Brak apetytu i złe samopoczucie chłopca lekarz przypisywał zatwardzeniu. Kilka tygodni później mały pacjent już nie żył

Wtorek, 18 czerwca 2019 | Z życia
Oceń:
3.7 / 11 głosów

Logan Allebon żyje już tylko we wspomnieniach swoich bliskich. Ten uroczy chłopczyk o długich blond włosach wydawał się okazem zdrowia, gdy w sierpniu ubiegłego roku zaczął skarżyć się na ból szyi i przestał jeść. Rodzice sądzili, że odpowiadają za to rekordowe upały. Lekarz stwierdził zatwardzenie.

Jednak stan czteroletniego Logana stopniowo się pogarszał. Rodzice z bezsilnością obserwowali, jak dziecko chodzi chwiejnym krokiem i zaczyna się przewracać. Z braku przekonującej diagnozy, zaczęli szukać pomocy przez internet. To wtedy zaczęli podejrzewać raka. Natychmiast zabrali Logana na specjalistyczne badania.

Skan głowy nie pozostawał wątpliwości: rdzeniak zarodkowy o 4. stopniu złośliwości, bardzo agresywny, najczęściej rozwijający się w móżdżku - co wyjaśniałoby problemy z równowagą, na jakie skarżył się Logan. Chłopiec przeszedł operację usunięcia guza i agresywne leczenie. Na próżno, bo już trzy tygodnie po operacji lekarze nie dawali dziecku żadnych szans: rak wrócił, rozlewając się praktycznie na wszystkie partie mózgu.

Rodzice stanęli przed nieludzką decyzją: mogli wybrać uporczywe leczenie, dzięki któremu ich synek miałby dodatkowy, lecz wypełniony cierpieniem miesiąc życia. Albo mogli zabrać dziecko ze szpitala do domu. Wybrali to drugie rozwiązania.

W blisko rok po tamtych strasznych chwilach Nik i Hellen Allebon opowiedzieli o swojej tragedii, by zwiększyć społeczną świadomość na temat dziecięcych nowotworów mózgu. Często ani rodzice, ani nawet lekarze nie biorą pod uwagę takiego scenariusza. Nie lekceważcie utraty apetytu, bólu głowy i chwiejnego chodu - apelują Allebonowie.

Rodzice nigdy nie powinni przez to przechodzić