Quantcast
  • saskia odsłony: 2052

    Problem z facetem- wracać czy nie?

    Sama nie wiem, od czego zaczac.zwykle nie wyzalam sie na forum, ale juz po prostu brakuje mi sil... a podobno jestem taka silna osobowoscia....to od poczatku.bylam z chlopakiem 5 lat. w miedzyczasie sie rozstalismy, zrobil mi wielka krzywde. uslyszalam wtedy w furii wiele slow, obrazliwych epitetow. ciagnelo sie to bardzo dlugo, nie potrafil pogodzic sie z ta strata, wpadl w szal - pil, cpal, wydzwanial do mnie na przemian wyznajac milosc i obrazajac mnie. potem sie podniosl. wrocilam. bylismy razem jeszcze dlugo, ale oboje ciagle gdzies wyjezdzalismy. on teraz jest wlasnie zagranica. niby wiele sie zmienilo, przestal mnie ograniczac, kontrolowac, ale nadal probowal rzadzic moim zyciem - mowiac, co jest dla mnie dobre, a co zle. poza tym pije. nie ciagle, ale jednak zdazaja mu sie ciagi. no i nie potrafil sie zdecydowac, czy chce wrocic do PL, czy tez jezdzic dalej po swiecie. podjelam decyzje. szamotalam sie, bolalo straszliwie, ale zrobilam to. rozstalismy sie. takze dlatego, ze gdy zaczelam mowic, ze jest problem, ze mi zle w tym zwiazku to uslyszalam, ze wymyslam, ze nie od dzis go znam, wiec co mi odbilo, ze chce go zmieniac etc. a na koncu znowu epitety. chociaz przysiegal, ze JUZ NIGDY WIECEJ.przyznaje... nie podjelabym tej decyzji, gdyby nie inny facet. podobno zakochany do szalenstwa we mnie - wspieral, podtrzymywal na duchu. dawal nadzieje, ze moze byc normalnie. byl jakby spadl mi z marzen.do czasu.zaczelismy byc razem, myslalam, ze wreszcie bedzie tak, jak powinno byc. ale jest far away od tego. to strasznie slaby czlowiek, ktory potrzebuje dowartosciowania i by to uzyskac - flirtuje sobie na bokach. niby nic wielkiego, ale on sam emocjonalnie sie angazuje w zdobywanie tych dziewczyn. popada w jakas depresje. i nie potrafi mnie puscic. gdy tylko sie oddalam - wpada w panike. zreszta zwykle jest naprawde w porzadku...wszyscy mowia - zostaw go. i ja wiem, ze powinnam. ale nie mam sily. byl moim swiatelkiem w tunelu, ze jednak zycie z kims moze byc piekne. lubie go bardzo, bywa mi z nim dobrze, chociaz wisi ciagle cos nad nami. on sami mowi o sobie, ze jest zlym czlowiekiem. przyjaciolce mowi o wyrzutach sumienia i nie moze sobie wyobrazic, ze odejde. a ja juz nie mam sil.nie wiem.... tzn. wiem, co powinnam zrobic. ale nie stac mnie na to. dodam, ze moj ex wciaz wydzwania - a to wyznajac milosc, a to oburzajac sie, ze spedzil tyle czasu z dziwka. dokladnie tymi slowami.jestem totalnie bezradna, chociaz gdy spojrze z boku, to ta sytuacja jest banalnie prosta. ale nie potrafie. moze tez nie chce. jest mi zle i ciezko.pomocy...

    Odpowiedzi (11)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-05-16, 11:09:42
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
saskia 2013-05-16 o godz. 11:09
0

postanowilam, nie mam wyjscia.

nie wiem jak... ale na pewno musze.
tylko skad brac sily?
zwykle czerpalam je z tego, ze ranilam sama. ale tym razem nie chce. czas zachowywac sie jak dorosla osoba, a nie wredna nastolatka.

Odpowiedz
chosia 2013-05-16 o godz. 01:40
0

saskia napisał(a):
i znowu cos takiego. toksyczny zwiazek? moze ja nie umiem budowac innych? nie zagoily sie jeszcze tamte rany, a musze tworzyc nowe. stad problem.


Saskio, nie wyciagaj pochopnych wnioskow. Drugi zwiazek byl dla Ciebie odtrutka na pierwszy, a to czesto konczy sie niedobrze dla tego drugiego zwiazku. Ale to wcale nie znaczy, ze z Toba jest cos nie tak.

Nic dziwnego, ze trudno jest ci zerwac. Teraz wlasnie przydaloby ci sie troche spokoju, a tu musisz znowu podejmowac dramatyczne decyzje. Ale jednak, mimo wszystko, im szybciej zerwiesz tym lepiej. Moze sprobuj na poczatku malymi krokami: powiedz swojemu obecnemu chlopakowi, ze potrzebujesz czasu do namyslu. Nie spotykajcie sie przez jakis czas. Moze wyjedz gdzies sama. Zobaczysz jak to jest bez niego.

Odpowiedz
saskia 2013-05-16 o godz. 00:02
0

Lilian rzecz w tym, ze ja raz podjelam taka decyzje. rozstalam sie z tym moim nieszczesnym bylym i pomimo ze bolalo - bylam szczesliwa, ze wyrwalam sie z toksycznego zwiazku. bylo mi lepiej.

i znowu cos takiego. toksyczny zwiazek? moze ja nie umiem budowac innych? nie zagoily sie jeszcze tamte rany, a musze tworzyc nowe. stad problem.

i naprawde nie poznaje siebie.

ale dziekuje za odrobinke nadziei. moze gdzies jest.
tylko jak tu wierzyc w milosc?

Odpowiedz
Gość 2013-05-15 o godz. 23:55
0

saskia napisał(a):i ja naprawde wiem, ze powinnam sie rozstac. ale nie umiem. nie mam sil. czuje, ze to bedzie taki gwozdz do trumny.
Gwozdz do trumny?? Pomysl raczej, ze w koncu odzyjesz, odetchniesz z ulga, odzyskasz spokoj i po prostu usmiechniesz sie sama do siebie :) Uwierz mi, bo sama przez pare lat tkwilam w toksycznym zwiazku, ktory mimo ze byl kiepski, to byl mi potrzebny do zycia jak powietrze- przynajmniej wtedy tak myslalam. Pewnego dnia obudzilam sie z tego zlego snu i pomyslalam, ze nie chce takiego zycia, nie chce takiego zwiazku ani takiego faceta i ze jesli ja sama tego nie przerwe, to nikt za mnie tego nie zrobi.
Teraz jestem wolna od tego, kocham prawdziwa, "zdrowa" miloscia i tak samo jestem kochana. A tamto? Odeszlo w zapomnienie i tylko czasem mi zal... tylu straconych lat lol

Odpowiedz
Gość 2013-05-15 o godz. 23:39
0

poszlo na priv :)

Odpowiedz
Reklama
saskia 2013-05-15 o godz. 22:43
0

heh. pewnie trzeci uratowalby sytuacje.
bo widzicie, dziewczyny, problem nie tkwi w tym, ze nie znam rozwiazania. ja je znam, wiem, co powinnam zrobic, ale nie mam na to sily. szukalam przystani, spokoju, chcialam chwilke odpoczac po trudnym zwiazku, jeszcze trudniejszym rozstaniu z kims, kogo na przekor wszystkiemu kochalam.
a tu takie cos.
i ja naprawde wiem, ze powinnam sie rozstac. ale nie umiem. nie mam sil. czuje, ze to bedzie taki gwozdz do trumny.
jestem po prostu bardzo zmeczona.
zwykle szybko podejmowalam decyzje. walczylam, kiedy trzeba bylo, bylam pewna, czego chce. a teraz najchetniej zaszylabym sie w jakims kacie lub pustelni.
dlatego wlasnie szukam jakiegos posredniego rozwiazania.
zeby nie bolalo.

malinka - bedzie mi bardzo milo Cie poznac w realu :) a skad dokladnie jestes? (slask jest jednak spory...)

Odpowiedz
Gość 2013-05-15 o godz. 20:22
0

Tak, jak napisaly dziewczyny: potrzebny jest ten trzeci ;) A tak na powaznie- zycie jest za krotkie, zeby marnowac je na toksyczne relacje. Pewnie nielatwo sie z nich wyplatac, ale trzeba sprobowac. Bo zwiazek moze wygladac zupelnie inaczej: bez picia, wyzwisk, zmiennych nastrojow, poczucia winy, strachu, bez poczucia, ze nie jest tak jak powinno byc.

Odpowiedz
ampa 2013-05-15 o godz. 16:08
0

saskia napisał(a):[...]lubie go bardzo, bywa mi z nim dobrze, chociaz wisi ciagle cos nad nami. on sami mowi o sobie, ze jest zlym czlowiekiem[...]
to lubie to chyba za mało zby spędzać z kimś życie na zasadzie np. małżeństwa-nie musi być Twoim facetem aby nadal to lubienie zostało-a jak sam uważa że jest złym człowiekiem, to po co się z nim przyjaźnić...

tego typa co cię wyzywa to olej-chyba że podoba ci się taka całożyciowa perspektywa-uderzenie (słowne np) i pogłaskanie(słowne) i znowu bach i cacy...
co masz zrobic to raczej wiesz
a jak wiesz to zrób to i troche egoistycznie pomyśl o sobie i zostań sama...a za dzień może miesiąc albo rok spotkasz jakiegoś sensownego chłopa

Odpowiedz
m. 2013-05-15 o godz. 13:55
0

Piszesz historię i na końcu sama odpowiadasz na swoje pytanie.

W życiu trzeba myśleć o sobie, a nie tylko o szczęściu innych!

Powodzenia :usciski:

Odpowiedz
Alma_ 2013-05-15 o godz. 09:42
0

Saskia, wygląda na to, że trzeba Ci kogoś trzeciego... :usciski:

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-05-15 o godz. 09:27
0

Po pierwsze :usciski:

Jesli spojrzysz niżej,poznasz moją sytuację

Na razie nie wiem,czy żaluje,ze odeszlam,czy to jakos przezyje czy nie...

Mój zwiazek trwal kilka lat,a moj partner nieraz mnie obrazil,nie raz nie moglam na niego liczyc... (choc od dziwek mnie nie wyzywal...)

Sama nie potrafie sobie na razie pomoc,ale zrobilam juz pierwszy krok...

Z tego co widze,pewnie nie mieszkamy daleko od siebie,wiec chętnie sluze rozmową :)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie