prawdziwa historia
"Moja córeczka płacze od rana do wieczora. Wreszcie dowiedziałam się, że płacze przez chłopaka i ja sama wylałam łzy"
"Moja córka zawsze dobrze się uczyła, była typem grzecznej i bardzo dobrze wychowanej dziewczyny. Córka na obecnie lat 16 i przez 3 lata spotykała się z takim Kacprem. Wiem, że wcześnie zaczęła, ale oni znali się bardzo długo i tak ogólnie zawsze dobrze się dogadywali, więc wydawało mi się, że są dla siebie stworzeni. Ostatnio jednak córka jakoś się zmieniła. Zaczęła opuszczać się w nauce, była opryskliwa i ciągle płakała. Chciałam z nią porozmawiać, dowiedzieć się, o co chodzi, ale córka unikała tematu. Wreszcie coś się zmieniło i córka powiedziała mi, o co chodzi. Gdy się dowiedziałam, aż sama się popłakałam. Jestem w szoku, że córeczka przeżyła coś takiego. To naprawdę okropne".
Nd. 26 maja
"Mój sąsiad jest bardzo przystojny. Planuję go poderwać na klasyczne zaproszenie do kina"
"Mam 68 lat i podoba mi się mój sąsiad. Mieszka dwa domy dalej i jest samotny. Tak jak ja. Często urządza sobie przebieżki i z racji, że mieszka blisko, a z boku mojego domu rozpoczyna się ścieżka do lasu, to niemal codziennie mam możliwość podziwiać jego wysportowaną sylwetkę. Od razu podkreślam, że on też swoje lata ma, a konkretnie ma ich 72, a jak na ten wiek trzyma się super. Jest bardzo przystojny. Postanowiłam przełamać wstyd i zaprosić go do miasta, do kina".
Sob. 25 maja
"Nie darzę sympatią bratowej. Dałam więc jej córce bon na wymarzony kurs, oddalony 50 km od ich domu"
"Żona brata jest dla mnie niemiła. Często niby żartem rzuca w moją stronę jakieś przytyki, przez które trudno mi jej odpowiedzieć. Jak tylko się coś odezwę, to od razu ma kontrę, w zależności od tego, co powiem. Właśnie dlatego zdecydowałam, że choć trochę odpłacę jej się za te wszystkie słowa, przez które mnie było przykro. Na tę okazję czekałam trzy lata. W prezencie komunijnym dałam weekendowy kurs jazdy konnej jej córce, o którym marzyła od dawna, a którego nie chcieli jej zasponsorować jej rodzice. Jednak ta stadnina jest oddalona od ich domu o 50 km w jedną stronę."
Sob. 25 maja
"Babcia poznała Stefana w sanatorium i nagle nie może się zajmować wnukami, bo nie ma czasu"
"Moja babcia zawsze miała dla nas czas. Chętnie zajmowała się moimi dziećmi i zawsze mogłam na nią liczyć. Kiedy byli chorzy, a ja musiałam iść do pracy, to ona z nimi zostawała. Wszystko się zmieniło, kiedy wróciła z sanatorium. To tam poznała Stefana. Teraz przeżywa drugą młodość, ciągle gdzieś jeździ, chodzi a randki. Stefan ma na nią zły wpływ, bo on już w ogóle nie chce zajmować się wnukami. Ciągle mówi, że nie ma czasu, a moje dzieciaki po prostu za nią tęsknią. Na niej to nie robi wrażenia, teraz myśli tylko o sobie".
Sob. 25 maja
"Sąsiad zwrócił mi uwagę, że moje dziecko za głośno krzyczy na placu zabaw"
"Dajmy dzieciom być dziećmi. Taka jest moja dewiza. Sama mam dwójkę pociech. Pozwałam im się wybawić, wybiegać i wykrzyczeć na placu zabaw pod blokiem. Zawsze myślałam, że to zupełnie normalne. A ostatnio sąsiad zwrócił mi uwagę, że mój syn jest zbyt głośny. Mówił o tym, że ciągle krzyczy na placu zabaw i jest źle wychowany. Starszy pan twierdzi, że Kamilek powinien krzyczeć w domu, skoro mi to nie przeszkadza, a nie w części wspólnej dla wszystkich mieszkańców".
Sob. 25 maja
"Matka każe mi się wyprowadzić z domu i znaleźć sobie pracę. Bez żartów. W wieku 50 lat nikt mnie nie zatrudni"
"Moja matka chyba na głowę upadła. Ma 70 lat na karku i nagle teraz wymyśliła sobie, że ja mam się wyprowadzić z domu i znaleźć pracę. No kurde, przecież w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem. W wieku 50 lat, gdzie ja tam znajdę pracę".
Sob. 25 maja
"Chrzestna dała na komunię córeczki pustą kopertę"
"Jestem w szoku, że moja chrzestna zachowała się w taki, a nie inny sposób. To naprawdę trudno uwierzyć w to, że moja chrzestna potraktowała mnie w taki sposób i na komunię córeczki dała pustą kopertę. Było mi bardzo przykro i pomyślałam sobie, że ja tego w taki sposób nie zostawię, i muszę się zemścić. Mina chrzestnej była bezcenna".
Sob. 25 maja
"Córcia zanosi dzieciom prezenciki do przedszkola, a sama nic nie dostaje. Przecież inni rodzice wiedzą, kiedy ma urodziny"
"Kiedy inne dzieci z naszej grupy w przedszkolu mają urodziny, moja córcia zanosi im zawsze jakiś drobny podarek i laurkę. Oczywiście, kilku najbliższym koleżankom i kolegom. Ale gdy sytuacja jest odwrotna i to Marysia ma urodziny, od nikogo nic nie dostaje. Nie rozumiem tego, przecież znamy się, a rodzice tych dzieci wiedzą, kiedy moja córka świętuje. Nie czują się zobowiązani do zrewanżowania się miłym gestem".
Sob. 25 maja
"Gdy odwiedzamy mojego brata, to nie możemy zabierać ze sobą dzieci. Taka prośba bratowej"
"Byłam przekonana, że na swojej życiowej drodze doświadczyłam już wszystkie oblicza człowieczeństwa, ale okazuje się, że jednak nie do końca. Nawet nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać, bo z jednej strony jest mi przykro, a z drugiej na myśl nasuwa mi się tylko jedno słowo, a mianowicie – kabaret. Wszystko przez to, że gdy odwiedzamy mojego brata, to nie możemy zabierać ze sobą dzieci. Taka prośba bratowej, która lubi ciszę i spokój".
Pt. 24 maja
"Nie przyszłam na swój ślub, bo narzeczony nie pozwolił mi zaprosić 80-letniej Marii"
"Nasz ślub i wesele miały być bardzo wystawne. Rodzice Juliusza przywiązywali ogromną wagę do każdego detalu. To oni organizowali całą tę uroczystość, ja niewiele miałam do powiedzenia - począwszy od listy gości, poprzez suknię, aż po wybór potraw i kwiatów, a także dresscode dla gości weselnych. Juliusz nie miał nic przeciwko, ja wchodziłam w tę rodzinę, więc się dostosowałam. Zaprosili mnóstwo ludzi, których nie znałam. Sala miała być wypchana po brzegi. Z mojej strony miała być obecna zaledwie garść osób z rodziny, w tym moja kochana, poczciwa Maria, lecz Juliusz nie pozwolił mi jej zaprosić. Wytworna uroczystość to jego zdaniem nie miejsce dla staruszki w garsonce sprzed 30 lat".
Pt. 24 maja
"Biorę ślub kościelny, mimo że jestem niewierząca. Dzięki temu dostanę większe koperty"
"Tak naprawdę nie wierzę w Boga i nie mam nic wspólnego z tą instytucją, mimo że przyjęłam wszystkie sakramenty, jak inne dzieci. Od lat jednak w kościele nie byłam, ale teraz będzie musiało się to zmienić. Wszystko przez to, że wiem, że moje ciotki i dziadkowie są bardzo wierzący i nie uznają ślubu cywilnego. Sami nie raz mówili, że ślub to tylko przed Bogiem. Z racji, że to bogaci ludzie, to boję się, że nie przyszliby na ślub w urzędzie. Szkoda sowitych kopert, które mogłyby mnie ominąć".
Pt. 24 maja
"Chcę, by mój drugi mąż adoptował moje dziecko. Tak będzie lepiej dla córki i dla nas"
"Przestałam ratować nasze małżeństwo, gdy Anitka miała 2 lata. Od tamtej pory mieszkałam sama i wychowywałam swoją córkę sama. Aż jakiś czas temu nasze życie się odmieniło, gdy pewnego razu wpadłam na ulicy na Piotra, który był moim kolegą ze studiów. Byłam już wtedy po rozwodzie. Piotr okazał się człowiekiem, na którego czekałam przez całe życie. Takiego mężczyzny ze świecą szukać. Inteligentny, szarmancki, szanował mnie, a codzienne życie z nim było cudowną przygodą. Piotr bezwarunkowo zaakceptował też moją córkę. Anita miała wtedy już 10 lat. Odnalazła w nim ojca, którego nigdy nie miała".
Pt. 24 maja
"Po rozstaniu z partnerem sprawujemy opiekę naprzemienną nad naszym adoptowanym pieskiem"
"Choć rozstanie z partnerem nigdy nie jest łatwe, to w naszym przypadku dodatkowym wyzwaniem okazała się opieka nad naszym ukochanym pieskiem, którego trzy lata wcześniej adoptowaliśmy ze schroniska. Odkąd nie jesteśmy razem, sprawujemy nad Brunem opiekę naprzemienną".
Pt. 24 maja
"Mogę dać na komunię 50 zł, bo nie mam więcej. Przecież ważniejsza obecność niż koperta"
"Ten miesiąc dał mi w kość. Sypnęło mi się tyle nieprzewidzianych wydatków, że nie byłam w stanie opłacić nawet wszystkich bieżących potrzeb. A tu jeszcze na horyzoncie komunia u znajomych. Trochę się zdziwiłam, że dostałam zaproszenie, ale nie wypadało odmówić dziecku. Tylko teraz mam zagwozdkę, bo w tym miesiącu naprawdę nie mogę sobie pozwolić na szastanie kasą. Mogę włożyć w kopertę 50 zł i ani grosza więcej. Gdy powiedziałam mojemu chłopakowi o tej sumie, aż się złapał za głowę".
Pt. 24 maja
"Zakochałam się po 80. i nie żałuję. Dzisiaj wiem, że decyzja o ślubie była najlepszą w moim życiu"
"Rodzina mnie krytykowała, że chyba oszalałam, skoro chcę wychodzić za mąż po 80. A jednak zaryzykowałam i to zrobiłam. Wzięłam ślub i stałam się 82-letnią panną młodą. To była absolutnie najlepsza decyzja w moim życiu".
Pt. 24 maja
"11 lat po ślubie, a wciąż dzielimy rachunki na pół. Inaczej wyobrażałam sobie wspólne życie"
"Zanim zostałam żoną, to moje wyobrażenia na temat małżeństwa opierały się w głównej mierze na tym, co widziałam w swoim domu rodzinnym. Relacje między moimi rodzicami były wręcz wzorowe i dokładnie to samo pragnęłam odwzorować kiedyś w budowaniu własnej rodziny oraz relacji z partnerem. Niestety na marzeniach się skończyło, bo jesteśmy 11 lat po ślubie, a wciąż dzielimy rachunki na pół. Inaczej wyobrażałam sobie wspólne życie, tym bardziej po kilkunastu latach związku".
Czw. 23 maja