prawdziwa historia
"Zaprosiliśmy panią Jadzię na święta. Jej córka rozpowiada na osiedlu, że czyhamy na jej majątek"
"Wraz z mężem postanowiliśmy odwiedzić schorowaną i samotną sąsiadkę, i zaprosić ją na niedzielę wielkanocną. Taki mały gest, ale żeby poczuła, czym są prawdziwe święta. Ona od lat tego nie czuje, bo jej córka, zamiast się nią opiekować, to woli szukać kolejnych adoratorów. Ach, taka właśnie jest wdzięczność za wychowanie! Problem w tym, że gdy córeczka się dowiedziała, że jej matka będzie miała normalne święta, to od razu zaczęła opowiadać jakieś niestworzone bajki o nas, gdzie tylko się dało!"
Śr. 20 marca
"Tej nocy poślubnej nigdy nie zapomnę. Teściowa postanowiła zapukać do naszego pokoju"
"Z Kasią wzięliśmy skromny ślub, bo nie było nas stać na drogie atrakcje. Ale w sumie nam to nie przeszkadzało, bo przecież lepiej zaoszczędzone przez lata pieniądze wydać na coś lepszego. Cały czas się dorabialiśmy i mówiąc szczerze, to byliśmy jeszcze chwilowo w mieszkaniu rodziców Kasi. Ja pracuję na dwa etaty i postanowiliśmy wziąć jak najmniejszy kredyt na dom, żeby i całe życie nie spłacać. Ślub był bajeczny, a wieczorem, gdy wróciliśmy do domu, to miałem nadzieję na przyjemne chwile z moją ukochaną żoną. Niestety, teściowa wszystko zepsuła!"
Śr. 20 marca
"Zaprosiłam siostrę na wesele. Zamiast się cieszyć, że wybawi się bez dzieci, to ta marudzi"
"Moje wesele, moje zasady. Nie rozumiem, czego siostra chce ode mnie? Rozsądnie i zgodnie stwierdziliśmy z narzeczonym, że lepiej będzie, jeśli imprezę zorganizujemy bez dzieci. Zabawa będzie do białego rana, wujkowie na dwóch gazach, kelnerki z gorącymi daniami, hałas... Moim zdaniem nie miejsce dla kręcących się pod nogami maluchów. Pomyśleliśmy, że rodzice jeden wieczór z przyjemnością pobawią się bez dzieci, ale moja siostra miała na ten temat inne zdanie".
Śr. 20 marca
"Marysia ma wyższe wykształcenie, a ja jestem po zawodówce. Nikt nie dawał nam szans"
"Gdy zaczęliśmy się spotykać, nikt nie dawał nam szans. Moi znajomi wmawiali mi, że Marysia na pewno zaraz mnie rzuci! Że co ona — panna po studiach — widzi niby we mnie, zwykłym chłopaku po zawodówce. A jednak udowodniliśmy wszystkim, że się mylą! Apeluję do młodych dam — nie oceniajcie książek po okładce".
Śr. 20 marca
"Nie mogę uwierzyć, że ksiądz tak się zachował podczas chrzcin mojej córeczki"
"Już złożyłam na niego oficjalną skargę, ale chciałabym, by to wydarzenie nie przeszło bez echa... W trakcie ceremonii chrztu mojej ukochanej córeczki ksiądz, zamiast skupić się na znaczeniu tego sakramentu i wesprzeć nas w tym ważnym momencie, dokonał czegoś absolutnie nieodpowiedniego, zachowując się w sposób sprzeczny z fundamentalnymi wartościami kościoła katolickiego".
Śr. 20 marca
"Miałam zostać matką chrzestną, ale odmówiłam. Pół rodziny ze mną nie rozmawia, ale nie mogłam postąpić inaczej"
"Już ja się nasłuchałam o byciu matką chrzestną. Najczęściej rodzice dzieci robią sobie z nich bankomaty. Ja całkiem dobrze zarabiam, ale nie zamierzam łożyć na cudze dziecko. Sama mam dużo wydatków i swoją rodzinę. To dlatego, kiedy siostra poprosiła mnie o to, żebym została matką chrzestną jej córki, odmówiłam bez większego zastanowienia. Teraz nie odzywa się do mnie pół rodziny. Wielka obraza majestatu. O co im wszystkim chodzi? Przecież miałam prawo się nie zgodzić".
Śr. 20 marca
"Przyjechaliśmy na obiad do teściowej bez zapowiedzi. Tak nas przywitała, że więcej nas nie zobaczy"
"Myślałam, że zrobimy jej miłą niespodziankę, bo tyle razy już mówiła, żeby ich odwiedzić, przyjechać na obiad. Wprawdzie prosiła, żeby ją uprzedzić, ale niespodzianki polegają na tym, że się przecież o nich wcześniej nie mówi. Spakowałam więc rodzinkę i wyruszyliśmy wcześnie rano, żeby dotrzeć do teściów akurat w porze obiadowej. Mamy do nich ponad 250 kilometrów. Spodziewałam się, że się ucieszą, ale teściowa tak nas przywitała, że moja noga więcej w jej domu nie postanie".
Śr. 20 marca
"Teściowa nie jest u nas mile widziana. Mąż musiał wybrać. Tak dłużej być nie mogło"
"Musiałam postawić temu kres. Teściowa zaczęła się panoszyć w naszym domu. Robiła sobie, co chciała. To tak dłużej nie mogło wyglądać. Wtrącała się w nasze sprawy, a w szczególności w wychowanie naszych dzieci, a jej wnucząt. Po kilku akcjach straciłam cierpliwość. Teraz już nie jest u nas mile widziana. Mąż musiał dokonać wyboru: albo mamusia, albo żonka. Na szczęście wybrał słusznie".
Śr. 20 marca
"Wykiwałam dzieci. Sama oddałam się do domu spokojnej starości i zadbałam o testament"
"Jak dziś pamiętam jedne z moich urodzin, gdy zupełnie nikt nie zadzwonił z życzeniami. Było mi bardzo przykro i gdy z utęsknieniem spoglądałam przez okno, zobaczyłam nagle mojego syna, któremu uśmiech nie schodził z twarzy. Ale się ucieszyłam na jego widok! Jednak, zamiast życzyć mi wszystkiego najlepszego, jak gdyby nigdy nic poprosił o pożyczkę na nagły wydatek, który okazał się być jego kolejną zachcianką. W końcu dostrzegłam, że młodym wydaje mi się, że wartość naszego życia sprowadza się wyłącznie do liczby zer na koncie bankowym. Postanowiłam podjąć drastyczne kroki i odegrać się na rodzince, która przez lata wykorzystywała moją dobroć..."
Śr. 20 marca
"Chcę zrobić synowi trwałą na komunię. Mąż nie chce się na to zgodzić. Przesadza"
"Przecież ten dzień jest tylko raz w życiu. Dziewczynki stroją się, chodzą do fryzjera, niektóre moje koleżanki robią nawet córkom paznokcie na tę okazję. Chciałam, żeby i nasz Sebuś mógł poczuć się wyjątkowo i zgodziłam się na trwałą, o której marzył już dawno. Od męża jednak, zamiast pochwały, usłyszałam wiele gorzkich słów. Czy on ma rację? Bo ja już sama nie wiem, co mam robić".
Śr. 20 marca
"Sprzedaliśmy dom, żeby kupić wnuczkowi mieszkanie. Jak on mógł, w taki sposób się zachować?"
"Mój wnuczek Marek dostał się na studia do Warszawy. Jesteśmy jego dziadkami, a mieszkaliśmy w dużym 400-metrowym domu. Postanowiliśmy go sprzedać i za to sobie kupić mieszkanie i jemu kawalerkę. Pomyślałam sobie, że to uczciwe, bo wnuczek będzie miał dobry start w tej Warszawie. W życiu bym się tego nie spodziewała, że on w taki sposób i tak szybko roztrwonił te pieniądze. Jest nam z mężem bardzo przykro, że w taki sposób wnuczek Marek zachował się w stosunku do nas. Bardzo nas zawiódł".
Śr. 20 marca
"Mój synek nigdy nie znajdzie żony. Dziś kobiety chcą sponsora, a nie miłego i skromnego"
"Swoje lata już mam, więc czym prędzej bardzo chciałabym doczekać się synowej no i w końcu zostać babcią. Niestety obawiam się, że mój synek nigdy nie znajdzie żony. Dziś kobiety chcą sponsora, a nie miłego i skromnego chłopaka, który dla wartościowej kobiety byłby w stanie zrobić dosłownie wszystko. Nie wiem, co się podziało z tymi kobietami i dokąd zmierza ten świat".
Wt. 19 marca
"Przyjaciółka obraziła się na mnie, bo zdradziłam męża. Jej kodeks moralny jest dość sztywny..."
"Robert już dawno nie wygląda jak Apollo, a ja od kobiecości aż kipię! Gdybym wiedziała, jak to się skończy, nawet nie przyznałabym się Olce do zdrady. Zawsze wydawało mi się, że moja moralność to moja sprawa, a przyjaciele są od wspierania, a nie oceniania. Mocno się zdziwiłam tym, jak Ola zareagowała na moje wyznanie. Wszystko rozumiem, ale kim ona jest, żeby mnie oceniać. Myślałam, że przez zdradę prędzej stracę męża niż przyjaciółkę. Olka zerwała ze mną kontakt, dosadnie powiedziała, co myśli, o takich jak ja. Teraz mam tylko nadzieję, że nie wygada się mojemu mężowi. To byłby koniec".
Wt. 19 marca
"Mam 71 lat i troje dzieci. Żadne nie chce mnie wziąć do siebie na stare lata"
"Ja już nie domagam i wiem, że nie mogę mieszkać sama, nawet nie chcę, bo pragnę być blisko tych, których kocham. Mam dwóch synów i córkę, więc byłam pewna, że któreś z nich ze mną zamieszka. Zaproponowałam im to po kolei, aby wprowadzili się do mnie ze swoimi rodzinami. Przecież nie chcę być dla nich dodatkową osobą do utrzymania, a ja mieszkanie mam duże. Niestety, oni nie chcą się do mnie wprowadzić, a jak zasugerowałam, że mogę się wprowadzić do nich, to udają, że nie rozumieją, albo nie słyszą. Co ja mam zrobić?"
Wt. 19 marca
"Teściowa znowu wrzuciła zdjęcia Jasia do sieci. Kompletnie się nie przejmuje moim zdaniem"
"To nie pierwszy raz, gdy teściowa wrzuca zdjęcia naszego syna do internetu. Ciągle tylko się oburza, że przecież ma prawo pokazać koleżankom swojego jedynego wnusia. Ona nie szanuje mojego zdania i troski o prywatność mojego dziecka. Nawet nie zwraca uwagi na to, że zdjęcia z basenu w niepełnym ubraniu mogą zaszkodzić, a nie pomóc Jasiowi. Jestem na nią kompletnie zła i coraz częściej myślę, że nie pozwolę jej już nigdy z nim wychodzić."
Wt. 19 marca
"Oddałam ojca do domu spokojnej starości. Moja rodzina nie potrafi tego zrozumieć, że też chcę żyć"
"Ta decyzja nie była dla mnie łatwa. Gdy odeszła moja mama, schorowany ojciec był na moich barkach przez kolejne 6 lat. A ja w tym czasie próbowałam skończyć studia, zacząć jakąkolwiek pracę i do tego ustatkować się. Te lata były okraszone bólem i wyrzeczeniami, więc, gdy stan zdrowia ojca się pogorszył, to zdecydowałam, że oddam go w dobre ręce. Czułam, że muszę przywrócić też swoje dawne życie, bo gdy patrzyłam w lustro, to coraz częściej w 35-letniej kobiecie widziałam staruszkę..."
Wt. 19 marca