prawdziwa historia
"Mam pewien problem z sąsiadami! Oni myślą, że ich nie słychać, a ja słyszę każdy szelest!"
"Wczoraj to jednak przesadzili, bo dali niezły koncert! Szczerze mówiąc, teraz to mnie jest głupio, że ich słyszałam, bo podejrzewam, że oni żyją w kompletnej nieświadomości, że ściana pomiędzy naszymi mieszkaniami jest aż tak cienka! To dosyć młoda para, wyglądali na porządnych ludzi i oceniając ich jedynie po wyglądzie, nie spodziewałam się, że dadzą taki spektakl! A tu zaskoczenie! Jak delikatnie dać im to do zrozumienia, ale tak, żebym nie wyszła na wścibską sąsiadkę?"
Pon. 2 października
"Pozwoliłam dzieciom zbierać cukierki w Halloween. Teściowa zmieszała mnie z błotem"
"Córeczki już od kilku lat prosiły mnie, żebym pozwoliła im wraz z koleżankami odwiedzać domy i prosić o słodkości w Halloween. W ubiegłym roku jeszcze się na to nie zdecydowałam, bo zwyczajnie się o nie bałam, ale teraz są już na tyle odpowiedzialne, że jestem w stanie im zaufać. Kupiłyśmy już stroje, a dziewczynki od razu się w nie ubrały i pobiegły pochwalić się nimi babci. Po chwili teściowa przyszła do mnie i dosłownie zrównała mnie z błotem".
Pon. 2 października
"Jestem nowoczesną singielką. Owijam sobie mężczyzn wokół malutkiego paluszka"
"Jestem typem kobiety, która nigdy nie miała problemu w tym, żeby poderwać mężczyznę. Nie ukrywam też, że miałam bardzo wielu partnerów, którzy mnie ubóstwiali, bo ja jestem największą królową. Żaden z nich jednak nie potrafił zdobyć mnie na dłużej. Obecnie, jestem w wolnych związkach z trzema mężczyznami i chociaż każdy się stara, to jednak nie jest w stanie dogodzić królowej".
Pon. 2 października
"Wnusia ma 8 lat i chce jeździć z tatą na motorze, a on jej pozwala. Skrajna nieodpowiedzialność!"
"Nie chciałam się wtrącać w sprawy moich dorosłych dzieci... Ale po tym, co ostatnio usłyszałam, nie wytrzymałam! Mój syn wielką miłością darzy motocykle. Nie zważa na to, że jego ojciec przypłacił tę miłość własnym życiem. Póki Jacek nie miał skończonych 18 lat, nie pozwalałam mu na tę pasję, ale teraz nie pyta mnie o zdanie, tylko jeździ. Trudno... Jakoś to przełknęłam, dopóki nie stwierdził, że moja 8-letnia wnusia, a jego jedyna córka, też złapała bakcyla i chce z nim jeździć jako pasażerka! Na urodziny dostała kurtkę, kask i jakieś tam szelki, a mi ręce opadły".
Pon. 2 października
"Od kiedy mamy psa, mocno zaciskamy pasa. Frodo je lepiej niż my"
"Pies to członek rodziny. I tak go traktujemy. To nasz wymarzony psiak, na którego odkładaliśmy przez wiele miesięcy. Często musieliśmy sobie przez to czegoś odmawiać. Ale nie wzięliśmy pod uwagę jednego. Tego, że zakup psa to nie jest jedyny koszt z nim związany. Weterynarz, jakieś akcesoria, jedzenie, to wszystko kosztuje. Codziennie teraz zaciskamy pasa i zdarza się, że nasz Frodo je lepiej, niż my".
Pon. 2 października
"Na moim osiedlu grasuje wątła staruszka z 70-kilogramowym psem... Obawiam się o bezpieczeństwo swoich dzieci"
"Myślałam, że jak wrócę do Polski, w końcu będę mogła bezpiecznie wyjść z domu o każdej porze doby i nie bać się o moje dzieci na podwórku pod blokiem... A tu taka historia! Mamy bardzo fajne, zadbane osiedle, a jedna rzecz spędza mi i mojej rodzinie sen z powiek, podobnie jak moim sąsiadom, zwłaszcza tym z małymi dziećmi, bo nie mogą nawet spokojnie w piaskownicy posiedzieć. A wszystko przez jedną drobną staruszkę, którą dwa, trzy razy dziennie wyprowadza na spacer ogromny dog! Jak żyję, czegoś takiego nie widziałam... Jak ten problem rozwiązać?"
Pon. 2 października
"Teściowa wciąż przynosi dzieciom zwierzęta w prezencie. Robi mi tylko kłopot"
"Najpierw wciąż przychodziła do nas z workami słodyczy. Ja nie mówię, że moje dzieci nie mogą jeść takich rarytasów no ale przecież nie daję im tego kilogramami. Teściowa twierdziła, że przecież raz na dwa miesiące mogą sobie pozwolić na słodką ucztę. Upomniałam ją i poprosiłam, żeby przynosiła dzieciom bardziej kreatywne prezenty, jeśli już tak bardzo czuje potrzebę dawania im czegokolwiek. Pożałowałam tych słów. W ostatnim roku była u nas 6 razy i za każdym razem przyniosła dzieciom nowe zwierzątko".
Pon. 2 października
"Babcia oczekuje, że będę ją odwiedzać w każdy weekend. A ja przecież mam własne życie"
"Wiem, że osobom starszym należy się szacunek, ale już nie przesadzajmy. Moja babcia ma też inne wnuki, a oczekuje, że to właśnie ja będę ją odwiedzać co weekend. Ja mam własne życie! Przez nią nie mogę sobie nic zaplanować, nawet żadnego wypadu, bo ona co chwilę do mnie dzwoni i pyta, kiedy przyjadę".
Pon. 2 października
"Mój mąż każe mi nosić po domu stare łachy. Życie jest za krótkie na brzydkie ubrania!"
„Ostatnio gdzieś przeczytałam, że życie jest za krótkie na noszenie brzydkich ubrań. Przyznam szczerze, że te słowa dały mi mocno do myślenia. Mam 56 lat i zawsze ładne ciuszki zostawiałam na jakieś szczególne okazje, a po domu chodziłam w starych, zniszczonych dresach lub rozciągniętych swetrach. Kiedy przestałam, mąż ma do mnie pretensje...”
Pon. 2 października
"Został mi ostatni miesiąc życia. Zamierzam wycisnąć z niego, ile się da"
„W zeszłym tygodniu usłyszałam przerażającą diagnozę. Lekarze nie mają wątpliwości, że został mi jakiś miesiąc życia. Zamiast płakać w poduszkę, zamierzam wycisnąć z niego, ile się da. Dopiero teraz poczułam, że żyję! Szkoda, że tak późno, ale obiecałam sobie, że nie stracę tego czasu na użalanie się nad swoim losem...”
Pon. 2 października
"Siostra przyszła na urodziny syna i nic mu nie przyniosła. Nie jest już mile widziana"
"Wyprawiłam przyjęcie urodzinowe mojemu trzyletniemu synkowi. Imprezę zrobiłam w domu, był obiad, tort, ciasta. Bardzo się postaraliśmy, żeby wszystkich dobrze ugościć. A moja siostra przyszła z pustymi rękami! Jak ona mogła zrobić to małemu dziecku? Po tej akcji już nie jest u nas mile widziana".
Pon. 2 października
"Urodziłam dziecko i nie mogę na nie patrzeć. Nie wygląda jak niemowlę z reklam..."
"Wszyscy mówili, że zakocham się w swoim dziecku od pierwszego wejrzenia. Niestety, mylili się. Minęło kilka miesięcy od porodu, a ja nadal nie czuję kompletnie nic. Najgorsze jest to, że są momenty, w których nie mogę patrzeć na moją pociechę. Córka nie wygląda jak niemowlęta z reklam. Daleko jej do modelki i jej wygląd pozostawia wiele do życzenia".
Pon. 2 października
"Za chwilę rewia mody na cmentarzach. Znów muszę kupić nowy płaszcz i sukienkę"
"Dla jednych dzień Wszystkich Świętych jest tylko chwilą zadumy i okazją do tego, żeby odwiedzić groby bliskich. Takich ludzi cenię najbardziej. Nie jadą na cmentarz się czymś chwalić, czy porozmawiać z kimś dawnoniewidzianym. Im zależy na spokoju i celebrowaniu chwil otulonych wspomnieniami o zmarłych. Ale ja niestety mam inne doświadczenia. Wystarczy, że rok po roku założyłam ten sam płaszczyk i już mnie obgadywano do kolejnego, pierwszego listopada. Od tamtego czasu sama stroję się na tę rewię mody na cmentarzu, choć uważam to za głupotę, ale nie mogę znieść tego gadania".
Pon. 2 października
"U teściów są święta na bogato. Nie stać mnie na prezenty dla wszystkich, a to ich zwyczaj"
"Do świąt jeszcze trzy miesiąca, ale ja już muszę o nich myśleć, bo teściowa kolejny rok z rzędu zaprosiła nas do siebie na Wigilię. Miałam nadzieję, że w tym roku spędzimy ten wolny czas tylko z naszymi dziećmi. Mogłabym wtedy pozwolić sobie na wymarzone prezenty dla nich, a tak? Muszę okupić całą rodzinę mojego męża, bo oni tam mają taki zwyczaj. Do tego paliwo i cały świąteczny budżet się wyczerpie. Chciałabym w końcu spędzić ten czas tak, jak marzę, a nie tak, jak jest w zwyczaju bliskich mojego męża".
Pon. 2 października
"Mamy z dziewczynami nową koleżankę. Nie uwierzycie, jak ONA się zachowała"
"Mamy z koleżankami taki fajny zespół. Jesteśmy kobietami z wyższych sfer, które nie przyjmują do swojego zespołu byle kogo. Ostatnio jednak Karolina przyprowadziła do nas taką Wiolettę i nie mogę w to uwierzyć, że taka osoba się wśród nas pojawiła. Ona do nas nie pasuje — jest wulgarna, śmieje się jak kobieta ze wsi, a jeszcze na dodatek nosi znacznie gorsze ubrania. Ale to jeszcze nie wszystko..."
Pon. 2 października
"Zachorowałem na raka. Dzisiaj umrę z uśmiechem na ustach"
"Całe życie funkcjonujemy w taki sposób, że pędzimy w nieznanym celu. Chcemy, żeby wszystko było idealne. Chcemy osiągnąć na sukces zawodowy i sukces w życiu. Tak często też pędzimy za pieniędzmi. Chcemy mieć ich jak najwięcej i gdy jesteśmy na szczycie, nagle wszystko się zmienia. Wtedy przychodzi choroba. Ja właśnie w takim miejscu się znalazłem. Mam 55 lat i jestem chory na raka. Moje dni są policzone, a koniec bliski. Zasłużyłem na to, co mnie spotkało, ale odejdę z tego świata z uśmiechem na ustach. Boże, dziękuję Ci za to wszystko, co mi dałeś".
Pon. 2 października