Quantcast
  • Boo odsłony: 3956

    Sąsiadka

    Witam. Poplotkuje trochę na temat naszej szczególnej sąsiadki. Czasami mam już tej sytuacji serdecznie dość. Wrócę się rok do tyłu, kiedy to kupiliśmy nasze upragnione mieszkanko. to nic, że IV piętro, to nic że kawalerka, że brak windy. Wyszliśmy z założenia, że ciasne ale własne (chociaż znowu nie takie znowu małe - 36 m). Wszystkie mieszkania w naszym pionie, z wyjątkiem naszego są dwupokojowe, w naszym przypadku w miejscu gdzie powinien być pokój znajduje się suszarnia. I wtedy zrodziła się myśl, że skoro nikt z niej nie korzysta moglibyśmy zaadaptować to pomieszczenie na drugi pokoik. Dodam tylko, że nasze mieszkanie nie posiada balkonu, który by się bardzo przydał, natomiast suszarnia ma płytę balkonową. Mam nadzieję że do tej pory wszystko rozumiecie. Na tamtą chwilę pożyczyliśmy klucz do suszarni i wyrobiliśmy własny, bo skoro nikt nie korzysta, w suszarni leżą stare graty mieszkańców, stwierdziliśmy że narazię będziemy tam suszyć pranie. I tu w chwili wyrobienia sobie klucza pojawiła się pani sąsiadka z dołu ok. 70 lat. Dodam jeszcze że na drzwiach suszarni wisi grafik z dniami kieduy poszczególni mięszkańcy mogą prać i jest również informacja u kogo znajduje sie klucz, czyli u pani sąsiadki pod nami. W trakcie naszego remontu, zalaliśmy panią (! ), poszedł mąż zobaczyć to "zalanie". Na syficie ledwo widoczna plamka, czego? kurzu!!!!!!!!!! I własnie od tego dnia zaczęły się kłopoty. W międzyczasie pani sąsiadka zmieniła kłódkę w suszarni, klucz chyba przedwojenny, nie da się otworzyć kłódki. I w taki oto sposób zostaliśmy pozbawieni możliwości korzystania z suszarni. Gdy poszliśmy zapytać się dlaczego tylko państwo sąsiedzi mają klucz, pan sąsiad też ok 70 lat zrobił straszliwą awanturę na całą klatkę. "że co my sobie wyobrażamy, przyszli tacy młodzi i już chcą się rządzić" i takie tam, startował do mnie z pięściami, dobrze że mnie mąż obronił bo bym jeszcze oberwala. Zuełnie nie dało się porozmawiać z tymi ludzmi. Jakiś czas potem sąsiadka z naszego pietra robiła remon generalny całego mieszkania. Wiecie co zrobiła?! poszła do sąsiadówpo klucz, remont trwał 2 miesiące. Ekipa cięła płytki!!! w suszarni!!!!!!!!!!! Jak wkońcu przyszedł nasz "termin" wieszania prania w suszarni, to ja myłam ściany i podłogi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!, z tego kurzu.
    Gdzieś w marcu tego roku posziśmy do spółdzielni dowiedzieć się jakie musimy warunki spełnić aby dostać to pomieszczenie. Musieliśmy zebrać podpisy z całego bloku ok 48 mieszkań. w Czasie gdy my chodziliśmy po tamtych mieszkaniach, w sumie rzeczy po innych klatkach, sąsiadka latała po naszej klatce i nastawiała przeciwko nam sąsiadów, nawet nie wiem jakie o nas rzeczy wygadywała. Powiedział nam o tym sąsiad którego pani sąsiadka nie lubi. I taka oto jest nasza sytuacja. Z naszej klatki podpisały nam tylko 3 rodziny na 15. Teraz jest grudzień, już nieraz zalewaliśmy sąsiadkę, ostatnio jak się okazało jakieś 10 lat (mieszkamy od roku!). W suszarni możemy wieszać tylko 2 dni w miesiącu!!!!! Dobre jest też to że pan sąsiad powiedział że to my robiliśmy remont w suszarni cyt."jak nie ludzie". Jak tylko mamy jeden lub dwa dni dłużej klucz sąsiadka już przylatuje i wymyśla, że inni chcieli prać w tym dniu, ale nas nie było(!). Wiem że ta pani doskonale orientuje sie kiedy jesteśmy a kiedy nie. Nasłucahlismy się o tym małżeństwie gdy zbieraliśmy podpisy, nie były to pochlebne opinie.
    Może wyda wam się banalny ten problem ale mnie to już męczy. Mam dość kiedy obca kobita przychodzi pod drzwi i podsłuchuje, bo i do tego ostatnio doszło. Ciągłe oskarżenia o pierdoły. Jak ksiądz chodził po kolędzie był bardzo zdziwiony gdy otworzyliśmy mu drzwi, i pierwsze o co zapytał to to, czy jeseśmy po slubie. Może ja jakaś przewrażliwiona jestm albo coś ale mam tego serdecznie dość. Suszarnia dalej stoi pusta, nikt nie suszy (wszyscy mają balkony), a my mamy reglamentowany czas prania. Wydaję mi się że tak kobieta ma silną potzrebę posiadania klucza do suszarni. Sama nie korzysta ale innym nie da. Pozdrawiam gorąco.
    Macie może jakiś pomysł ?

    Ufff ale się opisałam.

    Odpowiedzi (12)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-03-26, 08:15:37
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Aoi 2009-03-26 o godz. 08:15
0

Przede wszystkim nalegałabym, aby przy rozmowie z sąsiadką był z Wami ktoś z administracji. Niech zobaczą, jak się zachowuje, co wygaduje. Ale najpierw przejdźcie się z kimś z admin. po sąsiadach, od któryvh usłyszeliście że owa sąsiadka nagabywała ich przeciwko Wam.
Nagabywanie i obrażanie podlega pod paragraf, i jeśli mielibyście świadków (tych sąsiadów), możecie sprawę złożyć do sądu.

I z każdym niby-zalaniem, koniecznie administracja, administracja i administracja.

Nie rezygnujcie z możliwości odkupienia suszarni. Jeśli tylko się da...

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 08:32
0

a czy oby na pewno wykup pmieszczenia zależy od innych mieszkańców, sprawdź to a najlepiej udaj się po opinie prawną. Zawsze lepiej iść na rozmowę mając prawne p[ojęcie. Bo kto ma rację ??? tak naprawde nie wiadomo, Starsza pani raczej nie lol
a moze nie trzeba zgody sąsiadów, w blokach i kamienicach, często ludzie zagradzają spore częsci korytarza (wbrew PPOŻ) nawet z oknem i wcale zgoda sąsiada nie ejst potzrebna, to samo z nieczynnymi zsypami. Ja bym jednak podrązyła temat

sama miałm problem z sasiadem i prawnik załatwił, ale dojrzewałam do dezycji skorzystania z pomocy przez 5 lat lol lol

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 04:47
0

Na pewno nie robilabym tego samowolnie nawet jesli to sasiadka zaczela wojne i chce ja kontynuowac.
Jesli zrobicie to w bardziej legalny sposob, czyli np proszac administracje o pomoc bo np sasiadka utrudnia wam zycie, bo nie daje klucza, bo nie jest slowna itd to na pewno bedzie to lepiej wygladalo niz zniszczenie jej klodki itd.

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 02:34
0

bonsai napisał(a):
A poza tym Pani jest stara i nie wiadomo ile pożyje co będzie jesli zabierze ze soba klucz od kłódki, może to ją przekona coby administratorem klucza został ktoś młodszy ;)
Bonsai, no naprawdę... ;)

Odpowiedz
bonsai 2009-03-23 o godz. 02:28
0

A dlaczego ta Pani ma klucz?

Może powinniście się zapisać do rady osiedla czy jak się to nazywa, wówczas cos wywalczycie.

Też od razu przyszło mi do głowy żebyście założyli nową kłódkę, w końcu to ta pani wypowiedziała wam wojnę...

A poza tym Pani jest stara i nie wiadomo ile pożyje co będzie jesli zabierze ze soba klucz od kłódki, może to ją przekona coby administratorem klucza został ktoś młodszy ;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-03-23 o godz. 02:12
0

Boo - pierwsza sprawa, udałabym się do administratora budynku i ustaliła jakie są warunki korzystania z suszarni. Z tego co mi wiadomo to prawo do korzystania z suszarni mają osoby które nie posiadają balkonów Druga sprawa, jeśli sąsiadka oskarży Was o zalanie mieszkania wezwałabym jakąś ekipę ze spółdzielni do wykonania ekspertyzy.

Druga rzecz, to że sąsiadka wymienia kłódkę jest raczej nieprawne gdyż nie ma wyłączności na korzystanie ze wspólnego pomieszczenia.

Jeśli chcecie wykupić to pomieszczenie walczcie w spółdzielni, to od jakiejś tam spółdzielnianej komisji zależy czy wykupicie czy nie to pomieszczenie. Poproście o złożenie oświadczeń sąsiadów z któymi rozmawialiście i którzy są po waszej stronie.

Jeśli będzie w suszarni następnym razem jakiś remont wezwijcie kogoś ze spółdzielni

Czy jest w Waszym budynku dozorca Może spróbujcie przeciągnąć go na Waszą stronę.

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 01:59
0

Truskawka napisał(a):Kirka, pomyślałam o tym samym
Zainstalujcie własną kłódke. Jak gdyby nigdy nic pozyczcie od niej klucz, wymieńcie kłódkę na nową, oddajcie jej stary klucz, mieszkańcom rozdajcie klucze do nowej - niech bedzie jakaś tania i prosta.
Przypomniała mi się podobna sprawa u moich dziadków, kiedy to była walka o dostęp do jednego z trzech ustępów (dla niewtajemniczonych - taki "zewnętrzny" kibelek).
Wtedy to dziadkowie spinali się z sąsiadką, która miała własny ustęp, o to, że ich przybytek nie jest jej do szczęścia potrzebny. Sąsiadka zmieniła więc kłódkę i zostawiła dziadków bez ustępu. Na to dziadek założył drugą kłódkę na jej własny ustęp i na swój (w ten sposób na każdym wisiały po dwie kłódki), więc ani oni nie mieli więc dostępu, ani ona. lol Babka musiała więc dać za wygraną. ;)

Odpowiedz
Gość 2009-03-23 o godz. 01:48
0

Kirka, pomyślałam o tym samym
Zainstalujcie własną kłódke. Jak gdyby nigdy nic pozyczcie od niej klucz, wymieńcie kłódkę na nową, oddajcie jej stary klucz, mieszkańcom rozdajcie klucze do nowej - niech bedzie jakaś tania i prosta.

Odpowiedz
Gość 2009-03-22 o godz. 13:34
0

A moze przepilowac klodke i zainstalowac nowa?
no bo co? to jej wlasnosc?? czy co?

i rozdac wszystkim nowe klucze?

Odpowiedz
Boo 2009-03-22 o godz. 12:54
0

Kirka co do klucza tu juz raz dorobiliśmy, wydaliśmy na to pieroństwo 15 zł bo był jakiś taki dziwny i w zakładzie specjalnie zamawiali na niego formę. Ten klucz i kłódka, które teraz są prawdopodobnie są tak samo wiekowi jak ci sąsiedzi, żeby otworzyć kłódkę trzeba się niele namorodwać, bo kluczyk lata w kółko.
I też jakoś nie uśmiecha mi się robić dla 15 rodzin klucza. Skoro isnieje bardzo pradopodobna możliwośc, że sąsiadka znowu zmieni kłódkę.
Zresztą wydaje mi się , że tej kobiecie chodzi o samą chęć posiadania klucza.

Dosiu rozmowa spokojna z tą panią nie wchodzi w grę, jdynym tonem jakim ona z nami rozmawia to rozkazująco-krzyczący. Nie mieliśmy żadnej wpadki z remontem, chociaż nie korzystaliśmy podczas remontu z suszarni zostaliśmy o to posądzeni. A każde zalanie tej pani było zalaniem urojonym. Ona do nas przychodzi i mówi że ją zalaliśmy, a tam na suficie kurz, albo ona nam nie da klucza bo ją zalaliśmy. Jak mąż zaczął ją łapać za słowa to kobita sobie "przypomniała" , że to nie my tylko ktoś 10 lat temu. Z pomieszczenia korzystamy tylko my. A jak nam pani powiedziała płanu nie można zmienić bo on był od początku i ona też miała klucz od początku, a my młodzi przyszliśmy i chcemy się rządzić. Spotkanie też raczej nie wchodzi w grę. Ale ten ostatni pomysł do wykorzystania. Dzięki serdeczne.
Tak tylko jeszcze dodam, że mąż tej pani był w UB.

Pozdrawiam :P :P :P :P

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-03-22 o godz. 09:19
0

Pamietam ze u moich rodzicow w bloku tez byla taka pani, ale nie mielismy z nia problemow wiec doswiadczenia w boju tez nie posiadam.
Oczywiscie to i tak wam przyjdzie roziwazac ta sytuacje a jak to tez musicie dostosowac do sytuacji i zamierzonych efektow.
Tak na predce co mi przyszlo do glowy to:
- rozmowa z sasiadka w 4 oczy i grzeczne pytanie czemu sie na was uwziela, co ma wam do zarzucenia ?
- w przypadku kolejnej wpadki z jakims remontem musicie poprosic kogos z administracji zeby zobaczyl co sie tam dzieje, ewentualnie prosba pisemna na klatce
- czy wy macie rozpisany plan i nie mozna go zmienic ? w sumie jesli wiele rodzin nie korzysta z tego pomieszczenia to mozna sie umowic ze nie ma sztywnego planu tylko kazdy sobie zaklepuje/rezerwuje pomieszczenie i jesli nikt nie uzywa to nie bedziesz musiala spieszyc sie z praniem
- zwolanie zebrania sasiadow (nie wiem na ile to mozliwe itd) i wyjasnienie calej sytuacji, skoro juz wiekszosc jest wrogo do was nastawiona
- zwrocenie sie z prosba do administracji zeby w pomieszczeniu zostaly wymienione zamki i kazdy z sasiadow mial klucz do pomieszczenia. Oczywiscie kwestie zaufania, ustalenia terminow itd tutaj wchodza w gre.

Odpowiedz
Gość 2009-03-22 o godz. 08:58
0

a nie mozesz dorobic sobie klucza?
Albo i 10 i rozdac sasiadom?
Np wrzucic do skrzynki na listy, co by nie pomysleli, ze to wy zrobiliscie ;)
a co do sasiadki, to wspolczuje... nie mam pamyslo co ze stara wiedzma zrobic.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie