Reklama
 

prawdziwa historia

"Chciałam łączyć macierzyństwo z pracą. Koleżanka mnie wyśmiała. Teraz zazdrości"

"Chciałam łączyć macierzyństwo z pracą. Koleżanka mnie wyśmiała. Teraz zazdrości"

"Zawsze lubiłam robić kilka rzeczy naraz. Moi znajomi i bliscy nigdy za mną nie nadążali. Jak miałam jakiś pomysł, od razu przechodziłam do jego realizacji. Gdy zaszłam w ciążę, wiedziałam, że kiedy dojdę do siebie po porodzie, będę chciała pracować. Zależało mi jednak na tym, abym mogła łączyć rodzicielstwo z karierą zawodową i znalazłam na to rozwiązanie. Podzieliłam się moim pomysłem z koleżanką, która mnie wyśmiała. Ale ja się nie poddawałam. Wiedziałam, że dopnę swego. Teraz mi zazdrości, bo też by tak chciała".

Śr. 26 kwietnia

"Jestem żoną poniżej standardów. Mąż nie odzywa się do mnie od miesiąca, bo nie chciałam prasować mu koszul"

"Jestem żoną poniżej standardów. Mąż nie odzywa się do mnie od miesiąca, bo nie chciałam prasować mu koszul"

"Jesteśmy młodym małżeństwem, trzy lata po ślubie, choć znamy się od ośmiu lat... Nie kłócimy się zbyt często, ale jeśli już, to o jakieś banały, które nagle stają się wielkim problemem: jak prasowanie. Czemu dla dorosłego faceta takim wielkim problemem jest wyprasowanie sobie samemu koszul?! Mój błąd, że nie wyłożyłam mu tego dość klarownie przed ślubem... to teraz mam. Nazwał mnie "żoną poniżej standardów", po czym obraził się i nie odzywa się do mnie od miesiąca."

Śr. 26 kwietnia

"Jestem rozczarowany swoim życiem rodzinnym. Wiecznie obowiązki i lamenty... Mam dość tych ograniczeń"

"Jestem rozczarowany swoim życiem rodzinnym. Wiecznie obowiązki i lamenty... Mam dość tych ograniczeń"

"Jestem rozczarowany swoim życiem rodzinnym. W każdy weekend otwieram oczy rano i jestem niemalże zły, że cały dzień wolny od pracy spędzę na obowiązkach. W kółko to samo: karmienie, sprzątanie bałaganu i porozrzucanych zabawek, mycie garów, tony prania, spacery, choroby i wieczne lamenty... Na każdą drobnostkę trzeba uważać, bo może zmienić się w armageddon. Kocham swoje dzieci i żonę, ale czuję się przez nich ograniczony, mam dość tych ciągłych obowiązków. Wyczekuję tylko do wieczora, aż wszyscy pójdą spać i wreszcie będę mógł w spokoju zająć się czymś swoim."

Wt. 25 kwietnia

"Niedawno urodziłam dziecko, a moja teściowa już wypytuje, kiedy wracam do pracy. Oszaleć można"

"Niedawno urodziłam dziecko, a moja teściowa już wypytuje, kiedy wracam do pracy. Oszaleć można"

"Kiedyś, chyba w innej czasoprzestrzeni, nie chciałam uwierzyć w żarty dotyczące relacji z teściowymi. Oj, naiwna ja. Szybo się niestety przekonałam, ile te żarty mają wspólnego z rzeczywistością, bo jestem jedną z tych osób, które za teściową mają bardzo bezpośrednią, momentami złośliwą teściową".

Wt. 25 kwietnia

"Szukałam pracy. Nie wybrali mnie bo jestem za... No sama nie mogę w to uwierzyć!"

"Szukałam pracy. Nie wybrali mnie bo jestem za... No sama nie mogę w to uwierzyć!"

"Co to jest za niesprawiedliwość. Czasem zastanawiam się, czy takie rzeczy to tylko w Polsce? Bywa, że mam ochotę stąd uciec, ale później szybko zdaję sobie sprawę, że ja przecież kocham ten kraj. Kocham wszystkie te miejsca, które przywołują pozytywne wspomnienia i wielu ludzi, których musiałabym tutaj zostawić. Jednak coraz częściej myślę sobie, że powinnam pracować dla siebie. Założyć własną działalność i być sobie szefem. A szczególnie po ostatniej sytuacji tak myślę. Bo poszłam na rozmowę kwalifikacyjną super przygotowana. Widziałam, że wszyscy byli mną zachwyceni. A ostatecznie i tak wybrali kogoś innego, bo... no właśnie! Ten powód to jest po prostu szok!"

Wt. 25 kwietnia

Kraków zszokowany decyzją szacownego muzeum. "Jak z filmów dla dorosłych!"

Kraków zszokowany decyzją szacownego muzeum. "Jak z filmów dla dorosłych!"

Muzeum Narodowe w Krakowie zdecydowało się na krok, który zawsze budzi gorące dyskusje i sporo kontrowersji: zmieniło logo i całą identyfikację wizualną. Jednak aż takiej temperatury dyskusji w komentarzach chyba nikt się nie spodziewał! Najczęstsze skojarzenie z nowym logo to... filmy dla dorosłych, choć w dyskusji przewija się też kino sensacyjne.

Wt. 25 kwietnia

"Była żona chce, żebym sam płacił za moich gości na komunii córki. To ona jest organizatorem"

"Była żona chce, żebym sam płacił za moich gości na komunii córki. To ona jest organizatorem"

"Moja była żona jest bezczelna! Nasza Milenka idzie za 2 tygodnie do komunii. Pozwoliła jej wybrać sobie gości, bo to jej święto i ja to rozumiem. Na liście tych gości jest sporo kuzynostwa córki z mojej strony. Moje rodzeństwo, mama, no zebrała się tego pewnie połowa. Była żona organizuje przyjęcie w drogiej restauracji, gdzie od talerzyka trzeba zapłacić 200 zł. Ja oczywiście przekazuję dla Milenki alimenty - sąd ustalił 400 zł i od 5 lat tak jest. A teraz Ewelina wyleciała mi z informacją, że za swoich gości mam zapłacić sam? No serio? Przecież to ona jest organizatorem. Poza tym to nie są moi goście, tylko naszej córki. Żenada!"

Wt. 25 kwietnia

"Od zawsze wiedziałam, jak nazwę swojego pierwszego synka. Ale bratowa wykręciła mi taki numer... Bezczelna!"

"Od zawsze wiedziałam, jak nazwę swojego pierwszego synka. Ale bratowa wykręciła mi taki numer... Bezczelna!"

"Jestem w piątym miesiącu ciąży. Już wiem, że spodziewamy się synka. Jestem bardzo szczęśliwa, to wyczekiwana ciąża i wszystko – odpukać – przebiega w porządku. Jest tylko jedna rzecz, która powoduje, że moje ciśnienie się podnosi do niebezpiecznego poziomu: imię naszego pierworodnego! Jeszcze niedawno wydawało mi się, że to oczywiste, bo imię dla swojego synka wybrałam już w dzieciństwie. Niestety zachowanie bratowej spowodowało, że teraz patrzę na nie inaczej".

Wt. 25 kwietnia

"Znowu walka na poglądy z teściową... Czytać się tego nie da! Przecież złe relacje odbijają się na dzieciach!"

"Znowu walka na poglądy z teściową... Czytać się tego nie da! Przecież złe relacje odbijają się na dzieciach!"

"Rzuciło mi się w oczy, że we wszystkich listach od czytelniczek na temat teściowych wtrącających się w wychowanie dziecka i sprawy małżeńskie, większość tych zmęczonych życiem matek i żon traktuje matkę swojego męża jak wroga publicznego numer jeden. W komentarzach także mnóstwo porad typu: "ona już swoje dzieci wychowała", "nie jej sprawa", "nie daj sobie wejść na głowę", aż po "zerwij kontakt"... Czytać się tego nie da! Mojej teściowej daleko do ideału, ale staram się z nią rozmawiać i dobrze żyć, bo przecież złe relacje odbijają się na dzieciach... Dzieci to widzą i czują! A może by tak spróbować inaczej i zamiast bronić się i narzekać, spróbować zobaczyć w swojej teściowej drugą kobietę, matkę, która pewnie też nieraz przeżywała ciężkie chwile? Ja swojej matki nie miałam..."

Wt. 25 kwietnia

"Wysłałam screena do niego, zamiast do koleżanki. Finał był zaskakujący"

"Wysłałam screena do niego, zamiast do koleżanki. Finał był zaskakujący"

"Kobiety już tak mają, że lubią rozmawiać z koleżankami czy przyjaciółkami o swoim życiu miłosnym, a właściwie to o wszystkim. No i ja też mam taką bliską koleżankę, którą w zasadzie mogę nazwać przyjaciółką. Dyskutujemy jak szalone o tym, że ten do nas napisał, tamten się odezwał, ten jest byle jaki, a tamten znowu super i mógłby nas zaprosić na randkę. Często, zamiast to wszystko opisywać, po prostu robimy sobie screeny. Tak też  zrobiłam tym razem. Jednak screen nie poleciał do znajomej, tylko do NIEGO. Finał był zaskakujący".

Wt. 25 kwietnia

„Tego po moim zięciu się nie spodziewałam. Dorosły chłop powinien wiedzieć, że...”

„Tego po moim zięciu się nie spodziewałam. Dorosły chłop powinien wiedzieć, że...”

Na podstawie pierwszego wrażenia każdy z nas dokonuje oceny, która zapada w podświadomość, tworząc obraz postrzegania drugiej osoby. Nic jednak nie jest przesądzone i zarówno dobre nastawienia, jak i to złe można zmienić o 180 stopni tak, jak zrobił to zięć Pani Bożeny. Teściowa latami uważała go za wspaniałego mężczyznę, lecz wszystko zmieniło się po tym, co zauważyła w czasie ostatnich świąt.

Pon. 24 kwietnia

"Przy młodej żonie w końcu poczułem, że żyję. Dzieci mnie nie rozumieją, gdyby tylko wiedziały..."

"Przy młodej żonie w końcu poczułem, że żyję. Dzieci mnie nie rozumieją, gdyby tylko wiedziały..."

"Nie wiem, czy kiedyś dzieci mi wybaczą. Myślą, że znalazłem młodą kochanicę i zostawiłem ich biedną matkę. Gdyby znały prawdę o mojej byłej żonie, może zaakceptowałyby mój wybór. Wiem też, że ta prawda jest zbyt bolesna. Stoję ciągle przed dylematem. Jak im powiem, nic już nie będzie takie jak dawniej".

Pon. 24 kwietnia

"Umawiam się z chłopakami z aplikacji randkowej. Gdy spotkałam się z Mirkiem, chciałam uciec"

"Umawiam się z chłopakami z aplikacji randkowej. Gdy spotkałam się z Mirkiem, chciałam uciec"

"Od kilku miesięcy jestem singielką i aktywnie z tego korzystam! Znalazłam prosty i skuteczny sposób na miłe spędzenie czasu z mężczyznami i wcale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia! Od pewnego czasu umawiam się z chłopakami na aplikacji randkowej sami, wiecie, na co. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam, ale jak to się mówi, zawsze jest ten pierwszy raz. Randka z Mirkiem była inna niż wszystkie".

Pon. 24 kwietnia

"Mój mąż ślini się na widok synowej, ale to jej wina! Jak tak można?"

"Mój mąż ślini się na widok synowej, ale to jej wina! Jak tak można?"

"Ja nie mam słów na tę dziewczynę. Naprawdę! Nie wtrącam się w życie mojego syna, choć chcę dla niego jak najlepiej, ale taką pannę sobie wybrał, to niech taką ma. Tylko ta dziewczyna naprawdę nie potrafi się zachować. Ja nie wiem, jak ona może się taka pokazywać. Przychodzi do nas z synem co niedzielę na obiad. Ja lubię, jak on jest, ale jak mój mąż się tak ślini na widok tej pannicy, to mnie szlag trafia. I nie ma w tym absolutnie jego winy. To zdrowy mężczyzna, który ma prawo oglądać się za kobietami. To przez nią nie może odwrócić od niej wzroku. Ja nie wiem, jak to może nie przeszkadzać naszemu synowi. Że jego własny ojciec tak reaguje".

Pon. 24 kwietnia