prawdziwa historia
"Nauczyłam kobietę kultury na stacji benzynowej. Szanować trzeba każdego człowieka, także pracownika"
"Tankuję zawsze na tej samej stacji benzynowej, a dokładniej to robi za mnie miły Pan. Zawsze powiem mu dzień dobry, dziękuję i poproszę. On też zawsze mi odpowiada i się nawet grzecznie uśmiechnie. Jednak zauważyłam, że rzadko ktoś tak się zwraca. Kiedyś kobieta zabrała od niego kluczyki bez słowa. Widziałam, jak zrobiło mu się przykro, nie szanowała go. Obgadałam ją głośno na tej stacji tak, by słyszeli wszyscy, łącznie z nią".
Nd. 9 czerwca
"Teściowa wciąż mi przypomina, że mieszkam u niej. Nie czuję się tu komfortowo"
"Przed ślubem miałam dobry kontakt z teściową, ale dopiero po ślubie z nią zamieszkałam. Miało być tak, że trochę się dorobimy i zaczniemy się budować, ale zaszłam w ciążę i nagle nasze możliwości zarobkowe zaczęły być mniejsze. Odłożyliśmy temat budowy domu na później, a od kiedy teściowa wie, że jestem w ciąży, wciąż przypomina mi, że nie jestem u siebie, tylko jestem tu gościem. Nie czuję się komfortowo z takimi docinkami".
Nd. 9 czerwca
"Mój maleńki synek przypomina mi mojego sąsiada. Te same zielone oczy i zawzięty uśmiech"
"Cały czas, gdy patrzę na moje dziecko, mam ogromny kłopot. Otóż tak się składa, że mój maleńki synek z każdej strony przypomina mi mojego sąsiada. Sam nie wiem, czy ja mam przewidzenia, czy coś jest na rzeczy, ale prawda jest taka, że Miłosz i mój sąsiad Marek są bardzo do siebie pod różnymi względami podobni. Wiecie - te same zielone ślipia i taki złowrogi i zawzięty uśmiech. Może mam obsesję - nie wiem, ale jednak to podobieństwo jest niesamowite".
Nd. 9 czerwca
"Moi rodzice na mój ślub przyszli z niczym. Stwierdzili, że mi się należy za to, jaką żonę wybrałem"
"Moi rodzice zachowali się wobec mnie nie tak, jak powinni. Ja doskonale rozumiem to, że być może nie akceptują mojej żony i ona może im się nie podobać, ale to nie oni ją wybrali tylko ja. Oni patrzyli pod innym kątem - żeby była bogata i pochodziła z dobrego domu, a ja wolałem, żeby to ona była dla mnie dobra. Nawet na ślubie jawnie pokazali mi swoją dezaprobatę i stwierdzili, że nie dostanę od nich nawet złamanego grosza za to, że wziąłem sobie taką, a nie inną żonę. Jest mi bardzo wstyd, że mam takich rodziców".
Nd. 9 czerwca
"Przyjaciółka woli wydać krocie na swoje wesele, niż na leczenie. Nie umiem do niej dotrzeć"
"Przy badaniach okresowych w pracy, mojej przyjaciółce lekarz wykrył wadę wzroku. Doktor powiedział jej, że najprawdopodobniej to coś poważnego, więc powinna udać się do dobrego specjalisty i to jak najszybciej. Oczywiście wszyscy wiemy, jak działa nasza służba zdrowia, więc namawiam ją na prywatną wizytę. Ona jednak chce czekać na swój termin 8 miesięcy, bo woli wydać krocie na swoje wesele, a nie zdrowie".
Sob. 8 czerwca
"Wynająłem pokój studentom. Gdy zobaczyłem, w jakim stanie zdawali mieszkanie, od razu się popłakałem"
"Jakieś kilka lat temu - myślę, że ponad 4 lata temu wróciłem z Niemiec, gdzie przez 15 lat pracowałem na budowie. Zarobione pieniądze zainwestowałem w nieruchomość w Warszawie i podzieliłem ją na pokoje, a następnie wynająłem studentom. Pomyślałem, że to niezły biznes i rzeczywiście chętnych nie brakowało, a ja co miesiąc dostawałem pieniądze. Po dwóch latach studenci skończyli studia (bo tak się złożyło, ze ta paczka była w podobnym wieku) i postanowili zdać mieszkanie. Gdy zobaczyłem, jak wygląda moje mieszkanie, natychmiast się popłakałem".
Sob. 8 czerwca
"Dziewczyna zaprosiła mnie na wesele. Twierdzi, że powinienem dorzucić się kilka stów do koperty"
"Moja dziewczyna zaprosiła mnie na wesele swojego brata i bardzo się ucieszyłem. Pomyślałem sobie bowiem, że to będzie fajna okazja do tego, aby dobrze się pobawić, więc bardzo się ucieszyłem. Ja i Magda dawno nigdzie nie byliśmy, bo dziewczyna oszczędza kasę na samochód, który chce sobie kupić. W końcu namówiłem ją do tego, żebyśmy poszli - bo przecież w końcu to wesele jej brata. Nie sądziłem jednak, że dziewczyna stwierdzi, że w takim razie co najmniej 500 zeta powinienem się do tego wesela dorzucić".
Sob. 8 czerwca
"Zamiast fotografa ślubnego wzięliśmy kolegę z liceum. Do dziś żałuję, że się zgodziłam na amatora"
"Przed weselem nie miałam już siły szukać profesjonalnego fotografa, który miałby wolny termin i byłby wart zachodu. Gdy Jacek zaproponował, że może przyjść na nasz ślub i wesele i ogarnąć temat, nie zastanawiałam się długo. Zgodziłam się wziąć fotografa amatora po znajomości, bo Jacek i mój narzeczony Mateusz chodzili razem do liceum. Mówili, że dobrze się znają, więc nie miałam obaw".
Sob. 8 czerwca
„Zdecydowałam się na małżeństwo z rozsądku i bez dwóch zdań wciąż popieram tę decyzję”
"W życiu nie zawsze wszystko układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Bywają takie sytuacje, w których trzeba zrezygnować ze swoich marzeń oraz ideałów na rzecz pewnej i przede wszystkim stabilnej przyszłości, czego sama doświadczyłam przy okazji poszukiwania tego jedynego. Zdecydowałam się na małżeństwo z rozsądku i bez dwóch zdań wciąż popieram tę decyzję. Może nie jestem do końca szczęśliwa, ale mam przynajmniej szczęśliwą rodzinę i spokojną głowę".
Pt. 7 czerwca
"Córka kuzynki rozbiła mój słoiczek z kremem, wart krocie. Ani myśli odkupić"
"Zaprosiłam kuzynkę z jej dziećmi na kawę do siebie. W trakcie spotkania jej 5-letnia córka poszła do łazienki i rozbiła słoiczek z moim kremem, który jest dużo warty i trudno dostępny. Powiedziałam o tym kuzynce w nadziei, że chociaż pokryje szkody z własnej kieszeni. Ona jednak nic sobie z tego nie robiła i zasugerowała mi, że ona jest gościem w mym domu, więc rola opieki nad najmłodszymi spoczywa na gospodarzu. Zatkało mnie".
Pt. 7 czerwca
"Nie wyobrażam sobie wakacji bez Bałtyku. Jesteśmy Polakami i co roku jeździmy nad polskie morze"
"Dbamy z mężem o kieszeń naszych rodaków, bo przecież nikt za nas tego nie zrobi. O swoją kieszeń także, bo wbrew obiegowym opiniom o drożyźnie i czarnemu PR-owi - tak źle nie jest. A Bałtyk ma swój urok, do tego plaże piaszczyste i szerokie, zupełnie inne niż np. w kamienistej Chorwacji, gdzie nawet usiąść się nie da bez leżaka. Jedyną niewiadomą jest pogoda, ale wolę wietrzyk i nawet pochmurny dzień, niż smażyć się w ponad 40-stopniowym upale. Warto zwiedzać świat i poznawać różne piękne miejsca, lecz od czasu do czasu zajrzeć też nad rodzime wybrzeże".
Pt. 7 czerwca
"Zażądałam od męża rozwodu za nic. Chciał się poprawić, ale było już za późno"
"Mąż był bardzo zdziwiony, że chcę rozwodu za nic. Uważał, że nic nie zrobił: zawsze był mi wierny, nie oglądał się za innymi, traktował mnie z szacunkiem, nie miał uzależnień. Żyliśmy na dobrym poziomie. Mieliśmy dzieci, dom i samochód. Niczego nie brakowało mi do szczęścia, ale po 19 latach wystąpiłam z rozwodem".
Pt. 7 czerwca
"Wszystko zostawiłam mężowi i zaczęłam nowe życie. Biedne, ale pełne spokoju. Rodzina nie rozumie"
"Moja smutna historia rozegrała się za zamkniętymi drzwiami. Codziennie modlę się, żeby wystarczyło mi sił na niezależność. Może jeszcze czeka na mnie gdzieś szczęście. Nie wiem, czy zrozumie mnie ktoś, kto nie przeżył tego, co ja. Życie u boku Krzyśka wszystkim wydawało się sielanką. Niestety nie było. Wyszłam z domu z dwiema walizkami. Zostawiłam dorobek życia. Wszystko dla szacunku, którego tam nie było. Liczyłam na wsparcie najbliższych. Niestety oni nie rozumieją, jak mogę zostawić taki majątek i męża, który dużo zarabia".
Pt. 7 czerwca
"Zawsze chciałam mieć wesele, ale nie chcę wyjść za mąż. Będzie wesele bez ślubu"
"Zawsze marzyłam o własnym weselu. Jestem urodzoną organizatorką i kocham wszystko planować, ale też bardzo lubię gościć najbliższe mi osoby. Mam super partnera, ale mam też złe doświadczenia z innymi mężczyznami i nie jestem pozytywnie nastawione do tematu ślubu. Dlatego zdecydowałam, że nigdy się na ten krok nie odważę. Ale jednocześnie marzę o weselu, także będzie wesele bez ślubu".
Pt. 7 czerwca
"Kacper zostawił mnie dla mojej koleżanki. Wczoraj wrócił i błaga o przebaczenie"
"Kacper był miłością mojego życia. Kiedy go poznałam, wiedziałam, że to ten jedyny. Był przystojny, inteligentny i czuliśmy między sobą prawdziwe porozumienie dusz. Nie potrafię tego nazwać. Niestety, Kacper zostawił mnie dla mojej najlepszej koleżanki. Odszedł dwa lata temu i wrócił wczoraj. Teraz błaga mnie o przebaczenie".
Pt. 7 czerwca
"Praca kelnerki poprawiła moją sytuację finansową. Klienci nie żałują napiwków"
"Ciężkie czasy nastały i chyba wszyscy żyjemy w ogromnym poczuciu niestabilności zarówno jeśli chodzi o życie prywatne, jak i to zawodowe. U mnie zaczęło się sypać mniej więcej dwa lata temu, kiedy szef podziękował mi za współpracę, ale nie miałam zamiaru się poddać, licząc na to, że cokolwiek samo spadnie mi z nieba. Całe szczęście praca kelnerki poprawiła moją sytuację finansową. Klienci nie żałują napiwków, za to ja żałuję, że wcześniej nie pomyślałam o bieganiu z tacą".
Czw. 6 czerwca