prawdziwa historia
Yoana podnosiła ciężary, będąc w ciąży. Urodziła umięśnione dziecko!
Yoana uwielbia podnosić ciężary. Niemal cały swój wolny czas spędza na siłowni. Kiedy zaszła w ciążę, nie chciała porzucać swojej pasji. Ponieważ dobrze się czuła i nie miała przeciwwskazań medycznych do ćwiczeń, nadal była stałą bywalczynią swojego ulubionego klubu sportowego. Niemal do końca ciąży regularnie ćwiczyła ze sporym obciążeniem. Kiedy urodziła córeczkę, odkryła niesamowitą rzecz!
Pon. 30 stycznia
"Żyjemy z mężem jak współlokatorzy. Mamy oddzielne półki w lodówce i jemy oddzielnie obiad. Czas na rozwód?"
"Mam wrażenie, że Czarkowi odpowiada taki układ, jednak ja nie jestem szczęśliwa w takim związku. Zawsze marzyłam o tym, że mój mąż będzie moim najlepszy przyjacielem, że będziemy się sobie zwierzać i mieć mnóstwo tematów do rozmowy. Stało się jednak inaczej. Poza dziećmi nic nas już nie łączy. Nie wiem, co mam robić. Błagam, pomóżcie."
Pon. 30 stycznia
"Mąż nie kocha naszego syna. Bardzo się zmienił, odkąd Antoś pojawił się na świecie"
"Nigdy nie uzewnętrzniam tego, co czuję, a już na pewno nie piszę maili do obcych osób. Jednak teraz potrzebuję się komuś wygadać. Chodzi o mojego męża, z którym niedawno obchodziliśmy piątą rocznicę ślubu. Nie mogę narzekać na nasz związek, chociaż są wloty i upadki. Jest jednak coś, co mnie ostatnio coraz bardziej niepokoi".
Pon. 30 stycznia
"Mąż tak wiele razy zdradził mnie emocjonalnie, więc ja zdradziłam go fizycznie. Ma to, na co zasłużył"
"Wcale nie żałuję tego, co zrobiłam. Gdyby mąż dbał o mnie w sypialni i nie oglądał zdjęć innych kobiet, to nigdy by do tego nie doszło. Ma więc wszystko to, na co zasłużył i sam sobie jest winny. Może wreszcie zrozumie, że zdrada emocjonalna jest nawet gorsza od fizycznej!"
Pon. 30 stycznia
"Uwielbiam moją pracę, ale po wyznaniu szefa chyba muszę ją rzucić! Czy to jedyne wyjście?"
"Awanse, pochwały, wdrażanie nowych projektów z mojego pomysłu. Czuję się w tej pracy tak bardzo doceniona. Wprawdzie koleżanki są zazdrosne, bo każda nagroda przypada właśnie mi, ale przecież na to zasługuję. To dzięki mojej ciężkiej pracy. A może jednak tylko mi się tak wydaje? Kocham tę robotę tak bardzo, ale po ostatnim wyznaniu mojego szefa, chyba będę musiała ją rzucić. Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza, ale czy jest możliwy jakikolwiek inny? Naprawdę nie wiem co robić!"
Pon. 30 stycznia
„Syn nie akceptował mojego nowego partnera, więc musiałam dokonać wyboru...”
„Gdy kilkanaście lat temu składałam mojemu pierwszemu mężowi małżeńską przysięgę, to nawet w najgorszych wyobrażeniach nie pomyślałabym, iż życie doprowadzi nas do miejsca, w którym finalnie się znaleźliśmy. Niestety wszystko popsuło się przez alkohol, a ja nie mogłam pozwolić, aby moje dziecko patrzyło, jak jego ojciec stacza się na samo dno”.
Pon. 30 stycznia
"Randki mojego męża to katastrofa. Cały czas rozmawia o problemach i marudzi o pracy"
"Na początku tańce, małże i kuchnia śródziemnomorska. Teraz płacz, nerwy i rozmowy o pracy. Zamiast chwili zapomnienia, non stop stres i frustracja. Mój mąż to kompletny nieudacznik. Nie potrafi w ogóle randkować ze swoją kobietą".
Pon. 30 stycznia
"Moi rodzice kupili nam dom i wciąż nam pomagają. Teściowie nie dają nam nic. Żenada!"
"Dopóki dzieci nie wyfruną z domu, jesteśmy za nie odpowiedzialni. Powinniśmy opiekować się nimi w każdy możliwy sposób. Dla mnie to było oczywiste, że gdy wreszcie zdecyduję się na ślub z jakąś kobietą, to mama i tata sprezentują mi na odchodne pokaźną sumkę. Kupili mi dom, dołożyli się do auta i choć już by nie musieli, co miesiąc przelewają mi na konto dodatkowe pieniądze. Za to teściowie totalnie nie stanęli na wysokości zadania. Moja żona przyszła do mnie z niczym! A jej rodzice nie dołożyli się nawet do wesela. No żenada!"
Pon. 30 stycznia
"Śmiali się ze mnie, bo urodziłam w wieku 16 lat. Teraz to ja śmieję się z nich i im współczuję"
"Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, miałam zaledwie 15 lat. Już wtedy byłam pewna, że to właśnie z moim chłopakiem chcę spędzić resztę mojego życia. Mieliśmy to szczęście, że nasi rodzice akceptowali nasz związek. Rozmawialiśmy z nimi o tym, że chcemy mieć dzieci najszybciej, jak tylko się da, a oni nawet to pochwalali. Wysłuchali naszych argumentów i stwierdzili, że pomogą nam w opiece nad dzieckiem, żebyśmy my spokojnie mogli skończyć szkołę. Znajomi wtedy się z nas śmiali. Teraz to my śmiejemy się z nich i im współczujemy. Mamy swój powód!"
Pon. 30 stycznia
"Babcia wyznała mi przed śmiercią swoją tajemnicę. Dziadek by jej tego nie wybaczył"
"Byłam z moją babcią bardzo zżyta. Kiedy byłam jeszcze dzieckiem, to właśnie z nią spędzałam najwięcej czasu. Nie miałam o to żalu do rodziców, bo rozumiałam, że dzięki ich ciężkiej pracy, nam niczego nie brakuje. Wydawało mi się, że wiem o babci wszystko. Byłam przekonana, że nie ma przede mną żadnych tajemnic. Kilka miesięcy temu odeszła z tego świata, ale tuż przed swoją śmiercią otworzyła się przede mną jeszcze bardziej. Okazało się, że jednak przez te wszystkie lata skrywała pewien sekret, który bardzo mnie zszokował. Jestem pewna, że dziadek by jej tego nie wybaczył, dlatego chyba mu o tym nie powiem. A może jednak powinnam?"
Pon. 30 stycznia
"Uważam, że TO jest bardzo zdrowe, dlatego mimo młodego wieku miałam już 30. partnerów"
Mam nadzieję, że mój list - moja historia będzie rodzajem protestu wobec nieśmiałości kobiet, które boją się mówić o swoich potrzebach i wobec samczego paradygmatu, który mówi, że jak facet miał wiele kobiet, to znaczy, że jest taki wspaniały, a jak kobieta miała wielu, to znaczy, że jest łatwa.
Pon. 30 stycznia
"Jola przepraszam! Wróć do mnie! Urodzisz mi gromadkę wesoło dziamgających bobasków i wszyscy będziemy szczęśliwi!"
"Jola to miłość mojego życia. Wiem, że tak późno to zrozumiałem, ale Jola wybacz mi! Potraktuj mnie jak swojego syna marnotrawnego i daj mi drugą szansę. Jeśli się zgodzisz, zrobię dla Ciebie wszystko! Mogę nawet przez tydzień spać na kanapie!"
Pon. 30 stycznia
"Synowa nie słucha moich rad. Nie dba należycie o Krzyśka, więc w końcu ją wymieni na inną kobietę!"
"Ile to ja się u Państwa naczytałam listów od młodych kobiet - tak przynajmniej się przedstawiały w tych wiadomościach. Nie chciałabym wrzucać wszystkich do jednego worka, ale po przeczytanych artykułach stwierdzam, że moje pokolenie miało zupełnie inny system wartości i podejście do małżeństwa. Proszę jednak zwrócić uwagę, ile rozwodów było kiedyś, a ile jest teraz? Chyba nasz "staroświecki system", jak to teraz młodzi mówią, lepiej się sprawdza".
Nd. 29 stycznia
„Moja żona twierdzi, że jestem mało męski, bo nie mam zarostu i podartych spodni...”
„Jeśli kryzys wieku średniego jest jedynie domeną mężczyzn, to ja jestem malutkim krasnoludkiem w czerwonym przebraniu. Powoli zbliżam się do pięćdziesiątki i już od kilku lat staram się pozostać sobą oraz pogodzić się z faktem, że czas leci i nie mam na to żadnego wpływu. To niestety nie podoba się mojej żonie”.
Nd. 29 stycznia
"Po śmierci męża odżyłam. Wyznałam to córkom, a one zwyzywały mnie od najgorszych!"
"Mam 68 lat. Prawie rok temu zmarł mój mąż. Byliśmy małżeństwem ponad 45 lat! Kiedy odszedł, moje koleżanki, też wdowy, roztaczały przede mną straszne wizje. Że stracę sens życia, że będę smutna i samotna. Tymczasem nic takiego się nie stało. Odkrywam świat na nowo i coraz bardziej mi się to podoba! Kiedy podzieliłam się tym z córkami, usłyszałam bardzo niemiłe słowa".
Nd. 29 stycznia
"Mąż jest zazdrosny o naszego synka. Wylicza mi czas spędzony z Krzysiem. Zmienił się nie do poznania"
"Nigdy nie powiedziałabym, że Wojtek będzie się tak zachowywać. Planowaliśmy wspólną przyszłość z dzieckiem, a po narodzinach syna zaczął się zachowywać jak nastolatek. Przeszkadza mu czas spędzany z dzieckiem. Myślałam, że to się zmieni, ale jest coraz gorzej".
Nd. 29 stycznia