prawdziwa historia
„Mój syn nie chce disco polo na weselu. Wszystko przez synową, co zgrywa paniusię”
„Jestem prostą kobietą, która w swoim życiu kilka wesel już wyprawiła, a konkretnie trzy i nikt nigdy nie zgłaszał żadnej reklamacji. Wiem, że młodzi mogą mieć inną wizję na organizację przyjęcia weselnego, ale ja powtarzam, że większość naszej rodziny jest ze wsi i to oni mają się dobrze bawić. Teraz mam problem, bo najmłodszy mój syn nie chce disco polo na weselu. Wszystko przez synową, co zgrywa paniusię i nie wiem, jak przemówić jej do rozsądku”.
Pon. 18 września
"Nowy partner mojej mamy wprowadził się do naszego domu i się panoszy! Nie wiem, co robić!"
"To działo się powoli. Pan Mietek najpierw zostawił szczoteczkę do zębów w naszej łazience, a później kilka swoich koszul w szafie mojej mamy. Na koniec jednak przejął mój garaż i urządził tam sobie swój warsztat! Nawet nie wiem, kiedy to się stało, ale chłopak mojej mamy praktycznie u nas zamieszkał! Próbowałam prośbą i groźbą dotrzeć do mamy, ale nic nie działa. Ona nie widzi nic złego w zachowaniu swojego partnera. Gdy podnoszę głos, ona tylko macha ręką, żebym dała jej żyć. Nie mam pojęcia, jak przemówić jej do rozsądku. Proszę, poradźcie, co byście zrobili na moim miejscu".
Pon. 18 września
"Mój najlepszy kumpel oczekuje, że będę krył go przed żoną. Nie wiem, jak wybrnąć z tej sytuacji..."
"Mam kolegę, z którym znamy się szmat czasu. To samo liceum, studia... To mój najlepszy kumpel, taki, do którego ma się pełne zaufanie. Ile my razem przeżyliśmy! Jest co wspominać... Tomek bawił się w najlepsze i długo nie myślał o kobiecie na stałe. A potem zakochała się w nim Weronika, dla której postanowił się ustatkować. Byłem świadkiem na ich ślubie! Nie spodziewałem się, że niecałe pół roku później będę świadkiem czegoś zupełnie innego... Jak mam z tego wybrnąć i nie stracić kolegi?"
Pon. 18 września
"Dostałam zaproszenie na ślub bez partnera. Ale to nie to zaskoczyło mnie najbardziej"
"No i co ja mam teraz zrobić? Iść, czy nie iść? Jeśli nie pójdę, to młodzi się na mnie obrażą na sto procent. Nikt im nie odmówił i byłabym jedyna. Zaraz by było, że czarna owca w rodzinie. Ale jak pójdę, to partner mi tego nie wybaczy, bo uważa, że to niesprawiedliwe, że go nie zaproszono i to jeszcze z takiego powodu. Bo to ten powód jest tutaj najbardziej zaskakujący. Z jednej strony para młoda dobrze to wymyśliła, ale z drugiej... no właśnie. Pozostaje taki niesmak".
Pon. 18 września
"Rozchorowałem się, a żona zostawiła mnie samego w domu i ruszyła w miasto! Jak mogła mi to zrobić..."
"Jak ona mogła mi to zrobić! Miała być troskliwą żoną, a kiedy okazała się niezbędna, nagle stwierdziła, że przecież ma inne plany — powinienem pamiętać... Mam prawie 38 stopni gorączki, a ona zostawiła mnie na pastwę losu i wyszła z domu, żeby spędzić rozrywkowy wieczór z koleżankami! Moja matka nigdy nie zachowałaby się w ten sposób..."
Pon. 18 września
"Rodzice wszystko podają bratu na tacy. A ja znów dostanę ochłapy"
"Podobno i ja i mój brat jesteśmy traktowani tak samo. Dlaczego w takim razie już kiedy byliśmy mali, on mógł chodzić spać o północy, a ja zaraz po dobranocce? U niego mogli nocować koledzy, a ja mogłam co najwyżej zapraszać koleżanki w odwiedziny na kilka godzin. On się prawie nie uczył, a nade mną stało się z książkami. No i kiedy brat dostał jedynkę, świat się nigdy nie zawalił, a u mnie trójka to była zła ocena i musiałam ją poprawiać. Już od dawna jesteśmy dorośli, ale wciąż to jego się wyróżnia, a mnie traktuje jak dziecko gorszego sortu. Brat ponownie dostał wszystko na tacy, a dla mnie zostały ochłapy".
Pon. 18 września
"Nie chcę mieć dzieci, a wszyscy wzbudzają we mnie poczucie winy. Dlaczego to robicie?"
"Uważam, że nie każda kobieta jest stworzona do macierzyństwa. Dlaczego mam się oszukiwać i na siłę robić sobie dziecko, skoro wiem, że będę się męczyć w tej roli? Wolę podróżować, bawić się, zwiedzać świat, oglądać seriale do późna. Wszyscy wokół wzbudzają we mnie wyrzuty sumienia. Mówią, że później będę żałować decyzji. A najgorszej zachowuje się moja mama..."
Pon. 18 września
"Poprosiłam znajomą o kilkudniową opiekę nad kotem. Nie uwierzycie, co zrobiła"
„Jakiś czas temu dostałam od rodziców mieszkanie. Żebym nie czuła się samotna, zaadoptowałam Garfielda. Kilka dni temu, gdy jechałam na wesele kuzynki, nie mogłam go ze sobą zabrać, więc poprosiłam moją znajomą, żeby przez trzy dni się nim opiekowała, zostawiając jej klucze i karmę. Kiedy wróciłam, byłam w ogromnym szoku. Nie uwierzycie, co moja koleżanka wymyśliła!”
Pon. 18 września
"Wszyscy koledzy zazdroszczą mi kobiety. Nikt nie wie, jaka jest prawda"
"Ja i Matylda jesteśmy razem już przeszło trzy lata. Nie da się ukryć, że Matylda to prawdziwa bogini piękności i koledzy bardzo mi zazdroszczą, że jestem z taką piękną laską, która jeszcze na dodatek jest taka miła i fajna. Nikt nie wie, że Matylda ma pewne przywary, które bardzo niszczą nasze życie, a w zasadzie współżycie".
Pon. 18 września
"Martwię się o moją siostrę, a rodzice w ogóle nie reagują. Przesadzam?"
„Mam czternastoletnią siostrę, która — choć świetnie się uczy i w ogóle nie rozrabia — robi coś zupełnie nieadekwatnego względem swojego młodego wieku. Co najgorsze, rodzice w ogóle nie reagują, a kiedy powiedziałem im, co o tym myślę, wręcz mnie wyśmiali i stwierdzili, że młodość rządzi się swoimi prawami. Rzeczywiście przesadzam?”
Pon. 18 września
"Kochałam męża, ale nie mogłam dłużej znosić jego przebieranek i malowania paznokci"
"Maciek wydawał mi się mężczyzną idealnym. Intligentny, przystojny, pracowity i zaradny. Doskonale się nam rozmawiało. Byliśmy narzeczeństwem przez dwa lata, aż sformalizowaliśmy nasz związek. To dopiero wtedy odkrył wszystkie karty. Kiedy na jaw wyszły te wszystkie dziwactwa, przecierałam oczy ze zdumienia".
Pon. 18 września
"Organizuję wesele w czasie adwentu. Rodzice i dziadkowie nie chcą przyjść"
"To od rodziców i od dziadków słyszałam wciąż pytanie o to kiedy wreszcie wyjdę za mąż. Wiecznie marudzili, że tyle czasu już jestem z tym Tomkiem, a wciąż żyjemy tak na kocią łapę. No więc w końcu (specjalnie dla nich, nie dla nas) się zdecydowaliśmy. Oczywiście do pomocy w organizacji uroczystości nie było nikogo, więc musieliśmy wziąć dodatkowe pół etatu, każde z nas. Postanowiliśmy zorganizować wesele w czasie adwentu. I tak bierzemy tylko ślub cywilny. Ale kiedy moi bliscy o tym usłyszeli, od razu stwierdzili, że oni się nie pojawią. Mało tego - obrazili się na mnie, a tata stwierdził, że mnie wydziedziczy".
Pon. 18 września
"Spytałam syna co chce dostać na urodziny. Jego odpowiedź mnie rozczuliła"
"Dbam o to, żeby mojemu dziecku niczego nie brakowało. Jak każda matka. Każdy rodzic. Czasami on nawet o coś nie prosi, ale ja i tak mu to kupuję. Wysyłam go na zajęcia dodatkowe jeśli widzę, że coś go szczególnie interesuje i wysyłam na wycieczki szkolne. Zdarza się, że marudzi, że nie chce jechać, ale kiedy wraca, zawsze pozytywnie o tych wycieczkach opowiada. Mój syn ma chyba wszystko, o czym może marzyć chłopiec w jego wieku. Nic dziwnego, że dy zapytałam, co chce dostać na urodziny, nie potrafił odpowiedzieć. Gdy jednak tę odpowiedź od niego dostałam, rozpłakałam się. Nic dawno mnie tak nie rozczuliło".
Pon. 18 września
"Teściowie nie dają prezentów wnukom, jeśli ja nie przygotuję wyżerki jak dla drużyny piłkarskiej"
Myślę, że nie powinno tak być, że małym dzieciom daje się prezenty za coś, a raczej daje się je, bo chce się wywołać na ich twarzach uśmiech. Niestety moi teściowie widzę, że mają kompletnie inne podejście, które sprawia, że jest mi autentycznie przykro.
Pon. 18 września
"Teściowa dała synkowi tajemniczy prezent. Po latach dotarło do nas, jaki to skarb"
"Moja teściowa była bardzo ekscentryczną osobą. Chodziła z głową w chmurach. Cudowny człowiek, ale życie z nią nie należało do łatwych. Gdy dała Szymkowi na chrzciny tajemniczy prezent, wszyscy myśleliśmy, że to kolejny jej odjechany pomysł. Po czasie okazało się, że ten pakunek skrywa wielki skarb".
Nd. 17 września
"Urodziło mi się dziecko, a sąsiadka ciągle wali w ścianę, żeby była cisza. Przecież niemowlę musi się wypłakać!"
"Miesiąc temu urodziła mi się córeczka. Mila do tej pory ładnie przesypiała noce. Jednak od jakiegoś tygodnia zaczął się prawdziwy Armageddon. Córka całymi dniami i nocami płacze. Ja sama jestem już na granicy obłędu. Jak się okazuje – nie tylko ja! Moja sąsiadka, kiedy tylko słyszy płacz Milki, zaczyna walić w ścianę. Czy ona jest normalna? Przecież dziecko musi się wypłakać!"
Nd. 17 września