prawdziwa historia
"Narzeczony mnie wyzywa, potem prosi o wybaczenie, potem znów odchodzi i tak w kółko..."
"Związałam się z Błażejem i czułam, że między nami może być naprawdę fajnie i każdego dnia mój chłopak próbował przekonać mnie, że najlepiej byłoby, abyśmy zamieszkali razem i sprawdzili czy do siebie pasujemy. Nie za długo nad tym myślałam i już po trzech tygodniach mieszkaliśmy u niego w mieszkaniu".
Czw. 10 sierpnia
Koleżanka zapytała czytelniczkę, po co jej mąż, który mało angażuje się w dom; ta zaczęła się nad tym zastanawiać
"Moje małżeństwo układało się całkiem dobrze... Byłam spełniona jako żona i matka. Czułam się szczęśliwa, choć cieniem kładły się na tym szczęściu gorsze okresy i drobne spięcia między nami. Ale wydawało mi się, że to proza życia, która każdego dotyka... Za ideałem nie goniłam. Nie miałam na co narzekać, bo mój mąż był troskliwy, wierny, a zupa nigdy nie była za słona. Poza tym, że zajmowałam się domem i dzieckiem, miałam też własne pasje i zarobki. W moim życiu wszystko było na swoim miejscu, dopóki pewnego razu przy towarzyskiej rozmowie nie usłyszałam jednego pytania..."
Czw. 10 sierpnia
"Gdy pokazałem kolegom żonę, oniemieli. Każdy się skrzywił i odwrócił wzrok!"
"Ja wiem, że może moja żona nie jest boginią piękności, ale zawsze mi się wydawało, że po prostu jest taka średnia, normalna. Nie za ładna, nie za brzydka, tylko akurat. A jednak chyba nie miałem racji. Gdy koledzy zobaczyli moją żonę, aż się skrzywili. To jednak nie wszystko..."
Czw. 10 sierpnia
"Żadna moja partnerka nie podoba się mamusi. Ja chyba już zawsze będę sam"
"Moja mamusia jest dla mnie bardzo ważna. Nie wyobrażam sobie, jak mógłbym nazwać ją matką czy choćby po prostu mamą, jak robią to moi koledzy. Dla mnie to zdrobnienie to już duży wyraz miłości i nie wstydzę się jej tak nazywać przy ludziach. Wiem, że ona chce dla mnie dobrze. Zna mnie jak nikt inny na tym świecie. Ale ja jestem już po trzydziestce. To naprawdę ten czas, gdy chciałbym się wyprowadzić z domu, zamieszkać z jakąś kobietą, z którą z czasem stworzyłbym rodzinę. Ale mojej mamusi nie pasuje żadna moja partnerka. Mam wrażenie, że przez to już zawsze będę sam".
Czw. 10 sierpnia
Kolega ze szkoły zaprosił czytelniczkę na obiad, po czym zamówił dla obojga najtańsze danie dnia
„Po jakichś 15 latach od skończenia szkoły wpadliśmy na siebie gdzieś w mieście. Od słowa do słowa zgadaliśmy się, że jesteśmy singlami i ani moje, ani jego życie pod tym względem wcale się jakoś nie ułożyło. Jako że wypadała pora obiadowa, a burczenie w naszych brzuchach coraz głośniej zakłócało tok naszej rozmowy, stwierdziliśmy, że pójdziemy razem coś zjeść”.
Czw. 10 sierpnia
"Rodzice zawsze wyróżniali młodszą siostrę. Mnie nie dali złamanego grosza"
"Jest mi tak zwyczajnie, po ludzku przykro. Moja młodsza siostra zawsze była tą osobą w rodzinie, której należało się więcej i która mogła więcej. Ja zaczęłam wychodzić z domu sama pewnie dopiero po podstawówce. Ona chodziła na nocki do koleżanek dużo wcześniej. Choć ja wiem, że spotykała się już wtedy z chłopakami, a nie z koleżankami. Wszystko zawsze uchodziło jej płazem, a kiedy nabroiła coś konkretnie, a można było zwalić winę na mnie, to nikt nawet nie zastanawiał się, czy to prawda. Ja stałam się kozłem ofiarnym i to mnie wytykano palcami. Ja musiałam pracować od najmłodszych lat, żeby mieć jakiekolwiek swoje pieniądze, bo nigdy nie dostałam od rodziców złamanego grosza, a ona miała kasy pod dostatkiem. Teraz gdy jesteśmy już dorosłe, też nic się nie zmieniło".
Czw. 10 sierpnia
"Córka nie zabrała mnie na wakacje. Mam 70 lat i siedzę sama jak palec"
"Córka obiecywała mi już od kilku miesięcy, że zabierze mnie na wakacje. Odliczałam dni do sierpnia, bo na co dzień siedzę sama jak palec. Bardzo cieszyłam się na ten wspólnie spędzony czas. Niestety, teraz wyjechała z mężem i dziećmi, a do mnie zadzwoniła z drogi. Jestem załamana".
Czw. 10 sierpnia
"Wolę iść do domu starców niż obciążać dzieci opieką nade mną. Nie chcę być problemem"
"Mam prawie 70 lat i moje zdrowie powoli zaczyna się sypać. Urodziłam i wychowałam dwie córki i syna i mam to szczęście, że żadne z nich o mnie teraz nie zapomina. Odwiedzają mnie regularnie, w miarę swoich możliwości, a ja mam świetny kontakt również z ich wnukami. Jest mi coraz trudniej radzić sobie w pojedynkę, z różnych względów i syn dawno to zauważył. Dostałam z jego strony pewną propozycję, ale ja podjęłam decyzję, że wolę iść do domu starców, niż obciążać moje dzieci opieką nade mną. Nie chciałabym, żeby kiedykolwiek pomyślały o mnie, że jestem dla nich problemem. To by była dla mnie porażka wychowawcza".
Czw. 10 sierpnia
"Odnalazłam szczęście po pięćdziesiątce! Wzięłam rozwód i w końcu zaczęłam żyć"
"Kiedyś nie wierzyłam w te wszystkie powiedzonka, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Jestem jednak żywym przykładem na to, że tak jest. Niedawno odważyłam się wziąć rozwód i w końcu odnalazłam szczęście. Jako singielka mogę robić to, o czym zawsze marzyłam. Żałuję, że nie podjęłam tej decyzji wcześniej".
Czw. 10 sierpnia
Mama czytelniczki, która za rok skończy 60 lat, wyznała, że najbardziej boi się samotności i domu spokojnej starości
„Mama zdradziła mi, czego w życiu boi się najbardziej. Zalewam się łzami, gdy o tym pomyślę i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ona chociaż przez chwilę mogła przewidywać tak straszliwy scenariusz na ostatnie lata swojego życia. Myślę, że wiele osób w pewnym wieku ma w swojej głowie podobne myśli, ale nie każdy ma odwagę opowiedzieć o nich swoim najbliższym. Wszyscy powinniśmy wziąć sobie to do serca”.
Śr. 9 sierpnia
"W chorobie poznałam ludzkie dobro. Okazało się, że jestem ważna dla tak wielu..."
"Przez całe życie musiałam sobie radzić sama. Mąż zabrał się i zostawił mnie z córcią. Nigdy nie narzekałam, choć dźwigałam na swoich barkach tak wiele. Przyszedł jednak czas próby. Gdy zachorowałam, wszystko się skomplikowało. Wtedy pojawili się oni! Jak tu nie wierzyć w ludzi?"
Śr. 9 sierpnia
"Moja siostra zaszła w ciążę, choć nikogo nie miała. Mam obawy, kto jest ojcem jej dziecka!"
"Kiedy zamieszkaliśmy z moim mężem, rodzicami oraz moją młodszą siostrą razem w wielkim domu, wiedziałam, że to będzie błąd. No, ale nie było innego wyjścia, bo byliśmy pod bramką. Ja i mój mąż Jarek kupiliśmy właśnie nasze pierwsze mieszkanie. Wyprztykaliśmy się do zera, więc musieliśmy zaciskać paska. Stwierdziliśmy, że czekając na to, aż nasze nowe mieszkanie się wybuduje, zamieszkamy z moimi rodzicami i trochę zaoszczędzimy. To miał być tylko rok, jednak ten rok okazał się najdłuższy w moim życiu! Pech chciał, że mieszkała z nami także moja siostrunia".
Śr. 9 sierpnia
"Kąpię się zawsze w wodzie po mężu. Oszczędzamy też na inne sposoby"
"Wiem, że to może się wydać kontrowersyjne, ale mamy takie czasy, że po prostu trzeba oszczędzać. Ja lubię posiedzieć sobie w wannie z godzinę, a gdybym tak lała sobie nową wodę i ja i mąż, to rachunki byłyby tak wysokie, że ciężko było nam je płacić na czas. Dla mnie kąpiel po mężu nie jest niczym nieakceptowalnym. Ale oszczędzamy na różne sposoby. Jedni się z tego śmieją, inni stukają się w czoło, a my dzięki temu nie mamy problemów finansowych".
Śr. 9 sierpnia
"Co roku zbieram jagody i grzyby, żeby mieć na chleb. Ludzie mnie za to szanują"
"Od miesiąca codziennie jestem w lesie. Wstaję o 4-5 rano, żeby nazbierać świeżych jagód... To czarne złoto co roku podreperowuje moją zbyt skromną emeryturę. Dzieci mało się interesują losem starej matki, to co mi zostało? Dzięki owocom lasu mam na chleb... Trzeba sobie jakoś radzić i za coś żyć, jak się nie zapracowało wcześniej. Stoję potem na poboczu i wystawiam to, co nazbierałam, a co się nie sprzeda, zamieniam w przetwory. A kiedy jagody się skończą, zaczną się grzyby... Chociaż tyle, że mam za to szacunek..."
Śr. 9 sierpnia
Czytelniczka poprosiła przyjaciółkę o sprawdzenie wierności chłopaka; nocą zastała ich razem na plaży
„Ja miałam udać zmęczoną i udać się do namiotu, a ona w tym czasie miała spróbować poderwać Szymona, oczywiście nie pozwalając mu na nic szczególnego, tylko demaskując potencjalnego zdrajcę. Ten plan był tak genialny, że musiał się udać!”
Śr. 9 sierpnia
Córka wytatuowała imiona rodziców; matka nigdy nie powiedziała jej, że zmarły ojciec ją bił
„W jednej chwili moje ciało pokryła gęsia skórka, a moje oczy się zaszkliły. Teraz jednak wiem, że muszę z nią poważnie pogadać. Czeka nas długa i ciężka rozmowa. Pewnie zastanawiacie się, co takiego znalazło się na tatuażu mojej córki, że tak mną wstrząsnęło. Otóż Ewa wytatuowała sobie...”
Śr. 9 sierpnia
Najnowsze