prawdziwa historia
"Zajmuję się niepełnosprawną matką i na wszystko mi brakuje. Koleżanki, które mają dzieci szaleją za zasiłki"
"Od kilku lat zajmuję się chorą matką. Przez swoją chorobę ma najwyższy stopień niepełnosprawności, a mimo to nie dostaje nic od państwa. Koleżanki, które mają małe dzieci i bogatych mężów, otrzymują z zasiłków grube tysiące. I gdzie tu sprawiedliwość?"
Wt. 10 października
"Odrzuciłam go 10 lat temu. Czekał na mnie i dziś spodziewamy się dziecka"
"Przez wiele lat żyłam jak wolny ptak. Miałam wielu kolegów, przyjaciół. I często złamane serce. 10 lat temu jeden z nich zapytał mnie o chodzenie. Odmówiłam mu, bo wówczas wydawało mi się, że nie jest w moim typie. Gdy pierwszy mąż mnie zdradził, to zrozumiałam, że popełniłam błąd. Odezwałam się do Maćka. Okazało się, że od lat czeka na mnie i wciąż coś do mnie czuje".
Wt. 10 października
"Moja siostra zawsze była toksyczna. Przestałam do niej przyjeżdżać i dzwonić. Zatęskniła"
"Gośka zawsze uważała się za lepszą, a nasi rodzice zawsze tylko ją faworyzowali. Zobacz, jak Twoja siostra ładnie wygląda, jak Gosia się uczy. Wszystko tylko Gosia! Zawsze mnie to irytowało, ale gdy stałam się dorosłą kobietą i wyprowadziłam z domu, to obiecałam sobie, że będę żyć na własnych zasadach. Na początku jeszcze miałyśmy kontakt, ale gdy zaczęła mnie obrażać, że jestem już starą panną, to powiedziałam stop! Przestałam przyjeżdżać, dzwonić, nawet usunęłam ją ze swojego Instagrama. Przez blisko rok się nie odezwała do mnie. Ale pewnego dnia zatęskniła..."
Wt. 10 października
"Po 2 tygodniach z ulgą oddałam dziecko do przedszkola. A tu awaria wody i każą znów zabrać..."
"Moje dziecko siedziało pół miesiąca w domu, a ja razem z nim, bo ciągle coś... Gardło, ucho, katar - po kolei. Pracodawczyni nie była zachwycona, że zamiast być na miejscu, lecę z home office na pół gwizdka. Jak już w końcu wyszliśmy na prostą i młody wrócił do przedszkola, a ja z nową nadzieją zabrałam się za nadrabianie zaległości w biurze, zadzwonili z przedszkola - wody nie ma, proszę odebrać dzieci. Mam pomysł, jak takie sytuacje rozwiązać, ale mąż nie chce o tym słyszeć..."
Wt. 10 października
"To teściowa wręczyła mojemu rocznemu synowi na urodziny. Prezent zmroził mi krew"
"Niedawno wyprawialiśmy imprezę z okazji pierwszych urodzin mojego synka. Goście starannie dobrali prezenty. Tylko moja teściowa się wykruszyła. Jakoś mnie to nie dziwi. Lepiej byłoby, gdyby wręczyła nam kopertę, a nie takie COŚ! Przecież ten prezent jest niebezpieczny. Tu chodzi o zdrowie i życie mojego dziecka".
Wt. 10 października
"Tata co roku w listopadzie płaci tyle za znicze. Przecież zmarli i tak tego nie docenią"
"Tak mnie to denerwuje. Marną ma tę swoją rentę i często trudno mu wygospodarować pieniądze na ważne sprawy, a zbiera przez cały rok, żeby w listopadzie obstawić groby zmarłych zniczami i kwiatami zupełnie tak, jakby to były jakieś świąteczne prezenty. Próbowałam mu przemówić do rozsądku, ale on nie słucha. A przecież zmarli i tak tego nie docenią. On będzie sobie czegoś odmawiał, ale i tak nie odpuści. Nie wiem już jak mu przetłumaczyć, że to zwyczajna głupota. I ja nie mówię, żeby nic na tych grobach pierwszego listopada nie postawić. Też kupuję znicze, ale skromne".
Wt. 10 października
"Teściowej nie podoba się imię mojego dziecka. To dlatego nazywa wnuka inaczej"
"Jeszcze jak byłam w ciąży, to teściowa otwarcie mówiła o tym, że to imię jej się nie podoba. Wprost śmiała się z mojego wyboru. Ja się tym nie przejmowałam i uznałam, że w końcu przywyknie. Okazało się jednak, że jest zupełnie inaczej. Ona nazywa mojego syna innym imieniem i tak też przedstawia go w towarzystwie. Ręce opadają".
Wt. 10 października
"Niebawem biorę rozwód, ale mąż nie chce się wyprowadzić. Uprzykrza życie mi i dzieciom"
"W końcu dojrzałam do decyzji o rozwodzie. Wiem, że to najlepsze, co mogę zrobić dla siebie oraz swoich dzieci. Niebawem będę wolna, ale nie mogę dogadać się z moim mężem. Wciąż z nami mieszka i uprzykrza nam życie. Nie chce się wyprowadzić z MOJEGO mieszkania".
Wt. 10 października
"Partnerka nie chce mieszkać z moją mamą. Ale ja mam z nią dobrze. Za nic nie płacę"
"Moja mama ma duży dom. Ma też rentę po ojcu i swoje pieniądze. Niczego jej nie brakuje, a raczej powinienem powiedzieć, że niczego nie brakuje nam. Nie muszę pracować, nie muszę robić nic. Ale jak poprosi, żebym wyniósł śmieci, czy wywiesił pranie, to ja się honorem nie unoszę. Talerz też czasem po sobie umyję, a nie tylko wrzucę do zlewu. Dzięki temu dobrze żyję z mamą i nie zamierzam tego zmieniać. Ostatnio jednak spotykam się z fajną dziewczyną. Też ma 30 lat. To dobry wiek na założenie rodziny, ale chciałem z nią najpierw trochę zamieszkać. Nie zgodziła się na mieszkanie z moją mamą. Czy ona nie rozumie, jak to wygoda i oszczędność?"
Wt. 10 października
"Ostatnio w domach moich przyjaciół jest tylko jeden temat. Nie mogę już tego znieść"
"Kiedyś miałam zupełnie normalnych znajomych. Można było wyjść z nimi do kina, czy ogarnąć jakąś domówkę albo wspólnie gdzieś wyjechać. Teraz? Nie ma takiej opcji. Oni nie mają już takich możliwości, a poza tym dla nich wszystkich liczy się teraz tylko jedno. Mam nadzieję, że ja nigdy nie zamienię się w takiego człowieka. To by była dla mnie największa porażka, bo wiem już, jak się takich ludzi odbiera".
Wt. 10 października
"Moja dziewczyna brzydko tam pachnie. Na samą myśl o zbliżeniu mnie odtrąca"
"Kalina to fajna dziewczyna i naprawdę mi się podoba i w ogóle jest super. Z drugiej jednak strony moja kobieta ma ogromny minus — w czasie naszych bliskich spotkań nie jestem w stanie się zdobyć na nic więcej, bo bardzo brzydko tam od niej pachnie rybim zapachem. Ja naprawdę bym chciał coś więcej, ale nie potrafię, po prostu nie potrafię. Po prostu zbiera mi się ciągle na wymioty".
Wt. 10 października
"Od kilku miesięcy szukam pracy. Wymagania pracodawców mnie przerażają, ale to co stało się ostatnio to szok!"
"Kilka miesięcy temu zostałam zwolniona z pracy ze względu na złą sytuację finansową firmy. Od tego czasu szukam pracy, ale ofert jest niewiele i są bardzo kiepsko płatne. Ale najbardziej irytują mnie wymagania pracodawców. Ostatnio spotkałam się z takim zadaniem na rekrutacji, że byłam w szoku!"
Wt. 10 października
"Nie robię przyjęcia po chrzcie, żeby rodzina nie kłóciła się przy stole. Po mszy rozejdziemy się do domów"
"W tę niedzielę będzie chrzest naszego synka. Termin wypadł nam fatalnie, ale nic nie poradzę. Nie chcemy szastać kasą na wystawne przyjęcia, poza tym dla nas liczy się wymiar duchowy, a nie spożywczy tego wydarzenia. Mamy też obawy, że w tym terminie jak nic przy stole byłaby niepotrzebna dyskusja na tematy niezwiązane z naszym Kubusiem. Jeszcze tylko kłótni do kotleta nam brakuje... i przerzucania się hasłami, kto jest mądrzejszy! Dlatego razem z mężem ustaliliśmy, że po mszy nie robimy imprezy, tylko wspólne zdjęcie przed kościołem, życzenia, a potem wszyscy poza chrzestnymi i rodzicami rozejdą się do domów. Lecz takiej reakcji się nie spodziewaliśmy..."
Wt. 10 października
„Mam lepszy kontakt z byłą teściową, niż z byłym mężem. To naprawdę wspaniała kobieta”
„Gdy wychodziła za mąż, to nawet w najgorszych przewidywaniach nie spodziewałam się, że moje małżeństwo z Piotrkiem nie przetrwa nawet pięciu lat. Widocznie tak miało być, choć nie jestem zadowolona z faktu, iż taką, a nie inną niespodziankę otrzymałam od losu na trzydzieste urodziny. Tyle dobrego, że po rozwodzie mam lepszy kontakt z byłą teściową, niż z byłym mężem. To naprawdę wspaniała kobieta”.
Pon. 9 października
"Moja prababcia ma 95 lat, wygląda na 80 i cieszy się życiem. Też bym tak chciała w jej wieku"
"Jestem pełna podziwu dla mojej prababci! Ta kobieta jest nie do zdarcia... Należy do coraz mniej licznego pokolenia ludzi z żelaza, których chyba nic nie złamie. Całe życie pracowała fizycznie, na świeżym powietrzu, i rzadko kiedy chorowała. Urodziła i wychowała piątkę dzieci, a troje z nich przeżyła - jeśli liczyli na spadek, to się nie doczekali. Całe życie mieszka w małej mieścinie, pamięć wciąż ma fenomenalną, nie chce niczyjej pomocy i do teraz jeszcze kłóci się z nami, że ją ograniczamy! Też bym chciała być taka w jej wieku, ale tę jedną rzecz mogłaby już odpuścić..."
Pon. 9 października
"Synowa mi płaci za to, że kryję jej zdradę przed moim synem.Tak trzeba żyć"
"Może dla kogoś to wszystko wydać się dziwne, ale nie dla mnie. Ja nawet Angelikę rozumiem. Wiadomo, jaki jest mój syn. Dobry z niego mężczyzna, ale nie do życia. Angelika natomiast jest córką dobrze sytuowanych znajomych i osiąga w życiu sukcesy. Mój syn i Angelika tworzą idealną relację, ale niestety ona go zdradza. Nie mogę dopuścić, żeby syn się dowiedział, a jeszcze przy okazji mogę sama na tym zarobić. Ubijam złoty interes".
Pon. 9 października