Quantcast

"Nie zapraszam dziewczyn na drogie randki, bo mnie nie stać. Czy na starcie jestem skreślony?"

"Nie zapraszam dziewczyn na drogie randki, bo mnie nie stać. Czy na starcie jestem skreślony?"

"Nie zapraszam dziewczyn na drogie randki, bo mnie nie stać. Czy na starcie jestem skreślony?"

zdjęcie ilustrujące/Canva

"Rzadko się udzielam na forach i portalach, ale usłyszałem ostatnio rozmowę dwóch kobiet - myślę, że były już grubo po 30-tce i postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi randkowania w 21. wieku. Nigdy nie byłem zamożny, ale też nigdy nie miało to dla mnie większego znaczenia. Jestem osobą wysoko wrażliwą, więc bardziej zależy mi na spokojnej pracy niż na zarabianiu milionów".

Reklama

Publikujemy list czytelnika.

"Nie pasuję do dzisiejszego świata"

Poza tym, ostatnio mam coraz częściej wrażenie, że nie pasuję do dzisiejszego świata i tempa, jakie narzuca. Nie interesują mnie targety w korporacjach, praca po godzinach, a później szybki trening na siłowni, a na kolację shake proteinowy i o 6 rano znowu do korpo.

Ja mam swoją działalność związaną z moją pasją, jaką jest malowanie - ale żeby nie było, że sobie robię promocję, to nie ciągnę tematu. Może dodam jedynie, że pomimo zarobków - a do milionera bardzo mi daleko - to uwielbiam swoją "pracę". Zamówień jest raz więcej, raz mniej, ale na rachunki i jedzenie zawsze miałem.

Jednak czekając ostatnio na poczcie po odbiór listu, podsłuchałem (a raczej nie dało się nie usłyszeć) rozmowę dwóch kobiet. Jedna żaliła się drugiej, jak to niedawno poznany przez nią mężczyzna zabrał ją na pierwszą randkę do słabego lokalu i że nawet po nią nie przyjechał, tylko musiała wracać Uberem. Jej koleżanka ewidentnie ma podobne podejście do "ubogich randek", bo była wręcz oburzona, że "facet się nie postarał, więc nie ma co umawiać się na drugie spotkanie".

Może gdybym miał więcej odwagi, to wtrąciłbym się do tej rozmowy (tak, wiem, że nie wypada) i powiedziałbym, że chyba nie chodzi o drogą restaurację i mega auto, a raczej o to, jak spędziła z nim czas i czy kleiła się rozmowa.

"Mnie nigdy nie było stać na luksusy"

Później zacząłem się zastanawiać, czy właśnie nie odkryłem powodu, dla którego jestem singlem. Mnie nigdy nie było stać na luksusy, sam nie mam auta, a przecież nie przyjadę po dziewczynę na elektrycznej hulajnodze, która mi - jako środek transportu - zupełnie wystarcza.

Na pierwsze spotkanie zawsze proponowałem wyjście na spacer, ewentualnie do kina lub na kawę. Nie było żadnych drogich kolacji i luksusowych knajp. Ja nawet nie sądziłem, że cena dania albo opinie o restauracji, do której mężczyzna zabiera kobietę mają jakiekolwiek znaczenie.

Nie oznacza to, że ja szedłem na łatwiznę. Zawsze byłem punktualnie na umówionym spotkaniu, schludnie ubrany, z kwiatkiem dla dziewczyny. Rzadko kiedy jednak ta znajomość się rozwijała, bo jak proponowałem drugie spotkanie to już zaczynały się wymówki, że czasu nie mają, do byłego coś jednak czują albo odezwą się z konkretnym terminem i od tamtej pory cisza.

Czy to oznacza, że na starcie jestem skreślony? Tylko dlatego, że nie ma bajerów i na pierwszym spotkaniu nie płacę kilku stów za dziewczynę, której nawet dobrze nie znam. Jeśli to jest ten powód, to naprawdę nie pasuję do tego świata.

Piotrek

Co mąż powinien zrobić, żeby dla żony być bardziej sexy? Ten ojciec i mąż wpadł na genialny pomysł! Zobacz galerię!
Źródło: facebook.com/corey.peters.3386
Reklama
Reklama