prawdziwa historia
"Chciałam jechać sama i wykupiłam cały przedział. Konduktor i tak wpuścił pasażerów"
"Nie znoszę zbiorkomu, ale póki mój wóz stoi w warsztacie, nie miałam wyboru i musiałam jechać pociągiem. Żeby mieć święty spokój podczas podróży, wykupiłam sobie wszystkie sześć miejsc w przedziale".
Pt. 28 czerwca
"Mąż nie ma dla mnie czasu, bo ciągle pracuje. To znalazłam sobie kochanka. Wszyscy jesteśmy zadowoleni"
"Mój mąż bardzo dużo pracuje. To fakt, że dzięki temu możemy prowadzić dostatnie życie, ale on w ogóle nie ma dla mnie czasu. Mówiłam mu wiele razy, że jestem samotna, ale on mnie zbywał. W końcu nie wytrzymałam, bo ile można siedzieć samej w domu. Zaczęłam wychodzić do ludzi i poznałam Rafała. To moja bratnia dusza i spotykam się z nim nawet kilka razy w tygodniu. Teraz wszyscy jesteśmy zadowoleni. Mąż ma pracę, ja towarzystwo".
Pt. 28 czerwca
"Poślubiłem 30-letnią dziewczynę. Rok później mój syn zakochał się w jej matce"
"Niedaleko pada jabłko od jabłoni. W życiu bym nie pomyślał, że ja i mój syn mamy podobny gust, jeśli chodzi o kobiety. Po tym, jak żona mnie zostawiła, długo byłem sam i sam wychowywałem Marcina. Gdy syn wyfrunął z domu, postanowiłem rozejrzeć się za jakąś miłą osobą. Nie chciałem być dłużej samotny. Traf chciał, że poznałem Ewelinę i z miejsca się zakochałem. Po 2 latach wzięliśmy ślub".
Pt. 28 czerwca
"Zajmuję się wnukami i ciągle słyszę pretensje. Synowej nic się nie podoba"
"Staram się być naprawdę dobrą babcią. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby wspomóc syna oraz synową w opiece nad dziećmi. Często ich odwiedzam, jestem tak naprawdę na każde ich zawołanie. Kiedy dzieci są chore, ja się nimi zajmuję, żeby synowa mogła iść do pracy. W zamian słyszę ciągłe pretensje. Jest mi przykro, bo synowej nic nie pasuje, a ja tak bardzo się staram".
Pt. 28 czerwca
"Staruszce zabrakło na bułkę w piekarni. Ekspedientka ją wyprosiła"
"Stałam za nią w kolejce. Otworzyłam jej wcześniej drzwi, bo sama nie dałaby sobie rady. A później liczyła te grosiki. Trochę ich tam miała, ale to nie była najtańsza piekarnia. Gdy przyszła jej kolej do płacenia, poprosiła o jedną bułkę, za mniej niż złotówkę. Wysypała drobne monety na ladę, a ekspedientka dokładnie je przeliczyła. Zabrakło trochę, a ona nie pozwoliła staruszce zabrać tej bułki. Wyprosiła ją z piekarni".
Pt. 28 czerwca
"Nie chcę mieć dzieci, to świadoma decyzja. Bliscy mnie nie rozumieją"
"Jak ja mam tego dość. Co tylko spotkam się z rodziną albo ze znajomymi, pojawiają się te same pytania. Doszło już do tego, że ja tych spotkań zaczęłam unikać, a tak bardzo lubię ludzi. Kiedyś mój dom tętnił życiem. Teraz zaszywam się w nim tylko z mężem, albo wyjeżdżamy gdzieś sami, żeby tylko nie słuchać tego gadania i tych nachalnych pytań. Nie chcę mieć dzieci. I nie uważam, że ich posiadanie jest moim obowiązkiem".
Pt. 28 czerwca
"Obiecałem i musiałem. Zatańczyłem kankana na środku sklepu, a wszyscy ludzie się ze mnie śmiali"
"Zakłady w pracy takie są, że zazwyczaj dotyczą czegoś niemądrego, są na imprezach firmowych, a potem się żałuje i czerwony ze wstydu wykonuje się wszystko to, co się obiecało wcześniej. Jestem tego znakomitym przykładem. W czasie imprezy firmowej obiecałem, że na swoim nowym stanowisku w ciągu roku wypracuję 100 procent dodatkowych zasięgów. Nie udało mi się i w związku z tym publicznie musiałem zatańczyć kankana. No i zatańczyłem".
Pt. 28 czerwca
"14-letni syn nie chce spędzać ze mną czasu. Żałuję, że ignorowałem jego pasję"
"Antoś to moje pierwsze dziecko. Wymarzony, długo wyczekiwany chłopak. Ja od lat bawiłem się piłką nożną i chciałem swoje dziecko również zachęcić do takiej aktywności sportowej. W zdrowym ciele, zdrowy duch. Zapisałem Antka do zespołu futbolowego i czekałam na pierwsze gole mojego Antka. Niestety, nigdy się nie doczekałem. Bardziej niż piłkę, Antek lubi swoje kredki i ostrugane ołówki. Jego rysunki są bardzo ładne, ale wciąż czułem żal, że nie udało mi się podzielić z nim piłkarską pasją. Syn dziś nie chce ze mną rozmawiać i spędzać czasu. Zbyt wiele gorzkich słów powiedziałem o jego pasji do rysowania, zamiast go wspierać".
Pt. 28 czerwca
"Córka zdecydowała, że nie idzie na studia. Stawia na inne priorytety w układaniu sobie życia"
"Jako matka oddałabym wszystko, żeby moje dzieci miały wspaniałą przyszłość bez stresu i większych problemów życia codziennego. Uważam, że z mężem zrobiliśmy dużo dobrego, aby tak właśnie było, ale im nasze dzieci są starsze, tym mniejszy wpływ mamy na podejmowane przez nich decyzje. Na przykład moja córka zdecydowała, że nie idzie na studia. Stawia na inne priorytety w układaniu sobie życia, ale mi nie do końca odpowiadają jej przemyślenia".
Czw. 27 czerwca
"Siostra całą uwagę i miłość daje swojej młodszej córce. Starsza jest pozostawiona sama sobie"
"Widzę, że starsza córka mojej siostry cierpi i pragnie uwagi mamy. Niestety, Sandra zatraciła się w opiece nad młodszą córką, która jest poważnie chora. Rozumiem trudną sytuację, ale nie powinna zapominać, że ma dwie córki, a nie jedną. Kiedy tylko mogę, staram się spędzać czas ze starszą siostrzenicą, poświęcać jej uwagę i rozmawiać z nią, ile tylko mogę, ale wiem, że to za mało. Poza tym nie zastąpię jej matki. Boję się, że to się źle skończy".
Czw. 27 czerwca
"Synowa wysłała wnuki na kolonie. Zamiast zajmować się dziećmi, woli solarium i ploteczki"
"Kacperek i Kasia mają dopiero 10 lat, a już jeżdżą na trzytygodniowe kolonie. Jako babcia, uważam, że to znacznie za wcześnie i powinny w wakacje spędzać czas z rodzicami. Niestety, mój syn pracuje za granicą, ale synowej nie chce się zajmować dziećmi. Woli godzinami wylegiwać się na leżaku i ani się jej śni, żeby bawić się z bliźniakami, tak więc wysłała w tym roku dzieci na kolonie do Łeby, a sama próżnuje. Nie pochwalam takich decyzji".
Czw. 27 czerwca
"Wróciłem z wielkiego miasta na wieś. Nie dla mnie życie w metropolii"
"Przyjechałem do Warszawy do pracy, mając wielkie aspiracje. Znajomi mi po cichu zazdrościli, ale sami nie mieli takiej odwagi, żeby rzucić wszystko i opuścić nasze malutkie miasteczko na południu Polski. Myślałem, że będę tu żył jak król, ale nawet nie wiedziałem, jak bardzo się myliłem".
Czw. 27 czerwca
"Kuzynka wręczyła mi zaproszenie na ślub. Oczekiwała od gości wypełnionych po brzegi kopert"
"Moja kuzynka Asia to dziewczyna, która uwielbia drogie i wystawne życie. Jej ślub z Amadeuszem nie mógł być inny. Niestety, ja nie miałam takiego szczęścia, aby poznać bogatego chłopaka i codziennie muszę przeliczać każdą złotówkę, aby przeżyć do kolejnej wypłaty. Gdy wręczyła mi zaproszenie na swój ślub, to bardzo się ucieszyłam. Ale już po przeczytaniu kilku pierwszych słów, szybko zrozumiałam, że nie będę mogła uczestniczyć w tym zacnym wydarzeniu. Asia wprost prosiła gości o prezent pieniężny - minimum dwa tysiące. Powiedziałam jej o swojej sytuacji finansowej, a ona obraziła się".
Czw. 27 czerwca
"Ostatni raz pojechałam na wakacje nad morze. Miłośnicy plażingu są nie do wytrzymania"
"Dobrze znajomi mówili, że nad polskim morzem trzeba rezerwować miejsce na plaży już od piątej rano. Nie wierzyłam w to, ale przez cały tydzień już zaraz po piątej na plaży panowie misternie budowali parawany, a panie przygotowywały śniadanie. Wprawdzie linia brzegowa jest bardzo długa, ale prawie w ogóle nie udało mi się znaleźć dla siebie ani skrawka ciszy i spokoju. Nieważne, czy rano, czy po południu. Wszędzie huk, pisk i szczebiot małych dzieci. Już nigdy więcej się nie wybiorę na takie wakacje. Więcej czasu spędziłam w pokoju hotelowym, aniżeli cieszyć się dobrą pogodą i ciepłem".
Czw. 27 czerwca
"Mąż znów chce spędzić wakacje na kanapie. Mam tego dość, wyjadę sama"
"Na dworze upał, a ja marzę tylko o wyjeździe nad morze albo w góry. Chcę zmienić klimat, zobaczyć coś nowego, a mój mąż nie chce nawet o tym słyszeć. Uważa, że w domu jest najlepiej, a w telewizji jest tyle ciekawych programów, że szkoda marnować urlopu na wyjazdy. W tym roku wyłamię się ze schematu. Postanowiłam, że wyjadę sama na wczasy, a on później będzie mi zazdrościć, kiedy pokażę mu zdjęcia".
Czw. 27 czerwca
"Krysia zmarła, a rodzina nie chciała zaopiekować się jej psem. Ja go przygarnęłam"
"Krysia była moją sąsiadką. Nie miałam z nią zażyłych relacji, ale zawsze wymieniałyśmy uprzejmości na korytarzu w bloku. Oczkiem w jej głowie był piesek. Mały kundelek. Fafik jest przyjacielski, zawsze go głaskałam. Poszłam na pogrzeb sąsiadki i usłyszałam, jak jej rodzina mówi, że odda psa do schroniska, bo nie ma, kto się nim zaopiekować. Łzy stanęły mi w oczach. Nie mogłam tak tego zostawić i go przygarnęłam. Zyskałam wdzięcznego przyjaciela".
Czw. 27 czerwca