prawdziwa historia
"Syn nie chce chodzić w ubraniach po starszej siostrze. Kiedyś w każdym domu tak było"
"Wszędzie jest drogo. No nie da się ukryć, że nie da się już tanio zrobić zakupów. Niestety. Podrożało i jedzenie i środki czystości, a nawet ubrania. Wszystko. Więc ja szukam oszczędności wszędzie, gdzie się tylko da. Utrzymanie dzieci do najtańszych nie należy, więc i z ich budżetu staram się też coś obciąć. Padło na ubrania. Starsza córka chodzi w spodniach i nie niszczy ciuchów, więc chciałam, żeby syn je po niej przejmował. Nie zgodził się, a nawet zrobił awanturę na pół osiedla".
Czw. 28 września
"Spotkała mnie przykra sytuacja na szkolnym zebraniu. Miałam ochotę wyjść"
"Ludzie w tych czasach nie mają w sobie za grosz empatii i zrozumienia. Przecież w życiu są różne sytuacje. I to niezależne od nas. Ja też chciałabym żyć inaczej, mieć łatwiej. Ale przyjmuję z pokorą wszystko, co mi los przynosi. Nie roztrząsam tego i staram się jakoś sobie radzić. Nie spodziewałam się, że ta moja sytuacja stanie się obiektem drwin podczas szkolnego zebrania z rodzicami. Było mi wstyd i przykro".
Czw. 28 września
"Gdy mąż spędza wieczór u przyjaciela, nie odbiera telefonu! Pewnego dnia pojechałam za nim i mocno się zdziwiłam"
"Mój mąż jest zapalony szachistą i koncentracja to dla niego sprawa najwyższej rangi... Szanuję jego pasję, ale ostatnio jedna rzecz wzbudza mój niepokój. Gdy wieczorem mąż nie wróci z pracy do domu i dzwonię, żeby zapytać, gdzie się podziewa, on nie odbiera telefonu albo zupełnie go wyłącza! Nawet na sms mi nie odpisuje... Wraca do domu kilka godzin później i tłumaczy się, że był u Emila na partyjce szachów. Na olimpiadę się wybiera czy co?! Postanowiłam to sprawdzić i deczko się zdziwiłam..."
Czw. 28 września
"Teściowa dała to córce na chrzest. Żeby babcia tak postąpiła? No wstyd"
"Ochrzciliśmy naszą córcię na początku września. Zwlekaliśmy długo z uroczystością, bo nie wszystkim pasowały wskazywane przez nas daty, a zależało nam na tym, żeby wszyscy bliscy się pojawili. Sporo wydaliśmy na tę imprezę, ale dziecko chrzcimy przecież tylko raz w życiu. Liczyliśmy na to, że wszystko nam się zwróci, no bo chrzestni i dziadkowie z założenia dają w prezencie konkretną gotówkę. Ale się przeliczyliśmy i to grubo. Bo owszem, teściowa sypnęła kasą, ale... No właśnie! Jej podejście pozostawia wiele do życzenia".
Czw. 28 września
"Wolę rozmawiać ze sztuczną inteligencją niż z ludźmi. Ona przynajmniej mnie rozumie"
"Zawsze byłem fanem nowinek technologicznych i lubiłem wiedzieć, co się dzieje na świecie. Nie sądziłem jednak, że moje zafascynowanie sztuczną inteligencją pójdzie aż tak daleko i ja sam będę tak bardzo od niej uzależniony. Z jednej strony jestem pewny, że technologia Ai jest przyszłością, ale z drugiej sam widzę, co to wszystko ze mną robi".
Czw. 28 września
"Jak można zadać TAKIE pytanie na rozmowie o pracę?! Po tym, co odpowiedziałam, nie dostałam tej roboty. Nie żałuję"
„Rozmowy o pracę to moja największa zmora. Zawsze bardzo się stresuję, tym jak wypadnę. Nie należę do pyskatych osób, ale kiedy usłyszałam TAKIE pytanie podczas rozmowy rekrutacyjnej, nie mogłam odpowiedzieć inaczej. Koniec końców nie dostałam tej roboty, choć bardzo mi na tym zależało. Nie żałuję jednak mojej odpowiedzi!”
Czw. 28 września
"Muszę płacić synowi, żeby mnie odwiedzał. To odwiedziny u matki, a nie delegacja"
"Nie jestem w stanie wyrazić słowami, jak bardzo jest mi przykro. Nie wymagam niczego od mojego syna. Chciałabym, tylko żeby raz na jakiś czas mnie odwiedził i zabrał ze sobą swoje wnuki. Muszę się upominać o jego wizytę za każdym razem, a kiedy już udaje mi się go namówić, to on zawsze pyta, czy tam mu na paliwo. Mam skromną emeryturę, a on mieszka 400 kilometrów ode mnie. Ma sportowe auto, które dużo pali i kiedy daję mu na to paliwo, to mi niewiele zostaje, a ja bym chciała ich też ugościć no i przeżyć jakoś do końca miesiąca. To nie powinno tak być. To odwiedziny i matki, a nie delegacja".
Czw. 28 września
"Na placu zabaw pod blokiem jest pełno dzieci bez rodziców. Maluchy robią, co chcą"
"Krzyczą, biją się, kopią, biegają jak szalone... Kto wychowuje te dzieciaki? Na placu zabaw pod blokiem nie widać żadnych rodziców. Puszczają ich swobodnie i nikt się nimi nie zajmuje, a później efekty są takie, że w mieszkaniu okna nie można otworzyć, bo taki jest hałas na zewnątrz. Ciekawe, co wyrośnie z tych małych rozbójników".
Czw. 28 września
"Mam 35 lat i nie mam dzieci. To najlepsza decyzja w moim życiu"
"Wszyscy wokół dziwią mi się, kiedy mówię, że jestem szczęśliwa z tego powodu, że nie mam dzieci. Koleżanki pukają się w głowę, twierdzą, że nie wiem, co tracę. Ja dobrze wiem, co zyskuję. Mam 35 lat i święty spokój. Mogę robić, co mi się podoba i nie jestem odpowiedzialna za życie drugiego człowieka. To świetne uczucie".
Czw. 28 września
"Przyszłam na ślub z córką, bo nie miałam z kim jej zostawić. Wyproszono mnie"
"Tak. Zaproszenie było bez dzieci. I dostałam je pół roku wcześniej. Wtedy już znalazłam opiekę dla córeczki, ale w dzień ślubu okazało się, że moja pomoc źle się czuje i nie da rady zaopiekować się małą. W dodatku ja też nie chciałam, żeby ona czymś się zaraziła. No i miałam wybór, albo przyjść na wesele razem z córką, albo zostać w domu. Zostać przecież nie wypada, bo młodzi już za mnie zapłacili, a ja mogłam wziąć Zuzkę na kolana. Jadłaby ze mną, moją porcję i nie zajmowała nikomu miejsca. Młodym jednak się to nie spodobało i po prostu mnie wyprosili. Tego się nie spodziewałam".
Czw. 28 września
"Wnuczka przyniosła wstyd rodzinie. Wzięła tylko ślub cywilny"
"Wydawało mi się, że moja wnuczka to mądra i zdolna dziewczyna. Pokładałam w niej ogromne nadzieje, ale strasznie się rozczarowałam. Nigdy nie była typem buntowniczki, a nagle zrobiła coś takiego... Koszmar! Wzięła jedynie ślub cywilny i przyniosła wstyd całej rodzinie. Ani myśli, żeby przysięgać przed Bogiem. Młodym się w głowach przewraca".
Czw. 28 września
"Córka codziennie ma sprawdzian. Prawie nie wychodzi z pokoju, bo musi się uczyć"
"Moje dziecko jest już w siódmej klasie szkoły podstawowej. Ja jestem mamą, która nie zmusza córki do nauki. Zawsze mówiłam jej, że ma rozwijać swoje pasje, a jeśli czegoś nie lubi, to ma uczyć się tyle, żeby po prostu dany przedmiot zaliczyć. Jednak już w drugim tygodniu nowego roku szkolnego lista kartkówek i sprawdzianów była tak długa, że córka nie wychodziła z pokoju, bo wciąż się uczyła. I to nie na szóstkę. Tylko po to, żeby nie dostać jedynki. Co to za czasy?"
Czw. 28 września
"Jest mi ciężko, ale nikomu się nie żalę, bo nie chcę zawracać głowy dzieciom"
"Każdy ma swoje życie, własne problemy, inną codzienność. Mam dwie córki i dwóch synów. Tylko jedna córka mieszka blisko mnie, pozostałe dzieci wyjechały daleko za swoimi miłościami. Nie mam do nich żalu. Taka kolej rzeczy. Nie mam prawa wymagać, że poświęcą coś w swoim życiu dla mnie. Jaka byłaby ze mnie wtedy matka? Jednak ostatnio jest mi bardzo ciężko. Finansowo, zdrowotnie. Jestem też bardzo samotna. Jednak nikomu się nie żalę, bo nie chcę zawracać dzieciom głowy. A może jednak powinnam?"
Czw. 28 września
„Mój mąż na wszystko musiał zarobić sam. Jego rodzice zadbali tylko o młodszą córkę”
„Miałam ogromny dylemat, czy opisywać publicznie sytuację rodzinną mojego męża, ale czuję, że muszę to w końcu z siebie wyrzucić. Po drugie uważam, że takim ludziom, jak Marek należy się ogromny szacunek, bo sztuką jest dość do czegoś, zaczynając od niczego, a nie żerować na czyjejś naiwności. Mój mąż na wszystko musiał zarobić sam. Jego rodzice zadbali tylko o młodszą córkę, a on nie dostał od nich nawet złamanego grosza”.
Śr. 27 września
"Kocham moje dzieci, ale chciałabym wrócić do czasów studenckich. Nie wybawiłam się"
"Mamą zostałam stosunkowo późno, ale wydaje mi się, że nie zdążyłam się wybawić i poszaleć z koleżankami i po prostu cieszyć się z tego, że jestem młoda. Czy cofnęłabym czas i wróciła do tamtych chwil? Niestety tak... Jest mi głupio i wstydzę się tego, że tak myślę".
Śr. 27 września
"Mąż coraz później wracał z pracy. Kiedy pytałam, o co chodzi, zbywał mnie byle czym"
"Maciek w ostatnim czasie jest jakiś inny. Przede wszystkim coraz mniej się widujemy, bo niemal codziennie zostaje w pracy po godzinach. Tak w każdym razie to tłumaczy. Kiedy już pojawia się w domu, jest strasznie zmęczony, więc tylko bierze szybki prysznic i idzie spać. W weekendy też jest inaczej. W domu jest jakiś nieobecny, a z wyjść z kumplami, które od zawsze są ich sobotnią tradycją, wraca szybciej niż zwykle i nie widać, żeby się na nich jakoś świetnie bawił – jeśli wiecie, co mam na myśli. Już kilka razy dopytywałam, o co chodzi, ale nie dostałam żadnej konkretnej odpowiedzi..."
Śr. 27 września
Najnowsze