prawdziwa historia
"Znajomi odsunęli się ode mnie, kiedy zaczęłam spotykać się z Kamilem. Chodzi o jego przeszłość"
"Myślałam, że mam dobrych znajomych, ale się myliłam. Kiedy poznałam Kamila, wszyscy zaczęli mnie przed nim przestrzegać. Chodziło o jego przeszłość. Ja jednak postanowiłam dać mu szansę. Przecież każdy zasługuje na drugą. Teraz przyjaciele się ode mnie odsunęli, bo nie chcą, żebym przychodziła z moim chłopakiem na imprezy".
Sob. 19 sierpnia
"Długi weekend spędziłam na plaży. Tata plażowicz kazał dziecku załatwić się w morzu! Co to za wychowanie?"
"Trafili nam się wyjątkowo głośni plażowi sąsiedzi. Mimo parawanu słyszałam wszystko, co robili i o czym mówili. Jednak to, to już było dla mnie za wiele! Dziecko nie dość, że wykonało polecenie taty, to w dodatku za każdym razem wszystkim się głośno tym chwaliło! Jestem zażenowana takim zachowaniem! Czy ludzie naprawdę aż tak nie dbają o naturę i higienę?"
Sob. 19 sierpnia
"Narzeczony prosi mnie o przerwę w związku. Nie wierzę... Co on planuje?!"
"Dopiero co się oświadczył, a już wyskoczył z taką propozycją, że przez chwilę nie wiedziałam, czy on to mówi do mnie, czy to jakiś żart... Ślub w listopadzie, a mój narzeczony chciałby, żebyśmy na miesiąc zrobili sobie przerwę... Zaniemówiłam. Lecz on stwierdził, że to mają być takie ostatnie wakacje, zanim zwiążemy się na resztę życia. Kawalerski survival... Nie wierzyłam własnym uszom. Co on planuje?"
Sob. 19 sierpnia
"Pojechałam na urlop. Córka miała dbać o grób ojca pod moją nieobecność. Po powrocie przeżyłam szok"
"Od dwóch lat jestem wdową. Bardzo brakuje mi mojego zmarłego męża i codziennie odwiedzam jego grób. Posadziłam tam świeże kwiaty na symbol tego, że moja miłość do niego wciąż kwitnie. Moja sąsiadka, pani Marysia, długo namawiała mnie, żebym nie zamartwiała się tyle i pojechała z nią na długi weekend na działkę nad jezioro, odpocząć, zrelaksować się. W końcu dałam się przekonać... Odpowiednio wcześnie poprosiłam tylko moją córkę, żeby obiecała, że pod moją nieobecność będzie opiekowała się grobem taty. Córka zapewniła, że o wszystko zadba. Lecz po powrocie przeżyłam szok..."
Pt. 18 sierpnia
"Moja teściowa to straszna kobieta. Kazałam mężowi wybrać: albo ona, albo ja! Jego decyzja mną wstrząsnęła"
"Oczywiście, nie nastawiałam się, że moja teściowa będzie aniołem – tyle się słyszy o trudnych relacjach z matkami mężów... Wiedziałam, że może być różnie, ale nie spodziewałam się, że osoba, która urodziła mojego spokojnego męża, jest taką harpią! Problemy zaczęły się już przed ślubem, przy każdym naszym spotkaniu krytykowała we mnie dosłownie wszystko! Potem na weselu odstawiła taki cyrk, że szkoda gadać... Ale prawdziwy koszmar zaczął się, kiedy zostałam żoną jej syna. Zaczęła mną dosłownie pomiatać! Pewnego dnia powiedziałam Michałowi wprost: albo zrywasz kontakty z nią i mamuśka z piekła rodem znika z naszego życia, albo ja odchodzę!"
Pt. 18 sierpnia
"Mój syn zawsze był inny. Teraz wiem dlaczego i zaczynam rozumieć jego świat"
"Ten sam ojciec, ta sama matka, a dzieci jednak tak bardzo różne. Zawsze mnie to dziwiło. Moje różnią się nie tylko charakterem, ale też wyglądem. Czasami ludzie się śmieją, że jeden to chyba kuriera, a drugi listonosza. Ale ja mam dystans i traktuję to jako żart, trochę niesmaczny, ale jednak. Z młodszym synem nigdy nie miałam większych problemów. Ze starszym bywało również. Nigdy nie wiedziała, co mu w duszy gra, bo on generalnie nie mówił do mnie. Bardzo rzadko rozmawialiśmy, a jeśli już, to tylko o rzeczach mało znaczących. Przynajmniej dla mnie. On po prostu miał swój świat, ale wreszcie rozumiem, dlaczego tak było i zaczynam rozumieć też jego".
Pt. 18 sierpnia
"Mój przyjaciel ostatnio dziwnie się zachowuje. Co to może znaczyć?"
"Zawsze byliśmy ze sobą blisko. To taka przyjaźń jeszcze od piaskownicy i to dosłownie, bo tam właśnie się poznaliśmy. Gdyby nie wyjścia z mamą na plac zabaw, raczej nie byłoby szans na naszą przyjaźń, bo chodziliśmy do innych szkół i przedszkoli. Nasi rodzice zawsze mówili, że jesteśmy jak takie dwie przylepy. Nie rozstawaliśmy się prawie. Często zostawaliśmy u siebie na noc i wyjeżdżaliśmy razem na wakacje. Od pół roku mam chłopaka i nie mam już tyle czasu dla przyjaciela, ale on mówił, że to rozumie. Niestety ostatnio naprawdę dziwnie się zachowuje. Co to może znaczyć?"
Pt. 18 sierpnia
"Mąż zwrócił mi uwagę, że nie mieszczę się w sukienki sprzed ciąży. Uznał, że pora coś z tym zrobić"
"W ciąży trochę mi się przytyło, nie ukrywam. Nie miałam ochoty, siły, ani czasu na ruch. Później, po porodzie, było jeszcze gorzej. Mój ukochany synek okazał się być bardzo absorbujący. Teraz mąż zwrócił uwagę na to, że mam tyle pięknych sukienek, a w żadną się nie mieszczę".
Pt. 18 sierpnia
"Mąż ciągle chce spędzać czas ze znajomymi. Ostatnio był zły, że syn zachorował"
"Trochę inaczej wyobrażałam sobie rodzinę. Mamy pięcioletnie dziecko, a mąż w ogóle nie chce spędzać czasu we troje. Ciągle chce chodzić do znajomych albo zaprasza ich do nas. Ostatnio wściekł się, że musieliśmy wcześniej wrócić do domu z grilla, bo syn miał gorączkę".
Pt. 18 sierpnia
"Nie zaprosiłam na ślub brata, bo jest mi za niego wstyd. Przyszedł. Zepsuł mi całe wesele"
"Nie należę do osób, które uważają, że na wesele powinno się zapraszać całą rodzinę, bliższą i dalszą i wszystkich znajomych i sąsiadów. Ja sądzę, że na tego typu uroczystość zaprosić należy tylko i wyłącznie te najbliższe osoby, ale nie pod względem stopnia pokrewieństwa, a tego, co czujemy. Na moim weselu miało nie być między innymi mojego brata. Rodzice nie mogli się z tym pogodzić, ale ja nie chciałam go widzieć w tak ważnym dla mnie dniu. Wstydzę się go i byłam pewna, że jeśli przyjdzie, to na pewno zepsuje mi całe wesele. Nie zaprosiłam go, on jednak i tak poczuł się zaproszony. Przyszedł i zniszczył wszystkim gościom imprezę. A ja, zamiast się cieszyć tym dniem, płakałam przez całą noc".
Pt. 18 sierpnia
"Teściowa nie chce mnie widzieć w swoim domu. Ja nic takiego nie zrobiłam..."
"Kompletnie nie ogarniam tego, co zadziało się podczas naszej ostatniej wizyty u teściów. Teściowa miała imieniny i zaprosiła na nie najbliższą rodzinę. Przyszliśmy z prezentem wybranym już miesiąc wcześniej. Przy okazji mąż namówił mnie na pewien zakup, który zupełnie niechcący sprowadził na mnie kłopoty, o jakich mi się nie śniło... Nic takiego nie zrobiłam, a teraz ona nie chce mnie widzieć w swoim domu! Co za kanał!"
Pt. 18 sierpnia
"Chciałam zrobić mężowi niespodziankę i zaskoczyć go na wyjeździe służbowym. A to się zdziwiłam..."
"Damian tak bardzo nie miał ochoty na ten wyjazd służbowy! Chodził i narzekał, że to nie dla niego, że to go męczy, że te konferencje są niepotrzebne. A ja, głupia, pocieszałam go, że to tylko parę dni, że szybko zleci i ani się obejrzy i będzie z powrotem w domu. Kiedy wyjechał i wysyłał smutne SMS-y, stwierdziłam, że zrobię mu niespodziankę. Szybko zebrałam najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyłam do miejscowości, w której rzekomo cierpiał mój mąż. Hotel znalazłam bez trudu, był tam tylko jeden taki przybytek. Problem pojawił się, kiedy przekroczyłam jego próg..."
Czw. 17 sierpnia
"Partner postawił mi ultimatum: on albo pies. I weź tu wybierz..."
"Mój facet postawił mi wczoraj warunek: w mieszkaniu zostaje on albo pies! A zaczęło się od tego, że pół roku temu wynajęliśmy razem mieszkanie... i choć początkowo wszystko było OK, to od pewnego czasu coraz bardziej czepia się zachowania psa. Piesek ma niewiele ponad rok, został mi z poprzedniego związku. Jacek dał mi tydzień do namysłu, który z nich więcej dla mnie znaczy... No to siedzę i się głowię..."
Czw. 17 sierpnia
„Była fajną synową, ale po tych słowach straciła w moich oczach. Brak klasy wynosi się z domu”
„Swoje lata już mam, a po raz kolejny dałam się nabrać na przyszywany uśmiech, który ewidentnie był przykrywką dla prawdziwego oblicza małżonki mojego syna. Tak to już w życiu bywa i człowiekowi wydaje się, że zna drugą osobę na wylot, a tu nagle feler. Chyba nikt nie sprawił mi nigdy takiej przykrości jak synowa. Aż mi wstyd, że kiedyś wychwalałam ją na prawo i lewo”.
Czw. 17 sierpnia
"Odkąd mam dzieci, nie mam znajomych. Ale uświadomiłam sobie, że to nie wina dzieci..."
"Od początku wiedziałam, że zamiast kariery, chcę mieć rodzinę, na której kiedyś będę mogła polegać. Mój mąż miał takie samo podejście, więc szybko dorobiliśmy się trójki słodziaków. Nie spodziewałam się jednak, że przez to stracę tylu swoich dawnych znajomych i przyjaciół... Początkowo byłam tym załamana i przełykałam gorycz samotności, ale uświadomiłam sobie, że to wcale nie wina dzieci..."
Czw. 17 sierpnia
"Okłamuję żonę, żeby nie było jej przykro. Nie wiem, jak długo dam radę to robić"
"Uwielbiam moją żonę. Kocham w niej tę ciekawość świata i jej roztrzepanie. Ma 30 lat, a wciąż jest czasem jak mała dziewczynka. Lubi wiedzieć, że jestem obok i może na mnie liczyć i zdecydowanie nie tupie nogą. Ufa mi i ja to wiem. Doceniam. I nie chcę tego zmieniać. Dlatego okłamuję ją w pewnej kwestii. Bo nie wiem, czy gdybym powiedział prawdę, ona by mnie zrozumiała. Na pewno byłoby jej przykro, a ja tego nie chcę. Tylko że nie wiem, jak długo jeszcze dam radę to robić. To nie jest wcale takie proste".
Czw. 17 sierpnia