy ukończyliśmy i mieliśmy się wprowadzać, Iza nagle oświadczyła, że zmieniła zdanie. Chce się ze mną rozwieść, a dom sprzedać. Mój świat legł w gruzach. Perspektywa rozwodu mnie przerażała, ale o dom byłem spokojny, bo przecież podpisałem intercyzę".
Pon. 20 maja
"Odkąd Marzena przeszła na dietę, nie chce gotować normalnych obiadów. Nie zamierzam żyć na liściu sałaty przez jej fanaberie"
"Moja żona, Marzena, postanowiła przejść na dietę. Nie mam nic przeciwko, bo ostatnio rzeczywiście trochę więcej jej się zrobiło, a wakacje nadchodzą wielkimi krokami. Jednak sposób, w jaki realizuje swoje postanowienia, staje się dla mnie coraz bardziej uciążliwy. Nie chce już gotować normalnych obiadów, tylko wydziwia z sałatkami, smoothie i innymi fanaberiami, które nie zaspokajają ciężko pracującego mężczyzny. Przecież ja potrzebuję solidnego posiłku".
Pon. 20 maja
"Świadczę z mężem opiekę naprzemienną nad dziećmi. Podczas gdy ja funduję im ekskluzywne wczasy za granicą, on zabiera je do babci nad jezioro"
"Po rozwodzie po równo podzieliliśmy się opieką nad dziećmi. Tydzień u mamy, tydzień u taty. Wakacje również dzielimy pół na pół. Podczas gdy ja funduję im ekskluzywne wczasy za granicą, mój były mąż zabiera je do babci nad jezioro. A tyle słyszy się o tym, że w takiej sytuacji powinno dążyć się do zapewnienia jednolitości w podejściu do wychowania dzieci".
Pon. 20 maja
"Mam 82 lata i jeżdżę po świecie kamperem. Dopiero teraz czuję, że żyję"
"Nie chciałem na emeryturze gnuśnieć w fotelu przed telewizorem. Żona proponowała, byśmy kupili działkę, ale nie widziałem siebie w roli działkowicza pielęgnującego grządki. Co innego podróże! Kiedyś przypadkiem poznałem 75-latka, który parę lat wcześniej kupił sobie starego kampera. Znalazł kontakt do podobnych sobie pasjonatów i od tamtej pory razem jeżdżą po różnych krajach, zwiedzają i świetnie się bawią. Słuchałem z zapartym tchem. Przyłączyłem się do nich i dopiero teraz czuję, że żyję".
Pon. 20 maja
"Nie chcę dzieci na weselu. Goście odmawiają przyjścia"
"Uważam, że wesele to nie jest odpowiednie miejsce dla dzieci. Prawda jest taka, że one są nieprzewidywalne i mogą zepsuć najwspanialszą uroczystość. Moim zdaniem, goście powinni to zrozumieć i po prostu przyjść bez dzieci. Myślałam, że mam do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy są w stanie przyjąć takie informacje do wiadomości. Nic z tych rzeczy. Kiedy wręczamy zaproszenia rodzinie, oni się oburzają i nie są w stanie się dostosować. Mało tego, już dostaliśmy kilka odmów przyjścia, inni wciąż rozmyślają".
Pon. 20 maja
"Moja 4-letnia córka nie dostała krzesła przy weselnym stole. Wyjadła mi cały rosół"
"Kiedy otrzymaliśmy zaproszenie na ślub kuzynki, było w nim ujęte nasze dziecko. Bardzo się ucieszyłam, bo Natalka uwielbia takie imprezy. Nie sądziłam jednak, że nie otrzyma własnego krzesła przy stole. Jak tak można? Przecież czterolatka już jest duża i ma spory apetyt. Skończyło się na tym, że zjadła cały mój rosół i ciągle siedziała na moich kolanach. W kopertę włożyliśmy odpowiednią sumę, gdybym wiedziała, że tak będzie, na pewno dałabym niej kasy".
Pon. 20 maja
"Syn ma jutro wycieczkę, a jest chory. Nie wiem, czy mogę go puścić. Ale szkoda kasy"
"To jest aż niemożliwe. Syn nie chorował od dobrych dwóch lat i nie spodziewałam się, że może się pochorować akurat teraz, a on przyszedł do mnie w nocy z bolącym gardłem i wyznał, że nie może nawet przełknąć śliny. Oczywiście od razu pojechaliśmy skorzystać z opieki nocnej i świątecznej no i okazało się, że powinien zostać w łóżku. Ale on jutro ma wycieczkę. I szczerze mówiąc, zastanawiam się, czy jednak go nie puścić. Kosztowała kilka stówek i to kilka dni, a na pewno kasy nam nikt nie odda nawet w części".
Pon. 20 maja
Najnowsze