Quantcast
  • Gość odsłony: 7428

    Chłopak nie myśli o nas i przyszłości- co o tym myślicie?

    Mam 21 lat jestem na 3 roku studiówod 3 lat spotykam się z moim chłopakiem- poznalismy się na internecie na #szczecin - on ma 24 lata. Ogólnie jest to dość skomplikowane bo dzieli nas 100 km i widujemy sie tylko w weekendy. On wlasnie teraz po wileku zawirowaniach obronil swoja prace licencjacka i chce zrobic rok przerwy a potem magistra. Gdyby tak sie stało to mimo ze jest starszy skonczylibysmy studia w tym samym roku czyli droga otwarta do reszczy życia kariery rodziny itd Mój kłopot polega na tym, że 1)on nie chce słubu koscielnego a mi na tym bardzo zależy z wielu powodów nie bede tu wnikac bo ten watek juz przerabialismy na tym forum, generalnie jemu podoba się życie na kocia łape- bez zobowiązań- według jego wyobraźni 2) on nie robi kompletnie żadnych planów związanych z nami i z naszą przyszłoscią np czy bedziemy mieszkać tu czy gdzie indziej czy mamy wyjechać i szukać pracy za granica czy może w kraju czy mamy kupować wieksze mieszkanie(ja mam kawalerke)czy mieszkać w tym co mam itd generalnie jego największe plany dotyczą tego czy zmienić telefon komórkowy na taki za 300 czy 400zł, a gdy mówi o tym, że chciałby kupić nowe auto to mówi JA CHCIAŁBYM KUPIĆ SOBIE NOWE AUTO MOJE nie nasze tylko moje i to mnie zaczęło przerażąć bo mam nieodparte wrażenie że on w 80% nadal jest jak nastolatek a ma przecież 24 lata.Pomimo, że go kocham cały czas dręczy mnie pytanie czy ja przesadzam i na takie plany jakie snuje mamy jeszcze czas i mam poczekać aż on do tego dojrzeje czy może dać sobie z nim spokój i niech zostanie wiecznym chłopcem. Bo nie chce ciągle naciskać że ja chce slub dom itd bo gdy o tym wspominam to on robi takie przerażone oczy jakbym go chciała w najkoszmarniejszym więzieniu zamknąć. Co ja mam robić bo boje się, że własnie marnuje czas, co będzie gdy skończymy studia i on stwierdzi, że zostaje u mamusi bo tam mu dobrze, a przecież my nic nie planowaliśmy więć on jest wolny... Strasznie mi z tym źle i im dłużej myśle tym się gorzej czuje. Co ja powinnam zrobić?Czekać, rozmwaiać z nim (ale jak), zostawić go choć wiem, że bym cierpiała sama - straszyć, że go zostawie i liczyć, że sie opamięta?Co o tym myślicie?Pomózcie mi :cry:

    Odpowiedzi (42)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-06-15, 09:17:40
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
xena_music 2013-06-15 o godz. 09:17
0

ja zawsze miałam swoje obiekty westchnień i nie widziałam wad..jak kto zakochany to głupieje całkowicie...
przejechałam się nie raz, już nawet jako 20 letnia dziewczyna potrafilam sie zachowac jak 16latka..dzięki bogu że nie skończyło się konsekwencjami.....Ale warto było tamto przeżyć, przynajmniej mnie to czegoś nauczyło..

Odpowiedz
Gość 2013-06-15 o godz. 08:12
0

barbarosa napisał(a):
najczesciej to kobiety są pokrzywdzone w takich związkach bo mają dziwną skłonnosc do tego ze wystarczy ze poznają faceta a juz snują plany i marzą i myslą ze on też a potem sie rozczarowują ale nadal wierzą ze zmienią go swoją miłoscią...itd.
U mnie akurat było tak ,ze ja zwodziłam biednych facetów,obiecywałam im wspólną przyszłość dlatego,ze sama w to mocno wierzyłam i chciałam , żeby tak było.Nie szukałam nigdy ideałów,ale jedne wady przeszkadzały mi bardziej niz inne.Teraz jestem z człowiekiem,który tez ideałem nie jest(oj,nie jest ;) ),wkurza mnie czasem ale bardzo go kocham i chyba nigdy nie przestanę :D

Odpowiedz
xena_music 2013-06-15 o godz. 06:17
0

bardzo mądra myśl...i jaka prawdziwa....

Odpowiedz
miu miu 2013-06-15 o godz. 05:48
0

uważam ze jak ma sie 21 lat to ma sie niewielkie doswiadczenie i pakowanie sie w trudny zwiazek w tym wieku jest bez sensu
pamietam jak ja miałam 21 lat i byłam zakochana na zabój w pewnym gosciu miłosc była taka ze szok odkleić sie od siebie nie mogliśmy
mogliśmy nie jesc cały dzien bo on zył mną a ja nim
i nagle on mnie zostawił
rozpacz była ogromna niemal cieżka depresja nie zapomne jak sie wtedy czułam...
jak sobie teraz o nim pomysle kiedy mam 30 lat to mysle jaka byłam naiwna i nie rozumiem czemu tak ogromnie cierpiałam przeciez był nieodpowiedzialny miał problemy emocjonalne i rodzinne
jakis czas potem dowiedziałam sie ze wpadł w narkotyki i alkohol
no i co było czego żałować?jakie ja bym z nim zycie miała?
potem poznałam jeszcze paru facetów tez róznie było i róznie sie kończyło ale były to dla mnie cenne doswiadczenia czegos mnie nauczyli
mysle ze autorka tego wątku powinna dac sobie czas poznac jeszcze kogos zeby miec porównanie i móc wybrac
z wiekiem i nowymi doswiadczeniami swiatopogląd sie zmienia zmieniają sie wymagania a swiat nie konczy sie na tym jednym facecie
kiedys spotkałam na przystanku pewnego starszego pana zupełnie obcego człowieka zaczelismy sobie rozmawiac o róznych rzeczach zeszło na temat małzenstwa i rodziny no i on powiedział mi wtedy cos takiego
"mezczyzna proponuje a kobieta wybiera "-niech pani o tym pamięta ze to pani wybiera....-tak mi to jakoś zapadło w pamięć
myśle ze to było bardzo mądre

Odpowiedz
xena_music 2013-06-15 o godz. 00:17
0

barbarosa, ale takich kobiet nazwijmy to naiwnych jest większość i jak sie nie sparzą na sobie powaznie to nic nie dotrze do nich...bedą dalej slepe, głuche......
a te co im się udaje byc "władczymi"..to tylko pogratulować:):)
ale ja należe zdecydowanie do tej większosci

Odpowiedz
Reklama
miu miu 2013-06-14 o godz. 11:45
0

ja wiem ze powiedzieć łatwo najtrudniej zrobić znam to uczucie az zanadto dobrze
a kobiety nie wiem czy są naiwne
to chyba zalezy od konkretnego przypadku
znam takie które wodzą facetów za nos i nie mają takich dylematów

Odpowiedz
xena_music 2013-06-14 o godz. 09:35
0

barbarosa, poprostu my kobietki jesteśmy..a w zasadzie mamy w uczuciach wrodzoną skłonnosc do naiwnosci...
a z drugiej strony mówisz uciekać gdzie pieprz rośnie...hmmm..łatwo powiedzieć, jak mi wszyscy mówili uciekaj to uciekałam....5 lat az sama zmądrzałam ze to bez sensu........

Odpowiedz
miu miu 2013-06-14 o godz. 09:04
0

ja mysle ze czasem są takie toksyczne związki w których jednej stronie zalezy bardziej i zawsze w takich układach ta strona która sie bardziej stara cierpi bo daje i oczekuje czegos w zamian a tu nici z tego i co typowe ciągle sie łudzi i ma nadzieje ze ta osoba sie zmieni

najczesciej to kobiety są pokrzywdzone w takich związkach bo mają dziwną skłonnosc do tego ze wystarczy ze poznają faceta a juz snują plany i marzą i myslą ze on też a potem sie rozczarowują ale nadal wierzą ze zmienią go swoją miłoscią...itd.

uwazam ze nalezy unikac takich chorych relacji a jesli nawet juz sie w taki układ wejdzie to trzeba uciekac gdzie pieprz rośnie no chyba ze ktos sie lubi torturowac

nie ma sie co oszukiwac ze bedzie dobrze jesli facet unika checi do zmiany unika rozmowy podjeci decyzji...w takim zwiazku kobieta zawsze bedzie "gonić" faceta a on jej bedzie nieustannie uciekał unikał bliskosci i tak w koło macieju

znam to dobrze z własnych doswiadczeń sama byłam taką kobietą "kochającą za bardzo" umęczyłam sie tylko zdrowia straciłam ale to juz przeszłosc

dlatego Magdo zastanów sie czy kochasz go i widzisz rzeczywiscie takim jakim jest czy takim jakim chciałabys go widziec

jestes jeszcze taka młoda baw sie korzystaj z zycia olej go taka moja rada
jak zmadrzeje lub zmieni zdanie sam cie odnajdzie zobaczysz

pozdrawiam trzymaj sie

Odpowiedz
xena_music 2013-06-14 o godz. 07:46
0

ale najważniejsze dokonać ostatecznie tego dobrego wyboru, a nie potem żałować.....

Odpowiedz
Gość 2013-06-14 o godz. 07:05
0

xena_music napisał(a):klimczakowa, ja tych"oststnich" miałam 3:P i za 4 wyszłam:P:P
Xena :D , j miałam jeszcze więcej lol

Odpowiedz
Reklama
xena_music 2013-06-14 o godz. 00:31
0

no ciekawe:)

Odpowiedz
Gość 2013-06-13 o godz. 20:52
0

ciekawe jak ta historia sie w koncu skonczyla

Odpowiedz
xena_music 2013-06-13 o godz. 09:53
0

klimczakowa, ja tych"oststnich" miałam 3:P i za 4 wyszłam:P:P

Odpowiedz
Gość 2013-06-13 o godz. 08:22
0

Magda_klaudia, ja żyje w ,,konkubinacie'' ale tak tego nie nazywam.Nazywam to stanem narzeczeństwa i wspólnym partnerskim życiem rodzinnym.Nie czuje do siebie w związku z tym obrzydzenia i mogę sie cieszyc tym, ze jestesmy ze soba z miłosci a nie z powodu papierka wymuszonego przez rodzinę.
Nie spiesz sie, tak jak piszą koleżanki, jestes młoda i wielu meżczyzn jeszcze nazwiesz ,,ten ostatni''.

Odpowiedz
xena_music 2013-06-12 o godz. 20:35
0

dziewczyno ślub zdążysz wziać i za 5 lat!!!
zastanów się bo zmiana moze być na miesiac dwa i znow to samo

Odpowiedz
miu miu 2013-06-12 o godz. 12:31
0

ja mysle ze ty jestes jeszcze bardzo młoda niejednego faceta jeszcze poznasz i powinnas to przemysleć

wybieraj kogo masz kochać

Odpowiedz
Gość 2013-06-12 o godz. 09:13
0

pogratulujcie mi glupoty - nadal jestesmy razem w koncu nic nie zrobilam... ale cos sie zmienilo gdyz- bardzo sie poklocilismy o bzdure oczywiscie ktora byla dobrym pretekstem aby wywolac wojne i stalo sie - pierwszy raz w naszym zwiazku to on mnie przepraszal i zaglaskiwal (bo jak dotad to ja za nim latalam) to bylo ze 3 tygodnie temu i powiem wam ze od tamtego czasu widze ze on sie stara zeby wszystko bylo mniedzy nami dobrze...dziwi mnie to... nie spodziwalam sie - raczej stawialam ze to juz koniec...zaczal nawet planowac przyszlosc WSPÓLNA = NASZA co juz wogole mnie szokuje - ale pytanie nadal brzmi co zrobic - bo ja musze miec slub koscielny bez niego nie dam rady z nim mieszkac samo okreslenie konkubinat wywoluje u mnie wstret - ja chce meza... narazie nie wiem co o tym myslec o jego zmianie - moze to tylko chwilowe?zobaczymy... pozdrawiam wszystkich:)

Odpowiedz
xena_music 2013-04-27 o godz. 10:17
0

magda_klaudia napisał(a): on byl by cudownym przyjacielem, kupmlem, ale nie mezem ... Nadal mnie to meczy choc troche mniej bo wiem juz na pewno ze nie mozemy byc razem bo to nie ma sensu, ale nie wiem jak sie z tego wyplatac... Nie wiem czy ktos moze mi pomoc ...
no właśnie....ja z moim mezem 3 lata mijalismy się, byliśmy przyjaciółmi, ale zawsze któreś miało kogoś lub co innego stało na drodze...
az wreszcie...
ale potwierdzam, nie warto marnować życia, nie bądź altruistką, bo to będzie zwiazek z obowiązku i przyzwyczajenia a reszta się wypali.
Macie inne poglady, ty-chcesz rodziny, dziecka, domu, on-materialnych spraw i jak odczułam "szaleństw wolnosci" bo tu ma kolegów, itp
ja byłam w zwiazku 5 lat, chorym bo z przyzwyczajenia a potem z poczucia obowiązkubo jak chciałam zerwac to mogłąm miec go na sumieniu..ciagneło się, ale w końcu powiedziałam stop. Oboje chcieliśmy rodziny,tylko on nie miał wykształcenia i nie zależało mu na nim, a dziecko rodzina najlepiej już i teraz(ja miałam 18 lat, liceum itp)

a co do młodości, ja jak się pobieraliśmy i jak urodziłam Maję miałam 21 lat, mąż 23. Uwazam ze był dojrzały do tego bo decyzja była o dziecku i ślubie przemyślana przez oboje. Tyle ze jedni w wieku 20 lat dojrzewają, inni w wieku 30....:D
powodzenia

Odpowiedz
iskierka55 2013-04-27 o godz. 04:42
0

Magda masz dopiero 21 lat ciesz się życiem malo który facet w wieku 24 lat chce być mężem i ojcem, a są i tacy, którzy nigdy do tego tak naprawdę nie dojrzewają. Sluchaj serca jeśli masz wątpliwości to znaczy, że coś jest na rzeczy i nie ma co na silę budować takiego związku. Ja wierzę w przeznaczenie :D Jeśli chodzi o ślub kościelny czy wogóole o ślub to szanuję to, że Ty chcesz takowy, ale uwierz mi, że ślub niczego nie gwarantuje, a w wolnych związkach nie ma nic zlego ludzie żyją ze sobą po 10 lat i dlużej mają dzieci i dopiero potem "dorastają" do ślubu :D Najważniejsze to żeby dwoje ludzi się odnalazlo zakochalo i chcialobyć ze sobą. Mam 33 lata i dopiero trzy lata temu znalazlam "tego" faceta, mamy śliczną córeczkę kochamy się i jest nam razem dobrze wierzę, że tak będzie zawsze, ale przeszlam wiele i wiem, że życie plata nam różne figle, należy jednak zrobić wszystko, żeby milość i szczęście trwalo wiecznie :D

Odpowiedz
Gość 2013-04-27 o godz. 02:07
0

Wiem ze szantarz to bardzo nie czyste zagranie ale...moze postaw mu jakies ultiamtum?

Odpowiedz
gocha* 2013-04-17 o godz. 06:13
0

magda rzuć go i spróbuj życia bez niego. Czy będzie lepiej czy gorzej nie dowiesz się jeśli nie spróbujesz.

Odpowiedz
Gość 2013-04-17 o godz. 05:00
0

nadal zyje w zawieszeniu niby jestesmy razem ale w sumie nie wiadomo po co - jestem przypadkiem beznadziejnym bo nic nie robie tylko czekam aż sprawa sama sie załatwi - i czekam tak juz rok i jakoś się nie załatwiła... i pewnie nadal tak bedzie beznadziejnie bo ja nic z tym nie robie...uklada sie raz lepiej raz gorzej ale wyraznie bez przyszlosci - moze ja sie powinna leczyc?

Odpowiedz
Gość 2013-04-03 o godz. 01:26
0

Ja na twoim miejscu szczerze bym z nim porozmawiała w 4 oczka, wyjaśnilibyście sobie czego oczekujecie od życia! Wydaje mi się ,że on nie chce się ustatkować. Woli żyć z dnia na dzień i robić to na co ma ochotę. Wnioskując z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że jemu tak naprawde nie zależy na tobie tylko na zabawie. To duży dzieciak, a tacy rzadko kiedy wyrastają z tego! Ja na twoim miejscu bym sobie odpuściła! A jeśli naprawdę go kochasz i mimo to chcesz być z nim to będzie wymagał od ciebie żebyś się dostosowała we wszystkim do niego, a wtedy nie będziesz szczęśliwa, bynajmniej na dłóższą metę

Odpowiedz
Hala 2013-04-02 o godz. 19:45
0

No to Bozia zsyła w am prawdziwy test, bo jeśłi kochacie się zbyt słabo, aklectwo moze pzrekreślic wasz związek. Trzymam kciuki, zęby wszytko skończyło się dobrze.

Odpowiedz
sensikue 2013-04-02 o godz. 10:46
0

kocha ale ja tam nic nie pisałam chyba jakas pomyłka ;) no chyba ze ja nie pamietam ;)

Odpowiedz
gocha* 2013-04-02 o godz. 10:12
0

sensikue nie załamuj sie. Z tego co czytałam na "Jestem zielona" to może być wszystko ok, trzeba tylko to leczyć. Jak będziecie razem na pewno wam się ułoży, tylko się wspierajcie i nie załamujcie.

Odpowiedz
sensikue 2013-03-31 o godz. 22:58
0

bardzo sie kochamy jestesmy prawie 3 lata razem nic nam sie nie sypie mamy wspolne plany , chcemy miec dziecko itd , ale nie sadzilismy ze moze nam sie trafic choroba ktorej sutkiem jest kalectwo :(

Odpowiedz
Gość 2013-03-31 o godz. 22:45
0

ciezko powiedziec bo nie piszesz czy kochasz ta osobe calym sercem i calym soba czy wlasnie wasz zwiazek sie sypie ...

Odpowiedz
sensikue 2013-03-31 o godz. 10:50
0

a co byscie zrobili dowiadujac sie twoja ukochana osoba jest chora i grozi jej kalectwo ??

Odpowiedz
Gość 2013-03-31 o godz. 10:43
0

zapamnialamdodac ze ja nadal troche go jeszcze kocham ... :cry:

Odpowiedz
Gość 2013-03-31 o godz. 10:39
0

rozmowa byla ale on ja zbagatelizowal - ja chcialam tak powaznie pogadac a on sie ze mna droczyl caly czas... potem wieczoram gdy wrocil do domu napisal mi meila - i ogolnie rzecz biorac to niby uwaza ze jestem kobieta jego zycia i chcialby byc ze mna ZAWSZE, ale nie ma zamiaru brac slubu, przeprowadzac sie, zmieniac pracy i obecnie jego glownym celem jest kupno nowego auta mimo iz to ktore ma teraz bylo kupione w maju TEGO ROKU. Rece mi opadly ... Wiem ze nasz zwiazek nie ma zadnej przyszlosci... Boje sie byc sama choc w sumie nie wiem czego... Pojecia nie mam jak mu powiedziec ze ja juz nie chce bo skoro mnie jednak kocha na swoj sposob to serce mu zlamie, a mimo wszystko daze go cieplymi uczuciami i nie chcialabym go ranic... Ponadto mysle sobie ze bardzo jestem z nim zwiazana emocjonalnie i bedzie mi go brakowalo - on byl by cudownym przyjacielem, kupmlem, ale nie mezem ... Nadal mnie to meczy choc troche mniej bo wiem juz na pewno ze nie mozemy byc razem bo to nie ma sensu, ale nie wiem jak sie z tego wyplatac... Nie wiem czy ktos moze mi pomoc ...

Odpowiedz
Gość 2013-03-31 o godz. 01:12
0

Ja uważam ,ze niektórzy faceci nigdy nie dojrzewają ...

Odpowiedz
dunia 2013-03-30 o godz. 13:32
0

Joanna 73 napisał(a):Powiem krótko. Dojrzały nie zawsze idzie w parze z dorosłoscią. To , ze ma dowód od 6 lat , nie zanczy ze jest dojrzały. Naukowo udowodnione jest , ze płeć brzydsza dojrzewa póżniej, koło 30 najcześciej.
Ja bym zrezygnowała z takiego partnera. Zrobisz jak będziesz uważała.
to ja jeszcze musze poczekac 4 lata lol lol lol

Odpowiedz
Gość 2013-03-30 o godz. 09:54
0

Powiem krótko. Dojrzały nie zawsze idzie w parze z dorosłoscią. To , ze ma dowód od 6 lat , nie zanczy ze jest dojrzały. Naukowo udowodnione jest , ze płeć brzydsza dojrzewa póżniej, koło 30 najcześciej.
Ja bym zrezygnowała z takiego partnera. Zrobisz jak będziesz uważała.

Odpowiedz
gocha* 2013-03-26 o godz. 06:00
0

Ja protestuję!! Mój mąż ma 24 lata i jakoś był dojrzały i do małżeństwa i do dzidziusia. Wiek ma tu nie wiele do powiedzenia, zależy jaki jest charakter. On najwyraźniej nie czuje się na siłach żeby być odpowiedzialnym za kogoś. A może nie jest pewien co do Ciebie czuje i czy to na zawsze?

Odpowiedz
marta27 2013-03-25 o godz. 01:58
0

ale przeciez 24 lata do jeszcze szczawik! nic dziwnego ze tak mysli - jemu nie w glowie widocznie ustatkowanie sie, rodzina...

ale napisz magda_klaudia jak po rozmowie.

Odpowiedz
Nelly 2013-03-24 o godz. 03:28
0

Wedlug mnie mimo iz ten chlopak ma 24 lata to nie dojrzal do powaznego zwiazku.Jeszcze

Odpowiedz
Gość 2013-03-24 o godz. 03:16
0

nadal nie wyobrażam sobie życia z nim ani bez niego, brak mi sił żeby go zostawic i jest mi z tym cięzko, mecze się strasznie, nie widzieliśmy się 3 tygodnie - jutro ma przyjechać, postaram sie z nim porozmawiać ... trzymajcie kciuki ...

Odpowiedz
marta27 2013-03-22 o godz. 15:39
0

klimczakowa napisał(a): ja zmieniałam facetów sporo razy ,nie dlatego ze byli zli czy dlatego ze nic do nich nie czułam,ale dlatego ze zyje sie raz i uwazam ,ze jak juz sie wiązać na stałe to z kims kogo jestesmy pewni choc w 90 % (bo nie ma idealnych ludzi).Wiele sie sama przez to nacierpiałam (bo tego sie uniknąć nie da)ale warto byłoJest mi dobrze a do tego mam wspomnienia które tez są wazną czescia w zyciu.Jestem poza tym przeciwniczką ślubu z tzw pierwszą miłoscią.Ale to tylko moje zdanie.
..
popieram w calej rozciaglosci. ja w pewnym momencie praktycznie ucieklam sprzed oltarza. inny zwiazek zakonczylam po 7 latach. nie warto zycia marnowac dla czegos co daje tyle do myslenia i co do czego ma sie tyle watpliwosci..
a tez mam taka malo popularna teorie ze nie ma sie co za mezem ogladac za wczesnie. nie zanim skonczy sie 26 lat. a moze jeszcze pozniej.....

Odpowiedz
Gość 2013-03-22 o godz. 01:17
0

Kiedys czytalam ksiazeczke....POWIEDZ MI JAK MAM CIE KOCHAC? Bylo tam opowiadanie....Przychodzi chlopak do dziewczyny i puka do drzwi. Ona pyta:kto tam? a on:otworz to ja! Dziewczyna mu nie otworzyla i powiedziala: nie znam cie... Chlopak probowal tak kilka razy, po czym stwierdzil ze przyjdzie znow... za kilka miesiecy. Przez te kilka miesiecy myslal dlaczego ona mu nie otworzyla??!! Zrozumial dlaczego i poszed no niej ponownie. Kiedy dziewczyna zapytala: kto tam? On odpowiedzial: Ty! Bo w zyciu We dwoje liczy sie zawsze dobro drugiego czlowieka...a nie wlasne.... Nie wiem czy mnie dobrze zrozumialas co chcialam Ci przez to... Moze Twoj chlopak nie dorosl do zycia We dwoje? Moze nie jest jeszcze gotowy przyjac na siebie ciezar odpowiedzialnosci za druga osobe, za Ciebie?

Odpowiedz
Gość 2013-03-18 o godz. 03:44
0

Moze wielu osobm się nie spodoba to co napisze,ale ja zmieniałam facetów sporo razy ,nie dlatego ze byli zli czy dlatego ze nic do nich nie czułam,ale dlatego ze zyje sie raz i uwazam ,ze jak juz sie wiązać na stałe to z kims kogo jestesmy pewni choc w 90 % (bo nie ma idealnych ludzi).Wiele sie sama przez to nacierpiałam (bo tego sie uniknąć nie da)ale warto było bo teraz mam faceta który mi odpowiada(mimo kilku wad).Jest mi dobrze a do tego mam wspomnienia które tez są wazną czescia w zyciu.Jestem poza tym przeciwniczką ślubu z tzw pierwszą miłoscią.Ale to tylko moje zdanie.
Sama nie mam jeszcze slubu (choc planujemy za jakis czas)chociaz mieszkamy razem,mamy dziecko i zyjemy jak prawdziwa rodzina bo zeby sie kochac slubu miec nie trzeba.Mysle ze to kwestia wiary raczej no i wygody załatwiania spraw urzędowych....Jesli mam byc szczera i powiedziec Ci co bym zrobiła to mówie : Powiedz mu to co napisałas tu ,o tym ze mozesz zwątpić w WAS i poczekaj chwile,zobacz czy sie stara cos zmienic.Jak nie to pamiętaj,facetów na swiecie jest wielu i zycie tylko jedno..........

Odpowiedz
gocha* 2013-03-18 o godz. 03:31
0

Kurcze ciążka sprawa. Jeśli bardzo go kochasz i jesteś pewna że chcesz z nim być to walcz. Ale ja bym odpuściła w takiej sytuacji i poszukała szczęścia gdzieś indziej.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie