prawdziwa historia
"Mąż zostawił mnie dla młodszej. Mama mówi, że to moja wina, bo jestem gruba"
"Całe życie słuchałam rad innych i jak na tym wyszłam? Mam 40 lat, ciało, którego nie lubię i zmarnowane 20 lat życia! Wiele poświęciłam swojej rodzinie. Choć to okrutne, śmiało mogę powiedzieć, że dla nich poświęciłam siebie. Zrezygnowałam z ambicji, pasji i własnego rozwoju. Teraz zostałam na lodzie i jeszcze wszyscy twierdzą, że sama jestem sobie winna!"
Sob. 1 lipca
"Żona zmieniła testament pod moją nieobecność. Na jaw wyszedł jej najmroczniejszy sekret"
"Karolina od kilku miesięcy zmagała się z nieuleczalną chorobą. Kiedy jej ostatnia deska ratunku – eksperymentalne leczenie – nie przyniosło żadnych efektów, postanowiła uporządkować swoje sprawy i przygotować się na najgorsze. O testamencie dowiedziałem się już po jej śmierci. Szczerze mówiąc, mam teraz wrażenie, że spędziłem życie z kobietą, której wcale nie znałem!"
Sob. 1 lipca
"Mąż ma w domu TYLKO jeden obowiązek. Twierdzi, że to i tak dużo. Mam tego dość"
"Zostawiłam pracę na rzez zajmowania się domem i trójką naszych dzieci. Każda mama choćby jednego dziecka przyzna, że to wcale nie taka łatwa sprawa, przez przynajmniej 12 czy 14 godzin na dobę zająć mu czas w taki sposób, aby się nie nudziło. A u mnie dochodzą jeszcze wieczne kłótnie, bijatyki i milion innych problemów razy trzy, bo każde dziecko ma swoje powody do płaczu i krzyku. Czuję się jak na etacie, a nawet na dwóch. Ale mój mąż ma w naszym domu TYLKO jeden obowiązek i uważa, że to i tak dużo, bo on pracuje. Poza tym podobno to najgorsze zadanie, jakim mogłam go obciążyć. Ja się na to nie piszę i naprawdę wolę wrócić do pracy. Niech on zajmuje się domem i dziećmi".
Sob. 1 lipca
"Teściowa postanowiła, że wyszkoli moje dziecko. No nie sądzę"
"Mój synek jest bardzo wymagający. Ma pięć lat i potrafi urządzić niezłe sceny. Stawiam na rodzicielstwo bliskości, wzajemne zaufanie i dużo rozmów. Teściowa jednak uważa, że jestem zbyt miękka, a moje metody nie przyniosą żadnych rezultatów. Ostatnio stwierdziła, że ona wyszkoli moje dziecko. Grubo się myli. Na pewno jej na to nie pozwolę".
Sob. 1 lipca
"Kochanka mnie zdradziła. Wykręciła taki numer, że nie mogę w to uwierzyć!"
"Renata była moją kochanką od pół roku. Było nam razem świetnie, mimo że była o połowę młodsza, ale raczej jej to w niczym nie przeszkadzało. Niestety, chciała żebym rozwiódł się z żoną. Kiedy po pół roku tego nie zrobiłem, wywinęła mi taki numer, że prawie musiałem dzwonić po karetkę!"
Sob. 1 lipca
"Zaręczyłam się po pół roku znajomości. Koleżanki pukają się w głowę, a ja wiem, czego chcę"
"Długo szukałam tego jedynego. Gdy więc poznałam Łukasza, który wyznaje podobne wartości jak ja, odzyskałam nadzieję, że szczęście w małżeństwie jednak jest mi pisane. Po pół roku związku się zaręczyłam i od razu poleciałam do koleżanek, by przekazać im dobre wieści. Jednak nie takiej reakcji się po nich spodziewałam! Zamiast mnie wspierać, próbują wybić mi ten pomysł z głowy!"
Sob. 1 lipca
"Chcę poślubić brata stryjecznego mego ojca... Niech gadają, co chcą! Przecież mogę"
"Nie spodziewałam się, że wybór kandydata na mojego męża odbije się takim echem w rodzinie i wśród znajomych... Kochamy się i tworzymy zgodną parę. Miłość spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Jesteśmy pewni swojego uczucia i zdecydowani na ślub. Nawet kościelny, o ile proboszcz pozwoli... Szkopuł w tym, że mój narzeczony jest bratem stryjecznym mojego taty, co niektórym w głowie się nie mieści. Dzieli nas wystarczająca odległość na drzewie genealogicznym. Ale ludzie i tak mają na to swoje teorie! To nasza sprawa... Nie robimy nic niedozwolonego".
Sob. 1 lipca
"Zostawił mnie mąż, a wsparcie znalazłam w jego rodzicach. Nie spodziewałam się takiej reakcji"
Wydawało mi się, że życie z moim mężem jest usłane różami, bo sprawiał wrażenie zakochanego we mnie od momentu poznania, ale rzeczywistość okazała się dla mnie bardzo okrutna i dziś piszę do was, będąc nieszczęśliwą rozwódką.
Pt. 30 czerwca
"Wróciliśmy z emigracji po latach... Nigdzie nie żyje się lepiej niż tu, w Polsce"
"Spędziliśmy za granicą 15 lat. Postępowy, europejski kraj... Wydawałoby się, że mieliśmy tam wszystko! Początkowo była to ciężka orka, którą przypłaciliśmy zdrowiem, ale udało się wyjść na prostą. Założyliśmy firmę, potem urodziły nam się dzieci, w końcu było nas stać na własny dom na kredyt. Wszystko układało się wspaniale. Do czasu, aż dzieci podrosły i miały pójść do szkoły. Wtedy przeżyliśmy wstrząs. Sytuacja gospodarcza też się zmieniła... Coraz bardziej odczuwaliśmy, że jesteśmy obywatelami drugiej kategorii i nigdy nie będzie inaczej. W życiu nie przypuszczalibyście, w jakim matrixie musieliśmy tam żyć... Wróciliśmy do Polski i w końcu odetchnęliśmy z ulgą. Nigdzie nie żyje się lepiej niż tu".
Pt. 30 czerwca
"Byłam już babcią, gdy zaszłam w ciążę. Mój świat wywrócił się do góry nogami"
"W moim wieku człowiek prędzej spodziewa się menopauzy niż ciąży. Pierwsze objawy pomyliłam właśnie z przekwitaniem. Wszystko mnie przeraża. Jak sobie poradzę, co powiem córce i wnukom! Boję się też rozmowy z rodzicami. W tym wieku ciąża to wstyd!"
Pt. 30 czerwca
"Szukałam dyskretnej znajomości na boku. Okazało się, że nie tylko ja"
"Chyba każdy, kto żyje w wieloletnim związku ma czasem ochotę na pewnego rodzaju powiew świeżości? Ja bardzo tego potrzebowałam i byłam pewna, że jeśli nie wkręcę się w relację, która będzie mi dostarczała emocji, to rozstanę się z moim mężem. On już nie działał na mnie tak, jak kiedyś, ale jakiś zakazany owoc z pewnością by to zmienił. Myślę, że wiele kobiet (i nie tylko) mnie zrozumie. Postanowiłam znaleźć sobie jakiegoś dyskretnego znajomego i zarejestrowałam się na jednym z portali randkowych. Tak najłatwiej. Choć musiałam być ostrożna, bo mogło tam zaglądać wielu moich znajomych. Przeglądałam sobie oferty panów, z niektórymi rozmawiałam, aż wreszcie trafiłam na... Ależ mi to podniosło ciśnienie!"
Pt. 30 czerwca
"Panicznie boję się latać samolotem. Mam ważny powód"
"Wczasy na Majorce, słońce, ciepła woda, drineczki i wszystko all-inclusive. Chciałabym, żeby to była opowieść właśnie o tym, ale niestety nie będzie. Jest to krótka opowieść o tym, że można mieć wszystko, ale trudno pokonać swoje lęki i uprzedzenia, bo strach przed bólem ma naprawdę wielkie oczy. Jak pokonać swoje lęki?"
Pt. 30 czerwca
"Starsza pani dosiadła się do mnie w kościele. To,co mi powiedziała, zmieniło moje podejście do wiary""
"Nie byłam nigdy super wierzącą osobą, ale ostatnio miałam tak trudny czas, że już nie wiedziałam, do kogo zwrócić się o pomoc. W momencie największej słabości postanowiłam wejść do kościoła i chwilę tam posiedzieć, pokontemplować. Chodziło mi o to, żeby spędzić czas z samą sobą, w ciszy. A o to niełatwo w dużym mieście. Nie składałam rąk. Nie klęknęłam w ławce, po prostu tam byłam. Jak taki duch, ktoś mało znaczący, a w zasadzie nieznaczący nic. W pewnym momencie przysiadła się do mnie kobieta, to była starsza pani, pewnie koło 80-tki. Miejsc w ławkach było mnóstwo, a ona dosiadła się właśnie do mnie. Chwilę później już wiedziałam dlaczego. Powiedziała mi coś, co kompletnie zmieniło moje podejście do wiary".
Pt. 30 czerwca
„Spełniłam ostatnią prośbę mojej mamy, choć nie było łatwo. Dziś niczego nie żałuję”
„Spełnianie oczekiwań rodziców nigdy nie było moi priorytetem zarówno jeśli chodzi o edukację, jak i sprawy związane z zakładaniem rodziny i tak dalej. Wpadałam w szał, gdy mama mówiła do mnie w kółko, że chce mieć piątkę wnucząt i dla własnego zdrowia powinnam zacząć rodzicielstwo jeszcze przed trzydziestką. Żyłam po swojemu i widziałam tylko czubek swojego nosa, ale do czasu”.
Pt. 30 czerwca
"Kupiłam sobie zabudowany kostium... Mąż się nabija i ogląda za laskami w bikini"
"Gdy tylko dzieci skończyły szkołę, spakowaliśmy walizy i pojechaliśmy na wakacje nad Bałtyk, na które tak bardzo czekałam. To był ostatni raz...! I wcale nie ze względu na paragony grozy i upiorne ceny gofrów. Po tym, co odwalił mój mąż, odechciało mi się jeździć z nim gdziekolwiek".
Pt. 30 czerwca
"Chciałam postawić mamie i tacie wspólny nagrobek... Nie spodziewałam się tego, co nastąpiło"
"Moi św.p. rodzice zostali pochowani w dwóch sąsiednich grobach. Przy obu były stare tablice nadgryzione zębem czasu... Ponieważ to ja opiekuję się grobem rodziców, postanowiłam postawić w ich miejscu jeden duży nagrobek, a te dwa zniszczone rozebrać. Nie chciałam niczyjego wsparcia, wszystko chcę zrobić z własnych oszczędności... Jednak okazało się, że stary nagrobek mamy stawiała jej siostra i to jej nazwisko figuruje w księgach kościelnych... I tu zaczynają się schody. Nie mam z nią żadnego kontaktu od lat. Lecz ratunek przyszedł z zupełnie niespodziewanej strony..."
Pt. 30 czerwca