prawdziwa historia
"Przyjaciółka woli wydać krocie na swoje wesele, niż na leczenie. Nie umiem do niej dotrzeć"
"Przy badaniach okresowych w pracy, mojej przyjaciółce lekarz wykrył wadę wzroku. Doktor powiedział jej, że najprawdopodobniej to coś poważnego, więc powinna udać się do dobrego specjalisty i to jak najszybciej. Oczywiście wszyscy wiemy, jak działa nasza służba zdrowia, więc namawiam ją na prywatną wizytę. Ona jednak chce czekać na swój termin 8 miesięcy, bo woli wydać krocie na swoje wesele, a nie zdrowie".
Sob. 8 czerwca
"Wynająłem pokój studentom. Gdy zobaczyłem, w jakim stanie zdawali mieszkanie, od razu się popłakałem"
"Jakieś kilka lat temu - myślę, że ponad 4 lata temu wróciłem z Niemiec, gdzie przez 15 lat pracowałem na budowie. Zarobione pieniądze zainwestowałem w nieruchomość w Warszawie i podzieliłem ją na pokoje, a następnie wynająłem studentom. Pomyślałem, że to niezły biznes i rzeczywiście chętnych nie brakowało, a ja co miesiąc dostawałem pieniądze. Po dwóch latach studenci skończyli studia (bo tak się złożyło, ze ta paczka była w podobnym wieku) i postanowili zdać mieszkanie. Gdy zobaczyłem, jak wygląda moje mieszkanie, natychmiast się popłakałem".
Sob. 8 czerwca
"Dziewczyna zaprosiła mnie na wesele. Twierdzi, że powinienem dorzucić się kilka stów do koperty"
"Moja dziewczyna zaprosiła mnie na wesele swojego brata i bardzo się ucieszyłem. Pomyślałem sobie bowiem, że to będzie fajna okazja do tego, aby dobrze się pobawić, więc bardzo się ucieszyłem. Ja i Magda dawno nigdzie nie byliśmy, bo dziewczyna oszczędza kasę na samochód, który chce sobie kupić. W końcu namówiłem ją do tego, żebyśmy poszli - bo przecież w końcu to wesele jej brata. Nie sądziłem jednak, że dziewczyna stwierdzi, że w takim razie co najmniej 500 zeta powinienem się do tego wesela dorzucić".
Sob. 8 czerwca
"Zamiast fotografa ślubnego wzięliśmy kolegę z liceum. Do dziś żałuję, że się zgodziłam na amatora"
"Przed weselem nie miałam już siły szukać profesjonalnego fotografa, który miałby wolny termin i byłby wart zachodu. Gdy Jacek zaproponował, że może przyjść na nasz ślub i wesele i ogarnąć temat, nie zastanawiałam się długo. Zgodziłam się wziąć fotografa amatora po znajomości, bo Jacek i mój narzeczony Mateusz chodzili razem do liceum. Mówili, że dobrze się znają, więc nie miałam obaw".
Sob. 8 czerwca
„Zdecydowałam się na małżeństwo z rozsądku i bez dwóch zdań wciąż popieram tę decyzję”
"W życiu nie zawsze wszystko układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Bywają takie sytuacje, w których trzeba zrezygnować ze swoich marzeń oraz ideałów na rzecz pewnej i przede wszystkim stabilnej przyszłości, czego sama doświadczyłam przy okazji poszukiwania tego jedynego. Zdecydowałam się na małżeństwo z rozsądku i bez dwóch zdań wciąż popieram tę decyzję. Może nie jestem do końca szczęśliwa, ale mam przynajmniej szczęśliwą rodzinę i spokojną głowę".
Pt. 7 czerwca
"Córka kuzynki rozbiła mój słoiczek z kremem, wart krocie. Ani myśli odkupić"
"Zaprosiłam kuzynkę z jej dziećmi na kawę do siebie. W trakcie spotkania jej 5-letnia córka poszła do łazienki i rozbiła słoiczek z moim kremem, który jest dużo warty i trudno dostępny. Powiedziałam o tym kuzynce w nadziei, że chociaż pokryje szkody z własnej kieszeni. Ona jednak nic sobie z tego nie robiła i zasugerowała mi, że ona jest gościem w mym domu, więc rola opieki nad najmłodszymi spoczywa na gospodarzu. Zatkało mnie".
Pt. 7 czerwca
"Nie wyobrażam sobie wakacji bez Bałtyku. Jesteśmy Polakami i co roku jeździmy nad polskie morze"
"Dbamy z mężem o kieszeń naszych rodaków, bo przecież nikt za nas tego nie zrobi. O swoją kieszeń także, bo wbrew obiegowym opiniom o drożyźnie i czarnemu PR-owi - tak źle nie jest. A Bałtyk ma swój urok, do tego plaże piaszczyste i szerokie, zupełnie inne niż np. w kamienistej Chorwacji, gdzie nawet usiąść się nie da bez leżaka. Jedyną niewiadomą jest pogoda, ale wolę wietrzyk i nawet pochmurny dzień, niż smażyć się w ponad 40-stopniowym upale. Warto zwiedzać świat i poznawać różne piękne miejsca, lecz od czasu do czasu zajrzeć też nad rodzime wybrzeże".
Pt. 7 czerwca
"Zażądałam od męża rozwodu za nic. Chciał się poprawić, ale było już za późno"
"Mąż był bardzo zdziwiony, że chcę rozwodu za nic. Uważał, że nic nie zrobił: zawsze był mi wierny, nie oglądał się za innymi, traktował mnie z szacunkiem, nie miał uzależnień. Żyliśmy na dobrym poziomie. Mieliśmy dzieci, dom i samochód. Niczego nie brakowało mi do szczęścia, ale po 19 latach wystąpiłam z rozwodem".
Pt. 7 czerwca
"Wszystko zostawiłam mężowi i zaczęłam nowe życie. Biedne, ale pełne spokoju. Rodzina nie rozumie"
"Moja smutna historia rozegrała się za zamkniętymi drzwiami. Codziennie modlę się, żeby wystarczyło mi sił na niezależność. Może jeszcze czeka na mnie gdzieś szczęście. Nie wiem, czy zrozumie mnie ktoś, kto nie przeżył tego, co ja. Życie u boku Krzyśka wszystkim wydawało się sielanką. Niestety nie było. Wyszłam z domu z dwiema walizkami. Zostawiłam dorobek życia. Wszystko dla szacunku, którego tam nie było. Liczyłam na wsparcie najbliższych. Niestety oni nie rozumieją, jak mogę zostawić taki majątek i męża, który dużo zarabia".
Pt. 7 czerwca
"Zawsze chciałam mieć wesele, ale nie chcę wyjść za mąż. Będzie wesele bez ślubu"
"Zawsze marzyłam o własnym weselu. Jestem urodzoną organizatorką i kocham wszystko planować, ale też bardzo lubię gościć najbliższe mi osoby. Mam super partnera, ale mam też złe doświadczenia z innymi mężczyznami i nie jestem pozytywnie nastawione do tematu ślubu. Dlatego zdecydowałam, że nigdy się na ten krok nie odważę. Ale jednocześnie marzę o weselu, także będzie wesele bez ślubu".
Pt. 7 czerwca
"Kacper zostawił mnie dla mojej koleżanki. Wczoraj wrócił i błaga o przebaczenie"
"Kacper był miłością mojego życia. Kiedy go poznałam, wiedziałam, że to ten jedyny. Był przystojny, inteligentny i czuliśmy między sobą prawdziwe porozumienie dusz. Nie potrafię tego nazwać. Niestety, Kacper zostawił mnie dla mojej najlepszej koleżanki. Odszedł dwa lata temu i wrócił wczoraj. Teraz błaga mnie o przebaczenie".
Pt. 7 czerwca
"Praca kelnerki poprawiła moją sytuację finansową. Klienci nie żałują napiwków"
"Ciężkie czasy nastały i chyba wszyscy żyjemy w ogromnym poczuciu niestabilności zarówno jeśli chodzi o życie prywatne, jak i to zawodowe. U mnie zaczęło się sypać mniej więcej dwa lata temu, kiedy szef podziękował mi za współpracę, ale nie miałam zamiaru się poddać, licząc na to, że cokolwiek samo spadnie mi z nieba. Całe szczęście praca kelnerki poprawiła moją sytuację finansową. Klienci nie żałują napiwków, za to ja żałuję, że wcześniej nie pomyślałam o bieganiu z tacą".
Czw. 6 czerwca
"Chce zrobić skromne wesele. Za samego DJ-a i fotografa muszę dać aż 10 tysięcy"
"Ślub biorę za dwa lata, ale już teraz trzeba wszystko zaplanować i zarezerwować. Słyszałam, że organizacja wesela czyści portfel do cna, ale nie sądziłam, że aż tak. Jednak kiedy podliczyłam, ile nas wyniesie talerzyk dla każdego gościa, to już wtedy mocno się zdziwiłam. Jednak nic nie zaskoczyło mnie bardziej, niż to, że mam dać 10 patyków za DJ-a i fotografa. Co ciekawe, to są jedni z tych, co mniej sobie liczą. Przez to skromne wesele, skończy się skromnym obiadem."
Czw. 6 czerwca
"Mąż drwił ze swojej starzejącej się żony, dopóki nie zobaczył jej w gazecie"
"Mąż Elżbiety nie był typem mężczyzny obdarzonego dobrymi manierami. Był dość nieokrzesany i lubił sobie pośmieszkować, nawet jeśli jego żonie sprawiało to przykrość. Nawet nie zauważał, że jego docinki o jej zmarszczkach albo niepotrzebnym w tym wieku makijażu psuły jej humor. Moja przyjaciółka miała do niego coraz mniej cierpliwości".
Czw. 6 czerwca
"Wybudowałem domek w górach własnymi rękami. Dawni znajomi szybko sobie o mnie przypomnieli"
"Zawsze marzyłem o domku w górach, z widokiem na las. Przez wiele lat ciężko pracowałem, aby zebrać pieniądze na mój największy cel. Dzieci wykształcone, żadnych zobowiązań, więc postanowiłem, że znajdę odpowiednie miejsce w Kościelisku. Budowa ruszyła, własnymi rękami wylewałem fundamenty. W końcu mogliśmy się wybrać na wymarzone wakacje w góry. Dawni znajomi szybko przypomnieli sobie o tym, że istnieję."
Czw. 6 czerwca
"Synowa gotuje codziennie coś innego dla każdego. Za moich czasów robiło się gar na tydzień"
"Dziwne zwyczaje panują w domu mojej synowej. Codziennie gotuje każdemu coś innego. Ona sama je tylko sałatki, mój syn Antoni znowu uwielbia wszelakie mięsa, a bliźniaki to niejadki, więc trzeba kombinować, żeby cokolwiek zjedli. Ja bym się tak nie przejmowała. Za moich czasów, mamusia gotowała cały garnek bigosu, czy tam grochówki i wszyscy musieli jeść bez wyjątku."
Czw. 6 czerwca