prawdziwa historia
"Zabrałam zapasy od rodziców po Świętach. Stać ich! A mi starczy na miesiąc"
"Mam 25 lat i nigdy jeszcze nie spędziłam żadnych świąt u siebie. Pewnie, że mogłabym zaprosić rodzinkę i ich ugościć. Ale po pierwsze, to wymagałoby ode mnie zmarnowania sporej ilości czasu, a po drugie też pieniędzy. Muszę mądrze dysponować comiesięcznym budżetem. Nie mogę sobie pozwolić na przepalanie go na jakieś tam świąteczne imprezowanie. To też zawsze jadę do rodziców. Mama przygotowuje wszystko sama i zawsze ma tego tak dużo, że zabieram sobie od niej wałówkę na cały miesiąc. Niektórzy uważają, że ich wykorzystuję, ale ja tak nie czuję. Oni są w dużo lepszej od mojej sytuacji materialnej. Stać ich! Więc nie mam zahamowań".
Śr. 12 kwietnia
"Żona zwraca uwagę tylko na dzieci. Czuję się zaniedbany. Też potrzebuję opieki"
"Kiedyś było inaczej. Zanim urodziły się dzieci, to ja byłem dla żony jak syneczek. Teraz myślę, że to właśnie dlatego ją wybrałem. Dlatego z nią jestem. Bo poniekąd zastępowała mi matkę, z którą byłem od zawsze mocno związany. Była dla mnie i partnerką i opiekunką i to mi bardzo odpowiadało. Jednak od kiedy Jolka została mamą, to dzieciom poświęca większość uwagi, a ja czuję się w tym wszystkim zaniedbany. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Czuję, że nasze uczucia wygasają. Kocham dzieciaki tak samo, jak żona, ale uważam, że zbyt wiele dla nich poświęcam. Nie potrafię trwać w związku, w którym tak to wszystko wygląda. Co robić?"
Śr. 12 kwietnia
"Dopiero w te święta odkryłam, co tak naprawdę dzieje się w małżeństwie mojej córki"
"Zawsze myślałam, że rodzina jest po to, żeby w razie problemów móc się zwierzyć bliskim osobom, poprosić o radę czy tak po prostu się wygadać. Dlatego w życiu bym się nie spodziewała, że moja córka będzie ukrywać przede mną swoje problemy. Gdyby nie święta Wielkanocne, to dalej żyłabym bez świadomości, że takie rzeczy dzieją się w małżeństwie Oktawii".
Wt. 11 kwietnia
„Rodzice mówili, abym szukała bogatego męża. Teraz żałuję, że nie posłuchałam”
„Jako nastolatka przez cały czas miała wbijany do głowy, że rodzice zazwyczaj mają rację, czego człowiek w młodym wieku nie jest w stanie zrozumieć. To oczywiście mówili mi moi rodzice, często odgrażając się, że już za kilkanaście lat zacznę wspominać ich słowa z wielkim utęsknieniem. Wtedy faktycznie miałam wszystko gdzieś, ale dziś już wiem, że w jednej kwestii warto było ich posłuchać”.
Wt. 11 kwietnia
"Pogrzeb babci przybrał nieoczekiwany obrót. Cały kościół aż zamarł"
"Całe życie babci przejdzie do historii, ale o jej pogrzebie to będą krążyć legendy! Babcia Jasia była kobitką z niesamowitym poczuciem humoru. Pewnie dlatego wszyscy do niej lgnęli, a jej pogrzeb był pełen życzliwych ludzi. Podczas mszy w kościele zdarzyło się coś, co na zawsze wyryje się nam wszystkim w pamięć. Wszyscy mieli ciary i jestem pewna, że wszyscy pomyśleli jedno! Jasia chciała po raz ostatni z nas zażartować!"
Wt. 11 kwietnia
"Święta, święta i po świętach. Tylko to mi po nich zostało"
"Jeszcze żadne moje święta nie były wyjątkowe. W zasadzie za każdym razem to wygląda tak samo. Przyjeżdża rodzina i wszystko szykujemy, a potem wszyscy jemy, jemy i jemy. Myślałam, że te święta będą inne, że może coś mi po nich zostanie, że może skorzystam z okazji i chociaż zachomikuję troszkę jedzenia. Myślałam..."
Pon. 10 kwietnia
Bruna wygląda i żyje jak Barbie. W jej domu WSZYSTKO jest różowe!
Bruna Carolina Peres, która w mediach społecznościowych znana jest jako Bruna Barbie, pochodzi z Brazylii i ma obsesję na punkcie lalki Barbie. Jednak w odróżnieniu od celebrytek, które wydają grube pieniądze na operacje plastyczne mające upodobnić je do kultowej lalki, Bruna postanowiła żyć w różowym świecie.
Pon. 10 kwietnia
"Teściowa skrytykowała wszystko, co przygotowałam na święta. Następnym razem niech siedzi sama w domu"
"Każde święta spędzone w towarzystwie mojej teściowej to dramat. Mateusz uparł się, że w tym roku zapraszamy do siebie, bo wymieniliśmy poprzednie mieszkanie na większe. Nie wiem, na co on liczył, że jego matka będzie niby u nas zadowolona i jeszcze pochwali urządzenie domu?"
Pon. 10 kwietnia
„Moja matka nadmiernie faworyzuje żonę mojego brata. Wszystko przez wykształcenie”
„Nikomu źle nie życzę, a zawiść i zazdrość nigdy nie były emocjami, z którymi jakikolwiek mogłabym się utożsamiać. Dobre relacje z najbliższymi to dla mnie rzecz święta tak jak i również szacunek do rodziców, ale to, co się ostatnio wyprawia między mną a moją mamą, jest nie do zniesienia. Ona w swoim zachowaniu nie widzi nic złego, a ja po prostu czuję się z tym bardzo źle”.
Pon. 10 kwietnia
"Szwagierka przywiozła na Wielkanoc swoje jajka. Ponoć marketowych się brzydzi. Wielka pani spod Radomia"
"Monia zawsze musi zrobić coś, żeby człowiekowi dowalić. W tym roku połowę jedzenia przywiozła swojego. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby po prostu dla wszystkich przygotowała zdrowszą wersję, ale nie! My jedliśmy swoje, bo ona miała wydzielone porcje dla siebie i dzieciaków. Takiego buractwa to jeszcze nie widziałam".
Pon. 10 kwietnia
"Poszłam na randkę w ciemno. Nie uwierzycie, na kogo trafiłam"
"Zawsze unikałam randek w ciemno jak ognia. Przecież na takich spotkaniach można trafić na samych biednych przegrywów, którzy nie potrafią znaleźć sobie dziewczyny. W końcu jednak koleżanka mnie namówiła. Gorzej nie mogłam trafić".
Pon. 10 kwietnia
"Wnuczka zrobiła aferę przy rodzinie, a wszystko tylko przez jedno moje pytanie! Młodzi są przewrażliwieni"
"Święta to powinien być czas spokoju, a ja wieczorem powinnam czuć się zadowolona ze wspólnie spędzonego czasu w gronie najbliższych. Tymczasem targają mną emocje, stąd pomysł na napisanie tej wiadomości - zwłaszcza, że sama czytam listy od innych czytelników. Uważam, że młodzi są przewrażliwieni, a już na pewno taka jest moja wnuczka".
Nd. 9 kwietnia
"Moja teściowa przez wiele lat skrywała tajemnicę. Przy świątecznym stole prawda wyszła na jaw"
"Matka mojej żony nigdy nie była typem stereotypowej teściowej. Zawsze jawiła mi się jako taka cicha, skryta i milcząca 65-latka. Zawsze wolała wszystko obserwować, a każde jej słowo było wypowiadane po chwili analizy. Okazało się jednak, że ta trzeźwo myśląca kobieta skrywa tajemnicę. Prawda wyszła na jaw przy wielkanocnym stole".
Nd. 9 kwietnia
"Na świątecznym śniadaniu rodzina znowu wypytywała mnie o dziewczynę. Przecież nie powiem im prawdy!"
"Uff, mam to już za sobą. Kolejne święta odhaczone, teraz kilka miesięcy spokoju. Na wielkanocnym spotkaniu u babci wszyscy znów wypytywali mnie, kiedy w końcu przyprowadzę jakąś dziewczynę. Jak zwykle poprzestałem na grzecznym uśmiechu, ale w środku wyłem. Bardzo chciałbym im powiedzieć, jaka jest prawda, ale za dobrze ich znam. Moja szczerość skończyłaby się koszmarną awanturą".
Nd. 9 kwietnia
"Teściowa zaprosiła na Wielkanoc nowego faceta. Niby rodzinne święta, a tu taki cyrk"
"Moja teściowa postawiła nas w bardzo niezręcznej sytuacji. Straszna z niej hipokrytka. Zawsze miała do nas żal, że w drugi dzień świąt spotykamy się ze znajomymi. Ile my się nasłuchaliśmy co roku... Teraz sama dała popis. Na wielkanocne śniadanie zaprosiła nowego faceta. My nawet go wcześniej na oczy nie widzieliśmy. Teraz nie wiem, jak wytłumaczyć dzieciom, co to za pan".
Nd. 9 kwietnia
"Mój mąż chce spędzić całe święta u mamusi. Myślałam, że to ja teraz jestem jego rodziną!"
"Mój mąż, Karol, poinformował mnie, że w piątek wieczorem wyjeżdżamy do jego mamusi. Kiedy zapytałam, jak długo ma zamiar tam zostać, obruszył się i powiedział, że przecież święta trwają do poniedziałku. Nie tak sobie wyobrażałam małżeństwo. A co mam powiedzieć mojej mamie?"
Nd. 9 kwietnia