prawdziwa historia
"Prosiłam o kwiatka w donicy jako prezent na zakończenie roku szkolnego. Rodzice się oburzyli"
"Usłyszałam, że otrzymuję pensję, a jeszcze mi się prezentów zachciewa. Byłam w szoku, bo kompletnie nie spodziewałam się takiej reakcji, a uczę od 13 lat. Zawsze od wychowanków dostawałam różne prezenty, najczęściej kwiaty cięte, dlatego poprosiłam o doniczkowego, aby przetrwał dłużej. Jednak oni źle zrozumieli moje intencje, przez co wyszłam na osobę roszczeniową. Chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze".
Śr. 12 czerwca
"Wysłałam matce Sebusia paragon za tort i pranie dywanu. Za rok ich nie zaproszę na urodziny"
"Ten cały Sebuś, mój siostrzeniec, zrujnował mojemu dziecku urodziny. Mąż musiał biec do cukierni po ciasto, bo inaczej nie miałabym czym poczęstować gości".
Śr. 12 czerwca
"Kupiłam suknię ślubną w lumpeksie. Przyjaciółki się przyczepiły, że to wstyd"
"Wywalanie siana na coś, co się założy raz w życiu, nie mieści mi się w głowie. Dlatego gdy miałam szukać sobie sukni ślubnej, skierowałam kroki wprost do lokalu z odzieżą używaną. Pani Jola pokazała mi przepiękną białą suknię zagranicznej marki. Przymierzyłam i z miejsca się zakochałam. Co ja się potem nasłuchałam od przyjaciółek, że one by na siebie nie założyły szmatki z lumpeksu - w taki dzień trzeba wyglądać na poziomie, a nie pokazywać się w byle czym".
Śr. 12 czerwca
"Teściowa dawała córce kieszonkowe. Teraz stwierdziła, że to mój obowiązek"
"To nie ja wprowadziłam te zasady. Córka miała jedenaście lat, kiedy teściowa zaczęła jej dawać kieszonkowe. Ode mnie i od męża dostawała zawsze wszystko, czego potrzebowała. Nie było mowy o żadnym kieszonkowym. Teściowa sama zaczęła jej dawać jakąś kwotę co miesiąc i przyzwyczaiła do tego córkę. A teraz, po trzech latach uznała, że kieszonkowe to mój obowiązek, jako rodzica. Ja nie uwzględniam tego w domowym budżecie, a córka nie chce rezygnować z przyzwyczajeń"
Śr. 12 czerwca
"Teściowa mówi na mojego syna Jacek. Twierdzi, że prawdziwe imię nie przejdzie jej przez usta"
"Wybrałam dla naszego synka wyjątkowe, bardzo oryginalne imię. Teraz już się tak nie nazywa chłopców, a szkoda, bo to naprawdę dobrze brzmi. To polskie imię, które odeszło do lamusa. Moja teściowa nie godzi się z tym. Uważa, że skrzywdziliśmy jej wnuka i powinniśmy pójść do urzędu, aby zmienić imię. Ona sama nazywa go Jackiem. Przykro mi, bo nie uszanowała naszej decyzji i cały czas ją podważa".
Śr. 12 czerwca
"Córka chce jechać na drogi obóz, a babcia nie chce się dołożyć. To jej obowiązek"
"Moja córka ma 10 lat i w tym roku chce jechać na obóz jeździecki. Wspieram jej pasję i uważam, że to świetny pomysł. Będzie mogła doszkolić swoje umiejętności, a my w tym czasie odpoczniemy od rodzicielskich obowiązków. Problem jest taki, że ten wakacyjny obóz jest bardzo drogi. Powiedziałam teściowej, że powinna dorzucić połowę kwoty, a ona się oburzyła. Przecież to jej obowiązek".
Śr. 12 czerwca
"Dzieci nie chcą mnie przyjąć pod swój dach. A ja poświęciłam im całe życie"
"Trudno jest przyznać się do słabości, ale ja niestety już muszę to zrobić. Długo radziłam sobie sama, przyszedł jednak czas, że przestałam być samowystarczalna i nawet domowe obowiązki, takie podstawowe, sprawiają mi ogromną trudność. Byłam przekonana, że gdy poproszę o pomoc własne dzieci, to one mi jej nie odmówią. Niestety myliłam się. Żadne z dzieci nie chce mnie przyjąć pod swój dach, a ja poświęciłam im przecież całe życie".
Śr. 12 czerwca
"Rodzice mojego męża chcą, żebym dokładała się do rachunków. Niedoczekanie. Powinni się cieszyć, że go w ogóle zechciałam"
"Rodzice mojego męża wyraźnie przesadzają. Oni twierdzą, że skoro mieszkam ze swoim mężem, a ich synem w ich domu, to powinnam się dokładać do rachunków. Bez żartów. Oni się powinni cieszyć, że zechciałam ich syna i nie został starym kawalerem, a nie jeszcze mi tutaj stawiać jakieś wymagania. Niedoczekanie, obcy ludzie, a takie wymysły mają".
Śr. 12 czerwca
"Nie kocham już żony, ale jej nie opuszczę. Nie chcę wracać do pustego domu"
"Nie czuję już nic do Zuzi, po 15 latach małżeństwa traktuję ją jak powietrze. Jednak za nic w świecie jej nie opuszczę. Nie wyobrażam sobie, że miałbym stracić wszystko to, czego z takim trudem się dorobiłem — rodziny, dzieci i mieszkania, czyli w zasadzie całego mojego życia. Rodzina i przyjaciele by mnie przecież wyklęli. Tak myślałem do tej pory, jednak ostatnia domówka wszystko zmieniła".
Śr. 12 czerwca
"Dzięki chodzeniu na randki mogę się cieszyć darmowym jedzeniem lub wizytami w kinie"
"Moja kochana mamusia cały czas suszy mi głowę, żebym w końcu zaczęła się rozglądać za kandydatem na męża, bo zegar tyka i lepiej dzieci rodzić wcześniej, niż później. Po części ma rację, ale ja na ten moment sama nie wiem, czego tak naprawdę chcę od życia. Poznaję różnych facetów, ale nie jestem pewna, czy chcę akurat zakładać rodzinę, a dzięki chodzeniu na randki mogę się cieszyć darmowym jedzeniem lub wizytami w kinie. Nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne".
Wt. 11 czerwca
"Specjalnie dokręcam mocno słoiki w domu. Czuję się męsko, gdy Basia prosi o pomoc"
"Lubię zmywać naczynia. Można powiedzieć, że jak mało który mężczyzna. Ale to wszystko dlatego, że mogę wówczas pokazać mojej kobiecie, że dbam o nasz dom i jednocześnie mam mnóstwo siły i wciąż werwy do życia. Od dwudziestu lat stosuję ten sam trik. Dokręcam najrozmaitsze słoje, słoiki i słoiczki z siłą gladiatora. Moja Basia to delikatna kobietka, więc ochoczo jej pomagam, aby odkręcić potrzebne szkło. Ja czuję się męsko, a ona patrzy na mnie z podziwem, jak kiedyś, gdy byliśmy młodzi."
Wt. 11 czerwca
"Zapomniałam wpisać teściów na plan stołów weselnych. Obrazili się na amen"
"Przypadkiem nie umieściłam nazwiska swoich przyszłych teściów na tablicy, na której były rozpisane miejsca przy stołach weselnych. Nie wiem, jak mogłam o tym zapomnieć, ale stało się, nic nie poradzę. Halinka i Stasiek okazali się bardzo czuli na własnym punkcie. Obrazili się na dobre".
Wt. 11 czerwca
"Kuzynka męża zapewniała, że przyjdzie na wesele z rodziną. Poszli, ale do zoo, a ja zostałam z kosztami"
"Koszt ugoszczenia jednej osoby na moim przyjęciu oscylował w granicach 3-4 stów, w zależności, od konfiguracji. Właśnie dlatego bardzo zależało mi, aby ludzie potwierdzili mi obecność lub też nie na 100%. Dopominałam się, pytałam i prosiłam o potwierdzenie. Kuzynka dwa razy zapewniała mnie, że będzie na moim ślubie. Raz przy terminie potwierdzenia, a drugi tydzień przed weselem. Tylko co z tego, skoro ona w ostatniej chwili zabrała rodzinę do zoo, a mnie o tym nie poinformowała".
Wt. 11 czerwca
"Mój facet nie wie, jaką kawę piję do śniadania. Jesteśmy ze sobą już pięć lat"
"Czasem myślę, że mojemu Michałowi już od dawna na mnie nie zależy albo w ogóle mnie nie słucha. Codziennie rano mamy pewnie rytuał. Ja robię śniadanie - jego ulubioną jajecznicę na bekonie, naleśniki, kanapki, a on - kawę. Problem w tym, że przez tyle lat związku nie nauczył się, że o poranku wprost kocham małą czarną z kroplą mleka. Ostatnio nawet w wyniku wymiany zdań, postanowiłam, się z nim rozstanę."
Wt. 11 czerwca
"Matka przepisała majątek na fundację. Żałuję, że nie zadbałam o nią wcześniej"
"Przez kilka lat pracowałam dzień i noc za granicą. Pewnego dnia odebrałam telefon i okazało się, że moja matka odeszła. Nie miałyśmy za dobrych relacji, bo pochłonęła mnie praca i zarabianie pieniędzy. Po pogrzebie usłyszałam ostatnią wolę mojej matki w formie testamentu. Łudziłam się, że otrzymam majątek rodziców, ale zapisane słowa na kartach notariusza zabolały mnie bardzo."
Wt. 11 czerwca
"Znów muszę wstydzić się za oceny córki. Ma już 13 lat, powinna wziąć się w garść"
"Moja córka jest już nastolatką i powinna zrozumieć sama z siebie, że oceny są bardzo ważne. Uczy się dla siebie i to, co wyniesie ze szkoły, zostanie z nią do końca życia. Zbliża się koniec roku szkolnego, a ja znów będę musiała się wstydzić za oceny mojego dziecka. Jako trzynastolatka powinna wziąć się w garść, już nie wiem, co mogę zrobić, aby do niej dotrzeć".
Wt. 11 czerwca