"Babcia wypytywała moje dzieci o jedną rzecz. Miała w tym swój cel. Nie wybaczę jej tego!"

"Babcia wypytywała moje dzieci o jedną rzecz. Miała w tym swój cel. Nie wybaczę jej tego!"

"Babcia wypytywała moje dzieci o jedną rzecz. Miała w tym swój cel. Nie wybaczę jej tego!"

Canva

"Ostatnio po powrocie od mojej mamy Kasia i Tomasz zaskoczyli mnie zachowaniem przed bajką na dobranoc - aż mi się przykro zrobiło. Gdy na spokojnie zapytałam, czemu tak mówią, oni od razu wskazali babcię. Strasznie się zdenerwowałam... Gdy tylko bliźniaki zasnęły, od razu zadzwoniłam do mamy z prośbą o wyjaśnienia. Ona jednak wykręciła się sianem, że o nic takiego nie pytała, a dzieci fantazjują".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Moja mama opiekuje się moimi dziećmi dwa dni w tygodniu.

Kochani, doradźcie, bo nie wiem już, jak przemówić do rozsądku babci... A konkretnie mojej mamie, a jednocześnie babci dla moich bliźniaków. Od początku wydawało mi się, że ona nie przepada za moim mężem.

Nigdy jednak nie powiedziała niczego wprost. Gdy problem dotykał tylko nas i rozmów między dorosłymi, jakoś znosiłam jej nastawienie. Dzieci w to nie mieszała... do czasu.

Myślałam, że jakoś dotrwam do września, kiedy nasze bliźniaki pójdą do przedszkola, ale po tym, co się ostatnio dowiedziałam, literalnie mam dość.

Kasia i Tomek w sierpniu kończą 3 lata. Zostały mi 4 miesiące dzielenia się opieką nad nimi z babciami. Mama mojego męża to cudowna kobieta, z nią nie ma problemów, ale ona może wziąć bliźniaki maksymalnie na te 3 dni w tygodniu. To i tak dużo, nie śmiałabym obciążać je bardziej!

Przez pozostałe dwa dni pałeczkę przejmuje moja mama. Podrzucam do niej Kasię i Tomka w drodze do pracy, potem Marek je odbiera, bo kończy wcześniej. Byłam jej bardzo wdzięczna, że zgodziła się nam pomóc na te kilka miesięcy, od marca do sierpnia. Dzięki temu mogłam podjąć naprawdę świetną pracę...

Dzieci wygadały się, o co pytała ich babcia. Jak ona mogła!

Ostatnio po powrocie od babci dzieci jakoś dziwnie się zachowywały. Zaczęły się śmiać ze swojego taty, że ma duży brzuch... Myślałam, że może wysłuchały bajki o Czerwonym Kapturku czy co... U nas w domu nie ma czegoś takiego, jak nabijanie się z czyjegoś wyglądu. Nie wiedziałam, skąd im się to wzięło.

Ale wieczorem, gdy kładłam moją parkę spać, Kasia nie chciała, żeby usypiał ich tata. Wręcz wygoniła go z sypialni i stwierdziła, że to zadanie mamy. Przytuliła się do mnie i powiedziała, że mnie kocha bardziej! Tomek zrobił to samo... A ja skamieniałam. Co to w ogóle za wartościowanie, kogo się kocha bardziej?

Dopytałam i wyszło szydło z worka... Okazało się, że moja mama wypytywała ich któryś już raz, kogo kochają bardziej - mamusię czy tatusia? A jak odpowiadali, że mamusię i tatusia, to tłumaczyła, że mamusię powinni kochać bardziej, bo to ona się nimi opiekuje, a tatusia ciągle nie ma. O kładzeniu spać też im nagadała... Obawiam się, że odkręcenie tego zajmie mnóstwo czasu... i na jednej rozmowie z dziećmi i tłumaczeniu się nie skończy.

Strasznie się wkurzyłam... Jak bliźniaki zasnęły, od razu zadzwoniłam do mamy z prośbą o wyjaśnienia. Ona jednak wykręciła się sianem, że ona o nic takiego nie pytała, a dzieci zmyślają. Pewnie fantazjowanie to też po ojcu, bo ja byłam wychowana tak, żeby nie kłamać... Powiedziała, żebym nie wierzyła bezkrytycznie we wszystko, co usłyszę.

Nie wiem, co robić

Jestem w kropce. Potrzebuję pomocy mojej mamy, żeby nie stracić posady... Ale z drugiej strony absolutnie nie pozwolę na takie nastawianie dzieci przeciwko tacie. Ja wiem, że bliźniaki nie mają jeszcze nawet 3 lat, ale nie uwierzę w to, że z premedytacją kłamią... jestem pewna, że to moja mama manipuluje i odwraca kota ogonem. Dzieci same by czegoś takiego nie wymyśliły.

Najchętniej na jakiś czas ograniczyłabym jej kontakty z wnukami, ale nie mogę, bo wtedy musiałabym szukać nowej pracy. Bo kto zająłby się Kasią i Tomkiem przez te dwa dni w tygodniu? Co robić w takiej sytuacji?

Magda

Viki Gabor eksperymentuje z konturówką. "A co to, wigilia, że karpia podają?" - pyta ktoś. Zobacz, jak się zmieniała!
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama