prawdziwa historia
"Przyjaciółka obraziła się na mnie, bo zdradziłam męża. Jej kodeks moralny jest dość sztywny..."
"Robert już dawno nie wygląda jak Apollo, a ja od kobiecości aż kipię! Gdybym wiedziała, jak to się skończy, nawet nie przyznałabym się Olce do zdrady. Zawsze wydawało mi się, że moja moralność to moja sprawa, a przyjaciele są od wspierania, a nie oceniania. Mocno się zdziwiłam tym, jak Ola zareagowała na moje wyznanie. Wszystko rozumiem, ale kim ona jest, żeby mnie oceniać. Myślałam, że przez zdradę prędzej stracę męża niż przyjaciółkę. Olka zerwała ze mną kontakt, dosadnie powiedziała, co myśli, o takich jak ja. Teraz mam tylko nadzieję, że nie wygada się mojemu mężowi. To byłby koniec".
Wt. 19 marca
"Mam 71 lat i troje dzieci. Żadne nie chce mnie wziąć do siebie na stare lata"
"Ja już nie domagam i wiem, że nie mogę mieszkać sama, nawet nie chcę, bo pragnę być blisko tych, których kocham. Mam dwóch synów i córkę, więc byłam pewna, że któreś z nich ze mną zamieszka. Zaproponowałam im to po kolei, aby wprowadzili się do mnie ze swoimi rodzinami. Przecież nie chcę być dla nich dodatkową osobą do utrzymania, a ja mieszkanie mam duże. Niestety, oni nie chcą się do mnie wprowadzić, a jak zasugerowałam, że mogę się wprowadzić do nich, to udają, że nie rozumieją, albo nie słyszą. Co ja mam zrobić?"
Wt. 19 marca
"Teściowa znowu wrzuciła zdjęcia Jasia do sieci. Kompletnie się nie przejmuje moim zdaniem"
"To nie pierwszy raz, gdy teściowa wrzuca zdjęcia naszego syna do internetu. Ciągle tylko się oburza, że przecież ma prawo pokazać koleżankom swojego jedynego wnusia. Ona nie szanuje mojego zdania i troski o prywatność mojego dziecka. Nawet nie zwraca uwagi na to, że zdjęcia z basenu w niepełnym ubraniu mogą zaszkodzić, a nie pomóc Jasiowi. Jestem na nią kompletnie zła i coraz częściej myślę, że nie pozwolę jej już nigdy z nim wychodzić."
Wt. 19 marca
"Oddałam ojca do domu spokojnej starości. Moja rodzina nie potrafi tego zrozumieć, że też chcę żyć"
"Ta decyzja nie była dla mnie łatwa. Gdy odeszła moja mama, schorowany ojciec był na moich barkach przez kolejne 6 lat. A ja w tym czasie próbowałam skończyć studia, zacząć jakąkolwiek pracę i do tego ustatkować się. Te lata były okraszone bólem i wyrzeczeniami, więc, gdy stan zdrowia ojca się pogorszył, to zdecydowałam, że oddam go w dobre ręce. Czułam, że muszę przywrócić też swoje dawne życie, bo gdy patrzyłam w lustro, to coraz częściej w 35-letniej kobiecie widziałam staruszkę..."
Wt. 19 marca
"Samotna pozna kawalera na hulańce na weselu. Zapłacę, byle babcia nie pytała o chłopaka"
"Od kilku lat jestem samotną duszą i dobrze mi z tym. Gdy miałam 20 lat, zakochałam się bezgranicznie, dwa lata później zostawił mnie samą, bez grosza przy duszy, w najsłabszym momencie życia. Postanowiłam wówczas być sama! I szło mi to dobrze, ale gdy spotykałam się z babcią, to ciągle pytała, kiedy będę miała chłopaka, bo ona by się chciała doczekać tuptających po izbie wnuków... Nie mam serce jej tłumaczyć, że nigdy się tego nie doczeka chyba, więc na zbliżające się wesele, wystawiłam ogłoszenie na jednym z portali."
Wt. 19 marca
79-letnia czytelniczka kupiła kabriolet i za pierwszym razem zdała prawo jazdy, mimo sprzeciwu rodziny
"Długo zastanawiałam się, czy w moim wieku wypada jeszcze robić takie rzeczy. Czy w ogóle warto snuć plany, gdy życie zdaje się być już poukładane i zmierza ku kresowi... W końcu jednak postanowiłam dać temu szansę i zrealizować, to, czego od dawna pragnęłam. Rodzina łapała się za głowy, wmawiając mi, że to wybryk starości..."
Wt. 19 marca
"Na myśl o świętach już mi słabo. Wszyscy z nosami w telefonach, a ja w kuchni"
"Wielkanoc za pasem, wypadałoby już umyć okna i zacząć coś przygotowywać, bo znów zjedzie się do nas cała rodzina - córki z mężami i wnukami. Z jednej strony się cieszę, bo to najbliżsi i kochani, ale z drugiej... Wiem już, jak będzie. Co roku biegam z kuchni do salonu i z powrotem, sprzątam, piekę, gotuję, pilnuję, żeby nikomu nic nie brakło... A oni? Szkoda gadać... Co się z tą rodziną porobiło. Siedzenie z telefonem w ręku to jakaś nowa świecka tradycja?"
Wt. 19 marca
Czytelniczka zakochała się w księdzu. List o uczuciu, które miało się nie udać
"Gdy po raz pierwszy go spotkałam, nawet przez myśl mi nie przeszło, że między nami może coś zaiskrzyć. On był szanowanym duchownym, a ja zwykłą kobietą, która z trudem pogodziła się z licznymi niepowodzeniami w życiu miłosnym. Stopniowo, w miarę jak poznawałam jego osobę i jego poglądy, zaczęło we mnie kiełkować coś więcej niż tylko wdzięczność i szacunek za jego posługę kapłańską. Zaczęłam dostrzegać w nim nie tylko księdza, ale także człowieka — mężczyznę z pasjami, marzeniami, słabościami i pięknymi cechami charakteru..."
Wt. 19 marca
"Sąsiadka kokietuje mnie zawzięcie. Jak delikatnie przekazać jej, że nie jestem nią zainteresowany?"
"Sąsiadka nie daje mi spokoju, na każdym kroku kokietuje i próbuje mnie poderwać. Ta 70-letnia kobieta ma tyle werwy, że pozazdrościłaby jej niejedna młódka. Stroi się, przesyła całusy, wdzięczy się, mami i kusi. Przyznaję, jest atrakcyjna, ale ja już mam 75 lat i nie mam chęci na amory. Jakkolwiek bym się nie oganiał, to Kaśka nie daje za wygraną. No nie ma siły na tę kobietę. Nie chcę jej urazić, bo fajna z niej babka. Jak mogę w delikatny sposób przekazać sąsiadce, że nie jestem nią zainteresowany?"
Wt. 19 marca
"Zaprosiłam teściową na obiad. Narzekała, że jej synalek powinien jeść więcej niż ja"
"Bożenka, mama mojego męża to nie jest anielica, ale myślałam, że umie się jakoś zachować. Ostatnio jednak znowu przeszła samą siebie i nakrzyczała na mnie, że mój mąż, a jej jedyny syn powinien jeść większe porcje niż kobieta! I, że co ja sobie myślę! A poza tym to ona uważa, że facet to musi mieć brzuszek i nadmiar ciałka nikomu nie zaszkodzi."
Wt. 19 marca
Wdowa sprzedała dom, podzieliła pieniądze między dzieci i zamieszkała w domu opieki; żadne z dzieci jej nie podziękowało
"Miałam dobre życie, jednak w pewnym momencie zaczęło być mi po prostu trudno. Zrozumiałam, że potrzebuję wsparcia. Emocjonalnego, ale bardziej nawet w takich codziennych czynnościach. Nie chciałam jednak być ciężarem dla moich dzieci, dlatego zrobiłam coś wbrew sobie, ale z myślą o moich dzieciach. Żadne z nich tego nie doceniło".
Wt. 19 marca
"Sąsiadka próbuje odbić mi faceta, bo żyję z nim bez ślubu. Jestem w kropce"
"Jestem z Piotrem już bardzo długo, ale do tej pory składanie przysięgi nie było nam potrzebne do szczęścia. Nie muszę faceta obrączkować, żeby był wierny i kochał szczerze! Wręcz wydawało mi się, że bez ślubu nasza więź musi być silniejsza i świeższa. Nie przypuszczałam, że weryfikacja nastąpi w taki sposób... Młoda sąsiadka z trzeciej klatki uznała, że skoro Piotr przez tyle czasu się mi nie oświadczył, dzieci nie mamy, to co się będzie zastanawiała. Żadnej rodziny nie rozbija, więc ma zielone światło..."
Wt. 19 marca
"Mam wymagania co do przyszłej synowej. Na razie żadna kobieta ich nie spełniła"
"Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej. A to właśnie matka wie, co będzie dla niego najlepsze. W końcu wychowywała to dziecko przez wiele lat i doskonale zna jego przyzwyczajenia i potrzeby. Dlatego właśnie ja nie mogę patrzeć na nietrafione wybory mojego syna. I chodzi tutaj konkretnie o kobiety. Nie pozwalam, by z jakąś był zbyt długo, bo wiem, że żadna nie jest dla niego odpowiednia. Mam swoje wymagania co do przyszłej synowej. Na razie żadna wybranka mojego syna ich nie spełniła".
Wt. 19 marca
Czytelniczka opisuje, jak msza z modlitwą o uzdrowienie, na którą zabrała ją mama, zmieniła jej podejście do wiary
"Jestem osobą wierzącą, ale nie da się ukryć, że swoją wiarą nie żyłam. To znaczy, chodziłam do Kościoła, czasem się modliłam, ale raczej inne rzeczy były dla mnie ważniejsze. Zazwyczaj skupiałam się na tym, żeby szybko się rozwijać zawodowo i pielęgnować swój związek. Dopiero gdzieś tam dalej był Kościół i modlitwa. Pewnego dnia mama zapytała mnie, czy pójdę z nią na Mszę z modlitwą o uzdrowienie. Jestem w szoku, że wtedy Bóg do mnie przemówi".
Wt. 19 marca
Czytelniczka chce rozstać się z partnerem, z którym zamiast ślubu wzięła wspólny kredyt, i pyta, jak się z niego wycofać
„Wychowałam się na bajkach o księżniczkach i książętach, które niemal za każdym razem kończyły się ślubem i długim, szczęśliwym życiem, dopóki śmierć nie rozłączy zakochanych. Odkąd byłam małą dziewczynką, marzyłam o tym, że któregoś dnia stanę w pięknej, białej sukni, z uśmiechem na ustach i patrząc prosto w oczy mojej drugiej połówki, obiecam miłość, wierność i uczciwość małżeńską...”
Pon. 18 marca
Na urodziny pięcioletniej córki w bawialni nie przyszła ponad połowa gości; matka pyta, czy żądać zwrotu kosztów
„Chciałam sprawić, by piąte urodziny były niezapomniane dla mojej córeczki. Niestety to wydarzenie, choć kosztowało mnie fortunę, nie spełniło moich oczekiwań i pozostawiło gorzki smak rozczarowania... Czy w zaistniałej sytuacji powinnam prosić o zwrot pieniędzy? Chciałabym poznać opinie innych rodziców! A może istnieją inne sposoby rozwiązania tej sytuacji, które powinnam rozważyć? Błagam o rady!”
Pon. 18 marca