Quantcast
  • Gość odsłony: 2715

    Jak mozna nie przyjąć do szpitala matki z chorym dzieckiem?

    Wczoraj usłyszałam w tv w wiadomosciach historię małego Kubusia, który zmarł na sepsę niewykrytą w porę. Niewykrytą bo nikt nie staral sie jej wykryc - rodzice byli odsylani od jednych drzwi do drugich...Nie chcialam juz o tym myslec, ale dzis w ekspresie reporterow lecial reportaz na ten temat ze zdjeciami mojej siostry, wiec usiadłam i obejrzalam...]skonczylo sie łzami w oczach i bolem brzucha...Teraz kiedy mam dziecko (a ten Kubus na zdjeciach usmiechal sie jak moj Marcel) takie historie odchorwuje jeszcze mocniej...Budzi sie we mnie chec mordu...Jak mozna odsylac matke z chorym dzieckiem do innego szpitala nawet nie spojrzwszy na dziecko ?Chlopczyk 13 miesiecy...moj Boze...Przepraszam, ze haotycznie, ale jestem ciagle rozdygotana wewnetrznie...

    Odpowiedzi (18)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-12-09, 07:43:25
    Kategoria: Z życia
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2009-12-09 o godz. 07:43
0

Mi na to szkoda słów. Niestety taka jest prawda, że lekarze są różni (sama pochodzę z lekarskiej rodziny, więc znam to z autopsji.... ). Często do mamy przychodzili pacjenci leczeni przez innych lekarzy nieprawidłowo, do tego stopnia, że jednemu z nich praktycznie uratowała życie.... . Błędu dopuściła się ordynatorka pewnego oddziału w pewnym szpitalu. Nie rzadko lekarze źle leczą zalecając niepotrzebne czy źle dobrane leki. W naszym kraju niestety najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie lekarza wśród najbliższej rodziny, bądź najbliższych znajomych, niestety.... .

Odpowiedz
Gość 2009-12-08 o godz. 17:18
0

Kilka lat temu w naszej przychodni był dosyć głośny przypadek, jak jedna z lekarek odesłała matkę z kilku miesięcznym dzieckiem z bardzo wysoką gorączką do domu, bo to na pewno przez ząbkowanie okazało się, że to zapalenie opon mózgowych i dziecko następnego dnia zmarło :(
I nic się w tym kraju nie zmienia Nie mogę nawet słuchać takich historii :(

Odpowiedz
DorciaR 2009-12-07 o godz. 12:09
0

xandra napisał(a):
Dorcia - słodki chłopaczek :) .
Dzięki :) . Jest taki kochany. Zaskakuje swoją szczerością i bezpośrednością. Ostatnio jak był u mnie. Poszedł do pokoju gdzie siedział mój mąż, na ścianie wisi nasze zdjęcie ze ślubu. Damianek podszedł do tego zdjęcia i patrzy. Nagle odwrócił się do wujka (mojego męża) i mówi: wujek ja też nie lubię krawatów :) .
Nie wyobrażam sobie jak mogło by zabraknąć tej małej istotki.

Odpowiedz
xandra 2009-12-05 o godz. 23:52
0

Michał jako wczesniak (zatrucie ciążowe, straszne nerwy w ciąży i do tego moje zapalenie płuc) był strasznie chorowity. Wydeptane sciezki na neonatologii, w instytucie matki i dziecka, miedzylesiu, rejonowej przychodni, nocne dyzury w szpitalach, usg, tomografie... masakra.
Co sie z nim najezdziłam, razemz rodzicami bo ex to miał głeboko to nasze... i za kazdym razem z drzeniem serca czy to nie nic niebezpiecznego.
Nadal sie przeziebia, antybiotyki tez bierze ale jzu jest lepiej, nabiera odpornosci, do tego idzie wiosna to jest zawsze lepiej.

Czasem na niego wrzasne bo juz nie moge, czasem dostanie ścierą przez ten paskudny łepek ;) ale jak sobie pomysle ze dziecko, ten dar zycia, ta cudowna mała buzka i łapki... to mi sie noz w kieszeni otwiera ze ktos nei umie tego docenic. Nie pasuje dziecko? To oddac poki małe i moze miec szanse na adopcję.

Dorcia - słodki chłopaczek :) .

Odpowiedz
DorciaR 2009-12-05 o godz. 11:30
0

To zdjęcie Damianka 3 miesiące po chorobie

Odpowiedz
Reklama
DorciaR 2009-12-05 o godz. 11:15
0

Marchefka napisał(a):Jak mozna odsylac matke z chorym dzieckiem do innego szpitala nawet nie spojrzwszy na dziecko ?
Coś o tym wiem
Moj chrześniak miał sepse. Mały Damianek miał temperaturę od dłuższego czasu prawie 40 stopni i cały czas jego stan się pogarszał. Nie jadł prawie, ledwo co oddychał, miał zajęte zatoki i nie tylko. Lekarka z przychodni odsyłała moją siostrę do domu od dwóch tygodni z antybiotykami i tylko zaleceniem lekarza było leżeć w łóżku i wypocić się. Pewnej nocy stan już był krytyczny bo mały Damianek niespełna 2 latek ledwo co oddychał i był strasznie słaby (gasł w oczach). Dopiero po interwencji prywatnego lekarza trafił na oddział intensywnej terapii do szpitala. Dzięki jednemu panu Doktorowi (ordytatorowi oddziału) wykryto że ma sepse i zaczęła się walka o życie. Na szczęście Damianek wyszedł z choroby i tylko dzięki temu lekarzowi, ale uraz po chorobie został, ponieważ nie ma już takiej odporności i cały czas prawie choruje.

To był wtedy straszny rok

Odpowiedz
ewa78 2009-12-05 o godz. 00:21
0

Odkąd sama mam dzieci wszystkie tragedie, które dotyczą małych istot przeżywam ze zdwojonym bólem. Zawsze stawiam się w sytuacji tych nieszczęsnych matek i aż mi się serce ściska.
Może dobrze, że nie oglądałam tego reportażu, bo i tak bardzo przeżyłam wczorajszą tragedię, w której zginęło sześcioro dzieci.
Aż drżę co nam przyniesie "następny dzień".

Odpowiedz
Gość 2009-12-04 o godz. 15:48
0

no wlasnie....jak pomyslę, ze przeciez, ja, tak jak mama Kubusia, mogę nie wiedziec, co oznacza ta gorączka, wymioty i wysypka u dziecka, lekarz powie mi ze to nic groznego, a moze skonczyc sie..no nie moge ...jak tylko zaczynam myslec lapie mnie skurcz zoładka...a najgorsze, ze nie wiem nigdy czy trafię na konowała, obiboka czy porządnego lekarza....koszmar jakis

Odpowiedz
fonia 2009-12-04 o godz. 14:46
0

Po takich tragediach, aż człowieka agresja ogarnia, słysząc ich strajki,
walki o podwyżki...
Żeby do dziecka nie wyjsć, nie spojrzeć, nie pomóc...skazać na śmierć...

\*/

Odpowiedz
Venna 2009-12-04 o godz. 13:45
0

Matko...

nie oglądałam i chyba dobrze, że nie widziałam :(

Odpowiedz
Reklama
awangarda w stylu retro 2009-12-04 o godz. 13:42
0

u coreczki znajomych Rodzicow lekarka "przegapila" zapalenie ucha, ktore przyczynilo sie do trwalego uszkodzenia mozgu.
i asiunia na zawsze zostala 3 letnia dziewczynka.
boje sie lekarzy i ich beztroski

nyx :goodman:

Odpowiedz
Och 2009-12-04 o godz. 13:36
0

Nic nie potrafię powiedzieć, łzy spływają po policzku i ściskają gardło.
Biedny, mały Aniołek

Odpowiedz
ediee 2009-12-04 o godz. 05:30
0

Rozwaliło mnie jak wczoraj ogląadłam o tym w TV.
Mały, 13-miesieczny brzdąc...zero pomocy...
Noś pod sercem , dbaj, troszcz się...

Odpowiedz
nyx 2009-12-04 o godz. 05:10
0

Dziunia... :(
Straszna jest ta znieczulica, nie tylko wsród lekarzy, ale niestety to właśnie oni są zbyt często odpowiedzialni za rozpacz i ból :(
Brak środków, brak sprzętu, dno finansowe służby zdrowia nie usprawiedliwia kompletnego braku empatii w stosunku do innych!
Tragedia, która dotknęła moją rodzinę, była tylko i wyłacznie wynikiem lenistwa i niedbalstwa lekarzy, najpierw dyżurnego pediatry, a potem lekarki od RTG. Zadnemu z nich nie chciało się przyłożyć do swojej pracy, była noc, uważali, że spokojnie można poczekac do rana a matka, jak to matka, na pewno histeryzuje Rano było już za późno :(
Ja już nigdy w życiu nie przekroczę progu szpitala bielańskiego i bedę tępić zarówno samą placówkę jak i lekarzy i pielęgniarki w nim pracujące. Nie mam szacunku do osób, które nie potafią wykonywac swojego zawodu, nie przejmują się swoimi błędami, nie wyciągają z nich wniosków. Szpital bielański stara się o certyfikat jakości ISO, a nie informuje pacjentów o tym, że przeciwko 2 lekarzom z tego szpitala toczą się od lat postępowania karne, przeciwko pani doktor od RTG zdaje się, ze nawet dwa (po jej "diagnozie" pan porusza sie na wózku inwalickim :( ), a oni nadal tam pracują.. I nie rozumiem, jak można takiej osoby dyscyplinarnie nie zwolnić z dożywotnim zakazem wykonywania zawodu! Mało tego, jeszcze tłumaczyć idiotycznie, że przecież ten lekarz ma już 50 lat, i gdzie on znajdzie pracę
Niech chodniki zamiata, tam może nikomu chociaż krzywdy nie zrobi.. I miałby dużo czasu na zastanowienie się nad paroma kwestiami i tym, że jego "przepraszam, ale każdy ma prawo się pomylić" nie zwróci nikomu życia :(

Artykuł we wczorajszej wyborczej o bitych dzieciach mnie dobił.. A takie sytuacje, jakie opisujecie po raz kolejny przypominają mi tamtą tragedię :( I nic, że minęły 3 lata, nadal takie rzeczy sie dzieją i NIKT NIC Z NIMI NIE ROBI :(

Przepraszam za długość posta...

Odpowiedz
Gość 2009-12-04 o godz. 02:56
0

W taki sposób zmarł moj brat - starszy nigdy przeze mnie nie poznany :(

Moja mama biegała z nim od lekarza do lekarza, ze ciągle płacze i coś musi być nie tak!!!Ale lekarze ją zbywali - jako młodą, niedoświadczoną matkę - że dziecko już tak ma że płacze

A mój braciszek płakał z bólu!!Nikt nawet mu badań nie zrobił :(
Miał wadę serca, zmarł jak miał 3 miesiące :(

Odpowiedz
Gość 2009-12-04 o godz. 02:14
0

oglądałam wczoraj ten program. Smute :(

Odpowiedz
mimi123 2009-12-04 o godz. 01:42
0

Marchefka doskonale cię rozumiem. Sama nie wiem co to będzie, gdy będę mieć swoje dziecko. Byc może do tego czasu coś się zmieni, ale jakoś nie bardzo w to wierzę.
Eh.. sama jestem "dzieckiem", odsyłanym od lekarza do lekarza. Rodzice zwiedzili pół Polski, żeby dowiedzieć się co mi jest (a ja cierpiałam i przestawałam chodzić). Na szczęscie w koncu trafili na własciwą klinikę - szpital, ale takich doświadczonych i wyuocznych lekarzy jest naprawdę garstka. Teraz już przysięga hipokratesa nie jest taka istotna dla lekarzy ... tak przynajmniej ja to odbieram. Być może się mylę, ale tak sądzę... Przykre to, a jednocześnie straszne.

Odpowiedz
Gość 2009-12-03 o godz. 14:13
0

dla mnie najgorsze jest to,że wokół dzieje sie tyle tragedii a nikt nie wyciąga z tego wnisków

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie