Quantcast
  • Gość odsłony: 5554

    Jak traktujecie trzecie dziecko?

    Hmmm, wczoraj w koncu skonczylismy remont sypialni i duzego pokoju (malowanie scian, nowy parkiet, itp.), przenosilam z mezem wszystkie meble, sprzatalam do siodmych potow, nie mowiac juz opilnowaniu w tym wszystkim dzieci i obiediadach w tym calym balaganie i zamieszaniu przez trzy dni...Zdalam sobie sprawe, ze w ogole sie nie ozsczedzalam, ja, kobieta w ciazy... pamietam, jak sie o siebie trzeslam w pierwszej ciazy z synkiem, a teraz? Mowia, ze ciaza to nie choroba, ale bez przesady...pomyslalam sobie zaraz o dowcipie, ktory kiedys slyszalam i az sie przerazilam:Jak pierwsze dziecko polknie monete, rodzice leca z nim zaraz do szpitala, jak drugie dziecko polkinie monete rodzice machna reka, a "wysra"...jak trzecie dziecko polknie monete, rodzice odliczaja mu to od kieszonkowego...Tez tak macie, zedrugie, trzecie traktujecie duzo bardziej "lightowo"?

    Odpowiedzi (43)
    Ostatnia odpowiedź: 2011-04-23, 05:25:30
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Ika202 2011-04-23 o godz. 05:25
0

Martyna, ale się cieszę i bardzo gratuluje :ia: :ia: :ia:

Odpowiedz
Gość 2011-04-23 o godz. 03:58
0

Jestem już po wizycie, lekarz potwierdził 7 t.c.; termin ok.16.06.2009 :)

Odpowiedz
Ika202 2011-04-03 o godz. 21:29
0

Martyna, już się doczekać nie mogę :D :D :D

Odpowiedz
Gość 2011-04-02 o godz. 02:14
0

Wizytę mam na początku listopada, napewno dam znać co i jak, dzięki.

Odpowiedz
Ika202 2011-04-01 o godz. 20:30
0

Martyna, no to bardzo gratuluje i powiem ci że nawet zazdroszczę mój mąż bardzo chciałby jeszcze jednego maluszka ale ja na razie nie chcę boje się 4 cc Ale może za jakiś czas się zdecyduje ;) A tobie życzę wszystkiego najlepszego kiedy masz tą wizytę?? tylko koniecznie napisz co ci lekarz powiedział ;) No i życzę ci tego potrójnego szczęścia ;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2011-04-01 o godz. 19:35
0

Prawdopodobnie :) , wszystko na to wskazuje, teraz czekam na wizytę u lekarza.

Odpowiedz
Ika202 2011-04-01 o godz. 16:01
0

Martyna, a tak spytam ty w ciąży jesteś ?? powiem ci że jak mały się urodził to miałam super starszaki się prześcigały w tym które ma mi pomóc ;) Tylko ja musiałam zrezygnować z karmienia piersią bo jednak mimo wszystko obiad się sam nie zrobi czy porządek zy też inne domowe sprawy a mały czas chciał być przy piersi ,no ale mój mąż pracuje od rana do nocy no i powiem ci jedno że jeżeli sama dajesz sobie radę z dwójeczką to trójeczka dla ciebie to pikuś ;)

Odpowiedz
Gość 2011-04-01 o godz. 15:39
0

Dzięki za pocieszenie, zresztą teraz widzę jak tem starszy opiekuję się młodszą, potrafią się razem bawić, mam tylko nadzieję, że potem im się nie zmieni.

Odpowiedz
Ika202 2011-03-31 o godz. 21:07
0

Martyna, ja mam dzieci w podobnym wieku co mysiorka moje urodziły sie tak
córa 06.05.2004
syn 04.01.2006
syn 05.11.2007
i mysiorka mówi prawdę z dwójka było mi ciężej niż z 3 teraz jest rewelka starszaki bawią sie razem a ja mam czas dla najmłodszego ;)

Odpowiedz
Gość 2011-03-31 o godz. 20:54
0

Mysiorka a w jakim wieku masz swoje dzieci?
U nas różnica co 2 latka i jak narazie jestem trochę przerażona. Z dwójką daję radę, ale czy z trójką dam?

Odpowiedz
Reklama
Ika202 2011-03-31 o godz. 02:30
0

mysiorka , no tak jak zawsze masz rację :ia:

Odpowiedz
mysiorka 2011-03-29 o godz. 04:38
0

Ika202, nadal mi sie śmiać chce z tego fragmentu , mimo że czytałam go już jakiś czas temu . Wiecie co dziewczyny , ja mam 3 dzieci i z perspektywy czasu widze że rzeczywiście tak jest , najbardziej chucha sie na pierwsze dziecko , nawet w ciąży jakoś tak inaczej wtedy jest , wszystko się pamięta , utrwala , zapisuje , a później to już jakoś samo przychodzi , nie ma czasu na myślenie . Niektórzy mówią do mnie : "kobieto jak ty dajesz radę z trójką małych dzieci ", co odpowiadam ? Zawsze mówie że moim zdaniem lepiej mieć 3 niż dwoje , dlatego że jak miałam dwoje to to starsze chciało żeby z nim sie bawić a niestety dużo czasu pochłaniało zajmowanie sie młodszym i mimo starań nie zawsze był na to czas , a teraz starsze chłopaki zajmują się sobą , bawią się wspólnie a ja mam więcej czasu dla najmłodszej córci , , K ażde dziecko kocha sie jednakowo , ale mimo wszystko doświadczenie robi swoje i np . nie lecimy od razu z byle bzdurą do lekarza , wiemy już co zrobić .

Odpowiedz
Ika202 2011-03-29 o godz. 03:39
0

Pierwsze dziecko, drugie dziecko, trzecie dziecko

Twoje ubrania
Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe stają się twoimi normalnymi ciuchami.

Przygotowanie do porodu
Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

Ciuszki dziecięce
Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

Płacz
Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.
Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

Gdy upadnie smoczek
Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

Przewijanie
Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

Zajęcia
Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo, do teatrzyku itp.
Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.
Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

Twoje wyjścia
Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

W domu
Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.
Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.
Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

Połknięcie monety
Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż wydali.
Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

Wnuki
Nagroda od Pana Boga za nie zamordowanie własnych dzieci.coś w tym jest ale to raczej nie jest prawda ;)


Ika202 napisał(a):Pierwsze dziecko, drugie dziecko, trzecie dziecko

Twoje ubrania
Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe stają się twoimi normalnymi ciuchami.

Przygotowanie do porodu
Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

Ciuszki dziecięce
Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

Płacz
Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.
Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

Gdy upadnie smoczek
Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

Przewijanie
Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

Zajęcia
Pierwsze dziecko: Bierzesz dziecko na basen, plac zabaw, spacerek, do zoo, do teatrzyku itp.
Drugie dziecko: Bierzesz dziecko na spacer.
Trzecie dziecko: Bierzesz dziecko do supermarketu i pralni chemicznej.

Twoje wyjścia
Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

W domu
Pierwsze dziecko: Godzinami gapisz się na swoje dzieciątko.
Drugie dziecko: Spoglądasz na swoje dziecko, aby upewnić się, że starsze go nie dusi i nie wkłada mu palca do oka.
Trzecie dziecko: Kryjesz się przed własnymi dziećmi.

Połknięcie monety
Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
Drugie dziecko: Czekasz aż wydali.
Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.

Wnuki
Nagroda od Pana Boga za nie zamordowanie własnych dzieci.
coś w tym jest ale to raczej nie jest prawda ja mam trójkę dzieci i z każdym tak samo a nawet z tym trzecim byłam już bardziej doświadczona i bardziej się przykładałam do wszystkiego ;)

Odpowiedz
Gość 2011-01-21 o godz. 19:02
0

Ja również potwierdzam, że dwójka dzieciaczków może sprawiać same radości.
Grunt to się dobrze zorganizować i patrzeć na wszystko pozytywnie. Mikołaj uwielbia pomagać mi w kuchni i Weronika oczywiście też, ostatnio robiliśmy we trójkę ciasto. Fakt, że robiłam je trochę dłużej niż zwykle, ale jakaż to była zabawa dla dzieci.
Niektórzy ze znajomych się dziwią, z dwójką dzieci masz czas na ciasto, oczywiście że tak. W tym roku jak przystało na prawdziwą "kurę domową" zrobiłam ogórki, dżemy i kompoty.

Nawet jak czasami jest ciężko, to radosne chwile wszystko wynagradzają.

U nas np. młodsza Weronika wstaje dużo wcześniej niż Mikołaj, i ten jej błysk w oku i okrzyk radości kiedy on wstaje, to "balsam dla duszy".

Pocieszam przerażone mamy, że można sobie poradzić, nawet jak jedno śpi w dzień a drugie już nie.
Drugie mlodsze uczy się dużo szybciej, prawie nie zauważyliśmy jak Weronika, nauczyła się siedzieć, raczkować, chodzić, a teraz zaczyna już mówić. Z Mikołajem każdy etap rozwoju był bardziej celebrowany, a u Weroniki jakoś samo przyszło.
Przypomina mi się powiedzenie mojej koleżanki, " Na pierwsze dziecko chuchasz i dmuchasz, drugie wychowuje się z pierwszym a trzecie już samo".
My też jeszcze nie powiedzieliśmy KONIEC w tej kwesti..... :)

Odpowiedz
Gość 2011-01-21 o godz. 13:31
0

Pucia-grunt to dobry humor i pozytywne podejście-reszta sie ułoży :)

Ja może miałam jeden dzień, w który miałam dość, a tak to jest pięknie :)
We 4 zrobiliśmy nawet 1500 km. :)
Da się nie zwariować, naprawdę :)

Nam sprzyja lato-niemal codziennie wieczorem spotykamy się ze znajomymi w letnich ogródkach-Kacper zwykle śpi, Oskar siedzi w paskownicy, a mama i tata sączą pifffko lub cuś innego z przyjaciołmi. :)

Odpowiedz
Pucia 2011-01-21 o godz. 13:07
0

No tak, fajnie, fajnie, ale zewsząd dobiegały mnie ostatnio raczej czarne historie, takie bliskie "mama's survival" ;) ... a czasem, gdy puszczają mi nerwy, bo mały robi się marudny, sam nie wie czemu (znacie to) a ja właśnie cośtam, mąż szepcze "a jak będzie z dwójką?" i wtedy czasem zastanawiam się czy podołam, czy nie zwariuję zanim nadejdą naprawdę trudne dni. Pewnie nie, bo jak mawia moja przyjaciółka - nie jest tak łatwo zwariować, ale zawsze... Wiem, każda z nas ma prawo do gorszych dni, tak samo jak nasze dzieciaki, mamy prawo być wykończone, wściekłe, rozdrażnione. Po prostu takie posty pełne zachwytu i bijące wewnętrzną energią dają mi ogromnie dużo siły. Tak dużo, że dziś na kartce "to do" napisałam sobie ze 21 punktów. Nie znaczy, że muszę to zrobić, ale mogę. I zaraz zabieram się za mycie okien ;)

Odpowiedz
Gość 2011-01-20 o godz. 18:44
0

adriana napisał(a):Pucia, coś Ty ;) Z dwójką jest super :)
Pewnie :)

Nawet ostatnio spotkani znajomi stwierdzili "coś za dobrze wygladasz jak na 2 maluchów" :D "Nawet nie wyglądasz na niewyspaną" :D
No bo jestem wyspana-wiem, że czasem trudno pojąć, że mi dziecko od miesiąca przesypia całe noce :) Też nie mogłam uwierzyć :)

A teraz właśnie zjadłam obiad-(tak, tak sama ugotowałam :)), chata posprzątana, a dzieci śpią :) I tak zwykle jest do 17.
Potem karmienie, przeberanie (obaj pieluchowi :)) i idziemy szaleć na dwór.
A póki co kawka, komp i TVN STYLe :D

Pucia-zobaczysz, fajnie będzie :)
Podobno jak się na całego zaczną obaj bawić to już totalny luz :)

Odpowiedz
Gość 2011-01-20 o godz. 18:23
0

Pucia, coś Ty ;) Z dwójką jest super :)

Odpowiedz
Pucia 2011-01-20 o godz. 17:22
0

sylvia napisał(a):Mogę z całą stanowczością powiedzieć, że jest mi lżej teraz z dwójką, niz było z jednym Oskarem. Ale on do ukończenia 3 miesięcy był dzieckiem, które nie toleruje odłączenia od mamy.
Sylvia, jak cudnie takie wieści przeczytać. Zwłaszcza, że w ostatnich dniach mnożą mi się wiadomości i dobre rady (sic!) o tym, jak ciężko jest przetrwać z dwójką z niewielką różnicą wieku, jak to maskakrycznie, jakie zachorowania, jakie nieprzystosowanie... Wlałaś nadzieję w moje skołatane serce. Dzięki! Takich słów mi trzeba :ia: :ia: :ia: :ia:

Odpowiedz
Gość 2011-01-18 o godz. 15:49
0

Mi też druga ciąża przelecała expresowo, niewiadomo kiedy. Nie celebrowałam specjalnie, nie czytałam 30 razy dziennie " W oczekiwaniu na dziecko", jak za pierwszym razem, zdjęć brzucha mam może kilka. Na placu zabaw wzbudzałam podziw-jak mimo 39 tyg. wsadzałam Oskara na zjeżdżalnię :)
Wszystkie mamy były w autentycznym szoku, jak za tydziń przyszłam już z dwójką :)

Teraz też nie trzęsę się nad nim z byle powodu i chyba w nagrodę mam dziecko bardzo ugodowe. Sam zasypia, sam się bawi-interesują go zabawki, cieszy się do wszystkich i nie płacze. Rozwija się bardzo szybko, czasem sama niemogę się nadziwić, jak mi szybko wyrósł, pomimo niespełna 4 miesięcy.

Mogę z całą stanowczością powiedzieć, że jest mi lżej teraz z dwójką, niz było z jednym Oskarem. Ale on do ukończenia 3 miesięcy był dzieckiem, które nie toleruje odłączenia od mamy.

Acha-trzeci raz też będzie :)

Odpowiedz
Pucia 2011-01-15 o godz. 19:32
0

O, ja mam trochę jak Nat, od wczoraj, bo byłam na wizycie u swojego lekarza i jak mu powiedziałam, że brzuch mi się napina i mnie pomacał to jednak usłyszałam stanowcze nie dźwiganiu mojego synka, podsadzaniu na zjeżdżalnię, sprzątaniu ciągle zabawek z podłogi... "Pani jest w ciąży, pani jednak musi trochę się mniej forsować" powiedział srogo. Z jednej strony mi żal, z drugiej - wreszcie bez wyrzutów sumienia idę leżeć. O właśnie teraz idę, bo mam tę godzinę dla siebie :)

Odpowiedz
Gość 2011-01-15 o godz. 15:37
0

DobraC, piekne zdjecie w linijce!!!

A to, ze dzieci swietnie sie razem wychowuja przy malej roznicy wieku to z reka na sercecu potwierdzam! Julka jest 1,5 roku mlodsza od Maxa, ale tak mu dorownuje i w mowie i w rozwoju ruchowym, ze czesto jestesmy z mezem w szoku (chociaz dziewczynki i tak podobno sa szybsze...).

Polecam! ;)

Odpowiedz
DobraC 2011-01-12 o godz. 01:15
0

za to dzieki chwili wytchnienia moglas sie spotkaniami delektowac :) i bardzo sie z tego powodu ciesze... :)

Jak czytam Twoje wspomnienia to... ciesze sie ze maz narazie gromko mowi "no way" drugiemu...
choc z drugiej strony mam wrazenie ze czas mi ucieka bo chcialam zeby mi sie dwojka razem wychowywala ;)

Odpowiedz
Gość 2011-01-12 o godz. 00:55
0

U mnie niestety druga ciąża była jakaś taka ... robocza. Maks miał rok, jak zaciążyłam, więc wiadomo, początki chodzenia, biegania, potem się rozszalał na dobre. Żeby nie oszaleć, musiałam z nim kilka godzin dziennie spędzać na placu zabaw. Wsadzać na zjeżdżalnię, na huśtawkę, biegać za nim. Z coraz większym brzuchem i bez pomocy żadnej, bo o opiekunce nawet nie pomyślałam, aż do 25 chyba tygodnia ciąży. Wtedy przez chyba trzy tygodnie miałam opiekunkę dla Maksa na aż dwie godziny tygodniowo :D Skończyło się wszystko w 29 tygodniu, kiedy to okazało się, że szyjka krótka i rozwarcie na palec/półtora. Zatrudniliśmy opiekunkę dla Maksa, ja wylądowałam w szpitalu, a jak wróciłam, to do końca ciąży już polegiwałam. Wtedy dopiero miałam czas pomyśleć o tym drugim dziecku... bałam się, że się nie uda, że się za wcześnie urodzi, ale Ola była twarda i dotrwała do końca:) Szkoda mi było tylko Maksowej opiekunki, bo aż czerwona na twarzy ze zmęczenia wracała z nim z placu zabaw:)

Zdjęć z drugiej ciąży mam kilka dosłownie, ale nawet nie wiem gdzie. Ciuchy ciążowe jakieś tam miałam, ale za to kompletny brak czasu na jakieś strojenie się itp. Generalnie cała druga ciąża przeleciała mi mega szybko i jakoś tak obok mnie, czego bardzo żałuję. Było mi regularnie przykro, że już nie mam czasu, żeby się delektować zdjęciami z usg, kopniaczkami, wyobrażaniem sobie córeczki itp.

Odpowiedz
Gość 2010-12-31 o godz. 02:38
0

To ja na odwrot :D
Pierwsza ciąża mi jakoś "przeleciala" - mąż pracowal wtedy poza granicami kraju więc bylam sama - za to teraz w drugiej to jakby nasza pierwsza wspolna przezywana byla ;)
Ja sama ją bardziej "smakowalam" - kupowalam nagminnie ciuchy ciążowe zeby ladnie wyglądać (w pierwszej chodzilam w koszulkach brata bo mi akurat pasowały a fajne miał ;D ) w drugiej teraz robilam dodatkowe badania, dodatkowe USG zeby miec pamiątkę na płycie, mąż chodzil ze mną na te usg 4D - jakoś bardziej się delektowalam tą ciążą i tak mi z tym dobrze bylo ze ja przeciwniczka trzeciego razu już absolutnie nie mowię: NIE :D

Odpowiedz
Pucia 2010-12-30 o godz. 17:38
0

O, ja się podpisuję pod tym, co było. Jakoś mi tak teraz "zleciało" sama nie wiem kiedy. W pierwszej ciąży - celebracja tym bardziej, że to tak naprawdę była druga donoszona. Drżenie było przy mnie obecne cały czas, dopiero na koniec w III trymestrze odpuszczałam. Może nie fiksowałam, ale jednak coś było na rzeczy.
Teraz? Dźwigam synka, bo przecież pupsko umyć trzeba i co z tego, że waży ponad 13kg? Jak trzeba to trzeba i już. I co mi tu podręczniki i wskazówki... pupa sama się nie myje i już.
Co prawda to prawda - doskwierają mi ogromnie upały, wcześniej tego nie dostrzegałam, teraz niestety tak. Ta burzowa pogoda mnie wykańcza, za to mam więcej spokoju (chyba) i niepokoju jednocześnie (bo wiem, co mnie czeka, bo nie wiem, gdzie pochowałam rzeczy, bo jak sobie dam radę, jak przyjdą dni, gdy oboje/obaj będą chcieli być u mamy...).

Generalnie tak: jestem w ciąży wieczorami, wtedy głaszczę brzuch, wtedy gadam z dzieckiem (bo w ciągu dnia nie mamy na to czasu). Ot, specyfika.
Dziewczyny potrójne - zazdroszczę i podziwiam. Czapki z głów!

Odpowiedz
agnetta 2010-12-29 o godz. 21:22
0

dominique przede wszystkim gratulacje trzeciej ciąży, jakoś przeoczyłam. Jakoś mi raźniej :D

Faktycznie, coś w tym jest, bardziej jestem wyluzowana. Przy chłopcach tak szybko mi czas leci, że nawet się nie obejrzałam, a lada moment będzie ich trójka.
Myślę, że ten luz przy kolejnych dzieciach związany jest z oswojeniem się. Dziecko nie jest już "jakimś kosmitą", z którym nie wiadomo co zrobić, wie się już na co zwracać uwagę, a co jest normalne. Przy każdym następnym dziecku jest też coraz lepsza organizacja, nie powiela się błędów - żeby po prostu było łatwiej ;)
Ale o tym ostatecznie przekonam się już niedługo :)

Odpowiedz
m. 2010-12-29 o godz. 14:16
0

fjona napisał(a):m. napisał(a):Teraz też jestem wyluzowana, bo Hela śpi w pokoju razem z Anią, choć pierwsza córa spała w naszym pokoju do momentu aż skończyła 1,5 roku.
informuj na bieżąco jak to się sprawdza, bo ja chcę za miesiąc Jagode dokoptowac do Maćka i mam obawy.
Muszę powiedzieć, że o dziwo sprawdza się dosyć dobrze. Problem polega na tym, że nie można Ani samej zostawić w jej pokoju, kiedy siostra śpi. Ale w sumie i tak bawi się w większości w dużym pokoju, gdzie ma sporą część zabawek.
W nocy też jest ok, ale to dlatego, że Hela prawie wogóle nie płacze. Jak się budzi to trochę jęczy i tyle, ja przychodzę, przewijam, karmię i wkładam do łóżeczka, gdzie szybciutko zasypia. Nie było jeszcze przypadku, żeby Anka się obudziła :)

Odpowiedz
fjona 2010-12-27 o godz. 01:22
0

m. napisał(a):Teraz też jestem wyluzowana, bo Hela śpi w pokoju razem z Anią, choć pierwsza córa spała w naszym pokoju do momentu aż skończyła 1,5 roku.
informuj na bieżąco jak to się sprawdza, bo ja chcę za miesiąc Jagode dokoptowac do Maćka i mam obawy. m. napisał(a):W jednym jednak sobie nie odpuszczam! Od początku jestem na ścisłej diecie, bo nie chcę rozszaleć się z 'wszystkojedzeniem', a potem przez ponad roku leczyć dziecko z masakrycznej alergii, jak to miało miejsce z Anią
hmm, to ja ci powiem, że przy Macku trzymałam dietę od poczatku a i tak mu się alergia przyplątała, a z Jagodą jadłam prawie wszystko prawie od poczatku i nic jej nie jest. to są chyba ogólne predyspozycje. ale nie wiem. tak to wyszło u nas.

Odpowiedz
m. 2010-12-26 o godz. 21:54
0

O wątek dla mnie lol

Ja w drugiej ciąży i teraz jestem tak wyluzowana, że aż żal mi Helki.
Zdjęć z brzuchem mam całe 3, gdzie z Anką fotografowałam się regularnie 8) Już nie wspomnę o kompletowaniu wyprawki, do której nic nie zebrałam aż do 9 miesiąca, torbę spakowałam jakoś tydzień przed porodem.

Teraz też jestem wyluzowana, bo Hela śpi w pokoju razem z Anią, choć pierwsza córa spała w naszym pokoju do momentu aż skończyła 1,5 roku.

W jednym jednak sobie nie odpuszczam! Od początku jestem na ścisłej diecie, bo nie chcę rozszaleć się z 'wszystkojedzeniem', a potem przez ponad roku leczyć dziecko z masakrycznej alergii, jak to miało miejsce z Anią

Odpowiedz
Zupa 2010-12-26 o godz. 19:08
0

U mnie z liczeniem tygodni porażka. Byliśmy na usg połówkowym. Wpadamy do gabinetu, mąż z kawusią w ręku ja nie zdążyłam sobie zrobić. Pani pyta który tydzień? ja: jakoś między 20 a 23 nie pamiętam. Pani lekko zszokowana, pyta męża o datę ostatniej miesiączki, mąż yyy jakoś w grudniu lol.

Odpowiedz
Gość 2010-12-25 o godz. 12:30
0

Nezi napisał(a):Ja jestem teraz w drugiej ciąży i pewnie gdyby nie to że czuję ruchy małego, że rośnie mi brzuch to bym o tej ciąży wogóle nie pamiętała ;) Nigdy nie pamiętam, który to tydzień i jak nie zajrzę na forumową linijke to muszę się mocno zastanowić... a to już koniec 6 miesiąca.

W pierwszej ciąży miałam czas na wszystko, teraz nie mam czasu na nic.
W pierwszej ciąży zaglądałam do ksiażki i tydzień po tygodniu sprawdzałam co się u maluszka dzieje, w tej ciąży książka leży na najwyższej półce i jeszcze po nią nie sięgnęłam.

Inna jest ta druga ciąża.
Nawet nie wyobrażam sobie jak inna byłaby ta trzecia lol
Przepraszam, nie chce mi się pisac za dużo, ale moge się podpisac pod tym postem.
Choc ja zaczęłam juz liczyc tygodnie, może dlatego że chyba się nakręciłam i nie mogę się doczekac żeby zobaczyc jak to będzie.

Odpowiedz
Gość 2010-12-24 o godz. 14:01
0

Marchefka napisał(a):Nezi napisał(a):Ja jestem teraz w drugiej ciąży i pewnie gdyby nie to że czuję ruchy małego, że rośnie mi brzuch to bym o tej ciąży wogóle nie pamiętała ;) Nigdy nie pamiętam, który to tydzień i jak nie zajrzę na forumową linijke to muszę się mocno zastanowić... a to już koniec 6 miesiąca.

W pierwszej ciąży miałam czas na wszystko, teraz nie mam czasu na nic.
W pierwszej ciąży zaglądałam do ksiażki i tydzień po tygodniu sprawdzałam co się u maluszka dzieje, w tej ciąży książka leży na najwyższej półce i jeszcze po nią nie sięgnęłam.

Inna jest ta druga ciąża.
Nawet nie wyobrażam sobie jak inna byłaby ta trzecia lol
Carrie napisał(a):Jakoś mniej uwagi człowiek zwraca na to, że w ciąży jest
Mogę się pod wami podpisac ? ;) Ja tygodnie ciazy musialam sobie w kalendarzu rozpisac zeby pamietac. Nie ma czasu na konteplowanie swojego stanu, jest sie w ciazy jakos mimo chodem 8) co tam mowic o kontemplowaniu, nie ma czasu odpoczac i nawet zwolnienie nic nie zmieni. Dlatego czekam z utesknieniem na wrzesien i przedszkole, choc wczesniej przezywalam, ze musze oddac tam dziecko, to teraz zmeczenie materialu bierze gore.
O i jeszcze przyklad z usg - w piewszej ciazy po kazdym usg od razu po wejsciu do domu ogladalismy film, zdjecia. Teraz plyta lezala pare dni zanim po nia siegnelismy, nie mowiac o pokazywaniu dziadkom, ktorzy wtedy przybiegali na kazdy odcinek z zycia płodowego wnusia ;) a teraz nie widzieli ani jednego.
Znajomi sie smieja jak jestesmy na spacerze zeby robic zdjecia ich mlodszemu dziecku, bo pierwsze ma miliony zdjec, a drugie jakos malo i potem bedzie mialo zal ;) O wlasnie sobie przypomnialam, ze nie mam ani jednego zdjecia ciazowego brzucha, zadnych zapiskow, pomiarow itp
tak mysle, czy trzecia ciaze wogole bym zauwazyla hehe.
Dokladnie o to mi chodzi! Jakbym o sobie czytala ;) chociaz musze przyznac, ze jeszcze z Julia i czytalam netowe dzieciowe portale i ksiazki(juz mniej) i robilam zdjecia brzuszka i go mierzylam ( duuuzo rzadziej), a teraz to juz naprawde nic MUSZE to zmienic, bo wlasnie dla przykladu samego moj maz jest kolejnym dzieckiem i przed slubem przeszukalismy caly dom jego rodzicow, ale niestety ani jednego zdjecia przez pierwsze piec lat zycia :-(
Moze wynika to z braku czasu, moze juz z jako takiego doswiadczenia, a moze po prostu juz z rutyny :D

DobraC, odpukac, ale trafilo mi sie na nie bardzo wymagajace dzieci i moze dlatego wydaje mi sie, ze matkowanie jest bardzo przyjemne, bo naprawde nie moge narzekac na moje Bable, chociaz faktycznie Maximilian byl duzo gorszy niz Julia, ale moj lekarz mowi, ze to normalne, bo to chlopczyk... (dlugo zle spal w nocy, jadl po szesc razy, z utesknieniem czekalam na ostatniego zabka, w dzien baardzo nadpobudliwy i pomyslowy :D), ale to przechodzi i moge powiedziec, ze bardzo sie uspokoil, a Corcia to zawsze byla pezproblemowa, przy niej nie wiem, co to nieprzespane noce, zabki, bawi sie sama i czymkolwiek, je wszystko, zasypia sama odlozona do lozeczka, godzi sie na wszystko itp.).
Dlatego maz sie smieje, ze w koncu trzecie musi mi dac popalic :D, ale ja sie tak latwo nie dam! ;)

Odpowiedz
Gość 2010-12-24 o godz. 13:15
0

Marchefka napisał(a):co tam mowic o kontemplowaniu, nie ma czasu odpoczac i nawet zwolnienie nic nie zmieni. Dlatego czekam z utesknieniem na wrzesien i przedszkole, choc wczesniej przezywalam, ze musze oddac tam dziecko, to teraz zmeczenie materialu bierze gore.
Dlatego ja się cieszę jak głupia, że moje dziecię żłobkowe 8)

Odpowiedz
Gość 2010-12-24 o godz. 13:07
0

Nezi napisał(a):Ja jestem teraz w drugiej ciąży i pewnie gdyby nie to że czuję ruchy małego, że rośnie mi brzuch to bym o tej ciąży wogóle nie pamiętała ;) Nigdy nie pamiętam, który to tydzień i jak nie zajrzę na forumową linijke to muszę się mocno zastanowić... a to już koniec 6 miesiąca.

W pierwszej ciąży miałam czas na wszystko, teraz nie mam czasu na nic.
W pierwszej ciąży zaglądałam do ksiażki i tydzień po tygodniu sprawdzałam co się u maluszka dzieje, w tej ciąży książka leży na najwyższej półce i jeszcze po nią nie sięgnęłam.

Inna jest ta druga ciąża.
Nawet nie wyobrażam sobie jak inna byłaby ta trzecia lol
Carrie napisał(a):Jakoś mniej uwagi człowiek zwraca na to, że w ciąży jest
Mogę się pod wami podpisac ? ;) Ja tygodnie ciazy musialam sobie w kalendarzu rozpisac zeby pamietac. Nie ma czasu na konteplowanie swojego stanu, jest sie w ciazy jakos mimo chodem 8) co tam mowic o kontemplowaniu, nie ma czasu odpoczac i nawet zwolnienie nic nie zmieni. Dlatego czekam z utesknieniem na wrzesien i przedszkole, choc wczesniej przezywalam, ze musze oddac tam dziecko, to teraz zmeczenie materialu bierze gore.
O i jeszcze przyklad z usg - w piewszej ciazy po kazdym usg od razu po wejsciu do domu ogladalismy film, zdjecia. Teraz plyta lezala pare dni zanim po nia siegnelismy, nie mowiac o pokazywaniu dziadkom, ktorzy wtedy przybiegali na kazdy odcinek z zycia płodowego wnusia ;) a teraz nie widzieli ani jednego.
Znajomi sie smieja jak jestesmy na spacerze zeby robic zdjecia ich mlodszemu dziecku, bo pierwsze ma miliony zdjec, a drugie jakos malo i potem bedzie mialo zal ;) O wlasnie sobie przypomnialam, ze nie mam ani jednego zdjecia ciazowego brzucha, zadnych zapiskow, pomiarow itp
tak mysle, czy trzecia ciaze wogole bym zauwazyla hehe.

Odpowiedz
DobraC 2010-12-24 o godz. 13:07
0

zaraz mi sie przypomnialo jak bedac w ciazy spotkalam sie z Natalia (tez w ciazy) na placu zabaw.. Ja - wolny ptak - Natalia - juz mama, noszaca dziecko, dzwigajaca zabawki, kucajaca, goniaca dziecko etc.. 7 miesiac to chyba byl a ja po godzinie spotkania powiedziama ze sory batory ale ja ide do domu bo od samego patrzenia jestem tam zmeczona ze musze sie polozyc lol lol lol

wszystko pewnie jest kwestia optyki. moja sasiadka, mama trojki dzieci (wiek 2-4-6) twierdzi ze dopiero trzecie pozwolilo jej naprawde cieszyc sie macierzystwem 8)

Odpowiedz
madzia 2010-12-24 o godz. 13:03
0

Dobra, nie jest tak zle. Grunt to dobre planowanie ;) . Maks byl w zlobku a ja najpierw 8 tyg na zwolnieniu a potem kolejne 8 tyg na macierzynskim przedporodowym, nigdy tak sie nie wynudzilam ;). Maks czasami zostawal w domu, ale w zllobku ciekawiej bylo:)

Odpowiedz
DobraC 2010-12-24 o godz. 12:49
0

przyznam ze po ostatnim kiepawym okresie z Milkiem potrojne mamy to dla mnie heroiny godne wszelkich nagrod, podziwu, zachwytow, szacunku i zdejmowania czapek z glow...
czasem sobie mysle co by bylo gdybym miala trzech takich budrysow i wychodzi mi bezludna wyspa, albo w miare odizolowany od swiata zaklad psychiatryczny lol
wybaczcie zatem - ale bede Was podczytywala. Z pobudem mocno egoistycznych 8)

A propos egoizmu... to taka mnie ostatnio naszla refleksja... jakos tak zal ze JUZ NIGDY nie bedzie tak jak w pierwszej ciazy... i gdybym miala byc jeszcze raz w tej pierwszej, to na maksa wykorzystalabym ten czas na wszystkie ukochane rzeczy 8) i ciesze sie ze wyszlo tak ze od 5 miesiaca bylam na zwolnieniu..... w drugiej juz zadne zwolnienie nie pomoze ;)

gratuluje Wam Potrojne! Potrojnie :)

Odpowiedz
Nezi 2010-12-24 o godz. 12:43
0

Ja jestem teraz w drugiej ciąży i pewnie gdyby nie to że czuję ruchy małego, że rośnie mi brzuch to bym o tej ciąży wogóle nie pamiętała ;) Nigdy nie pamiętam, który to tydzień i jak nie zajrzę na forumową linijke to muszę się mocno zastanowić... a to już koniec 6 miesiąca.

W pierwszej ciąży miałam czas na wszystko, teraz nie mam czasu na nic.
W pierwszej ciąży zaglądałam do ksiażki i tydzień po tygodniu sprawdzałam co się u maluszka dzieje, w tej ciąży książka leży na najwyższej półce i jeszcze po nią nie sięgnęłam.

Inna jest ta druga ciąża.
Nawet nie wyobrażam sobie jak inna byłaby ta trzecia lol

Odpowiedz
b.londynka 2010-12-24 o godz. 12:27
0

Ja co prawda jeszcze o drugim nawet nie mysle, ale jesli w pierwszej ciazy bylam daleka od dmuchania i chuchania na siebie to co bedzie w trzeciej? lol

Odpowiedz
Gość 2010-12-24 o godz. 12:17
0

No ja drugą ciążę przechodzę gorzej. Znaczy objawów jakiś wielkich ciążowych nie mam, ale non stop dość silne bóle itp.

Może to ma związek z brakiem oszczędzania się też - w pierwszej ciąży chuchałam i dmuchałam, teraz często gęsto zdarza mi się dźwigać 13kg Maksa itp.

Jakoś mniej uwagi człowiek zwraca na to, że w ciąży jest ;)

Odpowiedz
madzia 2010-12-24 o godz. 12:10
0

Dominique :usciski: ciesze sie , ze wszystko ok
A w temacie, na razie mam doswiadczenie z dwojka . Z ciaza moze trzymam sie schematu, ale to dlatego, ze z Maksem byly problemy, dlugo lezalam w szpitalu, teraz bylo spokojniej.
Z wychowaniem/ opieka ciezko wlasciwie powiedziec, wydaje mi sie, ze jest podobnie. Wiki jest bardziej socjalna niz Maks, potrzebuje wiecej kontaktu fizycznego niz on, ale inne rzeczy typu ubranie, jedzenie, zasady sa podobne. W wieku Wiki Maks mial juz za soba 2 tyg poza domem, ale to byla wyzsza koniecznosc, normalnie bym sie na to nie zdecydowala. Maks spal tez w swoim pokoju, Wiki nadal z nami , ale to wynika z tego, ze spimy teraz w pokoju najbardziej oddalonym od sypialni Maksa ( czasowo przenieslismy sie do goscinnego) i boje sie ja przenosic zeby nie budzila Maksa.
Takze u mnie nie do konca to sie sprawdza, ale ja zawsze dosc wyluzowana bylam wiec moze po prostu nie mam juz marginesu na odpuszczanie ;)

Odpowiedz
aguita 2010-12-24 o godz. 03:29
0

ja tak na chwile wpadam, bo myslalam wczoraj o Tobie no i prosze jaka nowina :)
Gratuluje trzeciej ciazy...idziecie z mezem jak burza. Troszke zazdroszcze rozrastajacej sie rodzinki, bo my na dwojce chcemy poprzestac. No ale Wy jeszcze mlodzi jestescie ;))

Tak nei na temat, ale serdecznei pozdrawiam i spokojnych tygodni ciazowych Ci zycze :)

pozdrawiam,
a.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie